|
[HISTORIA]
"Zamknięty w klatce,
Moja Wściekłość wydobywa ze mnie to co najlepsze,
Nie zaznasz spokoju, tak długo jak będziesz cierpieć
Odkryłem, że ta walka musi zostać wygrana w umyśle
Jestem tak rozdrażniony i ograniczony
Światło często mnie oślepia"
"Solitaire Unraveling"
W 1992 roku w Cleveland członkowie kilku zespołów postanowili się skrzyknąć i coś razem stworzyć. Właściwie nie był to nawet ich projekt poboczny. Wszystko zaczęło się w studiu. Panowie zapraszali różnych gości i nagrywali z nimi materiał. Wszystkim bardzo się on spodobał i z biegiem czasu każdy z nich zaczął się w to coraz bardziej angażować. Tak powstał odrębny zespół - Mushroomhead. Trzon grupy stanowią wokalista Jeffrey, basista Schmotz, perkusista Skinny i gitarzysta Bronson. Dzięki improwizacjom z różnymi ludźmi wyodrębnił się skład zespołu.
W tamtym czasie każdy z muzyków grał w innej grupie. Dlatego też nie chcieli być rozpoznawalni, żeby uniknąć porównań ze swymi rodzimymi kapelami. Nie chcieli też, żeby nazywano ich "super grupą". Stąd wziął się pomysł na maski i kostiumy. "Zawsze chciałem robić coś 'teatralnego'. Lubiłem Devo, The Residents, Alice Cooper i Kiss." mówi Skinny. Na początku dziewięciu członków Mushroomhead nosiło pomarańczowe uniformy, Skinny miał maskę przeciwgazową, Bronson maskę niewolnika, basista grupy maskę świni, gitarzysta miał maskę zielonego robaka, a inny członek przez chwilę nosił oblicze Nosferatu. Oprócz tego przewinęły się jeszcze przez zespół maski trolla i diabła, suknia ślubna, czarna suknia ślubna w parze z maską kozła, kostiumy pomarańczowe, niebieskie i białe. Zrezygnowali jednak z pomarańczowych, ponieważ kojarzyły się one ludziom z innym zespołem...
MUSHROOMHEAD VS. SLIPKNOT
Ten konflikt jest bardzo niejasny. Jedne źródła podają, że członkowie Slipknot i Mushroomhead szczerze się nienawidzą, inne temu zaprzeczają. W styczniu 2002 roku J Mann tak podsumował ten "spór": "Nie jestem pewien czy powstał z tego jakiś problem. Wyglądamy tak od dawna i teraz nie możemy zmienić tego kim jesteśmy tylko dlatego, że inny zespół robi to samo. Między nami a Slipknotem nie ma konfliktu, a ja myślę, że to dobra kapela. Krążyły pogłoski o sporach między dwoma obozami naszych i Slipknota fanów. Tak naprawdę to oni nie posunęli się za daleko, ale uważamy, że to czysta głupota i chcemy to zakończyć. Gdy Slipknot był w naszym mieście Corey przyszedł do nas i powiedział, że chciałby z nami pogadać. Mówił, że można było sporo usłyszeć o sporach między nami i jego grupą i że te ploty nie zostały wypuszczone przez niego ani przez nas. Mamy nadzieję, iż nadarzy się okazja kiedy usiądziemy i uporamy się z tym gównem, a może nawet wyruszymy razem w trasę."
A ocena walorów artystycznych obu tych grup i tak należy do nas!

Mimo wielu przeciwników, których zyskał sobie Mushroomhead, głównie wśród fanów Slipknot'a, udało im się sprzedać 50.000 egzemplarzy płyty wydanej dla Eclipse. Grupa rozstała się z tą wytwórnią i wkrótce własnym sumptem sprzedali kolejne 50.000 krążków. Do sukcesów zespołu można też zaliczyć ich drugi w historii koncert, który zagrali przed grupą Gwar w Cleveland Agora przed 2.000 ludzi. Zanim podpisali kontrakt, zagrali z Marilyn Manson i W.A.S.P., pojawili się w magazynach Guitar World, Revolver i CMJ. Mushroomhead poruszali się tak dobrze w podziemiu, że sami załatwiali sobie koncerty, byli swoimi managerami i założyli własną wytwórnię Filthy Hands/SMDC, w której wydali swoje płyty "Mushroomhead" (1995) i "M3" (1999). SMDC wydawała kompilacje z kawałkami grup z Cleveland, oraz materiały innych projektów członków Mushroomhead.
Ich płyty rozeszły się głównie na koncertach i tak duże zainteresowanie fanów przykuło uwagę Universal'u. To z kolei zaowocowało kontraktem, który zespół podpisał w drugiej połowie 2001 roku. J Mann: "Cóż, zawsze słyszy się opowieści jak z horroru o zespołach pracujących z największymi wytwórniami, o tym jak tracą swoje prawa i kontrole nad grupą. Universal dał nam kontrolę nad kreatywnością i tym samym zaufali nam i wsparli nas w tym co robimy i nie próbują nas zmieniać. [...]"
4.12.2001 ukazała się płyta Mushroomhead...
