COLD

[SKŁAD]
Scooter Ward - wokal
Eddie "The Kydd" Rendini - gitara
Jeremy Marschall - bas
Matt Loughran - gitara
Sam McCandless - perkusja

poprzedni członkowie:
Kelly Hayes - gitara
Terry Balsamo - gitara
[DYSKOGRAFIA]
[TEKSTY I TŁUMACZENIA]
[MEDIA]
[WYWIADY]
[LINKI]
[FANI]
[OSTATNI NEWS] 25.04.2006

Scooter Ward reaktywuje COLD'a (25.04.06)

Frontman kapeli COLD, Scooter Ward, w swoim blogu na MySpace zmienił zdanie dotyczące zakończenia działalności swojego zespołu.

Cold będzie wciąż egzystował pod tą samą nazwą, a projekt THE WITCH pozostawi na najbliższą przyszłość. Ponadto w licznych wypowiedziach na forum Cold'a, Scooter coraz częściej wspomina o planowanym wydaniu DVD obejmującego cały okres twórczości tej grupy, wszystkie teledyski oraz wiele dodatków.

zobacz wszystkie newsy o zespole
[HISTORIA]
Muzykę tego kwintetu z Jacksonville cechują niesamowite emocje, uczucia depresji i frustracji, ciężkie gitary niekiedy przechodzące w przejmujące, lekkie dźwięki i wokal, pełny smutku i przygnębienia. "Jestem szczęśliwy z ciemnością" - mówi frontman Scooter Ward - "Mamy już od dawna negatywne spojrzenie na wszystko i zawsze spoglądałem ponuro na wszystkie rzeczy, więc nauczyłem się to wykorzystywać w dobry sposób. Nie siedzę w ciemności cały czas jak Trent Reznor. Ja po prostu lubię pisać utwory, które odzwierciedlają to co czuję. Myślę, że najlepsze utwory to te o bólu i cierpieniu".
"Jesteśmy zainspirowani bardzo różnymi rzeczami, nie tylko ciężką muzyką" - mówi Ward - "Lubimy Tool i Black sabbath, ale kochamy również Sarę Maclachlan i Radiohead. Kiedy dorastałem bardzo lubiłem The Cure i Depeche mode, podczas gdy Sam uwielbiał Kiss i Black sabbath. Nasza muzyka jest mieszaniną wszystkiego tego, co lubimy. Nie ma nic złego w melodii dopóty, dopóki posiada ona w sobie jakieś emocje".
Wokół ich pierwszego singla 'Give' z debiutanckiego albumu rozległo się wielkie halo, co niewątpliwie ugruntowało pozycję zespołu już od samego początku ich medialnego istnienia. "'Give' to utwór o dawaniu wszystkiego i nie otrzymywaniu nic w zamian" - tłumaczy Ward - "Nie ważne o kogo tutaj chodzi, to może być dziewczyna, jakaś korporacja lub cokolwiek. To utwór o wkładaniu swojego serducha i duszy w coś, gdzie ulegają całkowitemu spaleniu. Patrzysz wstecz i nie możesz uwierzyć, że ludzi potrafią tacy być. Ale tacy właśnie są".
Utwór 'Serial killer' z pierwszej płyty opowiada o chłopcu, który szuka odwetu na seryjnym zabójcy, który porwał go, gdy ten był jeszcze dzieckiem. 'Everyone dies' natomiast opowiada o tym jak Marsjanie przejmują kontrolę nad światem. "W pełni wierzę w obcych" - mówi Ward.
Korzenie zespołu Cold sięgają lat osiemdziesiątych gdy Ward i perkusista Sam McCandless poznali się w liceum i zaczęli wspólnie jamować. Założyli kilka zespołów zanim trafili na basistę Jeremiego Marschalla. Gdy skończyli 21 lat, przenieśli się do Atlanty, gdzie poznali gitarzystę Kellyego Hayesa, który stworzył ich brzmienie. Nazywali się wtedy Grundig i przez następne trzy lata grali w lokalnych klubach. Grupa grała wtedy ostro, metalowo, co nie odpowiadało wokaliście Scooterowi, który postanowił wrócić do Jacksonville i zacząć pisać utwory po swojemu.
Niedługo potem, poznał wokalistę Limp bizkit, Freda Dursta, który był wielkim fanem Grundig i obaj szybko stali się przyjaciółmi. Durstowi spodobało się wtedy to co tworzył wówczas Ward i zaoferował mu studio, by wyprodukować jego demówkę. (W międzyczasie koledzy z jego zespołu nawrócili się na jego type of music - tak mi się wydaję, gdyż nie mam wiadomości na ten temat, a tylko tak całość jest w sumie logiczna..:). Durst przedstawił demo Warda producentowi Rossowi Robinsonowi, który zaoferował wyprodukowanie całego albumu. "To wszystko wywróciło do góry nogami" - mówi Ward - "Zaczęliśmy grać tę muzykę, było parę rzeczy do nadrobienia, ale po trzech miesiącach wszystko ruszyło pełną parą". Fred Durst i Jonathan Davis z KORN pojawili się nawet w klipie do utworu 'Give' promującym debiutancki album formacji Cold.
