36 CRAZYFISTS
|
36 Crazyfists - Brock Lindow (voc) [04.2002] 36 Crazyfists - Brock Lindow (voc) [12.2003] 36 Crazyfists - Steve Holt (git) [04.2006] Wywiad przeprowadzony przez portal internetowy Noize Pollution 17 dnia kwietnia 2002 z wokalistą 36 Crazyfists - Brock'iem Lindow'em.
36 Crazyfists explodowało z Alaski w podobny sposób jak Slipknot z Iowy. Nie za wiele można zdziałać w Alasce i dlatego zespół postanowił spakować się i przenieść do Portland, by dostarczyć ich unikatową mieszankę metalu masowemu odbiorcy. Wkrótce potem dorwała ich wytwórnia Roadrunner.
Brock ma jeden z najbardziej unikatowych wokali, co przyczynia się do niepowtarzalnego brzmienia zespołu. Ich energia występów na żywo rozjordala na pięć tysięcy kawałków. Nie wierzysz? Brock miał bandaż na swoim czole i podbite oko kiedy usiedliśmy z nim, by porozmawiać na temat nowego albumu grupy, o Anchorage, Alasce i życiu na trasie ich pierwszego międzystanowego tournee.
Noize Pollution: Roadrunner zdaje się wyszukiwać zespoły w najbardziej oddalonych miejscach, gdzie nikt nikogo by nie szukał, czy nie jest tak?
Brock Lindow: Tak, jasne stary, nie znam całej geografii kryjącej się za tym, ale tak, znajdują dużo pożądnych zespołów. Jeżeli masz dobry zespół z dobrymi kawałkami, to będziesz odkryty.
NP: Jak było z promocją i występami w Anchorage? (Anchorage, to ich rodzinne miasto - przyp. ja)
Brock: Jak wszędzie, no wiesz, wysyłałeś flyersy, (ale) tam właściwie nie ma za dużo miejsc do grania. Scena tam jest naprawdę mała i jest jeden bar, w którym serwuje się lokalną, ciężką muzykę i bardzo ją tam się wspiera. Wszystkie rodzaje innych miejsc są zamknięte (na tego typu rzeczy) przez cały czas, więc jest trudno siebie tam wprowadzić. Jak wszędzie indziej, najwięcej jest poczty pantoflowej.
NP: Czy kiedy tam byliście, próbowaliście przedstawiać swoje kasety/CD jakimkolwiek wytwórniom płytowym?
Brock: Nie, nigdy nie myśleliśmy o tym i nie kontaktowaliśmy się z labelami. Stąd skąd jesteśmy, to się nigdy nie zdarza i nie mieliśmy o tym w ogóle pojęcia. Gdy przenieśliśmy się do Oregon, graliśmy dla większej ilości ludzi. I w ten właśnie sposób zaprzyjaźniliśmy się z zespołem Skinlab, którzy powiedzieli, że pomogą nam w demówce i dostarczą ją do odpowiednich ludzi. My na to 'Oh, w porządku.' Więc tak właśnie się to stało i nigdy nie myśleliśmy o czymś takim będąc tam.
NP: Więc to był główny powód przeprowadzki do Portland, OR?
Brock: Tak, chcieliśmy kontynuować granie, a w Anchorage jest około 200-300 dzieciaków, które przychodzą na każdy występ, ale nie wkręcisz poza nimi już nikogo innego. Tylko tyle dzieciaków przychodziło na występy. My chcieliśmy grać dla większej ilości ludzi.
NP: '36 Crazyfists' to tytuł filmu z Jackie Chanem, tak?
Brock: Tak
NP: Czy jest to twój ulubiony film?
Brock: Był, a potem wyszedł 'Rush Hour' z Chrisem Tuckerem, którego również bardzo lubię, ale tak samo jak aspekt Kunf-Fu, tak, definitywnie.
NP: Więc, czy jest to ('36 Crazyfists') jakieś bardzo wczesne wydanie?
Brock: Tak, to był drugi film Jackie Chana, ma w nim 18 lat. To było wyprodukowane gdzieś w '72.
NP: Czy uważasz, że nazwa ('36 Zwariowanych Pięści') najlepiej pasuje do zespołu?
Brock: Umm (pauza)
NP: Jesteś posiniaczony na całej twarzy!
Brock: (śmiech) Tak, no proszę. Lubimy przemoc i Kung-Fu. Nie wiem, czy nasza muzyka jest aż tak nasiąknięta przemocą, ale na pewno można powiedzieć, że jest agresywna i posiada w sobie energię.
