PLEYMO

[SKŁAD]
Kemar (Mark Scott) - wokal
61 - bas
Kefran - DJ, samplowanie
Burns - perkusja
Vost - gitara
Eric - gitara
[DYSKOGRAFIA]
[TEKSTY I TŁUMACZENIA]
[MP3]
brak
[WYWIADY]
[LINKI]
[FANI]
[OSTATNI NEWS] 26.01.2004

Nowy PLEYMO- już jest! (26.01)

Jak się okazuje francuski zespół PLEYMO wydał już swój najnowszy, trzeci album (a nie jak twierdziliśmy w poprzednich newsach wyda dopiero w październiku). Album nazywa się 'Rock' i nie jest dystrybuowany w naszym pięknym kraju. Pod tym linkiem możecie zobaczyć tracklistę najnowszego albumu Pleymo i wysłuchać wszystkich utworów na nim zamieszczonych.

zobacz wszystkie newsy o zespole
[HISTORIA]
Pleymo to francuski nu-metalowy zespół, który ostatnio zaistniał na europejskiej scenie muzycznej albumem 'Episode 2:Doctor Tank's Medecine Cake', wydanym w Polsce nakładem Sony. Grupa powstała w 1997 roku. Jej członkowie, szóstka Paryżan, serwująca muzykę zainspirowaną ciężkością Korn, rytmiką Prodigy i pasją Deftones szybko znalazła swoich gorących zwolenników. W swoich utworach mają wiele do pokazania. W 1999 roku wydali we Francji swój pierwszy album 'Keskispasse' nakładem niezależnej wytwórni Wet Music. Wszystkie teksty na tej płycie zostały napisane w języku francuskim.
"Zaczynaliśmy od śpiewania po francusku. W ten sposób we Francji ma się po prostu większe szanse na podpisanie kontraktu, czy bycie promowanym przez stacje radiowe. Ludzie lubią, jak śpiewa się w ich własnym języku" - mówi wokalista zespołu, Mark Scott - "Angielski tolerują tylko w przypadku grup brytyjskich czy amerykańskich. Dlatego zaczynaliśmy śpiewając po francusku. Miał na to wpływ jeszcze jeden czynnik - nasz pierwszy album był głównie hip-hopowy, a wiadomo jak popularny jest francuski hip-hop." Głównym promotorem hip-hopu w Pleymo jest gitarzysta Erik, który pieczołowicie dba o to, by w każdym utworze nie zabrakło elementów tego stylu muzycznego.
W roku 2001 grupa podpisała kontrakt z Epic/Sony, który zaowocował współpracą z wybitnym francuskim producentem Fabrice'm Leyni'm. Efektem tych prac jest album 'Episode 2: Doctor Tank's Medecine Cake'. "Nasza pierwsza produkcja nie była czymś, co w pełni określa się jako album. Przy jego powstawaniu uczestniczyliśmy tylko my, nie było żadnych producentów czy inżynierów dźwięku. Dlatego 'Epizode 2' można uznać za nasz pierwszy album - pierwszy nagrany dla Sony, pierwsza tzw. 'wielka produkcja'." - tłumaczy Mark - "Ta płyta to głównie ciężkie brzmienie gitarowe, do których bardziej pasuje język angielski". Dlatego właśnie wszystkie teksty na krążku są w wersji anglojęzycznej. Ponadto album 'Episode 2: Doctor Tank's Medecine Cake' zawiera historię o tajemniczej postaci Dr Tank, która na Syberii w podziemnym szpitalu przeprowadzała eksperymenty genetyczne.
"Cały epizod związany z doktorem Tank jest mojego autorstwa i swoich fanów zacząłem już chyba przyzwyczajać do tego, że każda płyta wiąże się z całym epickim zapleczem. Na następnym albumie udamy się w takim kierunku, jakiego nikt się po nas nie spodziewa. Może będzie to już w przyszłym roku, może później. Ale na pewno nie będzie to już nic związanego z tą historią" - mówi Mark, którego udział wokalny w Pleymo nie jest jedynym artystycznym zajęciem. "Zajmuję się produkcją filmów animowanych, rysuję także okładki naszych płyt i singli, projektuję stronę i reżyseruję wideoklipy. Z racji swojego zawodu pisanie podobnych opowieści mam już niemal we krwi. Wpadłem na pomysł, żeby wykorzystać je także przy kreowaniu wizerunku Pleymo, dlatego że pisanie tekstów do utworów zaczęło być dla mnie w którymś momencie strasznie stresujące. Za dużo chciałem przekazać i miałem na to zbyt mało czasu. Dzięki umieszczeniu całej historii w książeczce do płyty mogłem bardziej skupić się na treści, zamiast na formie, a i słuchacze mają więcej czasu, żeby zapoznać się z moim pomysłem."
Nazwa grupy 'pleymo' to po francusku 'pianola, klawiatura', która wydaje z siebie dźwięki po dmuchnięciu w przymocowany do niej ustnik. "Kryje się za tym całkiem zabawna historia. Jakieś pięć lat temu szukaliśmy nazwy dla naszego zespołu i w tym czasie spotkałem też swojego największego przyjaciela z dzieciństwa. Przez jakieś parę godzin wspominaliśmy 'stare, dobre czasy' i w którymś momencie wspomniał, że moją ulubioną zabawką z dzieciństwa było 'pleymo'" - relacjonuje Mark. "Grałem na niej w naszym szkolnym zespole - byliśmy wtedy jeszcze bardzo mali, na głowach nosiliśmy strasznie śmieszne fryzury. Nagle olśniło mnie, że to przecież idealna nazwa dla profesjonalnego zespołu! Jest też całkiem uniwersalna - brzmi tak samo po angielsku, jak i po francusku."
Pleymo grają mnóstwo koncertów. Jako zespół wywodzący się z korzeni rocka bardzo cenią sobie występy na żywo. Ich pasja, potencjał, pochodzenie i nu-metalowa oryginalność wynosi ich ponad inne zespoły grające w tym gatunku i jest dla nich swego typu kartą przetargową w rockowym światku. Jednak jak sami twierdzą nie tylko muzyka się liczy. "Świat Pleymo to nie tylko świat dźwięków. Muzyka to jedna sprawa, słowo i image to coś zupełnie odrębnego. Fajnie jest, jeżeli jeden zespół na wszystkich tych trzech płaszczyznach ma coś do zaoferowania. Za to właśnie tak bardzo lubiłem Pink Floyd. Gdybym żył w latach 70., to na pewno właśnie ja założyłbym ten zespół. Zamykasz oczy i do muzyki masz już gotowe obrazy - niezły trip. Miejmy nadzieję, że kiedyś będziemy mieli podobne środki finansowe na zorganizowanie równie monumentalnych występów." - mówi wokalista grupy.
opracowanie: Sebastian, źródło: Official site, Sonymusic.pl