|
[HISTORIA]
"To nie koniec świata/ To tylko faza/ Oni wszyscy uwielbiają patrzeć jak upadasz/ Stanowczość jest na twej twarzy/ Tak bardzo się staram/ A oni tego nie doceniają"
"Suck It Up"
"To moje credo," deklaruje wokalista (hed) Planet Earth Jahred. "Te pierwsze słowa na płycie są bardzo osobiste. To nie opowieść. To życie." Na "Blackout" znajduje się czternaście kawałków o wartości życia i nie wszystkie są piękne zarówno dla Jahred'a jak i całego zespołu.
"Czasem są zespoły, których wokalista śpiewa o tym jak surowe jest życie, a ty zastanawiasz się czy ten tekst powstał tylko na potrzeby płyty," zauważa perkusista B.C. "Sam napewno tego nie wiem. Ale wiem, że jest jedna bardzo wytrzymała rzecz - to ostatnie kilka lat w tym zespole. Teksty są prawdziwe." Prawie dekadę wcześniej cała ta historia zaczęła się w Huntington Beach w Kalifornii. (hed) Planet Earth spędzili ostatnie kilka lat na szczycie sukcesu, koncertując na całym świecie z takimi zespołami jak P.O.D., Metallica, Slayer, Linkin Park, Korn, Slipknot oraz Papa Roach i sprzedali ponad 250.000 kopii swojej drugiej płyty "Broke", która wciąż bardzo dobrze się sprzedaje, mimo że wyszła trzy lata temu (w sierpniu 2000). Magazyn Rolling Stone zachwycał się albumem: "To brakujący element wśród zbyt wielu rap-metalowych zespołów, to hip-hopowe wyczucie zuchwałości i imprezowania. (hed) Planet Earth jak Kid Rock są rzadką rap-metalową grupą gotową do stwierdzenia, że istnieją też dobre czasy."
A oto znak tego jak daleko zaszli muzycy: ich singiel "Bartender" pojawił się na antenie radiowej latem roku 2000 od razu na miejscu 17. (amerykańskiej) Active Rock Chart i na miejscu 27. Alternative charts, czym pobił poprzedni singielek "Serpent Boy" z ich debiutanckiej płyty wydanej w 1997 roku.
A gdy (hed) Planet Earth spokojnie zdobywali sobie fanów, szerzej kontynuowali harówkę w podziemiu, nawet jako przyjeciele Korn'a, Incubus'a i System of a Down, z którymi przechodzili przez kolejne stopnie Kalifornijskiej sceny aż do gwiazdorstwa.
Jeśli przy trzeciej płycie zespół kierował się instynktem, to wziął się on stąd, że ich długoletni gitarzysta Chad Benekos opuścił szeregi grupy na krótko po ukończeniu pracy nad "Blackout". To co mogło stać się miażdżącym ciosem sprawiło, że stali się silniejsi, twardsi i zwerbowali gitarzystę Snot i Amen Sonny'ego Mayo.
"Chad zadzwonił i powiedział, że prawdopodobnie odejdzie. Polecił Sonny'ego," przypomina sobie DJ Product 1969. "Przyjaźniliśmy się z Sonny'm od dłuższego czasu, on był idelany. Nie chciałem nawet grać z nikim innym gdyby Sonny nie dołączył do zespołu."
"Jak rękawiczka," tak Jahred określa to czy nowy członek grupy do niej pasuje. "Wniósł do zespołu zacięcie. Jest hardcore'owym muzykiem. Muzyka jest lepsza, lepiej gramy na scenie, a pozytywna wibracja, którą wywołuje pomaga mi." Gdy Sonny się stabilizował i regenerował siły, wytworzyła się opinia, że główną postacią i siłą napędową (hed) Planet Earth jest Jahred. Pomimo że utwory takie jak "Half The Man", "Getaway" i akustyczny "Other Side" rozpętują wcześniej drzemiącą melodię, ciężko jest powiedzieć, że ta płyta jest przepełniona dobrymi wibracjami.
Od czasu wydania "Broke" w roku 2000 Jahred przeszedł po cienkiej linie między samo-świadomością i samo-destrukcją. Ten ryzykowny czyn dostarcza pełności "Blackout". "Przechodziłem przez spore zamieszanie gdy pisałem teksty na płytę," mówi Jahred. "Czułem się bardzo samobójczo, czułem się podwójnie przekreślony przez pseudo-przyjaciół, w których odnalazłem wiele zła. To pchnęło mnie do tej realizacji, to było jak objawienie, musiałem wygrzebać się z tego gnoju i bagna."
Za zasłoną zaraźliwego refrenu singiel i utwór tytułowy "Blackout" zawiera zduszony nieład bycia pchniętym nad krawędź. "Słowa wyrażające moje załamanie brzmią "Nie mogę oddychać/ me serce zamarza/ gdy się modlę/ moja dusza pakuje rzeczy i odchodzi," wyjaśnia Jahred. "Możesz to znieść. Coś zaczyna się dziać i nie wiesz jak to odkryć. Każdy mówi ci co masz myśleć, co mówić, jak i co robić, jak się zachowywać. Wywierają na tobie presję. Presja, presja, presja. Od tego zaczynasz wariować."
|