|
[HISTORIA]
Static-X określają swoją muzykę jako "rytmiczny transcore" lub "diabelskie disco". Ze swoim charyzmatycznym wokalistą (ze sterczącymi pionowo w górę włosami) szybko zyskali sobie jednak etykietkę zespołu nu-metalowego. Oryginalnie zespół tworzyli: Wayne Static (wokalista i gitarzysta), Tony Campos (bas), Koichi Fukada (keyboards, gitara) i Ken Jay (perka).
Static i Jay poznali się w Chicago, gdzie Static grał w gotyckim zespole Deep Blue Dream, a Jay pracował w sklepie płytowym. Muzyków poznał ze sobą Billy 'Zwaniak' Corgan, z nieznanego szerzej wtedy zespołu Smashing Pumpkins. Panowie postanowili przenieść się z Chicago do Los Angeles, gdzie mieli nadzieję dokooptować pozostałych członków tworzącej się wtedy grupy. Miasto, w którym kwitła scena metalowa, szybko postawiło na ich drodze Fukuda'ę i Campos'a, którzy skompletowali skład. Grupa zaczęła wypracowywać swoje transcore'owe brzmienie, wprowadzając elektroniczny industrial serwowany dotąd przez Ministry i White Zombie do kolejnego poziomu.
Dwa dema, nagrane na przełomie 1996/1997 roku, pomogły zespołowi w podpisaniu kontraktu z Warner Brothers w lutym, 1998 roku. Static-X weszli do studia z producentem Ulrich'em Wild'em (Deftones, Pantera), gdzie zaczęli prace nad swoim debiutanckim krążkiem zatytułowanym 'Winsconsin Death Trip'. Pomysł na tytuł płyty Wayne zaczerpnął z pewnej książeczki, którą kupił na pchlim targu. Książka ta fabułą przypominała późniejszy film 'Blair Witch Project'. Single 'Bled for days', 'Push it' i 'I'm with stupid', wypromowały zespół w eterze, a album zyskał status platynowej płyty. W tamtym czasie grupa zaliczyła wielką trasę koncertową u boku Fear Factory, System Of A Down, Slayer i Morbid Angel. Wokół Static-X zaczęło się robić głośno.
We wrześniu 2000 roku grupa zrobiła sobie krótki urlop, by w kilka miesięcy później w odmienionym składzie powrócić do studia i nagrać album 'Machine'. Gitarzystę Koichi Fukadę zastąpił ex-gitarzysta Dope - Tripp Rex Eisen. Producentem nowego krążka byli Ulrich Wild i sam Wayne Static. Album obok 'This is not' i 'Black & White' spłodził najpopularniejszy singiel grupy, zatytułowany 'Cold'. Kawałek ten promował również ścieżkę dźwiękową filmu 'Queen Of The Damned' (Królowa Potępionych).
Po odbyciu kolejnej, wielkiej trasy koncertowej Family Values Tour m.in. z Linkin Park i Stone Temple Pilots, w marcu 2002 roku, zespół zaczął pisać materiał na swoje trzecie wydawnictwo. Prace nad albumem zajęły ponad rok czasu, a w czasie jego nagrywania odszedł współzałożyciel grupy - perkusista Ken Jay, który dołączył do Godhead. Jay'a zastąpił Nick Oshiro. W październiku 2003 miała miejscę premiera albumu 'Shadow Zone' poprzedona singlem 'The Only'. Płytę tym razem wyprodukował Josh Abrahams.
"Jesteśmy nastrojeni bardzo nisko, więc nasze riffy mają wielką przestrzeń. Większość naszych riffów jest relatywnie banalna do zagrania. Mam prostą zasadę przy pisanie riffów gitarowych: 'jeżeli riff jest zbyt skomplikowany, to go nie graj!' Nie staramy się wywierać wrażenia na innych gitarzystach, chcemy tylko się dobrze bawić i skopać parę tyłków." - Wayne Static (2001).
Sukces
"Już nasza pierwsza płyta była spełnieniem marzeń. Naszym celem jest robienie dobrej muzyki, być przekonującym i prawdziwym w stosunku do tego, co zapewniło nam sukces. Nigdy nie nagramy takiej piosenki jak Crazy Town, i nie będziemy mieli olbrzymiego przeboju radiowego, ponieważ nie jesteśmy tego typu zespołem. Nie ma w tym nic złego, jest cool, niektóre ich single mi się podobają, ale my tacy nie jesteśmy, i nigdy nie nagramy takiej płyty jak oni." - Wayne Static (2001).
Image sceniczny
"Mój image to moja sceniczna osobowość, która wpasowuje się do naszej muzyki. Prywatnie, nie noszę takiej fryzury. To tak jak z Kiss w czasach, gdy się malowali. Jestem pewien, że Gene nie miał makijażu na twarzy, gdy oglądał w kapciach telewizję." - Wayne Static (2001).
Koncerty
"Dzisiaj na koncertach nie ma tyle groupies i tyle narkotyków co kiedyś. Większość zespołów bierze swoją pracę bardziej poważnie. Nie bierzemy żadnych narkotyków. Pijemy i bawimy się po występie. Dla mnie nie ma nic bardziej satysfakcjonującego niż wspaniały koncert, bycie w formie i nie umieranie na scenie. Nie możesz pić codziennie i oczekiwać, że będziesz w stanie dobrze zagrać. Robimy wszystko by przygotować się do wspaniałego występu. Chcę by ludzie wiedzieli, że nie wydali swoich pieniędzy na marne. Jeżeli chodzi o groupies - to ja mam dziewczynę, więc nie robię tego, jeżeli chodzi o chłopaków - oni nie mają swoich pociech - i potrafią się zabawić." - Wayne Static (2003).
Shadow Zone
"Na pierwszych dwóch płytach to ja pisałem fundamenty kawałków, a reszta zespołu dokładała do tego coś od siebie. Ja pisałem wszystkie partie gitarowe, wokalne i większość sampli. Na [Shadow Zone], Tripp (gitara) i ja napisaliśmy po połowie materiału. Współpracowaliśmy na płaszczyźnie muzyki i tekstów, jammowaliśmy jako cały zespół przez kilka miesięcy, zanim trafiliśmy do studia." - Wayne Static (2004).
|