|
[HISTORIA]

Ich debiutancka płytka 'Grade 8' ukazała się w Stanach 14-go lutego. Zespół pochodzi z Los Angeles, lecz jego korzenie sięgają New Jersey, kiedy to w roku 1996 Dustin Tooker (gitara) potrzebował wokalistę do pewnego występu. W ostatniej chwili na scenie pojawił się jego brat Ryan. Rezultaty były znakomite. Od tej pory panowie zaczęli komponować wspólnie muzykę. Dwa lata później przenieśli się do Południowej Kalifornii. Wtedy ich tata, również muzyk, kompletował ich sekcję rytmiczną. Brzmienie zespołu kreowało się kilka lat. W końcu bracia Tooker znaleźli managera, który pomógł im przetrwać trudne okresy i wspierał ich podczas nagrywania płyty, którą zgodziła się wydać wytwórnia Lava/Atlantic.
Chłopaki czerpali inspiracje z kapel z Nowego Jorku, takich jak: Biohazard, Life Of Agony i Sick Of It All oraz kalifornijskiej sceny muzycznej: Static X, Slayer i Rage Against The Machine. "Chcieliśmy grać muzykę, którą lubimy, więc to co właściwie robiliśmy, to pisanie utworów, które chcieliśmy usłyszeć jako fani," - mówi Dustin - "Dorastając prześliśmy przez bagno, pozostawiając New Jersey i przyjeżdżając do Los Angeles, i gdy było to normalne rodzinne gówno, przez które przechodzi wielu ludzi, my nadal pozostawaliśmy rozpierdoleni, i ta płyta dostarczyła nam wiele rozwiązań. Ludzie pytają mnie 'Czy jesteś agresywną osobą?' Nie, nie jestem, ale gdybym nie miał muzyki, prawdopodobnie bym był."

"Nie chcieliśmy by ten album był jękiem o dzieciństwie kolejnego młodego zespołu, i tak nie jest. Nikt nie ma doskonałego życia, i wszyscy przechodzimy przez swoje problemy, chcieliśmy by wibracja tego albumu była jedna, gdzie dzieciaki, dorośli, i nawet my możemy zrozumieć, że niektóre rzeczy się zdarzają, i trzeba sobie z nimi radzić, uczyć się od nich, i wykorzystywać je, by stać się silniejszym. Ile jeszcze płyt możemy wysłuchiwać od ludzi, którzy piszą o jakiejś lasce, która ich rzuciła, albo od kogoś, kogo mama kilkakrotnie spoliczkowała? To nie jest miejsce skąd my przychodzimy," zaświadcza Dustin. "Tu bardziej chodzi o, 'To się nam przytrafiło, to zdarza się każdemu, i to jest sposób w jaki sobie z tym radzimy i idziemy dalej'. Myślę, że powzięliśmy mroczną sytuację i sprawiliśmy, że ludzie poczuli się lepiej, zamiast poruszać jakiś temat, i sprawić, że ludzie jeszcze bardziej się dołują. Muzyka jest zbyt emocjonalna dla ludzi, i sprawienie, iż czują się lepiej jest bardziej ważne od dołowania ich i dawania im poczucia nędzy."

Otwierający album utwór 'Brick By Brick' to mantra by być skupionym, i stawać twarzą w twarz z problemami, 'Get It Out' namawia do wyzbycia się napięcia i nie dopuszczenia do tego, by się w nas ono gromadziło, natomiast kawałek 'One Wish' opowiada o tym jak pragniesz czegoś od dłuższego czasu, w końcu to osiągasz i odkrywasz, że to jest zupełnie nie to, w co pokładałeś swoją nadzieję. "Ta płyta traktuje o życiu," mówi frontman zespołu, "Traktuje o ostatnich czterech latach naszego życia, i emocjach, których doświadczyliśmy. Kiedy zasiadam do pisania, robię to dla siebie, zazwyczaj piszę o sobie, wyjaśniam sam sobie swoją sytuację. Chodzi o to, że to te same sytuacje przez które my wszyscy przechodziliśmy, więc gdybym nawet nie martwił się o to, co pomyślą inni ludzie, są nadal liryki, do których każdy może się odnieść."
Nieważne, czy utwór jest o skutkach alkoholizmu w rodzinie, jak w 'Empire Falls', uniknięciu kolein życia, jak w 'Adrenachrome', czy o wiedzy, kiedy należy wycofać się z nie zdrowej sytuacji, jak w 'Chances Are', emocje, które rozrywają na strzępy, zawarte w lirykach, są tymi, do których każdy może się odnieść. Kroczymy przecież tą samą ścieżką. I to sprawia, że zespół Grade 8 jest znaczący, istotny na dziejszej scenie szeroko pojętego rocka.

Po tym jak utwory już zostały napisane, bracia Tooker w końcu znaleźli ludzi, którzy skompletowali skład, przeistaczając projekt w prawdziwy zespół. Dołączenie perkusisty Scotty'iego Carneghi'ego, który przybył do Los Angeles z Chicago, zaowocowało wielowymiarowym zmysłem dynamiki utworów, jak mówi Dustin, "wzięciu utworów, które napisaliśmy, i nadaniu im brzmienia, jakie chcieliśmy osiągnąć." Basista Guy Couturier, który przybył do LA ze Szwajcarii, "kraju zegarków, banków, czekolady i sera. Wszystkiego co potrzebujesz," mówi Guy z odpowiednim dla siebie akcentem. "Dołączyłem do zespołu, gdy był on w trakcie procesu miksowania płyty, i był naprawdę cool sposób w jaki komunikowali się z facetem od miksów, Toby Wright'em. Cały zespół zatwierdzał każdy mix, a Toby słuchał każdego z nas, w tym i mnie, a ja byłem w zespole wtedy zaledwie dwa tygodnie."
"Kiedy Guy dołączył do nas, zaczęliśmy być wtedy zespołem," mówi Dustin. "Po raz pierwszy, graliśmy z czterema kolesiami, którzy od razu przypasowali. My wszyscy jesteśmy największymi fanami tego zespołu, i tak na to patrzymy. Kiedy co noc opuszczamy scenę po naszym występie, chcemy mieć świadomość, że to jest nasz najlepszy zespół na świecie."
opracowanie: Sebastian, źródło: Official site
|