|
[HISTORIA]
Black Light Burns to amerykańska supergrupa powołana do życia przez ekscentrycznego ex-gitarzystę Limp Bizkit, Wesa Borlanda. Muzyka grana przez ten zespół to mieszanka alternatywnego, gotyckiego i industrialnego rocka. Black Light Burns istnieje właściwie od 2003 roku, ale nazwa została nadana grupie w roku 2005. Formacja ta, podobnie jak Nine Inch Nails, nie ma stałego składu. Tak naprawdę tylko Wes Borland jest niezmiennym członkiem, który udziela się zarówno w studiu, jak i na koncertach. Reszta muzyków nie może uczestniczyć w występach na scenie.
Wes Borland twierdzi, że Black Light Burns to kulminacja rozmaitych projektów, nad którymi pracował odkąd opuścił Limp Bizkit w 2001 roku. Jego poboczna działalność zaczęła się od Big Dumb Face, czyli solowego projektu, nad którym Borland pracował jeszcze jako członek Limp Bizkit. Muzyk nie traktował tego projektu zbyt poważnie i stworzył go w zasadzie do tego, żeby sprawdzić, czy trudno byłoby mu zrobić coś samodzielnie, bez pomocy kolegów z zespołu. Wes twierdzi, że Big Dumb Face był dla niego głupim żartem, którego nie będzie powtarzał.
Po odejściu od Limp Bizkit, Wes zajął się tworzeniem muzyki w Eat The Day razem ze swoim bratem Scottem. W zespole obaj bracia byli wokalistami (obaj brali lekcje śpiewu), ale doszli do wniosku, że śpiewać i grać na gitarze jednocześnie jest niezwykle trudno. Niestety, poszukiwania odpowiedniego wokalisty nie dały żadnych rezultatów. Niedługo potem Wes rozpoczął współpracę z Dannym Lohnerem, tworząc projekt o nazwie The Damning Well. Obaj muzycy pojawili się na ścieżce dźwiękowej do filmu "Underworld." Na tym soundtracku znajduje się jedyny utwór wydany przez tę formację. Piosenka nosi tytuł "The Awakening". Reszta materiału nagrana przez The Damning Well nie została nigdy wydana.
W zespole udzielali się: Wes na gitarze, Danny Lohner na basie, Richard Patrick na wokalu (Filter) i Josh Freese na perkusji. W tym samym czasie Wes odrzucił propozycję wspólnego grania z A Perfect Circle, gdyż wolał skupić się na Eat The Day. Jesienią 2003 roku ogłosił, że znalazł wokalistę do tejże formacji. Okazało się, że ma nim być Richard Patrick, lecz współpraca nie doszła do skutku. Borland uważa, że po odejściu od Limp Bizkit stał się zarozumiały i zbyt pewny siebie. Sądził, że dzięki wcześniejszym sukcesom z Limp Bizkit, historia powtórzy się i sukces z nowym zespołem przyjdzie mu łatwo. Wkrótce potem przekonał się, w jak wielkim był błędzie. Ogłosił, że zarówno The Damning Well, jak i Eat The Day zawieszają swoją działalność.
W 2004 roku Wes odmówił przyłączenia się jako koncertowy gitarzysta do Nine Inch Nails i powrócił do Limp Bizkit. Według Freda Dursta, Borland zgodził się wrócić do zespołu pod warunkiem, że ich wytwórnia Geffen Records poprze Black Light Burns. Z początku grupa ta była dla Wesa tylko projektem pobocznym, ale wkrótce potem o Limp Bizkit zrobiło się cicho i Borland oświadczył, że od tej pory Black Light Burns jest dla niego najważniejsze, a projektem pobocznym można nazwać jego wszelką wcześniejszą działalność, nawet z Limp Bizkit, gdyż tak naprawdę, pomimo iż wyróżniał się swoim ekscentrycznym wyglądem, nie miał za dużo do powiedzenia w tym zespole. Niedługo potem za pośrednictwem MySpace doszło do sprzeczek między Wesem a Fredem i Wes opuścił Bizkitów po raz kolejny i ostateczny.
