GODSMACK

[SKŁAD]
Sully Erna - wokal
Roobie Merrill - bas
Shannon Larkin - perkusja
Tony Rombola - gitara

poprzedni członkowie:
Tommy Stewart - perkusja
[ROK ZAŁOŻENIA]
1995
[POCHODZENIE]
Boston (U.S.A.)
[DYSKOGRAFIA]
[TEKSTY I TŁUMACZENIA]
[MP3]
[WYWIADY]
[LINKI]
[FANI]
[OSTATNI NEWS] 05.05.2006

GODSMACK i płyta numer jeden w Stanach (05.05.06)

GODSMACK mają swój drugi album numer jeden. Krążek 'IV' powtórzył sukces poprzedniej płyty 'Faceless' i wylądował na szczycie listy BillBoardu w pierwszym tygodniu sprzedaży.

Trzeba jednak zaznaczyć, że album 'IV' zakupiło 211,000 amerykanów, czyli 50,000 mniej w porównaniu z wynikiem wydanego w 2003 roku 'Faceless'. Pierwszy singiel z płyty, 'Speak' nadal jest najbardziej pożądanym przez słuchaczy utworem w amerykańskich stacjach radiowych grających w formacie Active Rock. Klip do tego utworu możecie zobaczyć tutaj.

zobacz wszystkie newsy o zespole
[HISTORIA]

Prosto z Bostonu [Straight Out of Boston]

Apokaliptyczne ostrzeżenia i boska zapłata to tylko kilka obrazów, które wyczarowuje nam Godsmack. Piekielnym zestawieniem ostrych, metalowych riffów i radiowych haczyków, muzycy z Bostonu wdarli się pod strzechy milionów fanów na całym świecie.
Ten kwartet ostatnio przeprowadził szturm na wasze uszy 8 kwietnia 2003 roku płytą "Faceless". Pierwszy singiel "Straight Out Of Line" dotarł do miejsca pierwszego listy Billboard Mainstream Rock Tracks. Sukces ten utwór zawdzięcza swoim ostrym, lekko orientalnym riffom i masywnemu wokalowi Erny.
Godsmack swoje uderzenie zaprezentowali po raz pierwszy w 1998 roku płytą "Godsmack". Do tej pory album pokrył się poczwórną platyną, co słusznie pokazuje, że stali się następcami mrocznych zespołów takich jak Black Sabbath, czy Alice In Chains. Przeboje "Whatever", "Keep Away" i inne pełne są soczystych gitar i basów Erny.
Następna płyta Godsmack - "Awake" z 2000 roku, która pokryła się dwiema warstwami platyny - utwierdziła pozycję zespołu, który dzierży w dłoni pochodnię old-schoolowego metalu w czasach tego całkiem nowego grania. Na tym albumie ostre, gryzące gitary mierzą się z hipnotyzującymi, plemiennymi bębnami, zabierając muzykę hard-rockową na nowy poziom, zyskując sobie przy okazji mnóstwo nowych zwolenników.
Po prawie pięcioletniej trasie Godsmack zaczęli komponować i nagrywać "Faceless" w połowie roku 2000. Jednak we wczesnych fazach tego procesu odszedł od zespołu perkusista Tommy Stewart. W tej chwili możemy go podziwiać w zespole Lo-Pro. Godsmack szybko zwerbowali Larkin'a, który grał w wielu hard-rockowych grupach takich jak Ugly Kid Joe i Amen.
"Faceless" daje mocnego kopa dzięki "Straight Out Of Line" i utworowi tytułowemu. Te kawałki odnajdują się w klasycznym moshowym uderzeniu Godsmack'a. Inne numery z płyty jak "Serenity" pokazują, że Erna i spółka poszerzają swoje horyzonty o akustyczne gitarki. Na albumie znajduje się także "I Stand Alone", które zaowocowało nominacją do nagrody Grammy na 45. Rozdaniu Grammy Awards. Kawałek ten znalazł się na ścieżce dźwiękowej do filmu "Król Skorpion".
Najnowszą produkcją zespołu Godsmack jest akustyczny album 'The Other Side'. Jest to zapis koncertu akustycznego, który odbył się w połowie 2003. roku na Hawajach. Na płytce pojawiły się dwa nigdzie dotąd nie publikowane kawałki zespołu nagrane wraz z Dropbox, grupą, która podpisała kontrakt z wytwórnią Sully'ego, Spiral Records.