NP: 'Bitterness The Star' ukazał się 02.04.02, jak jest z przyjęciem płyty?
Brock: Jest dobrze, a masz ją?
NP: (śmiech) Hej, przeprowadzamy wywiad. (obaj się śmieją) Ale tak, wszyscy ją mamy. Czy czekaliście na jej wydanie przez 8 lat?
Brock: Nie koniecznie, tzn. jesteśmy bardzo wdzięczni za to, że dostaliśmy się dp Roadrunnera. W najdzikszych snach nie przypuszczalibyśmy, że tak będzie, ale wydaliśmy swoje niezależne albumiki, i no wiesz, nie czekaliśmy na to przez 8 lat.
NP: Czy uważacie, że jeżeli nie przeprowadzilibyście się do Portland, to nikt by na was nie zwrócił uwagi?
Brock: Prawdopodobnie tak. Tzn., nie myślę, żeby było wiele wytwórni, które chciałyby przylecieć do Alaski, by sprawdzić tamtejsze zespoły. I to jest to, co staram się robić i otwierać innym zespołom drzwi. Ponieważ, jest dużo niesamowitych bandów, które są bardzo oryginalne.
NP: Jakie na przykład?
Brock: Jest taki zespół, który się nazywa 'Delmag'. Grają jak Thursday, ale bardziej emo-radioish (whatever that means - przyp.ja) i jest jeszcze zespoły 'Freedom 49' i 'Search Engine'. Te trzy zespoły są naprawdę świetne. W zasadzie wspominam o nich, gdziekolwiek się pojawie, więc pełen nadziei czekam dnia, kiedy ktoś pojedzie tam i ich sprawdzi. Żaden z tych zespołów nie brzmi jak my, albo cokolwiek innego. To różne urozmaicenia, ale cholera mocno oryginalne.
NP: Prawdopodobnie dlatego iż nie są one wyeksponowane w naszych mediach, cały czas gra się to samo.
Brock: Tak, radio w Anchorage jest całkiem dobre teraz i zaczyna się komercjalizować, ale zanim to nastąpiło, było to College Radio. Tzn. mamy rockową stację, ale ona gra typowe AC/DC, Metallica, etc.. Ale teraz wszyscy mają MTV. Jest bardzo zmodernizowane, nie jest tak, że my jesteśmy bphaterami. W Anchorage żyje 450.000 ludzi, to prawdziwe miasto. Ale nie ma tam zespołów, które przyjeżdżają, a dzieciaki są głodne tego, a muzyka, ale to wszystko sprawa kasy.
NP: Jaki będzie wasz pierwszy singiel?
Brock: Będzie to albo 'Turns To Ashes', albo 'Slit Wrist Theory'. Dwa utwory kandydują na klip i singiel. Na początku skłaniało się to wszystko ku 'Slit Wrist Theory', ale po dzisiejszym spotkaniu wygląda na to, że to będzie 'Turns To Ashes'. Więc w sumie nie wiem.
NP: Jeszcze nie zapadła decyzja?
Brock: Na razie nie wiadomo.
NP: Przeczytaliśmy gdzieś, że każdy utwór na płycie jest o tobie krzyczącym na siebie za błędy, które popełniłeś próbując się polepszyć. Całkiem nieźle przypominać sobie o błędach swego życia, każdego dnia na scenie!
Brock: Tak, właściwie tyczy się to każdego utworu na płycie. Każdy kawałek jest jak myślę, czymś, do czego może się odnieść także każda kobieta i każdy mężczyzna. Nie popycham otoczki, że 'Oh shit, on to zrobił'!'. Nic tak szalonego, jedynie rzeczy, które robiłem przez 26 lat mojego życia. Po to używam muzyki i to jest mój lyriczny cel, na którym się skupiam. Staram się zreflektować moje negatywne odczucia i obrócić je w coś pozytywnego. Nie ma na myśli zmieniania świata. Każdy utwór na tej płycie, jest czymś, czego nie zaplanowałem, albo nie powtarzałem bez wejścia w zbyt duży szczegół, ale rzeczy takie jak złe gospodarowanie kasą, z którym się bardzo źle czuję, związki do śmierci do religii. Po prostu podstawy.
NP: Jak długo piszesz teksty?
Brock: Miałem swój pierwszy zespół w 9 klasie.
