CHIMAIRA

[SKŁAD]
Mark Hunter - wokal
Matt DeVries - gitara
Rob Arnold - gitara
Jim LaMarca - bas
Andols Herrick - perkusja
Chris Spicuzza - klawisze, sample, chórki

poprzedni członkowie:
Jason Genaro - perkusja
Ricky Evensand - perkusja
Kevin Talley - perkusja
Jason Hager - gitara
Andrew Ermlick - bas
Rob Lesniak - bas
[ROK ZAŁOŻENIA]
1998
[POCHODZENIE]
Cleveland, Ohio (Stany Zjednoczone)
[DYSKOGRAFIA]

Resurrection (06.03.2007)


Chimaira (09.08.2005)


The Impossibility Of Reason (13.05.2003)


Pass Out Of Existence (02.10.2001)


This Present Darkness EP (11.01.2000)

[TEKSTY I TŁUMACZENIA]
[MEDIA]
[WYWIADY]
[LINKI]
[FANI]
[HISTORIA]
Chimaira to metalowy zespół pochodzący z miasta Cleveland w stanie Ohio. Nazwa grupy wywodzi się od słowa "chimera", które w mitologii greckiej oznacza potwora, zazwyczaj przedstawianego z lwią paszczą, tułowiem kozy i ogonem węża. Zespół powstał jesienią 1998 roku. Po licznych zmianach w składzie, uformował się personalnie dopiero kilka miesięcy później. Jego skład był następujący: Jason Hager (gitara), Andols Herrick (perkusja), Mark Hunter (wokal), Rob Arnold (gitara), Jim LaMarca (bas) i Chris Spicuzza (klawisze). Żaden z panów nie był debiutantem. Wszyscy grali już wcześniej w jakichś lokalnych formacjach.
Wczesne demo Chimairy zaczęło być powszechnie emitowane na wielu uniwersyteckich rozgłośniach radiowych. Pierwszy kontrakt grupa podpisała w 1999 roku z wytwórnią East Coast Empire i dzięki temu była w stanie wydać w 2000 roku EP-kę "This Present Darkness". W marcu 2000 roku menedżer kapeli zaniósł to nagranie Kevinowi Estradzie, który pracował dla Roadrunner Records. Początkowo wytwórnia nie była zbyt zainteresowana grupą. W związku z tym zespół tworzył muzykę i koncertował dalej. W sierpniu 2000 roku formacja wystąpiła w programie Farmclub.com i wtedy właśnie Roadrunner zechciał z nią podpisać kontrakt. Chimaira cieszyła się sporym zainteresowaniem i szybko zabrała się za nagrywanie materiału na debiutancki album "Pass Out Of Existence", który ukazał się w 2001 roku. Zespół został zaszufladkowany jako nu-metal i stawiano ich w jednym rzędzie z wypływającym wtedy Ill Nino.
Krótko po wydaniu płyty i odbyciu towarzyszącej jej trasy koncertowej, gitarzysta Jason Hager opuścił zespół, gdyż dowiedział się, że zostanie ojcem. Jego miejsce zajął Matt DeVries, członek lokalnego zespołu Ascension. Pod koniec 2002 roku zespół rozpoczął pisanie i nagrywanie materiału na następny pełnowymiarowy album, zatytułowany "The Impossibility Of Reason". Krążek promował nu-metalowy singiel "Down again", cała płyta jednak pokazywała już chęć odejścia od tego gatunku w stronę metal core'a. Proces tworzenia tej płyty został sfilmowany i wydany na DVD "The Dehumanizing Process". Po ukazaniu się drugiego krążka i uczestniczeniu w promujących go trasach, perkusista Andols Herrick postanowił opuścić zespół. Swoje niezbyt entuzjastyczne nastawienie do ciągłego koncertowania pokazał już w materiale zawartym na DVD. Andols poświęcił się edukacji, gdyż chciał uzyskać naukowy stopień muzyczny. Była to z pewnością nieodżałowana strata dla zespołu, gdyż był on uważany za jednego z najlepszych nowych perkusistów metalowych.
Nowym bębniarzem Chimairy został Ricky Evensand, najbardziej znany ze swej współpracy ze szwedzką formacją Soilwork. Pobyt Ricka w zespole nie trwał zbyt długo. Muzyk miał problemy z visą, poza tym jego wybuchowy charakter utrudniał pracę w grupie. Kerry King (gitarzysta Slayera) doradził Hunterowi, by ten skontaktował się z Kevinem Talleyem, doświadczonym deathmetalowym perkusistą, który wcześniej grał z takimi zespołami jak Dying Fetus i Misery Index. Razem z Kevinem Chimaira dokończyła trasę koncertową, a wkrótce potem przystąpiła do tworzenia materiału na nową płytę. Na początku 2005 roku zespół skończył komponować większość utworów i powrócił na trasę. Kevin pojawił się po raz pierwszy i jedyny na albumie tytułowym Chimairy, wydanym w sierpniu 2005 roku. Na tym krążku Chimaira zawarła surowe brzmienie groove metalu, na zawsze zamykając usta wszystkim tym, którzy łączyli grupę z nu-metalem. Mimo surowości nowego materiału, album zebrał zróżnicowane recenzje, a jego sprzedaż nie była zadowalająca.
Niedługo potem Hunter, DeVries i były perkusista Andols Herrick pojawili się na płycie "The All-Star Sessions", wydanej z okazji 25-lecia wytwórni Roadrunner Records. Andols'a do swojego team bandu wybrał sam Robb Flynn z Machine Head. Wspólna sesja nagraniowa sprawiła, że Herrick zaczął wspominać pracę w zespole i myśleć o powrocie do Chimairy. Na początku 2006 roku stało się to faktem. Perkusista Talley rozstał się z zespołem polubownie, gdyż miał kilka propozycji od innych zespołów, m.in. The Red Chord, Misery Index, Daath. W roku 2006 drogi Roadrunnera i Chimairy rozeszły się, zespół nie był zadowolony ze współpracy i w związku z tym podpisał kontrakt z wytwórnią Ferret Records, która zobowiązała się dystrybuować płyty grupy po Stanach, a także z Nuclear Blast, która zajęła się dystrybucją w innych krajach. W marcu 2007 roku, Chimaira wydała swój czwarty studyjny album, zatytułowany "Resurrection". Hunter i Arnold zgodnie twierdzą, że jest to najcięższy i najbardziej techniczny album, jaki udało im się do tej pory nagrać. Singlem promującym to wydawnictwo jest utwór "Resurrection". Przez krytyków płyta ta jednogłośnie została okrzyknięta najlepszym dziełem Chimairy z dotychczasowej dyskografii.


