|
[HISTORIA]
Zespół powstał w 1992 roku i uzyskał sobie uznanie i narodowy rozgłos dzięki licznym koncertom u boku wielu znanych grup typu: Green Day, Mighty Mighty Bosstones, Bad Brains, Kid Rock i Cypress Hill. Ich niezależne wydawnictwo o nazwie 'Brown' znalazło sobie 30,000 nabywców, co zaowocowało kontraktem z Atlantic Records w sierpniu 1998 roku.
Powrót do tamtych dni
Na pierwszej stronie historii zespołu P.O.D. powinno być spotkanie Marcosa (gitarzysty) z Wuvem (perkusistą), które było zainicjowane przez ich wspólnego przyjaciela, który pewnego wesołego dnia stwierdził - "Hej, wiecie co? Myślę, że powinniście razem jammować". "Zaraz potem mogłeś znaleźć mnie i Marcosa ćwiczących w pokoju moich rodziców," - wspomin Wuv, który nauczył się bębnić, przy takich kapelach jak: Cheap Trick, AC/DC i przy pierwszym albumie The Cars.
"Od tego czasu graliśmy wiele razy na przyjęciach u sąsiadów." Sonny (wokalista), który przychodził na te wczesne koncerty, był kuzynem Wuva. Borykał się on ze stratą swojej matki, która zmarła na raka. Jedyną rzeczą, która mu pomagała było rodzinne wsparcie.
"Chciałem by Sonny zaangażował się w zespół w ten sposób uwalniając swój umysł od tego, co się działo," - mówi Wuv - "Z tamtąd skąd my pochodzimy jest bardzo łatwo wpaść w narkotyki i złe towarzystwo. Powiedziałem Sonnyemu 'Hej, może zechcesz przyłączyć się do naszego zespołu.' On wtedy kombinował coś z hip-hopem i był bardzo spięty. Więc zaczęliśmy włączać go w to co robiliśmy z Marcosem."
Coś się tu dzieje
W roku 1992, Payable on death w końcu nabrał wystarczających kształtów i zespół zaczął gorliwie pracować, szukając jakichkolwiek miejsc do grania. Pierwszy koncert zespołu odbył się przed występem lokalnej grupy Face to face, a następny przed Green Day z okazji New Year's Eve.
"Nadal pamiętam, gdy Wuv powiedział mi, 'Tak, mój kuzyn jest w rapowej grupie,'" - wspomina Marcos - "Powiedziałem mu, 'Koleś, Sonny nigdy nie mówił nikomu na dzień dobry jak zachowuje się przed publicznością?' To była prawda. Nasz pierwszy występ z Sonnym przypominał obrazek z The Doors. Sonny przez cały koncert był odwrócony tyłem do publiczności. To było wesołe."
Gdy prezencja sceniczna zespołu stała się bardziej dynamiczna, a Sonny odnalazł ufność w sobie, publika P.O.D. rozszerzyła się z Southtown do większych, regionalnych miast. Wkrótce grupa zaczęła otwierać koncerty takich zespołów jak: Cypress Hill, HR, Mighty Mighty Bosstones, Pennywise i the Vandals.
Nie minął rok, a grupa była już gotowa wchodzić do studia. Założyli swój własny label 'Rescue records' i w 1993 roku wydali trzy niezależne wydawnictwa.
Tego też roku do zespołu dołączył basista, Traa. Zdarzenie to miało miejsce podczas koncertu grupy w Whiskey, w Los Angeles. Zespół wtedy desperacko poszukiwał basmana. "Mój tata zasugerował, że powinniśmy zadzwonić do Traa," - wspomina Wuv - "On grał w funkowym zespole mojego taty. Nie chcieliśmy go wykraść, ale gdy zagrał z nami koncert, to było bosko."
"To była bardziej duchowa rzecz, niż jakakolwiek inna," - mówi Traa, Chłopak z Cleveland wychowany na Jamesie Brownie, George'u Bensonie i Larrym Grahamie. "To było właściwe. Granie z nimi pozwoliło mi grać zupełnie nowy rodzaj muzyki."
Zespół w niedługim czasie wydał ep-kę 'The warriors', która była wczesną wersją demka 'Fundamental elements of southtown', siedmiotrackowego CD, na którym znajdowały się pierwotne wersje takich utworów jak 'Southtown', czy 'Follow me'.
