PRESENCE

[SKŁAD]
Dan Fulmer - gitara, wokal
Jay Slim - wokalista
D.J. Stange - bas, wokal
Nick Wells - bębny
[DYSKOGRAFIA]
[TEKSTY I TŁUMACZENIA]
[MEDIA]
[WYWIADY]
brak
[LINKI]
[FANI]
[OSTATNI NEWS] 21.04.2006

Kolejny nowy utwór grupy PRESENCE on-line (21.04.06)

W serwisie MySpace pojawił się kolejny, nowy utwór formacji PRESENCE, kawałek 'Better off'.

Utwór pochodzi z drugiego w dyskografii wydawnictwa grupy, którego premiera jeszcze w tym roku nakładem Curb Records.
zobacz wszystkie newsy o zespole
[HISTORIA]
Presence powstali w Tallahassee, na Florydzie. Ich brzmienie to połączenie hip-hopu i hard rocka. "Jesteśmy ze sobą już od tak dawna" - mówi basista D.J.Stange - "to ekscytujące widzieć jak ludzie odbierają to, co tworzymy." Średnia wieku muzyków Presence nie przekracza 20 lat, a mimo to, grupa zdążyła już nagrać dwa niezależne wydawnictwa, 'Divine' (1999) i 'When The Smoke Clears' (2001). Po wydaniu własnym sumptem tego ostatniego, zespół podpisał kontrakt z dużą wytwórnią. "Odnaleźliśmy nowy dom w Curb Records, z całym gronem ludzi, którzy nas rozumieją" - mówi gitarzysta Dan Fulmer. Presence w końcu dostali szansę zaprezentowania się szerszej publiczności. W roku 2003 wydali na rynek swój debiutancki dla świata album 'Rise'.
Cała historia Presence rozpoczyna się od basisty zespołu, D.J. Stange. Koleżka ten zaczął komponować muzykę w 1994 roku. Już wtedy powstawały pierwsze zalążki utworów Presence. w 1996 Stange połączył siły z wokalistą Jay'em Slim'em. Nieco później skład poszerzył się o perkusistę Nick'a Wells'a oraz gitarzystę Dan'a Fulmer'a, którzy dołączyli do grupy w '99. Chłopaki zainspirowani zespołami Primus, 311 i Rage Against The Machine stawiali sobie tylko jedno za cel: "Być zespołem podobnym do tych, na których się wychowaliśmy" - mówi Stange. Perkusista Falmer, zagorzały fan Rancid, Nine Inch Nails i Metallici dodaje - "Wydaliśmy własnym sumptem kilka albumów, na własną rękę organizowaliśmy trasy koncertowe, teraz czujemy, że jesteśmy gotowi robić to na szerszą skalę." Zespół zyskując sobie lokalną sławę wytyczył sobie drogę do podpisania kontraktu z Curb Records, której nakładem ukazał się debiutancki album 'Rise'.
Pierwszy singiel z tego krążka zatytułowany 'Tonz of fun' opowiada historię pewnego chłopca, który na imprezie, po spożyciu dużej ilości sponiewieraczy alkoholowych budzi się nad ranem w łóżku z dosyć masywną dziewczyną, która jest dwa razy taka jak on. I co wtedy robi? "dalej, idź się ubrać, wynocha z mojego łóżka, znajdź drogę do domu" - śpiewa Jay w refrenie, na początku utworu jednak wyjaśnia - "jak płytki może być mężczyzna? zapożyczyłem tą historię od przyjaciela teraz jest moim wrogiem, gdyż żaden mój przyjaciel nie przekroczyłby tej granicy i dopuścił się takiego nieposzanowania wobiec kobiety, jakakolwiek by nie była". Zespół nie porusza jedynie tego typu problemów. Utwór 'Van down by the river', który został napisany już w 1996 roku i jak twierdzi Stange "był zmieniany ze sześć razy", składa hołd zmarłemu komikowi Chris'owi Farley'owi, występującemu w popularnym programie 'Saturday night live'. Sam tytuł 'Van down by the river' nawiązuje do jednego z wielu skeczy Chris'a.
Jeżeli 'Rise' kulminuje w którymś momencie, to z pewnością jest to utwór 'One final breath', kawałek o utracie bliskich i wspomnieniach, które nigdy nie blakną. "Ten utwór jest dla każdego" - mówi D.J. Stange - "w krótkim okresie nasz manager stracił swoją matkę, ja swojego ojca, a Jay (wokal) dziadka." "Myślę, że nasze teksty wyróżniają nas od innych zespołów tego gatunku, ponieważ ludzie będą w stanie odnieść się do nas w odpowiedni sposób" - wyjaśnia perkusista Nick Wells - "są zespoły, które są w tym dobre, jak P.O.D. i System Of A Down, uważam, że to dowodzi istnienia specyficznej muzyki. To nigdy nie umrze, ponieważ jest zbyt wiele dzieciaków, grających muzykę, którzy wychowali się na rapie. My do nich należymy."
Grupa wystąpiła już u boku wielu zespołów, takich jak: Godsmack, Saliva, Hed Pe, Cold, Trapt, Seether, Breaking Benjamin, RA i Shinedown. Przypadła nawet do gustu zespołowi Sevendust, który postanowił zabrać ich na swoją sierpniową trasę koncertową. Na to oczywiście musieli ciężko zapracować. "Harujemy jak woły" - mówi Stange - "Ale cóż mogę powiedzieć? To Rock'n'roll!
opracowanie: Sebastian