[CIEKAWOSTKI]
- Mark potrafi nieźle grać na gitarze. Podczas dwóch koncertów w Irlandii zastępował gitarzystę Matta DeVriesa, który nie mógł występować z powodu skaleczenia. Jak dotąd Hunter opuścił jeden koncert Chimairy. Z powodu śmierci babci nie wystąpił na koncercie w Detroit. Muzyka zastąpili wokaliści zespołów God Forbid i Hate Eternal, a także klawiszowiec Chris Spicuzza. Mark jest wielkim miłośnikiem kina i posiada ogromne ilości filmów na DVD. Jest autorem teledysków do "Nothing Remains" i "Save Ourselves". Jego ulubionym zespołem jest Nine Inch Nails.
Zaśpiewał w utworze "The Enemy" na płycie Roadrunner United. Kiedyś obliczył liczbę kopniaków z obrotu w filmach Jeana Claude'a Van Damme'a. Pragnie stać się na tyle wytrzymały, by pokonać w walce Stevena Seagala. Wiele razy na koncertach zachęcał publiczność do robienia tzw. "ścian śmierci", podczas których fani dzielą się i ustawiają w dwie grupy, a następnie szybko biegną ku sobie. Mark często ożywiał publikę w taki sposób podczas Ozzfestu w 2003 roku i przez to otrzymał pseudonim "Metalowy Mojżesz", gdyż dzielił tłum na dwie części, tak jak biblijny Mojżesz podzielił Morze Czerwone.
Twierdzi, że gdyby mógł zagrać z jakimkolwiek zespołem, istniejącym lub nieistniejącym, to wybrałby Alice In Chains. Muzyczne inspiracje Marka to Metallica, Slayer, Alice In Chains, Nine Inch Nails, Meshuggah, Portishead, Massive Attack, Incubus, Creed, Staind, Cannibal Corpse, DSI i Morbid Angel. Podoba mu się album "Ray Of Light" Madonny. Lubi także hip hop, blues i metal wczesnych lat 80-tych. Był kierownikiem pizzerii o nazwie "Geppetto's".
- Gitarzysta Rob Arnold udzielał się w formacji Sanctum. Twierdzi, że na jego styl grania na gitarze wpływ mieli tacy muzycy jak Kirk Hammett (Metallica), Dimebag Darrell Abbott (Pantera), Dave Mustaine (Megadeth), Marty Friedman (Megadeth) i Kerry King (Slayer). Rob twierdzi, że gdyby nie grał w zespole na gitarze, prawdopodobnie nadal zajmowałby się pracą na stanowisku kierownika restauracji Pizza Hut. Za najśmieszniejszą rzecz, jaka przydarzyła mu się będąc w Chimairze, uważa upadek ze sceny prosto na twarz. Kapela, z którą chciałby nagrać jakąś piosenkę, to Metallica. Zasada, którą Rob kieruje się w życiu brzmi: "Nie mam zamiaru robić niczego, czego robić nie chcę, a kiedy czegoś chcę, to jakimś sposobem to dostaję." Uwielbia Christinę Aguilerę, 50-Centa i G-Unita. Pierwszymi piosenkami, których nauczył się grać na gitarze, były "To Live Is To Die" Metalliki i "Symphony Of Destruction" Megadeth.
- Gitarzysta Matt DeVries nosi nazwisko jednego z najbardziej okrutnych, fikcyjnych czarnych charakterów. Chodzi o Pitera De Vriesa, bohatera powieści "Diuna". Zanim Matt trafił do zespołu był barmanem.
- Perkusista Andols Herrick pojawił się na EP-ce i pierwszych dwóch albumach Chimairy, a także na "Resurrection". Jest to człowiek uznawany za jednego z najlepszych metalowych perkusistów obecnej sceny. Herrick ze względu na swój styl, gra na bosaka, co pozwala mu efektywniej wykorzystywać podwójną stopę na perkusji.
- Klawiszowiec Chris Spicuzza początkowo zajmował się promowaniem Chimairy i tworzeniem jej strony internetowej. Szóstym członkiem grupy został wtedy, kiedy jego zespół się rozpadł, a Chimaira miała już nagraną EP-kę.
- Razem z producentem Benem Schigelem i basistą Jimem LaMarcą, Mark śpiewał i grał na gitarze w kapeli Skipline. Grał także na bębnach w zespole Sacrifix. LaMarca gra na basie w grupie Huntera, High Point. Hunter, Ben Schigel i Andols Herrick udzielają się także w formacji The Demonic Knights Of Aberosh. Klawiszowiec Chris Spicuzza grał kiedyś na basie w kapeli Fromandafly. Perkusista Andols Herrick udzielał się wcześniej w formacji Sanctum. Były gitarzysta Chimairy Jason Hager obecnie gra w zespole Years Of Fire.
- Jim LaMarca uważa, że gdyby nie grał w Chimairze, to nadal byłby fryzjerem. Jego ulubiony film to "Chłopcy z ferajny", a ulubiony album to "The Impossibility Of Reason". Twierdzi, że muzyka country przyprawia go o ból głowy.
- Nazwę dla Chimairy wymyślił Jason Genaro, pierwszy perkusista grupy. Muzyk odkrył to słowo przez przypadek w słowniku. Inne nazwy, nad których przyjęciem zespół zastanawiał się to m.in. Sphere, Rupture i Blood For Nine. Prawidłowa wymowa słowa "chimaira" brzmi "kemira".