Plemienni wojownicy
Dzisiaj, żądni koncertów członkowie grupy P.O.D. grają średnio 150 koncertów rocznie dla publiczności nie określonej jakimś specjalnym przedziałem wiekowym. Ich koncerty często były promowane przez młodych fanów, a miejsca, w których zespół występował to od małych obskórnych klubików, przez różnego typu skate parki, bary, licea, gimnazja, plaże, lokalne centra młodych, aż po wielkie sceny u boku gwiazd i gwiazdeczek. "Moglibyśmy zagrać w opuszczonym budynku i pewnie jakoś dzieciaki dowiedziałyby się o tym i byłyby tam," - mówi Sonny z uśmieszkiem.
P.O.D. są znani z tego, iż bardzo szanują i czują się pojednani ze swoimi fanami. Po każdym koncercie można spotkać wesołą czwórkę na długich konwersacjach z dzieciakami, gdzie we wspólnej rozmowie poruszane są różne tematy, nie ważne, czy to o muzyce, czy o szkole, czy o rodzicach.
"Spędzam godziny na rozmowach po koncercie," - mówi Sonny - "Dlatego tu właśnie jesteśmy - to zaszczyt mieć tę sposobność porozumienia się z młodym człowiekiem." "Styl muzyki jaki gramy jest ważną częścią życia dla dużej ilości dzieciaków," - mówi Wuv - "Sposób w jaki czują naszą muzykę, to sposób w jaki przeżywają swoje hardcorowe życie. To jest w ich sposobie ubierania się, to jest we wszystkim, co robią. To nie jest jakieśtam dziwactwo."
To wszystko sprawiło, iż zaczęła działać zorganizowana grupa do rozpowszechniania słowa i muzyki P.O.D. Nazywają się oni 'The warriors'. Jest to nietuzinkowa grupa fanów z całych Stanów Zjednoczonych, którzy biorą aktywny udział w promowaniu twórczości swojego ukochanego zespołu, jak i w promowaniu ich koncertów. 'The warriors' łączą się ze sobą przez stronę P.O.D. i aktywną subskrypcję mailową.
Upozytywnienie
P.O.D. kwitnie w atmosferze wzajemnej miłości i respektu, ośmielonego przez indywidualne duchowe przekonania. Dla każdego z członków grupy, ich różne, indywidualne kroki ku wierze zaczęły się już przy okazji uczęszczania do szkółki niedzielnej i trwają po dziś dzień. "Mój ojciec był jednym z największych dealerów narkotyków w południowym San Diego," - mówi Wuv - "on żył na ulicach przez trzy lata zanim Bóg dotknął jego serca. Zaraz po tym, przyprowadził mnie do kościoła i zacząłem widzieć jak Bóg zmienił życie mojego ojca...Także, Bóg totalnie odnowił małżeństwo moich rodziców. Obojgu było bardzo ciężko. Widziałem to, gdy dorastałem, ale zobaczyłem również, że prawdziwy Bóg zmienił moją rodzinę i przywrócił ich sobie. To bardzo wpłynęło na moje życie. Chciałem być dobry, bo zobaczyłem co Bóg zrobił z moją rodziną. I Bóg użył mojego ojca, by skłonić mamę Sonnyego do czytania Biblii. Ona oddała swoje życie Bogu i stała się przykładem dla Sonnyego.
"Kiedy moja mama odeszła, wtedy właśnie podjąłem decyzję, by uporządkować sobie życie," - mówi Sonny.
"Mnóstwo ludzi, którzy wiedzą o naszej duchowej stronie, przypatrują się nam, by wypatrzeć nasze błędy, nawet te niedorzeczne jak palenie fajek, czy whatever," - mówi Wuv - "Mówię tym ludziom, 'Nie obserwujcie mnie ponieważ ciągle będę was rozczarowywał. Będę się wciąż potykał.' Nigdy nie będę doskonały. Będę robił wciąż złe rzeczy. Nadal, żyjesz swoim życiem i masz tą relację z Bogiem i starasz się po prostu upozytywnić się w stosunku do ludzi wokół ciebie."
Misja P.O.D. charakteryzuje się pasją, dedykacją i ciężką pracą. Tworzą muzykę z głębokim przesłaniem dla ludzi.
|