LINKIN PARK

[SKŁAD]
Chester Bennington - wokal
Mike Shinoda - wokal
Brad Delson - gitara
Joseph Hahn - Dj, samplowanie
Rob Bourdon - perkusja
Phoenix - bas
[DYSKOGRAFIA]
[TEKSTY I TŁUMACZENIA]
[MP3]
brak
[WYWIADY]
[LINKI]
[FANI]
[OSTATNI NEWS] 25.04.2006

Więcej śpiewania na nowym albumie LINKIN PARK (25.04.06)

Nowy album LINKIN PARK ma zawierać więcej partii wokalnych.

Na oficjalnej stronie bandu, frontman Chester Bennington zapowiedział, że materiał, który kapela przygotowuje na kolejną płytę będzie zawierał znacznie więcej śpiewanych elementów. Wokalista zdradził jednocześnie, że zespół pragnie stworzyć nowe brzmienie nie zatracając przy tym jednak własnego stylu. Producentem nowego krążka jest Rick Rubin.

zobacz wszystkie newsy o zespole
[HISTORIA]
Drugie płyty są zwykle chytrym interesem. Muzycy swoje całe życie opisują na pierwszej płycie, powstaje pewna teoria i, w stosunkowo, krótkim czasie podążają za nią. Ale co jeśli płyta debiutancka sprzedaje się najlepiej? I jeśli przemysł muzyczny ma Hollywood'o - podobne oczekiwania na następny szlagier? Takiemu scenariuszowi stawili czoła członkowie Linkin Park, gdy weszli do studia nagrać album "Meteora", który był studyjnym następcą multi-platynowej płyty "Hybrid Theory".
Ten album (Hybrid Theory) - jak go określił magazyn Rolling Stone - to "dwanaście utworów zbitej, ognistej niepodzielności łączącej alternatywny metal, hip-hop i sztukę gry za adapterami" zacumował się u 14. milionów jednostek na całym świecie do dziś. Był numerem jeden, pod względem sprzedaży, w listopadzie 2001 roku. Trzy single, z "In The End" łącznie, osiągnęły szczyty list przebojów. W 2002 roku "Crawling" zgarnął nagrodę Grammy za Best Hard Rock Performance, a nominacje uzyskali jeszcze w kategoriach Best Rock Album i Best New Artist. Po pilnym dążeniu do swego kunsztu od skromnych początków zespołu w południowej Kalifornii, w okolicach lat 90., uszy świata zwróciły się ku Linkin Park.
Dla tych, którzy nie są w zespole, presja sukcesu mogła wydawać się nie do pokonania. Lecz wewnątrz Linkin Park, wokaliści Chester Bennington i Mark Shinoda, gitarzysta Brad Delson, Dj Joseph Hahn, perkusista Rob Bourdon i basista Phoenix nie wypacali tego z siebie tak jak mogliście się tego spodziewać. Zamiast żyć oczekiwaniami z zewnątrz, wzięli się do roboty, skrupulatnie doskonaląc każdy moment, każdego kawałka do własnych założeń. To największy obraz odpowiednio rozwinięty.
"Nie chcieliśmy myśleć tak zwyczajowo, że musimy za każdym razem sprzedać 10 milionów płyt. To absurdalne," mówi Bennington. "Błogosławieństwem jest taka ilość sprzedanych krążków; to nie zdaża się często w tym biznesie - pojedynczy przypadek w karierze jest dużym osiągnięciem. Naszym zobowiązaniem są nasi fani. Nie będziemy sobie ułatwiać życia mówiąc, że to wielki dar jeśli ludzie pobiegną i kupią nasze płyty." "Jeśli nas znasz, to znasz największą presję jaka wychodzi od zespołu," mówi Shinoda.
