LAMB OF GOD

[SKŁAD]
Randy Blythe - wokal
Mark Morton - gitara
Will Adler - gitara
John Campbell - bas
Chris Adler - perkusja

poprzedni członkowie:
Abe Spear - gitara (1994-1999)
[ROK ZAŁOŻENIA]
1990
[POCHODZENIE]
Richmond, Wirginia (Stany Zjednoczone)
[DYSKOGRAFIA]

Sacrament (22.08.2006)


Ashes Of The Wake (31.08.2004)


As The Palaces Burn (06.05.2003)


New American Gospel (26.09.2000)

[TEKSTY I TŁUMACZENIA]
[MEDIA]
[WYWIADY]
[LINKI]
[FANI]
[HISTORIA]
Lamb Of God to pięcioosobowy skład z Richmond w stanie Virginia, wcześniej znany jako Burn The Priest. W samych Stanach Zjednoczonych grupa ta sprzedała ponad milion płyt.
Korzenie Lamb Of God sięgają roku 1990, w którym to Mark Morton (gitara), Chris Adler (perkusja) i John Campbell (bas) byli szkolnymi kolegami na Virginia Commonwealth University. Cała trójka zaczęła grać w domu Adlera w Richmond, znosząc niezwykle nieprzyjemne warunki i brak ogrzewania. Po ukończeniu szkoły, Morton przeniósł się do Chicago, by tam kontynuować studia i ubiegać się o uzyskanie tytułu magistra. Mimo to zespół działał dalej. Nowy gitarzysta grupy, Abe Spear, zastąpił Mortona. Szeregi formacji zasilił także wokalista Randy Blythe, gdyż zespół postanowił wzbogacić swoje instrumentalne brzmienie. Kwartet, znany wtedy jako Burn The Priest, stał się trwałym przedstawicielem muzycznej sceny w Richmond. Aby nie zostać w tyle za równie dobrze uzdolnionymi muzycznie rówieśnikami, zespół narzucił sobie surowy rozkład prób, a także wydał kilka EP-ek. Kiedy formacja koncertowała po Virginii, Morton wyprowadził się z Chicago i dołączył z powrotem do grupy. Wkrótce potem Burn The Priest wydało tytułowy, pełnowymiarowy album nakładem wytwórni Legion Records, reedytowany później przez Epic Records. Po wydaniu płyty Abe opuścił zespół, tworząc tym samym miejsce dla nowego gitarzysty, brata Chrisa - Williego Adlera. W 1999 roku Burn The Priest zmieniło swoją nazwę na Lamb Of God i podpisało kontrakt z Prosthetic Records. Muzycy twierdzą, że zmienili nazwę zespołu, gdyż stwierdzili, że jest zbyt brutalna jak na muzykę, którą tworzyli i za bardzo kojarzyła się z black metalem i satanizmem. Debiutancka płyta Lamb Of God, zatytułowana "New American Gospel", ukazała się w 2000 roku. Formacja promowała ten krążek m.in. obszerną dwuletnią trasą koncertową.
W 2003 roku ukazał się drugi album grupy, zatytułowany "As The Palaces Burn". Krążek otrzymał tytuł płyty roku w takich magazynach jak Revolver czy Metal Hammer. Spotkał się także z zainteresowaniem ze strony czasopism Rolling Stone i Entertainment Weekly. Zespół znowu wyruszył w trasę koncertową po świecie. Jesienią 2003 roku Lamb Of God zostało jedną z głównych gwiazd na pierwszej trasie MTV Headbanger's Ball, która przyniosła grupie jeszcze większy rozgłos. W tym samym roku formacja postanowiła wydać DVD "Terror And Hubris", na którym znalazły się nagrania z występów na żywo, teledyski do "Ruin" i "Black Label", a także materiały zza kulis. DVD odniosło komercyjny sukces i zajęło 32 miejsce na liście Billboard Music DVD Charts.