- Pierwszy koncert Chimairy odbył się 20 marca 1999 roku w The Flying Machine (Cleveland). Grupa supportowała wtedy Today Is The Day i Napalm Death.
- Logo Chimairy zaprojektował Jason Hager. Również on zajął się okładką EP-ki. To, co widać na okładce, to przerobione przez Jasona zdjęcie perkusisty Andolsa Herricka. Z kolei na tylnej okładce płyty widać kobietę, bardzo przypominającą byłą dziewczynę Marka.
- EP-ka "This Present Darkness" nagrywana była przez 3 dni (1-3 listopada 1999 roku). Dostępna jest razem z wydawnictwem DVD "The Dehumanizing Process" z 2004 roku. Sample na końcu piosenki "Sphere" pochodzą z filmu "Skazani na Shawshank", który członkowie zespołu bardzo lubią. Utwory "Empty" i "Silence" zostały nagrane razem z pierwszym basistą grupy Andrew Emrlickiem. W "Empty" gościnnie na wokalu pojawia się Rob z grupy Canister, a w "Silence" John Marino, Doug Esper i Dan Pelleteir.
- Płyta "Pass Out Of Existence" została nagrana w ciągu czterech tygodni i zmiksowana w ciągu dwóch. Tytuł piosenki "Rizzo" to także imię psa, który przebywał w studiu podczas nagrywania albumu. Okładkę płyty zaprojektowało Animated Noise Studios. Zespół chciał mieć okładkę, która wyglądałaby futurystycznie, wściekle, mrocznie, depresyjnie i krzykliwie. Plakat promujący "Pass Out Of Existence" pojawił się w filmie "Żyć szybko, umierać młodo". Plakat ten widać w scenie, w której Marc (grany przez aktora Freda Savage) leży na swoim łóżku i wstrzykuje sobie heroinę.
- Tytuł płyty "The Impossibility Of Reason" pochodzi od sceny w dramacie wojennym "Pluton", w której Chris Taylor (grany przez Charliego Sheena) pisze w liście do swojej babci: "Hell is the impossibility of reason. That's what this place feels like, hell." Wydana w 2004 roku limitowana wersja albumu zawiera bonusowy dysk zatytułowany "Reasoning The Impossible". Sam krążek został wykorzystany w jednym z odcinków programu telewizyjnego "MythBusters", emitowanego przez Discovery Channel. Piosenka "Stay The Same" została nagrana, ale zespół nie zamieścił jej na "Impossibility Of Reason", gdyż uznał, że jest za słaba na to, by reprezentować muzykę Chimairy. Jak sama grupa przyznaje: "Nie moglibyśmy wydać czegoś, co nie reprezentowałoby nas odpowiednio, nawet jeśli byłoby to grane przez stacje radiowe na okrągło. To nie fair wobec naszych fanów, a także wobec ludzi, którzy kupiliby płytę, bo spodobałaby im się ta jedna, wspaniała piosenka usłyszana w radiu. Ciekawe co pomyśleliby sobie, gdyby najpierw usłyszeli "Pure Hatred" ?"
- Album "Resurrection" został wydany w dwóch wersjach: normalnej i limitowanej z inną okładką, a także dodatkowym dyskiem DVD, na którym zamieszczono film dokumentujący powstawanie płyty.
