|
[HISTORIA]
Chapter One: Through The Eyes
"Czemu trzeba kupić trzy różne płyty, żeby przekonać się jaką muzykę
lubicie - od silnie
zawodzących utworów, które dzieciaki odrzucą, do bardziej
ambientowych i hipnotycznych
dźwięków, kiedy jeden zespół zajmuje się tym wszystkim?" Oto pytania
do Flaw.
Jednak rzeczywiście, 13 utworów na dramatycznym i spójnym
debiutanckim krążku Flaw, wydanym
przez Republic/Universal 'Through the Eyes', zawierącym, dynamiczny,
pierwszy singiel
'Payback', pokrył szeroki asortyment emocjonalnej,'ciężkiej'
i 'melodyjnej' muzycznej gamy,
a całość sprowadził do wspólnego mianownika. Jednak emocjonalna siła
i uczciwość Flaw,
zręcznie schwytana jest przez producenta David`a Bottrill`a (TOOL,
Peter Gabriel),
wyodrębnił on klimatyczną, ekspresyjną i egzorcystyczną sylwetkę
wokalisty Chris`a Volz`a oraz
prowokujące teksty.
"W przeszłości, pisałem utwory traktujące o powszechnych zdarzeniach,
ale wierzę, że
piosenki i muzyka pochodzą z serca, i przy ich tworzeniu, nie powinno
odwoływać się do
zewnętrznych odnośników," - zwierza się Volz, który, jak pozostała
część Flaw, mieszka w
Louisville, Kentucky. - "Dla mnie muzyka jest czymś bardzo
osobistym," potwierdza -
"ponieważ moja przybrana mama, która zmarła gdy miałem 12 lat, jest
jedną z osób, które
wprowadziły mnie w świat muzyki. Była śpiewaczką operową; kilka razy
występowała w
Kentucky Center i skłoniła mnie bym zaczął śpiewać."
Tytuły utworów złożyły się w pewną historię: od cichutkiego upadku
w 'Only the Strong',
poprzez natężanie się podłego nastroju w 'What I Have to Do', aż do
kraksy w rowie w
'Reliance,' to daje obraz życia i nauk wyniesionych przez Flaw, a
muzykę wykorzystują jako
oczyszczenie. Zespół został utworzony w 1996 roku przez Volz`a i
Jason`a Daunt`a.
Volz odpowiedział na ogłoszenie zamieszczone w lokalnej gazecie. -
"Brzmiało tak: 'gitarzysta szuka wokalisty do industrialno -
alternatywnego zespołu,'" -
przypomina sobie Daunt. - "Wszystko co było altenatywne, było cool"
zwierza się Volz - "jednak industrial to nie mój żywioł. Po prostu
chciałem, po nieprzyjemnym
okresie życia, powrócić do tworzenia muzyki." Volz odpowiedział na
ogłosznie i zobaczył, że
mieszka dwa bloki od Daunt`a. Więc we dwóch spotkali się pewnej nocy,
podczas której jeden grał
swoją muzykę dla drugiego.
Wkrótce, obaj muzycy żyli w ciągłej próbie - "To była bardzo
intensywna praca sceniczna,
czasami trochę imprezowaliśmy, ale gdy tylko się obudziliśmy
pracowaliśmy nad muzyką,
rozbijaliśmy się w nocy na podłodze, potem budziliśmy się i
zaczynaliśmy od początku,"
- zwierza się Volz.
Podczas gdy sekcje rytmiczne przychodziły i odchodziły, dołączył do
nich w 1997 roku
basista Ryan Jurhs i Flaw zaczął utrwalać swój kierunek. "Ryan był
tylko przez miesiąc, czy dwa
w Marines, grał na gitarze i śpiewał w chórkach w zespole, który
znaliśmy z występów w naszej
okolicy... więc w pewnym sensie ukradliśmy im go!" - przynaje się
Daunt - "we Flaw gra na
pięcio-strunowym basie i śpiewa w chórkach, chociaż gra na wielu
innych instrumentach i
uczył kiedyś grać na gitarze. W ciągu tygodnia od dołączenia Ryan`a
nagraliśmy nasze pierwsze
demo."
Ten krążek z 1997 roku zawiera osiem utworów American Arrogance w
tym 'Reliance' i 'Amendment'
(obydwie kompozycje znajdują się na płycie 'Through the Eyes'),
wydane zostały z
pomysłowością. "Cóż, The Musician`s Friend, katalog muzyczny, po 30
dniach zwraca towar jeśli
nie jesteś z niego zadowolony," - wyjaśnia Volz. - "Więc zamówiliśmy
cały sprzęt, który
mógłby nam być potrzebny przy nagrywaniu płyty, a potem odesłaliśmy
go z powrotem i
powiedzieliśmy, że nam nie odpowiada. Więc nagraliśmy album
wymanipulowanym kosztem!