Po tak dobrze przyjętych wydawnictwach, Lamb Of God podpisało nowy kontrakt z Epic Records pod koniec 2003 roku. Ich pierwszym albumem dla tej wytwórni było wydane w 2004 roku "Ashes Of The Wake", które zadebiutowało na 27 miejscu Billboardu Top 200, sprzedało się w ilości ponad 250 tysięcy egzemplarzy w USA, zajęło 49 miejsce w rankingu najlepszych gitarowych albumów magazynu Guitar World i uznane zostało albumem roku przez magazyn Revolver. "As The Palaces Burn" sprawiło, że Lamb Of God zdobyło szacunek i podziw, ale dopiero "Ashes Of The Wake" uczyniło zespół pretendentem do metalowego tronu. Grupa promowała ten album grając na różnych festiwalach, m.in. Ozzfest w 2004 roku, a także Sounds Of The Underground w 2005 roku. Klip do "Now You've Got Something To Die For" otrzymał tytuł najlepszego teledysku od Headbanger's Ball, a także magazynu Revolver. W 2005 roku światło dzienne ujrzało DVD "Killadelphia" z zapisem koncertu w Filadelfii, trzema teledyskami i komentarzami zespołu. Wydawnictwo to zdobyło w USA złoto.
Pod koniec 2005 roku formacja przestała koncertować i powróciła do Richmond, aby rozpocząć tworzenie materiału na następny krążek. Zaczął się ośmiomiesięczny intensywny proces pisania. Jednym z powodów, dla których Lamb Of God pracowało tak ciężko, było to, iż zespół chciał stworzyć coś, czego nie dałoby się zaklasyfikować czy zaszufladkować. W sierpniu 2006 roku światło dzienne ujrzał "Sacrament". Gitarzysta Mark Morton twierdzi, że zespół wybrał właśnie taki tytuł płyty, gdyż tak jak poprzez tradycyjny, religijny sakrament człowiek wkracza w kolejny etap własnej wiary, tak samo grupa poprzez wydanie kolejnego albumu, rozwija się muzycznie i robi postępy. Wokalista Randy uważa, że jest to zdecydowanie najbardziej osobista i najmroczniejsza płyta, jaką do tej pory udało im się nagrać. Utwory na krążku dotyczą jego depresji, uzależnienia, światopoglądu, dziwnych doświadczeń, a także przykrych rzeczy, przez które przeszedł. Dlatego "Sacrament" wyróżnia się spośród innych albumów Lamb Of God zawartością liryczną. Polityka, hipokryzja, chciwość, zamieszanie wokół polityków, ustąpiły miejsca rozpaczy i frustracji. Album zadebiutował na 8 miejscu Billboardu i został albumem roku według Revolver. Za utwór "Redneck", zespół został nominowany do nagrody Grammy w kategorii "Best Metal Performance".


[CIEKAWOSTKI]
- David Randall Blythe pojawił się na kilku wydawnictwach DVD, m.in. u Killswitch Engage "(Set This) World Ablaze", u Machine Head "Elegies", w filmie "Metal: A Headbanger's Journey" i u Melissy Cross "The Zen Of Screaming". Ma mały tatuaż na biodrze, który z wyglądu przypomina członka i dwa jądra. Na DVD "Killadelphia" wokalista wyjaśnia, że tatuaż ten powstał wtedy, gdy muzyk próbował sobie własnoręcznie wytatuować logo zespołu Misfits. Na lewym przedramieniu ma napis COBHC, który oznacza "Children Of Bodom Hate Crew". Podobnie jak Mark Hunter z Chimairy, Randy również jest odpowiedzialny za rozpropagowanie tzw. "ścian śmierci", podczas których fani dzielą się i ustawiają w dwie grupy, a następnie szybko biegną ku sobie. Utwór Lamb Of God, który już zawsze będzie kojarzył się fanom z tym zjawiskiem, to "Black Label". Czasami podczas grania na żywo tej piosenki, Randy mówi do publiczności: "Wiecie k***a co macie robić…", która zazwyczaj wie, na co ma się nastawić. "Ścianę śmierci" podczas tego utworu można zobaczyć na DVD "Killadelphia".