..."XX"
Muzyka Mushroomhead jest zarazem surrealistyczna i malownicza, intensywna i inteligenta - zespołu nie sposób zignorować - muzycznie i wizualnie. Ich debiut dla Universal'u "XX" jest płytą bardzo żywiołową, co słychać już po singlu "Solitaire Unraveling". Została zmiksowana przez Toby'ego Wright'a (Alice In Chains).
"Teraz dla nas wszystko jest możliwe" zauważa J Mann. Muzycznie nie ma rzeczy niemożliwych "XX" jest zmiksowaną przez Wright'a wersją ich materiału nagranego dla Eclipse Records z dodanymi utworami "Fear Held Dear", "Too Much Nothing" oraz cover Pink Floyd "Empty Spaces". Teksty piszą J Mann i Nothing. Tworzą je zazwyczaj osobno. Utwory nie opierają się na budowie zwrotka - refren, chociaż mają swój szkielet. "Dbamy o jakość i integralność naszych numerów, nie piszemy tylko po to, żeby powstał kolejny kawałek," zapewnia Skinny.
"Lubię bawić się słowem, umieszczać w tekstach gry słów, ale tak żeby było to dla ciebie przyswajalne. Często posługuję się metaforami," mówi J Mann. Na płycie i na koncertach "wszystko łączy się ze sobą i z samplami. Nie ma martwej przestrzeni, ale" wyjaśnia Skinny, "wszystko jest tak zróżnicowane, że nasze występy na żywo pędzą jak kolejka w wesołym miasteczku, a my tylko doglądamy brzmienia i tych wibracji."
Klimatyczna i emocjonalna, brutalna i pełna mocy płyta "XX" jest jak film zabierający słuchacza w najróżniejsze krainy pełne różnych uczuć i scenariuszy. Skinny wierzy, że dzięki tej płycie i "zachowaniu swojej niezależności w dużej wytwórni nic nie może zatrzymać Mushroomhead!" I rzeczywiście dwa lata po tym jak padły te słowa światło dzienne ujrzał album
"XIII"
Pojazd: Pożyczony van.
Miejsce: Mars Studio.
Wydarzenie: Zespół Mushroomhead nieprzerwanie przez 14 godzin dziennie nagrywał tu płytę.
Pasażerowie: Trzy mroczne postacie znane jako Skinny, Bronson i Stitch.
Ładunek: Pro Tools naładowany nowymi utworami.
Cel: Dojachanie do Los Angeles, po zmiksowaniu sesji z Matt'em Wallac'em (Faith No More, Deftones).
Dłonie Skinny'ego w skórzanych rękawiczkach chwyciły kierownicę. Jego stopy odziane w buty rybackie przyciskają pedał gazu do podłogi. Robi to jak na dobrego perkusistę przystało. Na tylnym siedzeniu obija się najnowsza i najlepsza, zmiksowana płyta Mushroomhead. Na "XIII" znalazły się przeżycia zespołu z ostatnich dziesięciu lat. Nie było łatwo, ale mając paliwo takie jak to z pewnością sobie poradzą.
Van przemierza kraj. Mija plantacje owoców, purpurowe góry i pustynie, na których testuje się broń atomową. Pędzi 98 mil na godzinę. Czasu pozostało już niewiele. W końcu jednak trio udaje się dotrzeć do słońca filtrowanego przez smog, świecącego nad Los Angeles w Kalifornii.
To nie gra video. To nie apokaliptyczny film akcji. To tylko półtora dnia z życia Mushroomhead. Mają szczęście, że żyją.
Ostatnia ścieżka dźwiękowa ich życia "XIII" w pełni odzwierciedla to co wydarzyło się w dotychczasowej karierze zespołu. Wyprodukowany w większości samodzielnie album zawiera więcej... wszystkiego... w każdym kierunku. W "Kill Tomorrow" znajduję się jeden z najcięższych riffów oktetu. "Sun Doesn't Rise" wyprodukowany przez Johnny'ego K (Disturbed), pokazuje melodyjność zespołu. Dramatyczne dźwięki w "Nowhere To Go" oczarowują swą magią. "Tym razem naprawdę się przyłożyliśmy," mówi Skinny. "Każdy był bardzo skupiony i skoncentrowany na tym, by pokazać co naprawdę umiemy. Naszym jedynym kryterium było to, że kawałki musiały być zajebiście rockowe. Musiały być takie, żebyśmy mogli je grać przez następne trzy lata i wciąż kochać je tak samo każdej nocy."
Tekstowo wokaliści J Mann i Jeffrey Nothing osiągnęli catharsis odkrywając teren swojego życia, który być może najlepiej podsumowuje tytuł "Destroy The World Around Me." "Nasi wokaliści mogą przenosić mroczne uczucia bez robienia ich zbyt literackimi, bez nadmiernego szlifowania ich. Nie chcemy mówić ludziom wszystkiego zbyt dosłownie. Trzeba pozwolić wokalistom odnieść się do muzyki tak jak oni tego chcą."
Coraz więcej ludzi lubi to robić. Ci, którzy oceniali zespół na podstawie wyglądu teraz będą musieli zająć się też czymś innym. "Myślę, że ta płyta da ludziom w mordę," mówi Skinny. "Naszym głównym celem było zrobienie z każdego kawałka małego arcydzieła, które możesz powiesić na ścianie i nigdy nie nudzisz się, gdy na nie patrzysz. Myślę, że będziecie bardzo zaskoczeni."
|