|
[HISTORIA]
" "The Renaissance" jest jedną z najcięższych płyt jakie słyszałem. Jest bardzo zróżnicowana, co rzadko się zdarza w ostatnich czasach. E. Town proponują gatunek najwyższej jakości." - Ryan Primack, Poison The Well.
"E. Town Concrete mają więcej serca i szczerości niż większość ich rówieśników. To, wraz z ich unikalnością i efektywnością, nagrane i wykonywane na żywca sprawiło, że są jednym z moich ulubionych zespołów." - Matt Fox, Shai Hulud.
"E. Town łączą hip-hop i metal w autentyczny i świeży sposób. Robili to dużo wcześniej niż większość obecnych zespołów. Na szczęście teraz zyskali sobie zasłużony szacunek." - Jamey Jasta, Hatebreed.
"E. Town jest jednym z najciężej pracujących zespołów, dzięki nim Jersey wróciło na mapę. Ich możliwości łączenia ekstremalnych dźwięków i melodii zestawione ze street-hopową wrażliwością sprawiają, że są głównym kandydatem, by zapukać do drzwi mainstreamu i zadomowić się w nim na kilka lat." - Mike Macivor, Candiria.
"Chcę zwrócić uwagę na to, że," mówi wokalista E. Town Concrete Anthony Martini, "nie jesteśmy zespołem rap-coreowym. Dla mnie cały tan gatunek powinien nazywać się rap-corny (rap-banalny). Nie chcę być traktowany jak frajer i na równi z grupami nu-metalowymi. Jesteśmy po prostu bandem hard rockowym, który łączy różne style muzyczne i tym daje wyraz różnym kulturom, wśród których wychowali się jego członkowie."
Jedno przesłuchanie debiutu E. Town Concrete dla Razor and Tie "The Renaissance" sprawia, że zaczynasz się zgadzać z tym co mówi Martini. Gitarzysta E. Town DeLux, basista Eric DeNault, perkusista Teddy P. i Martini na wokalu - stworzyli ciężką i mocną płytę, w której zawarte są metalowa furia i eksperymentalne, niespodziewane brzmienia - od mrocznego metalowego ataku w "Metroid", intra zagranego na akustycznej, latynowskiej gitarze do "Let's Go", czy dźwięków jak ze spotkania Zeppelinów i Hendrix'a otwierających "In The Heart of the Wolves".
Gdy inne zespoły siedziały w domu sprzedając demówki i mając nadzieję na kontrakt, E. Town wzięli wszystko w swoje ręce. Nazwa zespołu wzięła się od miasta Elizabeth, New Jersey, w którym muzycy dorastali i obracali się na hardcoreowej scenie New Jersey i Nowego Jorku. W ciągu siedmiu lat swojego istnienia, grali nieraz 200 koncertów w ciągu roku. Dzieciaki sprawiły, że naprawdę zaczęto się liczyć z E. Town Concrete. Często grało ich radio z Nowego Jorku 92.3 K-Rock, w Seton Hall University's WSOU Pirate Radio, prawdopodobnie najpopularniejszej rozgłośni studenckiej w Ameryce, E. Town był drugim zespołem, którego najbardziej słuchacze domagali się najbardziej, CMJ nazwał ich jednym z Top Five Loud Rocks Acts (Jeden Z Pięciu Najgłośniejszych Rockowych Artystów) w roku 1998. Nieźle jak na zespół, który zaczynał jako projekt poboczny.
"Czterech z nas cały czas grało jeszcze w innych zespołach," kontynuuje Martini. "Jeden był bardziej na poważnie - ja byłem w nim gitarzystą, a Ted basistą. Pewnego dnia kolega zostawił u Teddy'ego perkusję. Poimprowizowaliśmy razem, powstało kilka kawałków - ja śpiewałem, Ted grał na bębnach. Zadzwoniliśmy po DeLux'a, nagraliśmy taśmę demo i wszystko to zaczęło nabierać poważnych kształtów. Doszedł do nas Eric, odeszliśmy z poprzednich kapel i tak się zaczęło. Mieliśmy wtedy po 15 lat."
Muzyka E. Town Concrete od zawsze była walką, by obrócić złe słowa w coś pozytywnego. Teksty traktują o domowej przemocy, ubóstwie i wykorzystywaniu dzieci. Ich zasadnicze przesłanie jest takie, by przyjąć przykrą rzeczywistość taką jaką jest i wykorzystać ją do spełniania marzeń o lepszej przyszłości.
"Elizabeth to drugie co do wielkości miasto w New Jersey," wyjaśnia Martini. "Jest typowo przemysłowe. To miasto portowe pełne rafinerii tuż przy autostradzie. Jest ohydne, gównianie wygląda, w powietrzu i wodzie jest pełno ołowiu. Piszę o moich życiowych doświadczeniach, mogą się do nich odnieść przeciętni ludzie. W dzisiejszych czasach dzieciaki nawet bardziej upijają się niż kiedykolwiek, dlatego śpiewam o tym przez co przeszedłem."
"Tak samo jest z muzyką, dlatego nie nazywamy siebie zespołem rap-metalowym. Otacza nas hip-hop, nie można od niego uciec, więc objawia się w naszej muzyce, to samo jest z muzyką Latynowską. W Elizabeth jest duża społeczność Latynosów, DeLux jest z Kolumbii, więc te wpływy też są, podobnie jak reggae, classic rock, to wszystko razem ewoluuje."
E. Town Concrete wydali już dwa niezależne materiały "Time 2 Shine", nagrany na żywo z 10. godzinnej sesji ["Testowaliśmy dźwięki podczas trasy, ale tak długa sesja była konieczna," wyjaśnia Martini. "Mogliśmy sobie pozwolić tylko na jeden dzień w studiu."] i "Second Coming", na którym poeksperymentowali z pianinem i gitarą akustyczną, tak jak na "Fuck The World" i w kawałkach z różnych kompilacji. Grupa postrzega "The Renaissance" jako najlepszą rzecz, którą zrobili. Jak na razie. " "The Renaissance" jest dojrzalsza niż wszystko co nagraliśmy," podsumowuje Martini. "Praca z (producentem) Scrap 60 (H2O, Ill Nino, Cradle Of Filth) dała nam czas, by skupić się na szczegółach, żeby wszystko wyszło dobrze i przejrzyście."
Zespół zbudował sobie reputację, która przyniosła im szacunek i podziw fanów. Grupy takie jak Poison The Well, Shai Hulud, Hatebreed i Candiria wyraźnie ich pochwaliły, podobnie jak Anthrax, którego perkusista Charlie Benante słyszał wyczyny E. Town w studiu i był pod takim wrażeniem, że zaprosił Anthony'ego na nagranie ich nowej płyty. Muzyka E. Town przekracza granice i inspiruje ludzi ze wszystkich muzycznych środowisk.
|