Randy jest fanem reggae z lat 70. szczególnie Prince Far I, a także Lynyrd Skynyrd, Bad Brains, Sex Pistols, The Accused, Black Sabbath. Uwielbia album "Razorblade Romance" grupy H.I.M. Jak przyznał w jednym z wywiadów, usłyszał o tym zespole od wokalisty Killswitch Engage, Howarda Jonesa, który jest wielkim fanem H.I.M. Wokalista, który go inspiruje to Barry White. Słucha Jill Scott, a czasami nawet Pet Shop Boys. Lubi hip-hop. Uważa, że gdyby nie grał teraz w zespole, pracowałby w restauracji, żył na plaży, pił piwo i łowił ryby. Gdyby mógł przemówić do zebranego tłumu, powiedziałby: "Zastanówcie się nad sobą jeszcze raz i na miłość boską nie oglądajcie Fox News." Twierdzi że, aby utrzymać swój głos w dobrej formie, często krzyczy. Uważa, że głos staje się silniejszy, im częściej się go używa. Chodził na lekcje krzyku w Nowym Jorku do Melissy Cross, która nauczyła go kilku przydatnych ćwiczeń. Randy jest najbardziej mięsożernym kolesiem w zespole. Lubi pełne angielskie śniadanie, nie lubi jeść na okrągło amerykańskich hot dogów i hamburgerów. Lubi indyjskie i tajlandzkie jedzenie.
Jego ulubione marki piwa to Pabst Blue Ribbon, Black Label, Highland i Becks. Oprócz tego lubi Bushmill's Irish Whiskey. Grał kiedyś w kapeli o nazwie Furious George. Śpiewa także w zespole Halo Of Locusts, z którym nagrał m.in. cover zespołu Eyehategod. Piosenka nosi tytuł "Dixie Whiskey" i znalazła się na specjalnej kompilacji "For The Sick - A Tribute To Eyehategod", nagranej przez różne zespoły w hołdzie dla Eyehategod. Na tylnej okładce krążka widać zdjęcie przedstawiające tatuaż na ramieniu Randy'ego. Twierdzi, że gdyby mógł zagrać z jakimkolwiek muzykiem, istniejącym lub nieistniejącym, to wybrałby Jimi'ego Hendrixa. W wymarzoną trasę zabrałby kapele takie jak Slayer, Black Sabbath, Sex Pistols i Eyehategod. Pierwszy koncert, na który się wybrał to ZZ Top. Gdyby miał napisać autobiografię, zatytułowałby ją "Confessions Of A Budget Rock Star". Jeździ na deskorolce od 12 roku życia. Lubi także wędkować. Jego ulubioną książką z dzieciństwa jest "Shogun" autorstwa Jamesa Clavella. Często czyta książki Jima Goada. Pracował kiedyś w restauracji. Lubi grę Fable.
- Mark Duane Morton ma własny, sygnowany swoim nazwiskiem model gitary Jackson. Jest najbardziej powściągliwym i zamkniętym w sobie członkiem Lamb Of God. Przyznaje, że nie radzi sobie zbyt dobrze z popularnością. Jest miłośnikiem wina, cygar i samochodów wyścigowych. Na DVD "Killadelphia" wdał się w bójkę na pięści z podpitym Randym i pokonał go. Do swoich inspiracji zalicza Jeffa Loomisa z grupy Sanctuary i Nevermore. Gitarzyści, którzy odegrali ważną rolę w życiu Marka to Eddie Van Halen (Van Halen), Jimmy Page (Led Zeppelin), Randy Rhoades (Ozzy Osbourne). Lubi pisarza George'a Orwella, a także książkę "Nam" autorstwa Marka Bakera. Twierdzi, że jest lojalny, markotny, wnikliwy, opiekuńczy, pochłonięty sobą, arogancki, gadatliwy. Lubi hip-hop. Jego ulubione piwa to Miller Light, Amstel Light i Budweiser. Grał kiedyś w Fatty Love, teraz udziela się w Corntooth. Pracował kiedyś jako dekarz.