Nowy Smak (New Smack)

Sully Erna: Nasz manager powiedział nam o tym [o nominacji do Grammy] gdy jechaliśmy do Nowego Jorku na spotkanie z dziennikarzami. To był szok, w tym wszystkim w ogóle zapomniałem o istnieniu Grammy. To była wielka niespodzianka. W 2002 roku nie zrobiliśmy nic poza "I Stand Alone". Wyszedł z tego nasz największy singiel. Fajnie, że czymś się wybił.
Gdy zrobiliśmy "I Stand Alone" zmieniliśmy swój kierunek, cała płyta jest rozszerzeniem tego utworu. - Sully Erna
Ten kawałek zaprowadził Godsmack na inny poziom i pokazał nam ich nową drogę. Pierwsze dwie płyty były do siebie dość podobne, druga była nieco mroczniejsza. "I Stand Alone" i "Faceless" jest trochę bardziej melodyjna i muzykalna, wciąż jednak słychać brzmienie Godsmack.
Po tak długim czasie wspólnego tworzenia i grania ewolucja była nieunikniona. Po pięcioletniej trasie mieliśmy rok przerwy. Mogliśmy wtedy oczyścić umysły, odciąć się od muzyki, koncertowania i tego szaleństwa. Przez sekundę byliśmy w stanie skupić się na zespole. Wspaniałe jest to, że na "Faceless" nie słychać inspiracji. Odizolowaliśmy się i pisaliśmy cokolwiek nam przyszło do głowy. Jest to dla nas całkiem nowe brzmienie, podoba nam się, mamy nadzieję, że inni również je polubią.

Skinfolk

Shannon jest prawdopodobnie najbardziej wpływom bębniarzem jaki kiedykolwiek istniał w Ameryce, szkoda, że nigdy nie miał swoich pięciu minut. Jest wiele zespołów, które bardzo krzykliwie rżną styl Shannon'a, jest dużo takich perkusistów w znanych grupach - nie chcę wymieniać ich nazw, ale powiem ci, że sporo z nich się już kończy. Gdy dowiedzieli się, że Shannon jest w zespole reagowali mniej więcej tak: "O kurwa! Larkin jest z wami? Teraz będziemy musieli się tłumaczyć skąd wziął się nasz styl". Zrzynają jego ruchy i sposób grania. Gdybyście go widzieli na żywca zrozumielibyście o czym mówię. Nie ma nikogo takiego jak Shannon. Wygląda jak typ spod ciemnej gwiazdy i jest niesamowitym wykonawcą. Nadał głębię zespołowi, której brakowało. Ma bardzo unikalny styl, jest świetnym muzykiem, nasze sposoby grania są podobne, więc nie ma problemu przy wspólnej pracy.

"Prosta" Rozmowa ("Straight" Talk)