- Teksty Marka Huntera dotyczą jego osobistych doświadczeń życiowych, ale niektóre opowiadają o filmach. Utwór "Pictures In The Gold Room" (z płyty "The Impossibility Of Reason") nawiązuje do horroru "Lśnienie", a "Bloodlust" (z płyty "Chimaira") do filmu "American Psycho". Piosenka "Nothing Remains" została napisana w dniu kiedy Dimebag Darrell został zastrzelony, ale nie opowiada bezpośrednio o jego śmierci. Utwór "Lazarus" odnosi się do przyjaciela Marka, który popełnił samobójstwo w 1994 roku. Muzyk przyznał, że jest to najbardziej osobista piosenka, jaką kiedykolwiek napisał. "Dead Inside" to jedyny kawałek, który zespół wymyślił w szóstkę, siedząc w jednym pokoju.
Początkowo utwór trwał ponad 8 minut, ale został znacznie skrócony. Numer "SP Lit" znalazł się na "Pass Out Of Existence" w ostatniej chwili. Dotyczy bolesnej historii związanej z byłą dziewczyną dawnego producenta Chimairy, Mudrocka. "Painting The White To Grey" został nagrany na EP-kę. Opowiada o kimś, kto próbuje popełnić samobójstwo. Z kolei "Sphere" porusza problem osoby, która zakochana jest w dwóch osobach jednocześnie i nie ma najmniejszego pojęcia co z tym zrobić. Utwór "Forced Life" to według zespołu odpowiedź na ich powtarzające się rozczarowania kolejnymi nagraniami ulubionych kapel.
- Chimaira nagrała cover utworu "Disposable Heroes" zespołu Metallica. Przeróbka znalazła się na specjalnym krążku dołączonym do magazynu Kerrang!, nazwanym "Remastered: Metallica's Master of Puppets Revisited". Album został nagrany dla uczczenia 20-stej rocznicy wydania słynnego krążka Metalliki "Master Of Puppets". Utwór "Down Again" pojawił się na pierwszej części kompilacji "MTV2 Headbangers Ball", zaś "Nothing Remains" na części trzeciej, zatytułowanej "MTV2 Headbangers Ball: The Revenge". Utwór "Army Of Me" pojawił się na ścieżce dźwiękowej do filmu "Freddy vs. Jason". Chimaira ma na swoim koncie również cover zespołu The Cure. Piosenka, którą grupa przerobiła, nosi tytuł "Fascination Street".
- Chimaira to zespół, który może liczyć na przychylne opinie kolegów z branży. EP-ka "This Present Darkness" bardzo spodobała się członkom zespołu Slipknot. Muzycy zażyczyli sobie nawet kiedyś, aby utwór Chimairy "Dead Inside" wyemitowano podczas ich wizyty w jednej z rozgłośni radiowych. Również Kerry King z grupy Slayer jest wielkim zwolennikiem tejże formacji.
- Chimaira zaliczyła występy u boku takich zespołów jak Slayer, Danzig, Lamb Of God, Hatebreed, In Flames, Soilwork, Unearth, Killswitch Engage, Shadows Fall, God Forbid, Trivium, Caliban, Dragonforce, Cannibal Corpse, Six Feet Under, Machine Head, Misfits, Snapcase, Will Haven, Candiria, Overkill, Every Time I Die, Slipknot, Soulfly, Fear Factory, Taproot, Spineshank, Opeth, Strapping Young Lad, DevilDriver i wielu innych.