- John Campbell inspiruje się takimi artystami jak Cliff Burton, Elton John, Phil Collins, John Denver, Air Supply, Christopher Cross, Prince, Black Flag, GWAR, Willy Nelson, Stevie Wonder, Cat Stevens, Ray Charles, Billy Joel, Johnny Cash i Megadeth. Jest wegetarianinem. Uwielbia grę "Halo". Przed koncertem pije Red Bulla. Grał kiedyś w Fatty Love. Lubi wędkować. Gdyby mógł się przenieść w czasie, chciałby żyć z Majami. Był kiedyś barmanem. Zanim zaczął grać na basie, grał na perkusji.
- Will Adler zaczął grać na gitarze w wieku 11 lat za sprawą swojego brata Chrisa, który też grał na tym instrumencie. W swoim życiu wziął tylko jedną lekcję gry na gitarze, gdyż wolał uczyć się samodzielnie, głównie ze słuchu. Chodził do szkoły w Baltimore i potem dołączył do zespołu. Pracował kiedyś w restauracji. Jest fanem metalowych kapel z lat 80. Gdyby mógł, chciałby koncertować z Led Zeppelin i Metallicą. Lubi High On Fire, Every Time I Die, Unearth, Madball, Sheer Terror, DevilDriver, Throwdown, Johnny'ego Casha, Nicka Drake'a, Clipse i Dr. Dre. Słucha hip-hopu, country i folku. Wolny czas Willie spędza z żoną, synem i psami. Zajmuje się domem, gotuje, ścina trawnik, robi zakupy. Pewnego razu, gdy był pijany, zrobił sobie na brzuchu tatuaż przedstawiający smażonego kurczaka z tłuczonymi ziemniakami. Uwielbia Kirka Hammetta (Metallica), Jeffa Watersa (Annihilator ), a także gitarzystów z zespołów Megadeth i Slayer.
- Perkusista Chris Adler jest wegetarianinem. Potrafi grać także na pianinie, akustycznej gitarze, basie i saksofonie. Jest starszym bratem Williego. W 1990 roku ukończył Bishop Ireton High School w Alexandrii, w stanie Virginia. Ze względu na swój niepowtarzalny styl grania jest uznawany za jednego z najlepszych nowoczesnych perkusistów. Jest leworęczny, ale gra na praworęcznym zestawie. Artyści, którymi się inspiruje to Lars Ulrich (Metallica), Shannon Larkin (Godsmack), Dave Lombardo (Slayer), Vinnie Paul (Pantera), a także perkusiści jazzowi tacy jak Bill Bruford, Terry Bozzio i Billy Cobham. Chris pracował kiedyś jako informatyk w lokalnym uniwersytecie. Pierwsze płyty, które sobie kupił to "Thriller" Michaela Jacksona, debiutancki krążek Aerosmith, "Peace Sells... But Who's Buying?" Megadeth, "We're The Meatmen...And You Suck!" Meatmen oraz "Walk Together, Rock Together" 7 Seconds. Uwielbia Confessor, Aerosmith, Slayer, Megadeth, Nevermore, Meshuggah oraz Mahavishnu Orchestra. Udzielał się kiedyś w takich kapelach jak Jettison Charlie, Grouser, El Tigre, EvilDeathInc., Blotted Science. Ma w domu własne studio nagraniowe. Został uznany za najlepszego metalowego perkusistę w ankiecie magazynu Modern Drummer z 2007 roku.


- Tytułowy i zarazem jedyny album Burn The Priest ukazał się 13 kwietnia 1999 roku nakładem wytwórni Legion Records, a 22 marca 2005 roku został wydany ponownie przez Epic Records. Nagrany został w listopadzie 1998 roku. Producentem krążka był Steve Austin z grupy Today Is The Day.