Nie wiedzieliśmy, który numer wybrać na singiel tak dużo mieliśmy kandydatów. Wahaliśmy się między "Straight Out Of Line", a utworem tytułowym "Faceless". Wydaje mi się, że zespół wolał "Faceless", ale nasz managment i wytwórnia stwierdziły, że refren ze "Straight Out Of Line" bardziej zapada w pamięć. Z "Faceless" zapamiętacie "zły", ciężki riff. Jednak oba te utwory są potężne i reprezentują ten sam rodzaj muzyki. Numery takie jak "Changes", "Re-align" i "Serenity" odsłaniają nieco więcej i może dzięki nim zyskamy sobie nową publiczność. Myślę, że wybór singla nie ma dla nas większego znaczenia. Kochamy obie kompozycje, ale wybraliśmy "Straight Out Of Line", bo woleliśmy, żeby ludzie zapamiętali cały refren, a nie jeden riff.
Tekst singla jest o naszych przyjaciołach, którzy byli z nami przez całe nasze życia podczas gdy zespół dorastał w nocnych klubach, którzy spędzali z nami każdy weekend. Graliśmy w każdy weekend. Wszyscy chcieli dla nas jak najlepiej, a gdy podpisaliśmy kontrakt, nagle staliśmy się gwiazdami rocka. Ci sami ludzie, z którymi piliśmy piwo spodziewają się, że będziemy jak gwiazdy rocka. Nie wiedzą, że nas to nie interesuje. Widzimy, że się zmienili. o tym opowiada ten utwór.

Tom Nadszedł (Tome Has Come)

Moja autobiografia będzie zatytułowana "Releasing the Demons" ["Uwalniając Demony"]. Napisałem na "Faceless" utwór "Releasing the Demons". Jego nazwę zaczerpnąłem z książki. Nie wiem kiedy się ukaże. Wciąż nad nią pracuję. Powiem ci, że nie będzie to zwykła biografia rock & rollowca. Będzie opowiadać o tym co wydarzyło się od moich narodzin do czasu, gdy Godsmack podpisał umowę.
"Przeszedłem w życiu niejedno, lecz jeśli nie doświadczyłem tego całym sobą nie mogłem w to uwierzyć." - Sully Erna
Nie będzie opowiadać o Godsmack. Chcę pokazać ludziom jak żyłem wcześniej, zanim znalazłem się w zespole i co wywarło na mnie największy, muzyczny wpływ. Ta książka ma jakieś przesłanie. Myślę, że jej zakończenie pokazuje, że jeśli masz marzenia to powinieneś zrobić wszystko żeby się spełniły. Żyłem w gettcie, byłem biedny, wychowywałem się na ulicy wśród zbrodni, pistoletów i narkotyków. Nie różnię się od tych ludzi, którzy tam zostali, jeśli mają marzenia powinni wyjść im naprzeciw. Nie urodziliśmy się w chwale jako gwiazdy rocka, czy aktorzy. Przesłanie książki jest dość pozytywne. Przeszedłem w życiu niejedno, lecz jeśli nie doświadczyłem tego całym sobą nie mogłem w to uwierzyć. Zacząłem więc zapisywać te wydarzenia i układać z nich historię. Gdy skończyłem pracowałem z wydawcą, by zebrać to do kupy.

Metal w Metalu (Metal on Metal)

Zespoły takie jak Metallica sprzedają 5 lub 10 milionów płyt, my sprzedajemy 2 lub 4 miliony. Musimy więc zdobyć pozostałych 6 milionów ludzi. Zespół wciąż będzie się rozwijał, będziemy wypróbowywać nowe brzmienia. Tak długo aż nie oddalimy się za bardzo od tego kim jesteśmy i w co wierzymy, aż w końcu dojdziemy do punktu, do którego dążymy. Nie wiem czy zdołam go rozpoznać. Gdy podpisywaliśmy kontrakt marzyliśmy, żeby wyprzedawać bilety w nocnych klubach w całej Ameryce i tak się stało. Potem naszym celem było zdobycie busa na trasę, gdy i to nam się udało postanowiliśmy, że będziemy grać w pomieszczeniach wielkości teatrów. Myślę, że jeśli zbyt się w coś wkręcisz tracisz całą radość z tego co robisz. Potem nagle pewnego dnia wszystko się kończy, spoglądasz za siebie i mówisz "Powinienem był się odprężyć i cieszyć się tym, ponieważ to moje życie."
opracowanie: Marka