"Chcemy po prostu, aby wszyscy mogli usłyszeć naszą muzykę, chcemy być tam, koncertować i rozpowszechniać nasze słowo. W końcu tu nie chodzi o popularność i pieniądze, to wszystko jest po to, by nasze przesłanie było głośne i zrozumiałe" - mówi wokalista Scooter.
W 2000. roku grupa wydała swój drugi album zatytułowany '13 Ways To Bleed On The Stage', wtedy to właśnie pojawił się po raz pierwszy symbol pająka, który do dzisiaj wykorzystywany jest jako swoisty sposób identyfikacji grupy. "Logo zespołu to pająk. Niektóre nasze utwory dziwnie emanują, wydaje się, że poruszają się jak pająk. Jeżeli zabijesz pająka to przynosi ci to nieszczęście" - tłumaczy basista grupy, Jeremy Marshall - "Co było najpiękniejsze, jak tylko zdecydowaliśmy się na takie logo, każdy z nas wytatułował sobie je na ramieniu i w niedługim czasie po tym Terry i Kelly zostali ukąszeni przez pająka. To jest nieco zwariowane. Kelly nawet został ukąszony dokładnie w miejsce, gdzie sobie tego pająka wytatułował."
Grupa nie tylko 'zwariowała' na punkcie pająków. Nowy, magiczny wymiar zyskała również liczba 13. "Tytuł płyty to '13 ways to bleed on the stage', czyli 13 sposobów by krwawić na scenie. Jest to odwołanie do 13-tu kawałków na albumie i tego ile dajemy z siebie podczas koncertów" - mówi Jeremy - " 13. to zwykle pechowa liczba, ale my to interpretujemy inaczej. Odkąd nazwaliśmy tak nasz album, liczba 13 nas prześladuje."
Płytę '13 Ways To Bleed On The Stage' promowały trzy single: 'Just got wicked', 'No one' i 'End of the world'. Do wszystkich tych utworów zostały nakręcone wideoklipy. Utwór 'No one' okazał się być najbardziej hitowym utworem z płyty. W roku 2001. trzy tygodnie królował na miejscu pierwszym, a w podsumowaniu roku 2001. na Active Rock Liście zajął miejsce pierwsze, jednocześnie stając się Active-Rockowym najlepszym utworem roku 2001., pokonując tak wielki wówczas hit jak 'Chop Suey' grupy System Of A Down (10 tygodni na miejscu pierwszym).
"Utwór 'No one' powstał w 10, czy 15 minut. Nigdy napisanie utworu nie zabrało nam tak mało czasu. Weszliśmy do pomieszczenia, w którym przygotowywaliśmy się do koncertu i ktoś zaczął grać tę otwierającą partię. W chwilę potem cały zespół zaczął grać pod ten riff, a Scooter zaczął śpiewać. Od tamtej pory nic w tym kawałku nie zmienialiśmy. Weszliśmy tam po prostu i napisaliśmy calutki utwór bez zastanawiania się nad tym, nawet na siebie nie spoglądając. Gdy skończyliśmy powiedzieliśmy sobie - oto kolejny hit" - wspomina Jeremy.
Grupa tamtego czasu zagrała mnóstwo koncertów u boku takich gwiazd jak Marilyn Manson, Staind, Weezer, czy Godsmack. W roku 2002. nagrali kolejny hit (16. miejsce w podsumowaniu roku 2002. na Active Rock Liście), utwór 'Gone away', który promował składankę 'WWF: Tough Enough 2'. Do produkcji tego utworu zaangażowany został Howard Benson (P.O.D., Blindside), który poznał Scootera przy okazji jego gościnnego udziału na płycie grupy Reveille - 'Bleed The Sky', w utworze 'Inside out'. Współpraca ta była na tyle udana, że panowie z Cold postanowili wynająć Howard'a do produkcji ich nowego albumu.
"Liryki Scootera zawsze mnie zadziwiają' - mówi basista Jeremy - 'kiedy słyszę, co on napisał do muzyki, którą zrobiliśmy, mówimy 'O cholera! Nigdy nie przypuszczalibyśmy, że powiesz coś takiego!' Zawsze tak było, ale nigdy tak, jak w przypadku tego albumu"