- "New American Gospel" to debiutancki album Lamb Of God, wydany w 2000 roku. Prosthetic Records wydało ponownie krążek w kwietniu 2006 roku. Nagranie zostało zremasterowane i dodano do niego dodatkowe 4 kawałki, a także nową okładkę, zaprojektowaną przez długoletniego współpracownika Lamb Of God, Kena Adamsa. Z tego albumu wydano jeden singiel - "Black Label". Produkcją płyty zajął się Steve Austin. Piosenka "The Black Dalia" dotyczy nierozwiązanego morderstwa aktorki Beth Short z 1947 roku. Utwór "Pariah" opisuje pogardę, jaką Randy żywi do pewnego narkomana z Richmond, z którym nie dogadywał się i miał kilka sprzeczek. Tytuł piosenki "O.D.H.G.A.B.F.E." oznacza "Officer Dick Head Gets A Black Fucking Eye". Tekst do utworu "Letter To The Unborn" nie został zamieszczony we wkładce płyty, gdyż według Randy'ego jest zbyt osobisty - dotyczy śmierci jego córki, którą wokalista miał ze swoją już byłą żoną. Randy napisał słowa piosenki jeszcze przed urodzeniem córeczki. W kawałku "Terror And Hubris In The House Of Frank Pollard" gościnnie na wokalu udzielił się Steve Austin z Today Is The Day. Frank Pollard to dobry kumpel Randy'ego. Mieszka w Chicago. Randy uważa, że jest on zwariowanym artystą, a jego prace są niesamowite. Ten utwór powstał właśnie na jego cześć.
- "As The Palaces Burn" to drugi album Lamb Of God, wydany przez Prosthetic Records w 2003 roku. Produkcją krążka ponownie zajął się Devin Townsend, znany kanadyjski multiinstrumentalista (Strapping Young Lad, Soilwork, Stuck Mojo). Single pochodzące z tej płyty to "Ruin", "11th Hour" i "As The Palaces Burn". W kawałku "A Devil In God's Country" na gitarze zagrał Devin Townsend. Ostatnie słowa w piosence "Vigil" pochodzą z Ewangelii wg św. Marka. W utworze "Purified" udziela się dawny gitarzysta Megadeth, Chris Poland.
- "Ashes Of The Wake" to trzeci pełnowymiarowy album Lamb Of God z 2004 roku. Płyta jest jeszcze bardziej polityczna od poprzedniej, gdyż dotyczy wojny w Iraku. Single pochodzące z tego krążka to "Laid To Rest" i "Now You've Got Something To Die For". Produkcją płyty zajął się Machine, znany ze współpracy z King Crimson, Static-X, Pitchshifter czy też Clutch. Gitarowe solówki w "Ashes Of The Wake" należą do Alexa Skolnicka z Testamentu i Chrisa Polanda z Megadeth. W piosence słychać głos prawdziwego żołnierza, opowiadającego o pobycie w Bagdadzie.
- "Sacrament" to czwarty studyjny album Lamb Of God wydany w 2006 roku. Utwory "Redneck" i "Forgotten (Lost Angels)" opowiadają o ludziach związanych z przemysłem muzycznym. Album spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem zarówno ze strony fanów, jak i krytyków. Magazyn Kerrang! porównał to wydawnictwo do płyty Slayera "Reign In Blood", a Metal Hammer do krążka Pantery "Vulgar Display Of Power". Na okładce po raz pierwszy widnieje tytuł albumu napisany inną czcionką.
