|
[HISTORIA]
Prawdopodobnie każdy z debiutujących hard-rockowych zespołów, w pewnym stopniu poddał się wpływowi grupy Metallica. Element Eighty nie jest tutaj żadnym wyjątkiem, ale gitarzysta Matt Woods wyjaśnia, że wpływ jaki Metallica wywarła na jego zespół nie jest tak oczywisty jak słuchacze mogliby sobie wywnioskować. "Kiedy próbowałem wymyślić nazwę dla zespołu byłem w dziewiątej klasie o profilu fizycznym," mówi 22. letni Matt. "Pamiętałem, że Metallica wzięła swoją nazwę z okresowej tabeli pierwiastków, więc przejrzałem ją uważnie i zobaczyłem, że rtęć jest osiemdziesiątym pierwiastkiem. To także najcięższy ciekły metal, co myślę pasuje do naszego heavy-metalowego brzmienia."
Zespół został założony przez Woods'a w miejscowości Tyler, Texas. Skład kompletowali - wokalista Dave Galloway, perkusista Ryan Carroll i basista Roon. Łączący znakomite uderzenia i powalające harmonie, Element Eighty jednoczy elementy metalu, mainstream rock'a w kompozycyjną miksturę, która niebawem eksploduje z głośników dookoła globu.
"Lubimy ciężkie riffy, ale staramy się również tworzyć dobre melodie," mówi wokalista grupy. "Dużo ludzi myśli, że aby być ciężkim trzeba grać najszybciej jak się potrafi. To jest kompletna bzdura. Pracujemy nad bardzo ścisłym, napiętym graniem, bo to sprawia, że jesteś ciężki, ale pracujemy również nad pisaniem utworów, które zawierają dużo emocji, utwory do których ludzie mogą się odnieść i które mogą zrozumieć. Chcemy by ludzie mogli sobie to zanucić, ale zarazem, w połowie nucenia mogli się wydrzeć. Staramy się być ciężcy, ale oferujemy również mnóstwo partii, które nie wylecą ci tak szybko z głowy."
Ten mix ciężkości i melodyjnych haków znajduje się na debiutanckiej płycie zespołu, która ukazała się 28. października nakładem Republic/Universal. Producentem krążka był Scott Humphrey znany ze współpracy z Rob'em Zombie, czy Powerman 5000. Woods twierdzi, że pierwszy singiel z płyty, 'Broken Promises', szczelnie zamknął wszystko, co Element Eighty starał się osiągnąć przez muzykę. "Wydaje się, że to cały album w jednym utworze," mówi. "Posiada to czego szukamy: ciężkość i melodykę. Naprawdę odzwierciedla każdy styl, którego dotykamy na debiutanckim CD."
Kluczem do sukcesywnego przekazywania emocji i uczuć na albumie jest wszechstronny głos wokalisty Dave'a Galloway'a. Dave potrafi przejść z łagodnego szeptu w rozdzierające uszy zawodzenie. Wraz z całym bandem tworzy niesamowitą dramaturgię, która jest i wstrząsająca i niezmiennie harmoniczna.
"Kiedy dorastałem nie było za wiele stacji rockowych," tłumaczy Galloway. "Wszystko, co słuchałem było popowe, więc nauczyłem się nieco o melodyce wokalu i tego typu rzeczach. Później przedstawiono mnie muzyce metalowej i bardzo mi się spodobała. Spodobał mi się wrzask i śpiewanie i chciałem właśnie to robić, zwłaszcza po założeniu Element Eighty, ponieważ sama muzyka się tego domagała." "Dave bałamucił dziewczyny swoimi balladkami na akustycznej gitarze i to nas po prostu wkurzało," dodaje Woods, który powód przekonania się Dave'a do ostrzejszej muzy tłumaczy bardziej szczegółowo. "Chodziliśmy na imprezy, on brał ze sobą gitarę i wszystkie laski gromadził wokół siebie. Wszyscy słuchali jego, ale potem pomyślałem, 'Stary, trzeba to wykorzystać...' Nakłoniłem go do słuchania cięższych rzeczy, a on nauczył się jak wydobyć zgrzyt ze swojego głosu. Teraz chłopak oferuje najlepsze z obu swoich światów."
Brzmienie Element Eighty zainspirowane takimi wykonawcami jak: Smashing Pumpkins, Tool, Led Zeppelin i Pantera, jest świeże i w pewien sposób znajome. "Zamierzamy być najbardziej spójnym zespołem na świecie," mówi Woods. "Z szacunkiem dla innych zespołów, ale za każdym razem jak wychodzimy na scenę to jesteśmy gotowi się pozabijać. Jesteśmy gotowi krwawić. Naprawdę chcemy robić show każdej nocy."
Ze swoimi ekspresywnymi występami, muzyką, która zawiera w sobie potężną dawkę emocji, Element Eighty są gotowi na spotkanie ze światem.
|