16 czerwca 2006 Wes ogłosił, że jego drogi i Geffen Records rozeszły się. W lutym 2007 roku zapowiedział, że od tej pory Black Light Burns należy do nowej wytwórni Rossa Robinsona o nazwie I AM: WOLFPACK. Pierwsza płyta zespołu zatytułowana "Cruel Melody" ukazała się 5 czerwca 2007 roku. Borland spędził ponad 3 lata nad tworzeniem materiału na ten krążek. Album przeciekł do Internetu w marcu 2007 roku, prawie 3 miesiące przed oficjalną premierą.
[CIEKAWOSTKI]
- Wesley Louden Borland gra aktywnie od 1994 roku. Muzyk ten udzielał się w różnych kapelach: Limp Bizkit, The Damning Well, Goatslayer, Eat The Day, Big Dumb Face, From First To Last. Obecnie występuje z Black Light Burns. Jego tata pracował jako prezbiteriański pastor. Brat Wesa, Scott Borland, zagrał na keyboardzie na trzech pierwszych płytach Limp Bizkit. Wes zaczął grać na gitarze w wieku 12 lat. Twierdzi, że zawsze chciał występować na scenie. Rodzice nie pozwolili mu mieć perkusji, więc pozostało mu granie na gitarze.
Wes potrafi także grać na basie i banjo. Próbuje nauczyć się grać na perkusji, ale jak sam przyznaje, nie idzie mu to zbyt dobrze. Rodzina Borlanda przeprowadziła się na Florydę i tam Wes poznał Sama Riversa, a także chodził do szkoły z Johnem Otto. Kiedy Limp Bizkit szukało gitarzysty, to właśnie John polecił Wesa Fredowi Durstowi. Obaj muzycy poznali się na 30 minut przed pierwszym wspólnym występem. Zanim Wes trafił do zespołu, grał z różnymi amatorskimi grupami w barach, ale już wtedy jednocześnie śpiewał i grał na gitarze. Kiedy Limp Bizkit koncertowało lokalnie w Jacksonville, przebierał się za dziewczynę, nosił obcisłe różowe ubrania i upinał włosy w kucyki. Dla niektórych ludzi owa dziewczyna z daleka wydawała się nawet atrakcyjna, ale kiedy zainteresowani podchodzili bliżej i zdawali sobie sprawę, że to jest właśnie Wes, byli tym faktem zażenowani.
Jego przebieranki doprowadzały Freda Dursta do szału. Zanim Limp Bizkit podpisało swój pierwszy kontrakt płytowy, Wes musiał opuścić grupę na pewien czas, gdyż zapominał brać tabletki na swoje ADHD i wyżywał się na swoich kolegach z zespołu. Okazało się jednak, że jest niezastąpiony i w związku z tym muzycy Limp Bizkit błagali go, żeby do nich wrócił. Wes znany był ze swoich ekscentrycznych, dziwacznych przebrań, pomalowanej twarzy i czarnych szkieł kontaktowych. Podczas wywiadu w październiku 2000 roku skomentował swoje maskowanie w ten sposób: "Wstydzę się zespołu, w którym gram, więc muszę przybierać inną tożsamość, kiedy z nim występuję."
- Wes Borland uwielbia malować. Ukończył szkołę plastyczną i obecnie ma nawet stronę internetową, na której można obejrzeć jego prace. Ma swój własny, sygnowany model gitary Yamaha. W 2003 roku Wes zajął się współprodukcją trzeciego studyjnego albumu "Legion Of Boom" grupy The Crystal Method. Muzyk zagrał w kliku utworach na gitarze. Jesienią 2005 roku pojawił się w roli basisty na drugim albumie formacji From First To Last, zatytułowanym "Heroine".
- Daniel Patrick Lohner potrafi grać na basie, gitarze i keyboardzie. Najbardziej znany jest ze współpracy z Nine Inch Nails, ale w swoim dorobku ma również występy z takimi grupami jak Killing Joke, Methods Of Mayhem, Skrew, Angkor Wat, Tapeworm, A Perfect Circle, Puscifer i Marilyn Manson. Dodatkowo pod pseudonimem Renholder robi wiele remiksów dla różnych artystów. Jest współautorem muzyki do wielu filmów.
- Joshua Freese jest sesyjnym perkusistą, a także tekściarzem. Gra w takich kapelach jak The Vandals, Devo, A Perfect Circle, Guns N' Roses czy Nine Inch Nails. Pojawił się na ogromnej ilości albumów rozmaitych artystów. Dorastał w muzycznej rodzinie i zaczął grać na perkusji w wieku 7-8 lat. Gra profesjonalnie od 12 roku życia, występuje i nagrywa od 15. Josh ma młodszego brata Jasona, który jest również uzdolniony muzycznie i występował z wieloma artystami.