[CYTATY]
- "Jesteśmy jak dzieci, którym zabroniono bawić się na placu zabaw. Zawsze musimy robić swoje. Sami wywieramy nacisk na siebie i cały czas nagrywamy różne albumy, a mimo to nadal jesteśmy szczerzy i prawdziwi. Nie zapominamy o czasach, w których dopiero zaczynaliśmy grać i dlatego nasi fani są wobec nas tak lojalni i wierni."
- "Jesteśmy domatorami, którzy uwielbiają spać, jeść i oglądać telewizję."
- "Wszystko to, co wydarzyło się po wydaniu "The Impossibility Of Reason" kompletnie nas rozwaliło. Nigdy tak naprawdę nie liczyliśmy na zbyt wiele. Z całą szczerością, kiedy nagrywaliśmy ten album, nie obchodziło nas to, czy ktokolwiek na świecie go polubi. Chcieliśmy po prostu być z niego zadowoleni. Myśleliśmy o tym, aby stworzyć płytę, którą lubiłaby cała nasza szóstka. I tak się stało. Natomiast to, że tak dużo innych osób polubiło ten krążek, przeszło nasze najśmielsze oczekiwania."
- Mark Hunter nienawidzi sytuacji, gdy ktoś przyczepia do jego zespołu metkę "nu-metal/rap metal", gdyż jak twierdzi: "Ludzie porównywali nas do Korna, ale my nigdy się nie inspirowaliśmy czymś takim. Wychowaliśmy się na Slayerze, Machine Head, Metallice i In Flames. Dorastaliśmy słuchając prawdziwego metalu i nigdy tak naprawdę nie lubiliśmy czegoś takiego jak nu-metal."
- Mark o procesie tworzenia materiału: "W zasadzie tworzeniem całej muzyki zajmuję się razem z Robem, gdyż obaj potrafimy grać na perkusji i gitarze. Jeden z nas wymyśla jakiś riff, drugi wskakuje za perkusję i kiedy mamy razem zbudowany podstawowy szkielet utworu, nasz perkusista Andols przychodzi do nas, zaczyna grać i oczywiście niszczy wymyślony przez nas podkład perkusyjny. Kiedy piosenka jest już gotowa, Chris dodaje do niej swoje elektroniczne elementy. Także tworzymy muzykę raczej oddzielnie, nie siedzimy wszyscy razem w pokoju. W tej sprawie kieruję się przysłowiem "gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść", więc dlatego tak się ograniczamy i piszemy utwory osobno. Ja jestem osobą, która zajmuje się daną piosenką na końcu. Stworzona przez nas muzyka nastraja mnie odpowiednio do pisania tekstów. Kiedy piszę jakiś tekst, opieram się na osobistych przeżyciach, których doświadczyłem. Staram się jednak pisać w taki sposób, aby słuchacze mogli tworzyć własną interpretację moich tekstów, utożsamiać się z nimi."
- Mark o różnicy pomiędzy fanami w Europie i w Ameryce: "Myślę, że publiczność w Europie jest naprawdę znakomita. Amerykańscy fani są trochę zepsuci i rozpieszczeni. Mają okazję być na tylu koncertach, mogą oglądać kapele takie jak nasza każdego dnia. W Ameryce jest trudniej zbudować sobie bazę wiernych fanów, kiedy ludzie są tacy zepsuci. Europejczycy może mają te same okazje i luksusy co Amerykanie, ale kiedy przyjeżdżamy do nich, to uważają to za coś wyjątkowego. Dla nas jest to także wyjątkowe przeżycie, tylko że oni zachowują się jakby nigdy w życiu nie widzieli czegoś takiego jak my. Ale tak naprawdę jest to cudowne i wspaniałe, bo przyjeżdżamy tam po to, by zagrać kilka koncertów jako support, a następnym razem występujemy tam już jako główne gwiazdy i gramy dłużej. To, że możemy odwiedzić po raz pierwszy jakiś kraj i zagrać w nim jest po prostu niesamowite."