"Chcieliśmy zrobić kolejny dobry album, z którego będziemy dumni," mówi Boudron. "Skupiliśmy się na tym i ciężko pracowaliśmy, by stworzyć kawałki, które pokochamy. Jesteśmy swoimi najoschlejszymi krytykami." Jeśli wątpisz, weź to pod uwagę: Shinoda i Bennington napisali 40 unikalnych refrenów na wzruszający, pierwszy singiel z "Meteory", "Somewhere I Belong", zanim ustalono najlepszą wersję.
"Wiedzieliśmy, że w tym kawałku musimy połączyć kilka rzeczy," mówi Shinoda wzruszając ramionami. "Napisaliśmy więc nowy refren, nagraliśmy to i zmiksowaliśmy. Następnego dnia przesłuchaliśmy tego, spojrzeliśmy na siebie z Chester'em i powiedzieliśmy 'sam nie wiem... to chyba może być lepsze.' I zaczęliśmy z powrotem od scratch'y. Było przy tym dużo pracy. Prawdopodobnie napisaliśmy i wyrzuciliśmy materiał na połowę płyty. Ale nie spieszyliśmy się, pozostaliśmy krytyczni i napisaliśmy utwory, o których wiedzieliśmy, że są dobre. Niektórzy mogli się spodziewać, że napiszemy słabszą wersję "Hybrid Theory", ale my tacy nie jesteśmy."
Zwycięzkie rezultaty tego starannego podejścia są dość widoczne na "Meteorze". Te dwanaście kompozycji manifestuje ogromny rozwój szczerego-ulicznego zespołu, z wciąż jednak widoczną na koncertach chemią, która utrzymuje się odkąd w roku 1999 Bennington skompletował skład. Pracując znowu z co-producentem "Hybrid Theory" Don'em Gilmore'm, powołali album do życia w różnych studiach, wliczając w to bus zespołu i sety w domach każdego z członków. Tym razem Linkin Park mieli możliwość eksperymentowania z szerszą paletą dźwięków, a nawet z bardziej różnorodnym szeregiem stylów.
Zaślubili dziko-bezstresowe sample ciężkim gitarom w utworach takich jak "Somewhere I Belong". Zaaranżowali żywe struny i fortepian w "Breaking The Habit" i "Faint". Eksperymentowali z beatami w kawałkach takich jak "Easier To Run". Dodali nawet japoński flet zwany shakuhachi w hip-hopowym "Nobody's Listening". Bogate tekstury i dynamiczne aranżacje zaserwowano by uwydatnić nastroje stworzone przez Bennington'a i Shinoda'e, oraz ich mocne wokale - i vice versa. Ta wzajemna energia słyszalna jest za każdym przesłuchaniem.
Przewodząca wizja 18. miesięcznemu procesowi nagrywania była wywołana tytułem płyty - "Meteora". Podczas europejskiej trasy w 2002 roku, zespół natknął się na magazyn podróżniczy, w którym opisana była Grecja. Na okładce było słowo "Meteora" i zdjęcie, które zwróciło ich uwagę oraz skutecznie rozpaliło wyobraźnię.
Meteora to grupa sześciu klasztorów usadowionych na szczycie kamiennych wieżyczek wznoszących się 1500 stóp nad centrum Grecji.

(jeśli ten wspaniały opis nie działa Wam na wyobraźnię to polecam zajrzeć na
www.greecejournals.com lub
www.keytogreece.com
- przyp. m.)