Nikt z nas nie miał takich dochodów, żeby zrobić to inaczej.
I tak lepiej było to zrobić w ten sposób,
niż siedzieć bezczynnie," - z szerokim uśmiechem mówi Daunt.
Wynik był imponujący, a na dodatek zespół zaczął otwierać koncerty
grup takich jak Fear Factory i
Econoline Crush, a lokalna rozgłośnia radiowa, The Fox, grała utwory z
płyty Flaw.
Dwie kolejne dobrze odbierane płyty Flaw, z 1998 roku 'Flaw' i
2000 'Drama EP' sprawiły,
że Flaw się rozwinął. Skład zespołu uformował się,
gdy w 1999 dołączyli do niego
Lance Arny - drugi gitarzysta i perkusista Chris Ballinger. "Przez
długi czas mieliśmy
tylko jednego gitarzystę" - mówi Volz - "Gdy Lance do nas dołączył od
razu zrobiło się o wiele
klimatyczniej i bardziej pikantnie. Kiedy grasz energiczną, ciężką,
alternatywną muzykę jak my,
dwie gitary brzmią o wiele lepiej i pełniej."
Zarówno Daunt jak i Arny grają na siedmio-strunowych gitarach
standardowo nastrojonych. Jak mówi Daunt: "Lance jest bardziej technicznym muzykiem, a
ja bardziej koncertowym.
A gdy przychodzi do pisania, on jest bardziej od efektów
atmosferycznych, ale lubię grać
też dziwne dźwięki, takie, do których raczej gitary nie są
przeznaczone."
To ta emocjonalna i muzyczna wolność współgra tak dobrze z żarliwymi
tekstami z
'Through the Eyes'. Jeśli płyta ta ma jakieś przesłanie to zawarte
ono jest w
'Inner Strenght' - "Odnajdywanie swojej własnej drogi i
wykorzystywanie tego, że
wewnętrzna siła jest częścią osobowości" wyjaśnia Volz - "W tekstach
skupiam się
głównie na dzieciństwie i na życiu jako procesie uzdrawiającym. Moja
przybrana matka popełniła
samobójstwo, gdy miałem dwanaście lat." - kontynuuje - "Utwór 'Whole'
jest o jej śmierci.
Przedzieram się przez beznadzieje jej samobójstwa, nie życzyłbym tego
nikomu, nigdy,
ale może to dziwne, nie chciałbym tego zmienić, gdyż przez kilka lat
byłem poddany
intensywnej psychoterapii i różnym budującym procesom, przez które
nie przechodzą ci, którzy
nie doświadczyli tego co ja. Bardzo wiele nauczyłem się o sobie samym
i innych ludziach.
W muzyce Flaw mówię o krzywdzie i o tym jak dałem sobie z nią radę.
Mam bardzo osobisty
stosunek do tekstów; nie lubię pisać o innych ludziach."
Taka otwartość i wyrazistość muzycznej osobowości przyciągnęła ucho
Republic, gdy Flaw
został pokazany w New York`s CBGB, by zainteresować wytwórnie
zespołem w październiku 2000 roku.
Nagranie rozpoczęło się w pierwszej połowie 2001 roku w Los Angeles, w
Sound City. Później Larabee
i Bottrill zostali pruducentami. "Mieliśmy wielkie zaufanie do
umięjętności David`a. Wiedzieliśmy,
że wydobędzie on takie dźwięki jakie chcemy." zapewnia Daunt - "Jesteśmy
fanami jego starszych
projektów z Peter`em Gabriel`em i Aenimą TOOL`a, wydobył każdy dźwięk
jaki mieliśmy w
swoim arsenale. Miał dobre wyczucie naszej wizji."
A wizja ta jest bardzo ostra, zresztą jak wszystko co robi Flaw, ale
coś się za tym wszystkim kryje.
Po pierwsze okładka płyty przedstawiająca dziecko z zasuniętymi
ustami, ilustruje część
filozofii Flaw. "Reprezentuje to co popiera treść albumu" - wyjaśnia
Volz. - "Dzieciak
nie wygląda jakby cierpiał, ale wykrzykuje to, że ludzie nie
rozmawiają o swoich potrzebach."
Nazwa zespołu też ma swoje uzasadnienie (Flaw = wada, skaza - me) -
"W oryginalnej wersji miała
ona inne znaczenie: pisaliśmy ją F. Law. Potem zdaliśmy sobie sprawę
z tego, że muzycznie i
tekstowo, nie pasuje nam, więc pomineliśmy kropkę i stworzyliśmy
bardziej generalną nazwę." - wyjaśnia
Volz - "Nie chcieliśmy być postrzegani jako grupa rockowa zła-na-rząd"
ciągnie dalej - "Flaw może oznaczać wadę twojej osobowości, planety,
skazę na twych uczuciach;
to jest bardzo otwarte, tak jak my."