- Mark: "Nigdy nie patrzyłem i nie będę patrzył na inne zespoły jak na jakąś konkurencję. Zawsze znajdzie się ktoś lepszy od ciebie i jeżeli choć przez jedną minutę będziesz się tym martwić, to będzie to minuta, podczas której nie będziesz się troszczyć o swoje własne show."
- Mark: "Ciężka muzyka nie jest dla każdego. Wiem, że nie zadowolimy wszystkich, więc jeśli jacyś ludzie nas nie lubią, to nie wpływa to na nas w żaden sposób. Lecz co dziwne, są osoby, które wcale nie słuchają ciężkiej muzy, a mimo to lubią Chimairę. Natomiast najgłupszym błędem na świecie jest myślenie, że zespoły, które grają metal, słuchają tylko i wyłącznie metalu. Nawet najwięksi fani tego gatunku słuchają lub słuchali czegoś innego. Szczerze mówiąc, rzadko kiedy słucham metalu, gdyż mam z nim do czynienia na co dzień. Muszę posłuchać czegoś innego."
- Rob o ściąganiu muzyki z Internetu: "To jest nieuniknione. Nic na to nie poradzisz. Oczywiście to zjawisko wpływa na sprzedaż płyt, ale z drugiej strony być może nie bylibyśmy teraz tu, gdzie jesteśmy, gdyby ono nie istniało. Jeżeli chodzi o mnie, to sam ściągam muzykę z Internetu. Znaczna część mojej kolekcji płyt jest wypalona samodzielnie. Kiedy usłyszę jedną piosenką jakiegoś zespołu, to nie lecę od razu do sklepu po jego płytę. Taki po prostu jestem. Wolę sprawdzić go dokładniej, zanim cokolwiek nabędę. I jeśli naprawdę spodoba mi się ten zespół i jego muzyka, to wtedy idę do sklepu. Podobnie jest z resztą chłopaków z grupy."
- Rob o najbardziej szalonej przygodzie z fanami: "W Szkocji jest taka jedna miła dziewczyna, nazwijmy ją pani X. Po tym jak po raz pierwszy ją poznałem, przychodziła na wiele naszych koncertów i okazała się być bardzo sympatyczną osobą. Pewnego dnia przed koncertem podpisywaliśmy płyty w sklepie muzycznym, a ona czekała w kolejce. Kiedy przed nami stanęła, zachowywała się jakby spotkała Backstreet Boys. To był pierwszy raz, kiedy zdarzyło się nam takie coś. Krzyczała, kompletnie zwariowała. Dała mi do ręki kartkę, więc ją otworzyłem, a tam było napisane: "Przeleć mnie, zabierz za kulisy. Zrobię wszystko." Jestem wierny swojej dziewczynie, więc nie wykorzystałem tej okazji. To było bez wątpienia zwariowane przeżycie."
- Rob o koncertowaniu: "Ciągłe koncertowanie jest uciążliwe tylko wtedy, gdy tego nie lubisz robić. Są dni kiedy jestem zmęczony i chciałbym wziąć choć jeden dzień wolnego albo zrobić sobie jakąś przerwę, ale tak naprawdę kocham występować na scenie. Uwielbiam grać na gitarze każdej nocy, imprezować i spędzać czas z moimi przyjaciółmi. Nie mógłbym prosić o nic więcej."