NP: Twój styl wokalny jest jedyny w swoim rodzaju. Jak ty to robisz? Zmuszasz się, czy robisz to naturalnie?
Brock: Myślę, że jest on bardziej unikatowy dla innych ludzi, ponieważ często o nim gadają. To jest coś, czego nigdy nie planowałem. Zabawne jest sformułowanie 'kozi chłopczyk', którego wszyscy używają. Myślę, że wykryłem to w sobie, że to miałem, przyzwyczaiłem się do tego i później to zwielokrotniłem. Potem ktoś zapytał, czy mógłbym śpiewać bez tego i szczerze pewnie mógłbym, ale już nie wiem jak to się robi.
NP: To nie jest tak, że możesz to włączyć i wyłączyć?
Brock: Mogę, mogę brzmieć bardziej naturalnie, ale...
NP: Wiesz, jeżeli kiedyś będziesz współpracował z jakimś innym wokalistą i zaśpiewasz zwrotkę, albo refren, to zostaniesz od razu rozpoznany, więc to jest plus.
Brock: No właśnie. W zasadzie ciesze się, że jestem w jakiś sposób inny od reszty. Definitywnie staram się taki być. Nie staram się upodabniać do innych.
NP: Czy kiedykolwiek brałeś lekcje śpiewu?
Brock: Nie, chociaż chciałbym. Powinienem. (śmiech) Powodem jest fakt, iż nie ma ciężkiej muzyki tam, skąd pochodzę, więc nigdy nawet się tym nie interesowałem. Było dużo nauczycieli klasycznych, którzy mogli mi pomóc lepiej śpiewać, ale ja nie szukałem czegoś takiego.
NP: Nasze ulubione kawałki z płyty 'Bitterness The Star' to 'Turns To Ashes' i 'Bury Me Where I Fall.' O czym są te utwory?
Brock: 'Turns To Ashes' to domniemywanie swojego ja. W rzeczywistości nie bycie tą osobą, tylko próbowanie być nią, próba adaptacji. Kiedy byłem dzieckiem myślałem, że będę profesjonalnym hokeistą. Jeździłem na łyżwach od 3-go, czy 4-go roku życia. Chciałem być również bogaty i jak widać nie jestem ani hokeistą, ani nie jestem bogaty. O tym właśnie traktuje ten kawałek. 'Bury Me Where I Fall' jest o tym jak budzisz się kolejnego ranka i patrzysz w lustro, ja bardzo często nie potrafię tak. O tym jest właśnie ten song ('Bury Me Where I Fall'). Mój najlepszy przyjaciel, Steev ze Skinlab udziela się wokalnie w tym utworze i jest to dla mnie dobra piosenka, ponieważ Steeva postrzegam jako jednego z najlepszych wokalistów.
NP: Czy było ważne, żeby umieścić Steeva Esquivela (Skinlab) na płycie?
Brock: Definitywnie tak, ponieważ bez niego nawet nie przeprowadzalibyśmy tego wywiadu. Szczerze w to wierzę. Bez niego nie bylibyśmy tam, gdzie jesteśmy teraz. Steev otworzył nam drzwi do Roadrunnera, więc zawdzięczamy im (Skinlab) dużo.
NP: Pierwszy spotkaliście się w Portland?
Brock: Tak, przygarnęli nas i mieliśmy szansę na otwieranie przed nimi koncertów. I przyszedł do nas po występie i powiedział, że załatwi nam kontrakt płytowy, a my na to 'tak, napewno'. I trzy dni później zadzwonił do nas nasz A&R koleś i nie mogliśmy w to uwierzyć. Reszta to historia.
NP: Teraz kiedy jesteście już zespołem z kontraktem o dobrej renomie, czy są jakieś plany, żeby znowu zagrać w Anchorage jakiś koncert?
Brock: Tak, jak tylko zakończy się ta trasa, a będzie to 27-go, pojedziemy tam na 1-go czerwca. Dzisiaj ustawiliśmy te występy i gramy w domu cztery koncerty, których naprawdę nie możemy się doczekać.
NP: Zabieracie kogoś ze sobą?
Brock: Nie, ale Chimaira i Diecast chcą z nami pojechać. Chcę, żeby z nami pojechali, chcę, aby każdy zespół tam zagrał i zrobił z tego miejsca stały punkt swoich tras. Dzieciaki to pokochają, rozjordolili by ściany, ponieważ tak byliby podekscytowani. Nie mogę się doczekać gry przed tłumem z mojego miasta.