- Utwory Lamb Of God pojawiły się na kilku soundtrackach i kompilacjach. Ścieżki dźwiękowe, które zawierają muzykę zespołu to m.in. "Freddy Vs. Jason" (utwór "11th Hour"), "Metal: A Headbanger's Journey" (utwór "Laid To Rest"), "Saw III" (utwór "Walk With Me In Hell"), "The Texas Chainsaw Massacre: The Album" (utwór "Ruin"). Inne płyty, na których zamieszczono kawałki grupy to m.in. "Future Is Metal: Revolver Presents" (utwór "Now You've Got Something To Die For"), "MTV2 Headbangers Ball" (utwór "Ruin"), "MTV2 Headbangers Ball Volume 2" (utwór "Laid To Rest"), "MTV2 Headbangers Ball: The Revenge" (utwór "Now You've Got Something To Die For - Live"), "Screaming Audio, Prosthetic Records: Metal & Hardcore Compilation Vol. 1" (utwór "Black Label" ), "Uncorrupted Steel" (utwór "O.D.H.G.A.B.F.E.").
- Kawałek "Laid To Rest" pojawił się w grze Guitar Hero II i Backyard Wrestling 2: There Goes The Neighborhood. Piosenkę "Now You've Got Something To Die For" usłyszeć można było w brytyjskiej reklamie Wanadoo. Muzyka Lamb Of God znajduje się także w grze BaboViolent 2. Utwór "Redneck" pojawił się w grze ATV Offroad Fury 4 i NFL Street 3, a "Black Label" w Tony Hawk's Underground 2.
- Lamb Of God zdobyło aż 5 nominacji do nagród Metal Hammer Golden Gods Awards. Kategorie, w których grupa była nominowana to Album Roku, Królowie Solówek (Mark i Willie), Najlepszy Wideoklip ("Redneck"), Najlepszy Zespół Zagraniczny, Najlepszy Zespół Koncertowy.
- 9 lutego 2007 roku Lamb Of God wystąpiło w talk show "Late Night With Conan O'Brien". Zespół zagrał piosenkę "Pathetic" z płyty "Sacrament".
- Na 10 rocznicę istnienia zespołu, Lamb Of God zafundowało sobie skoki spadochronowe.
- Lamb Of God zaliczyło występy u boku takich zespołów jak Strapping Young Lad, Every Time I Die, Unearth, Today Is The Day, Gojira, Trivium, Machine Head, Throwdown, Clutch, As I Lay Dying, Fear Factory, Slayer, Atreyu, Children Of Bodom, Slipknot, Hatebreed, Mushroomhead, GWAR, Shadows Fall, Megadeth, God Forbid, Napalm Death, Amen, Cannibal Corpse, Six Feet Under, Killswitch Engage, Static X, Lordi, Chimaira, Mastodon, DevilDriver, Opeth, Overkill, Arch Enemy, Behemoth i wielu innych.
- Tego samego dnia kiedy został wydany album "Sacrament" (22.08.2006) rozpoczął swoją działalność fan club Lamb Of God noszący nazwę The Congregation.


[CYTATY]
- "Ten zespół powstał dlatego, gdyż nikt nie tworzył muzyki, której chcielibyśmy posłuchać. Więc sami postanowiliśmy robić taką muzykę i nadal kontynuujemy tę zasadę. Nigdy nic nie zmienialiśmy w swoim postępowaniu tylko po to, żeby się komuś przypodobać, zaspokoić kogoś, zdobyć uznanie."
- Randy: "Nadal jesteśmy tymi samymi kolesiami co przedtem. Po prostu teraz jesteśmy w większej wytwórni i mamy lepszą dystrybucję. Możemy także pozwolić sobie na odejście od naszych codziennych zawodów i skupić się tylko na tworzeniu muzyki. Żaden z nas nie jest bogaty, ale żaden z nas nie musi już normalnie pracować i dlatego możemy np. koncertować sobie przez 2 tygodnie po Wielkiej Brytanii. Nasi fani są na tyle mądrzy, że wiedzą, iż zawsze będziemy robić taką muzykę, jaką chcemy. Ufają nam i wiedzą, że nigdy nie wydamy jakiejś popowej płyty. Nie tworzymy muzyki po to, aby uszczęśliwiać innych ludzi. Tworzymy ją, by uszczęśliwiać siebie i jesteśmy zadowoleni. Jednak jeśli są jacyś ludzie, którzy nie są, to niech nas nie słuchają. Jak się komuś coś nie podoba, to niech sam założy sobie zespół. My właśnie tak zrobiliśmy. Nie obchodzi nas to, tacy już jesteśmy."