- Joshua Eustis jest współzałożycielem duetu Telefon Tel Aviv. Głównie zajmuje się muzyką elektroniczną. Zrobił remiksy takich artystów jak Nine Inch Nails czy A Perfect Circle.
- Materiał zawarty na "Cruel Melody" powstawał od dawna. Pewne pomysły pochodzą jeszcze z czasów działalności Eat The Day czy też The Damning Well. Fragmenty piosenki "Coward" można było usłyszeć już w filmie "Underworld". Utwór "I Have A Need" początkowo miał znaleźć się na płycie Limp Bizkit "The Unquestionable Truth (Part 1)". Wes i Sam Rivers mieli wymyślone partie gitary i basu, ale kompozycja nie została dokończona, gdyż nie pasowała stylistycznie do pozostałych piosenek zawartych na tej płycie Limp Bizkit. Wtedy też Wes postanowił za pozwoleniem wykorzystać ten kawałek na swoim albumie. Kiedy "Cruel Melody" było już właściwie ukończone i nagrane, Wes obudził się pewnej nocy z koszmaru z gotową piosenką w głowie i koniecznie chciał ją nagrać. Chodzi o utwór "Mesopotamia", który został dodany w ostatniej chwili do albumu.
- "Lie" to pierwszy singiel pochodzący z debiutanckiego krążka Black Light Burns. W klipie do tego utworu Borland zostaje zabity przez członków grupy From First To Last, którzy mają na sobie czarne szaty i maski. Podczas kręcenia tego teledysku, Wes nieomal wybił sobie zęba: "W momencie kiedy graliśmy, na podłodze było pełno wody. Poślizgnąłem się kilka razy, rozerwałem sobie wargę i ukruszyłem zęba, uderzając w mikrofon."
- Wszystkie partie wokalu, gitar i basu na albumie to dzieło Borlanda. Na płycie nie zabrakło jednak gości. Sonny Moore (From First To Last) użyczył swojego głosu w utworze "Coward", a w "I Have A Need" na basie udziela się Sam Rivers. Na krążku zaśpiewały także: brytyjska piosenkarka Carina Round (w "Cruel Melody") i liderka Concrete Blonde, Johnette Napolitano (w "I Am Where It Takes Me"). W utworach "New Hunger" i "I Am Where It Takes Me" odnaleźć również można skrzypce i wiolonczele.
- "Digging A Hole", "Kill The Queen", "Fall Below" i remiks "Lie" to utwory bonusowe, które znaleźć można na albumie w zależności od tego, gdzie się go zakupiło.
- Pierwsza trasa Black Light Burns zaplanowana była na jesień 2006 roku, u boku zespołu From First To Last, w której Wes grał na basie od czasu do czasu. Muzyk miał pełnić różne role na trasie: wokalisty i gitarzysty w Black Light Burns i potem basisty w From First To Last. Jednak wokalista zespołu, Sonny Moore, niespodziewanie musiał przejść operację, gdyż wykryto guzek na jego prawej strunie głosowej.
[CYTATY]
- Wes o Black Light Burns: "Pragnę, żeby Black Light Burns rozwijało się i mogło koncertować. Czuję, że ludzie tak naprawdę nie wiedzą, czego się spodziewać. Większość prawdopodobnie myśli sobie "O, to ten koleś z czarnymi kontaktami w oczach, ten przydupas Freda Dursta.". Ale w porządku, to mi nie przeszkadza. Nie oczekuję przecież, że każdy przywita mnie z otwartymi ramionami. To, co robię teraz, różni się od rzeczy, które robiłem do tej pory.
Ale jest to jak najbardziej prawdziwe, szczere i nieskażone. Więc jeśli tego nie lubisz, nie lubisz mnie samego. W muzyce Black Light Burns obecne są szczątki tego, co zwykłem robić wcześniej, ale znajdą się w niej również zupełnie nowe rzeczy, które właśnie odkryłem. Swoją wcześniejszą pracę nazwałbym debilną i niedojrzałą. To była taka raczej ciężka, imprezowa muzyka, której nigdy tak naprawdę nie chciałem tworzyć."