'Year Of The Spider', w gruncie rzeczy, zadziwił cały zespół. Życie Scootera zaczynało się zmieniać i stare utwory traciły dla niego swoje znaczenie. Więcej i więcej, bardzo prawdziwych i bezpośrednich zdarzeń wpływało na życie Scootera. "Działo się dużo" - mówi Scooter cichym głosem - "Moja siostra zachorowała na raka. Nadal jest bardzo chora, ale jest tak silną osobą. Ona mówi 'Nic nie może mnie dostać'. W międzyczasie moja dziewczyna również zachorowała na raka, i staram się przekazać jej tyle mocy, ile ma w sobie moja siostra."
Te kryzysy głęboko odbiły swoje piętno w pracy Scootera nad 'Year Of The Spider'. "Na wcześniejszych albumach pisałem niemalże surrealistycznie" - pamięta - "Stawiałem siebie w sytuacjach innych ludzi, próbując odczuć ich ból. To uczyniło utwory nie sprecyzowanymi, 20. różnych ludzi mogło mieć 20. różnych interpretacji tego, co mieli na myśli."
"W tym przypadku, to bardziej realny ból..... to ja sam" - mówi Ward.
Używając kawałków wypracowanych przez niego i zespół, Scooter odszedł od swojej rutyny w pisaniu tekstów. "Muzyka zawsze mówiła mi o czym mam pisać" - tłumaczy - "... Tym razem , musiało to być znacznie bardziej osobiste. Chciałem napisać prawdę o tym, co się dzieje. Ale nie byłem pewny jak daleko chcę się posunąć. Czy chciałem wszystkich dopuścić do mojego życia? Zastanowiłem się nad tym, i teraz już wiem, że to jest to, co potrzebuję zrobić."
W poszukiwaniu spokoju, Scooter opuścił L.A. i zatrzymał się na półtora tygodnia w hotelu na Hawajach, nie licząc na to, że wróci bez napisania wszystkich utworów. Kiedy zaczęły się próby, zespół był oszołomiony, tym, co ich wokalista miał do powiedzenia.
"Kiedy usłyszałem 'Cure my tragedy', włosy zjerzyły mi się na ramieniu" - wspomina gitarzysta Kelly Hayes - "nadal tak jest, za każdym razem, gdy słyszę ten song."
"Przy większości utworów moja reakcja była typu 'Koleś, powalasz mnie!'" - przyznaje gitarzysta Terry Balsamo - "Chodzi mi o to, że 'Rain song', 'Wasted years', dużo z nich przemówiło do mnie, trafiło w punkt."
Z tak nie bagatelnym przesłaniem zawartym na płycie, celem grupy, było nagranie wokali Scootera czystszych niż kiedykolwiek, tak by każdy wyraz mógł w pełni oddać emocje i znaczenie w nim zawarte. Tu główną rolę odegrał Howard Benson, który skupił się na tym zadaniu. Mike Plotnikoff zajął się natomiast wyprodukowaniem odpowiedniego brzmienia grupy. Współpracujący z takimi gwiazdami jak Kiss, Aerosmith, czy AC/DC, Mike nie miał najmniejszego problemu, by wydobyć każdy detal muzyki, bez pozbawiania jej mocy. "To pomogło zachować nam old-schoolowe Coldowe uczucie" - mówi Hayes - "jednocześnie powodując, że brzmimy zupełnie inaczej niż na wszystkich dotychczasowych produkcjach."
Proces nagraniowy był bardzo szybki. Zespół rozpoczął nagrania 9. lipca'02 w Bay 7; Studio City. Postęp był tak szybki, że w przeciągu zaledwie czterech dni, perkusista Sam McCandless nagrał wszystkie ścieżki z perkusją. "Zespół grał z Mansonem i Staind, więc chciałem, by bębny brzmiały powalająco" - tłumaczy Sam - "jak spadające z łomotem z nieba ciężarówki. Howard i Mike szybko temu sprostowali, podczas gdy normalnie zajmuje to tydzień lub dwa... byłem pod wrażeniem."
Pierwszy singiel z 'Year Of The Spider' - utwór 'Stupid Girl' to kolejny mega-hit. W przeciągu czterech tygodni osiągnął miejsce pierwsze na Active Rock Liście. Również w Stanach singiel ten radzi sobie bardzo dobrze, i w końcu Cold jest grany z silną rotacją w amerykańskim radiu.
"W tej muzyce jest ciemność" - podsumowuje Ward - "ale dzięki inspiracji moją siostrą, i zaufania, którym obdarzają nas fani, jest też i światło, i uczucie, że wszystko będzie w porządku."
Jedni muszą wierzyć.... i ufać.
opracowanie: Sebastian, źródło: Official site, Shoutweb