- Mark o tym, co powiedziałby, gdyby fani uważali, że jego zespół się sprzedał: "Mamy to gdzieś. Z całym szacunkiem, ale nie przejmujemy się fanami. Mam na myśli to, że owszem dbamy o nich, cieszymy się z ich istnienia, ale nie zwracam uwagi na takie rzeczy. Piszemy piosenki dla siebie. Posłuchaj muzyki, którą gramy. Czy z czymś takim chcielibyśmy przebić się do mainstreamu ?"
- Randy: "Dorastałem, słuchając metalu. Słuchałem Slayera, Obituary i innych tego typu rzeczy, jednak głównie siedziałem w punkowej scenie. Właściwie to nie wiem jakim cudem znalazłem się w metalowym zespole. To jest trochę poplątane. Zawsze myślałem, że będę w punkrockowej kapeli grającej muzykę typu "1,2,3,4 let's go!". Zadawałem się zarówno z fanami hardcore'u, jak i punkami czy metalami, gdyż wszyscy ci, którzy należą do tych grup, są po prostu świrami, nie tak jak reszta. A tak wracając do czasów szkoły średniej - nikt mnie wtedy nie lubił. Ludzie mnie nienawidzili ! Nikt się ze mną nie umawiał, dziewczyny nie chciały ze mną chodzić. Po prostu nic. Tylko świry chciały ze mną gdzieś wychodzić, więc się z nimi zadawałem. Z metalami, punkami… no wiecie, z tymi wszystkimi brudasami. Dzisiaj mam grubo ponad 30 lat, a nadal zadaję się z całą bandą brudasów."
- John o zmianach od czasu wydania "New American Gospel": "Myślę, że zdecydowanie więcej nauczyliśmy się o tym, co to znaczy mieć swój własny biznes i pracować w przemyśle muzycznym. Wiele razy robimy coś, co wydaje nam się najlepsze i słuszne, a ludzie mówią nam: "Och, to jest głupie, nikt tak nie robi, nie możecie tak zrobić." A dla nas to ma sens, robimy to i okazuje się, że to była dobra decyzja. Powiedziałbym, że zdecydowanie jesteśmy bardziej pewni siebie i swoich możliwości."
- Randy: "Nasz zespół służy nam jako narzędzie do wyrażania własnych opinii. Nie jesteśmy partią polityczną i nie próbujemy mówić ludziom, co mają myśleć. Chciałbym zachęcić ludzi do tego, żeby myśleli za siebie. Ja tylko wyrażam swoją opinię i wierzę, że mam do tego prawo. To smutne, że w niektórych krajach ludzie nie mogą swobodnie tego robić. Jako zespół jesteśmy jednością. Jeśli moi kumple z kapeli podeszliby do mnie i powiedzieli, żebym nie nosił antybushowskiej koszulki, a robiłem to, to na pewno zdjąłbym ją. Ale nikt mi nie zwrócił takiej uwagi. Piszemy o tym, co czujemy w danym momencie."
- Chris Adler: "Nie jesteśmy zainteresowani byciem w radiu co 15 minut. I nie jesteśmy w tym biznesie po to, by zarobić milion dolarów. Uwielbiamy to, że możemy grać tę muzykę, być kreatywni i agresywni w tym zajęciu. To zadaniem wytwórni płytowej jest zarabianie pieniędzy na tym. Skoro możemy grać na scenie i przekazywać energię na koncertach i w tym samym czasie nadal grać muzykę, którą chcemy grać, to w takim razie to jest nasz prawdziwy cel."