- Wes o odejściu z Limp Bizkit: "Coś mi mówiło, że powinienem być gdzieś indziej, podjąć jakieś ryzyko, odpuścić sobie pewne rzeczy. Może mogłem nie odchodzić od zespołu i dalej w nim grać, ale pod względem muzycznym byłem już tym wszystkim znudzony. Poza tym, gdybym z nimi został wszystko kręciłoby się wokół kasy, a nie prawdziwej muzyki. A ja nie chcę oszukiwać samego siebie, nie chcę okłamywać kolegów z kapeli i fanów. Ale bawiłem się dobrze. Grałem w tym zespole przez jakieś 5-6 lat, zrobiliśmy naprawdę wiele fajnych rzeczy, to był wspaniały czas. Zdobyłem sławę, zarobiłem kupę forsy, ale tworzenie muzyki jest dla mnie ważniejsze.
Dlatego myślę, że przyszła pora, abym posunął się dalej, szedł naprzód. Kiedy odszedłem z zespołu, a moje projekty nie wypaliły, moi przyjaciele mówili mi, że może powrót do Limp Bizkit byłby dla mnie kołem ratunkowym. Radzili mi, bym dał chłopakom jeszcze jedną szansę. Pomyślałem sobie, że mimo iż nienawidzę tego zespołu i nie mogę dogadać się z Fredem, to może uda nam się nagrać znowu coś wspaniałego. Ale myliłem się. W zasadzie staliśmy w miejscu, nie rozwijaliśmy się. Więc wszystko się rozleciało. Rozczarowałem się i wiedziałem, że muszę sam wziąć się za muzykę. Teraz jestem szczęśliwy. Czuję, że mam prawdziwy zespół."
- Wes o koncertach: "Nigdy nie lubiłem występów przed ogromną publicznością. Kiedy koncert się kończy, schodzisz ze sceny i oddalasz się od fanów. Nie możesz z nimi porozmawiać, bo jest ich po prostu za dużo. Na początku kiedy grałem z Limp Bizkit w małych klubach, zawsze mogliśmy wyjść i pogadać z ludźmi, rozdawać autografy. Niekiedy zajmowało nam to kilka godzin."
- Wes o ewentualnym powrocie do Limp Bizkit: "Nigdy nie da się przewidzieć co się wydarzy, bo życie jest pełne wzlotów i upadków, ciągle przynosi coś nowego. Więc nigdy nie mów nigdy, ale jeżeli chodzi o Limp Bizkit, to wątpię, żebym kiedykolwiek wrócił do tego zespołu. Bycie w Black Light Burns jest jak chodzenie z najgorętszą dziewczyną w szkole. Po co umawiać się z kimś, kto nie jest atrakcyjny i potrafi tylko ograniczać ? Z Black Light Burns wszystko jest takie wspaniałe i proste. Więc po co wracać do czegoś, co jest trudne i sprawia ból ?
Z Limp Bizkit zawsze jest tak samo. Tak łatwo przewidzieć co się stanie, kiedy ta grupa ludzi spotka się razem. Fred mówi mi, że się zmienił i chce, żeby zespół się reaktywował. Zgadzam się, pracujemy razem, ale po trzech miesiącach znowu się nienawidzimy. Nie mam nic do Freda, ale tak po prostu jest. Rozumiem, że ma dobre intencje i mówi szczerze, ale ja nie mogę marnować czasu, bo ten scenariusz po prostu się nie sprawdza. A ja obecnie jestem gotowy na tworzenie czegoś, w co wierzę bardziej. Czegoś, co mnie bardziej uszczęśliwia."
- Rada Wesa dla początkującego gitarzysty: "Pisz dużo utworów ze swoim zespołem i nagrywaj swoje pomysły. Postaraj się, żeby twój materiał jak najlepiej cię reprezentował i rozdawaj go jak największej liczbie osób. Ćwicz i pracuj ciężko, a dostaniesz kontrakt. Uda ci się, jeśli jesteś dobry. Ludzie nie ignorują kapel, które są niezłe. Ale pamiętaj, że podpisanie kontraktu, to dopiero początek naprawdę długiej drogi. Potem czeka cię jeszcze dużo pracy. Skoncentruj się na muzyce i pamiętaj, że droga do kontraktu nie jest szybka i łatwa."
|