Jak ujął to Bennington "one zdają się nie należeć do tej planety". To prawda. (Żeby przekonać się samemu wypożycz sobie Bond'a "For Your Eyes Only" [oczywiście w kraju raju "Tylko Dla Twoich Oczu" - przyp. m.] gdzie Roger Moore wymiata na jednej z fortec.) To greckie słowo dosłownie tłumaczone jest jako "unoszący się w powietrzu". To pasujące określenie dla innego regionu świata, tak jak dla płyty, którą stworzył zespół Linkin Park wraz z obrazami w ich głowach. "Chcieliśmy napisać utwory, które żyłyby sączącą się z nich energią," mówi Benningtom.
"To naprawdę epickie i pięknie. To totalnie uosabia bezczasowość i ekspansywność, jakie chcieliśmy by ten album zawierał," mówi Shinoda. "W międzyczasie spotkaliśmy ludzi, którzy odwiedzili Meteorę," dodaje Hahn. "Teraz chodzą tam dla samotności - by odnaleźć siebie. I o tym opowiada płyta - o odnajdywaniu siebie. Każdy kawałek jest o patrzeniu wewnątrz i uwalnianiu emocji."
Tym razem, Bennington i Shinoda rozszerzyli emocjonalny zasięg słyszalny na "Hybrid Theory". Tamta płyta rozprawiała się z frustracją, gniewem, strachem i chaosem z perspektywy młodego człowieka, idąc za Shinodą. Cel: oczyszczenie. Dla kontrastu, "Meteora" odzwierciedla przyspieszone życia członków zespołu, które prowadzą od nagrania debiutanckiej płyty. "Graliśmy po świecie dwa lata. Gdy jesteś sam, robisz krok w tył i patrzysz na większy obraz," mówi Shinoda. "Zawsze interesowaliśmy się uniwersalnymi uczuciami i na nich skupiamy się na tej płycie. Jednak 'Meteora' jest inna pod tym względem, że rozliczamy się z większą ilością aspektów ludzkiej kondycji." "To wciąż bardzo mroczny album, ale jest na nim zdecydowanie więcej optymizmu," mówi Bennington. "Wciąż jesteśmy tymi samymi ludźmi, ale teraz widzimy światełko na końcu tunelu."
Na "Somewhere I Belong," zwrotki określają strach i zamieszanie, ale refren przejmuje decydujący, pierwszy krok bliski nadchodzącemu rozwiązaniu. Bennington śpiewa, "Chcę się wyleczyć. Chcę czuć, że zbliżam się do czegoś prawdziwego. Chcę odnaleźć coś, czego chciałem przez cały czas, miejsce, do którego należę."
A w "Breaking The Habit" - "Nie wiem co jest warte walki. I czemu muszę krzyczeć. Nie wiem czemu nawołuję i mówię nie to co mam na myśli. Nie wiem jak wszedłem na tą drogę. Wiem, że to nie w porządku. Więc tej nocy rzucam ten nałóg."
Znów wokaliści pracowali blisko siebie, by wyzwolić szerokie spektrum emocji jako jeden front. Teraz Bennington i Shinoda zarysowali długą historię, którą dzielili. Ich głosy i sentymenty są praktycznie niepodzielne. "Mike jest jak świst komputerowy, jest formalnie wyszkolonym muzykiem," mówi Hahn, rozpoznając różnicę między wokalistami. "Chester wprowadza surowość - emocje, które muszą wyjść na zewnątrz. Nawzajem się uzupełniają. Są jak yin-yang."
Cały zespół, brzmi pełniej na "Meteorze". To rzadkie osiągnięcie: pełna integracja sześciu członków, którzy wciąż zachowują unikalność umiejętności każdego z osobna. Końcowy efekt jest jak odcisk kciuka znany jako Linkin Park. "Nie analizujemy tej chemii," mówi Bourdon. "Mamy szczęście i jesteśmy wdzięczni, że odnaleźliśmy się i, że razem pracujemy tak dobrze."
"Współpraca jest teraz bezszwowa," zgadza się Bennington. "Mike, na przykład, wie więcej o mnie jako o człowieku, a ja o nim, więc prościej nam jest pisać teksty razem. Niemożliwe jest mieć jakieś sekrety w naszej relacji. Musimy się otworzyć, gdyż chcesz by ta druga osoba była na tej samej stronie co ty. Wszyscy jesteśmy ze sobą związani."
Z kolaborantami takimi jak ci, kto potrzebuje terapeuty?
"Dokładnie," mówi Bennington śmiejąc się. "Dlatego jako pierwszy dołączyłem do zespołu."
tłumaczenie: Marka, źródło: Official site