- Randy: "Children Of Bodom to wspaniali kolesie z Finlandii. Ich dźwiękowiec Hooch to wariat. Wyrwaliśmy kilku z nich jednej nocy i nad tym facetem kompletnie nie dało się zapanować. Krzyczał: "Do końca nocy, wszyscy w autobusie będą nadzy!", a potem "W Finlandii nie mamy helikopterów. Pokażę wam fiński helikopter!". Byliśmy na stacji benzynowej, a on po prostu opuścił swoje gacie i zaczął kręcić siusiakiem w kółko!"
- Randy na temat rosnącej popularności jego zespołu w MTV: "Wszystko to spowodowane jest muzycznym klimatem, który teraz panuje. Jest to czas tzw. New Wave Of American Heavy Metal. Jest to nazwa, którą media nadały kilku zespołom - nam, God Forbid, Shadows Fall, Killswitch Engage itd. Wszyscy gramy razem już od dłuższego czasu. Wszyscy zaczynaliśmy od grania w piwnicach, a skończyliśmy na graniu w o wiele większych miejscach. Każdy z nas zdobył uznanie fanów, którzy w jakiś sposób się wymieniają, gdyż wiele naszych fanów lubi również tamte kapele. Więc mamy wspólnych fanów i ku naszemu zaskoczeniu oraz zaskoczeniu mediów, sprawa ta urosła do takich rozmiarów. To wszystko związane jest także z Headbanger's Ball, które prowadzi Jamey Jasta. To świetny koleś, poza tym koncertowaliśmy z Hatebreed. Nastał odpowiedni czas na to wszystko, a my jesteśmy w odpowiednim miejscu. Potrzebowaliśmy "tylko" 10 lat na to, żeby się w nim znaleźć."
- Randy na temat porównań jego zespołu do Pantery: "Nie przejmuję się tym. Pantera była świetnym zespołem, a Phil jest świetnym wokalistą. Każdy ma jakieś inspiracje, ale szczerze mówiąc Phil nie wpłynął na mnie bezpośrednio. Myślę, że te wszystkie porównania biorą się z tego, że zarówno w brzmieniu Pantery, jak i Lamb Of God jest wiele agresji. Oczywiście jesteśmy fanami Pantery, ale nigdy nie mówiliśmy "Hej, zamierzamy być następną Panterą" czy coś w tym stylu. Naprawdę nie zwracamy na to uwagi. Jeśli ludziom się podoba takie określenie, to OK. Jeśli chcą tak o nas mówić, to niech mówią. To się dla nas nie liczy."
- Randy o prezydencie George'u W. Bushu: "On mówi "Jestem jednym z was". Zauważyłem te brednie w jego przemówieniach. A ja mówię "Nie, nie jesteś. Mój tata nie był prezydentem, ani też dyrektorem CIA. Mój dziadek nie był baronem paliwowym w Teksasie, a ja nie dorastałem ze srebrną łyżką w tyłku, tak jak on." Więc pieprzyć go. Nie jest taki jak ja. To hańba, że jest prezydentem naszego wspaniałego kraju. Dlatego wszyscy ci, którzy mają to w dupie, powinni się nad tym zastanowić. Chcecie umrzeć ? Chcecie umrzeć na pustyni spragnieni i brudni, podczas gdy jakiś skurczybyk będzie miał was gdzieś, trzepał kasę i utrzymywał swoją pozycję ? To są właśnie pytania, które musicie sobie zadać."
- Randy o tekstach na "Sacrament": "Teksty były dla mnie tak dotkliwe, że podczas sesji nagraniowej, czułem jakbym oddychał bólem, a nie powietrzem. Więc kiedy już skończyliśmy, nie mogłem słuchać nagrania przez najbliższe 2 miesiące. Wyrzucenie z siebie tego wszystkiego nie było dla mnie łatwe. Nie chciałem znowu mieć z tym kontaktu, tak od razu."
- Randy i jego wspomnienia z Ozzfestu: "Ucieczka przed policją pojazdem Hatebreed była super. Ucieczka przed glinami razem z DevilDriver pojazdem golfowym, który sobie zarekwirowałem też była fajna. No i ucieczka przed policją na mojej deskorolce również."