Chapter Two: Endangered Species
Debiutancki album zespołu Flaw sprzedał się w ilości ponad 300,000 egzemplarzy w Stanach Zjednoczonych. Po wyczerpującej trasie koncertowej, u boku takich gwiazd jak Mudvayne, Cold, Meshuggah, Chevelle, Soil, Mushroomhead i Hatebreed, i przetasowaniu składu grupy (drugi gitarzysta Jason Daunt odszedł z zespołu, a perkusista Chris Ballinger został zastąpiony Micah'em Havertape'm, Flaw weszli do studia, gdzie nagrali swój drugi album, zatytułowany 'Endangered Species'. "Jesteśmy znacznie lepsi jako kwartet" - mówi basista Ryan Juhrs. "Zespół jest bardziej zgrany, łatwiej się pracuje, i lepiej wypadamy na żywca. Po wszystkich ciężkich próbach i doświadczeniach, jakim Flaw był poddawany, nadal jesteśmy tutaj i zawsze będziemy i nasz cel nigdy się nie zmieni." "Na początku chodziło nam tylko o podpisaniu kontraktu, teraz naszym głównym celem jest tworzenie muzyki, która przetrwa." - dodaje wokalista Chris Volz.
"Wszyscy poczuliśmy, że potrzebujemy zrobić krok naprzód. Nie tylko muzycznie, ale także w pokazaniu słuchaczowi, że pozostajemy wierni obu dziedzinom muzyki, którą tworzymy, od ciężkości do łagodności, nie rezygnując z zawiłości." mówi Chris o nowej płycie. "Chcieliśmy więc, by na tym albumie ta różnica w naszym podejściu do muzyki była słyszalna. Chcieliśmy się upewnić, że nie wydajemy po raz drugi tego samego krążka."
"Znacznie łatwiej było napisać naszą pierwszą płytę, mieliśmy na to więcej czasu. Sześć, czy siedem lat pisania i grania koncertów." mówi Volz w myśl zasady - 'Masz całe życie na napisanie pierwszej płyty i rok na napisanie drugiej.' "Po 16. miesiącach koncertowania, wróciliśmy do domu, odpoczęliśmy i zajęliśmy się nową płytą. Była znaczna różnica jeżeli chodzi o presję przy nagrywaniu obu wydawnictw." "Najbardziej dumni jesteśmy z utworu 'All The Worst'. Opowiada o tym, co prześliśmy, i czasach w których przyszło nam żyć - byliśmy na trasie z Mudvayne, gdy miał miejsce atak terrorystyczny z 11. września - całe to przeżycie było naprawdę przygnębiające."
Na pierwszego singla z płyty Endangered Species, grupa wybrała utwór 'Recognize'. "'Recognize' mówi o byciu szczerym wobec siebie, i przynawaniu się do swoich błędów. To utwór samo-uzmysławiający. To patrzenie na swoje odbicie w lustrze i próba odpowiedzenia na pytanie: kim jestem?" Otwierający album utwór 'Medicate' traktuje o nałogach, którym Volz poddaje się na trasie koncertowej. "To moja psychologiczna podróż, gdzie próbuję dowiedzieć się czy przesadzam z różnego typu rzeczami będąc na trasie - no wiecie, wstajesz rano, przed tobą krata piwa, kupa żarcia w całym autobusie. Musi być jakiś umiar, jakieś wyśrodkowanie w tym wszystkim i tego właśnie szukam w tym utworze." Podczas gdy 'Medicate' stanie się zapewne jednym z najbardziej rozgrzewających utworów na koncercie, 'Wait for me' ukazuje zupełnie inne oblicze zespołu. To delikatny i wzruszający apel do wstrzymanej miłości.
"Nasi fani byli zachwyceni Through The Eyes, bo znaleźli album, który mogli przesłuchać od pierwszej do ostatniej nuty." mówi Volz. "Chcieliśmy by tak było i w przypadku naszego nowego albumu." Większość utworów została napisana przez basistę Ryna'a Jurhs'a i gitarzystę Lance'a Arny'ego. "Jestem dumny z dojrzałości albumu, technik pisania, które wykorzystaliśmy i końcowego rezultatu, po tym jak Lance dawał utworom ostateczny kształt," mówi Ryan. "Wszystkie kawałki były zainspirowane pomysłem, któregoś z nas. Nigdy nie było takiej sytuacji, że siedzieliśmy razem próbując napisać jakiś utwór. Robimy rzeczy oddzielnie, a potem pracujemy nad nim wspólnie całymi godzinami, rezygnując z wielu rzeczy i decydując o końcowym kształcie kawałków."
|