NP: Jak jest na waszej pierwszej trasie po Stanach? Jakieś niespodzianki?
Brock: Jest wspaniale. Ta trasa jest dla nas ciężka, to w końcu trasa heavy-metalowa, a my nie gramy metalu, dzieciaki z mniejszych miast przychodzą na swój metal, a my wyskakujemy i to tak jakbyśmy nosili spódniczki.
NP: Nie, nie, jesteś szalony?
Brock: Nie mówię tego, muzyka jest nadal wystarczająco ciężka, a mniejsze miasta chcą swego metalu. Ale za to większe miasta jak Chicago, czy St. Louis były jedwabiste. Jeżeli zwerbowaliśmy 2-óch fanów na noc, to jest O.K., generalnie jesteśmy nieznani dla mniejszych miast, nasza płyta dopiero co wyszła, nigdy tam nie byliśmy, więc kochamy to wszystko. Nasz główny cel to poznać możliwie każdego dzieciaka, każdej nocy. Ciężko na to pracujemy. Jest dla nas ważne, by wejść w kontakt z kimkolwiek, kto chce z nami porozmawiać, dajemy im nasz czas. Tacy jesteśmy, kochamy to. To rodzaj naszego celu podczas tej podróży.
NP: Uważamy, że to jest super, gdy widzimy ludzi z zespołów znikających w tłumie, co warte jest ich pieniędzy.
Brock: To jest bardzo ważne. Absolutnie. Nie chciałbym nigdy, żeby ktoś nie mógł ze mną porozmawiać, bo jestem w zespole.
NP: Mark z Chimaira zajmuje się waszym brzmieniem na koncercie. Jak to się stało?
Brock: Tak, Mark się tym zajmuje. Dzięki Bogu! Tzn. on się uczy i to dobrze, bo my mamy dużo wzlotów i upadków dynamiki jak głośno i miękko i Jeff, nagłośnieniowiec Chimairy, mówił, że to dobre ćwiczenie na słuch. Wcześniej, ten koleś nagłaśniał nas bardzo głośno i nie brzmiało to dobrze. Teraz my z niego korzystamy i on z nas. Robi dobrą robotę i Jeff jest obok niego gotowy mu pomóc, więc jest dobrze.
NP: Czego możemy się spodziewać w najbliższej przyszłości?
Brock: Videoklipu, robimy klip, a potem będziemy przez całe lato na trasie. Jest kupa tras, na których moglibyśmy zagrać, ale nic jeszcze nie jest ustalone. Usłyszeliśmy dzisiaj kilka opcji i wszystkie zabrzmiały dla nas pomyślnie. Możemy wyskoczyć ze Snapcase, Thursday, Get Up Kids, no wiesz, więcej z naszych brzmień.
NP: Więc teledysk nakręcicie do...?
Brock: 'Turns To Ashes'.
NP: Kilka dni wcześniej zamailowałem do streetteamu, którzy umieścili 36 Crazyfists w swojej pierwszej dziesiątce i poprosiłem, żeby przysłali mi kilka pytań, które chcieliby ci zadać. Mam zatem kilka pytań od fanów. Te pochodzi od Josha z Kalamazoo, MI, który pyta: Czy byliście inspirowani przez cokolwiek nie związane z muzyką? I kim są wasze podstawowe inspiracje?
Brock: Wydaje mi się, że jestem inspirowany każdym przebudzeniem i wdechem każdego dnia. Jestem z tego szczęśliwy, ale moimi inspiracjami mogą być kolesie, z którymi dorastałem w domu, których nikt nie zna, ale zobaczmy, Metallica. Ian Astbury z The Cult jest jednym z moich ulubionych wokalistów.
NP: Kristen z Norcross, GA pyta: Dlaczego wybraliście Eddiego Wohla na producenta albumu i co spodziewacie się wynieść po tej trasie?
Brock: Wzięliśmy Eddiego, bo demo, które zrobił, a niektórych względów nam się spodobało. Jeżeli chodzi o trasę, to chcemy po prostu rozpowszechniać nasze słowo i bawić się na trasie.
Interview by: T-Bone & Suzy
36 Crazyfists - Brock Lindow (voc) [04.2002] 36 Crazyfists - Brock Lindow (voc) [12.2003] 36 Crazyfists - Steve Holt (git) [04.2006] tłumaczenie: Sebastian, źródło - noizepollution.com |