ART OF DYING
|
W dniu przeprowadzania tej rozmowy kanadyjski zespół Art Of Dying i singiel 'You don't know me' wdarł się na szczyt Active Rock Listy. Oto zapisz przemiłej konwersacji z wokalistą tej grupy, Jonny'm Hetherington'em. Wywiad został przeprowadzony 19. września 2006.
Active Rock:
Na początek powiedz jak powstał zespół Art Of Dying?
Jonny Hetherington:
Był taki czas, kiedy śpiewałem i grałem na ulicy w Vancouver, miałem swoją akustyczną gitarę, a że posiadam silny i głośny wokal pewnego razu usłyszał mnie ktoś, kto stał dwa bloki dalej i komu bardzo się spodobałem. Okazało się, że jest on gitarzystą w pewnym zespole, zaprosił mnie na próbę, przedstawił chłopakom i odtąd gramy razem. Obaj od lat angażowaliśmy się w różne projekty muzyczne, a Art Of Dying uformował się gdzieś około dwa lata temu.
Active Rock:
W waszej oficjalnej biografii znalazłem notkę: "Jest tylko jedna prawda gwarantowana w życiu; śmierć. Początek to po prostu modlitwa o koniec. Sztuka umierania (The Art Of Dying - przyp.red.) to życie, w którym żyjesz. Dlaczego nazwaliście zespół Art Of Dying i jak mógłbyś się ustosunkować do tych słów?
Jonny:
To osobista filozofia, którą żyję ja i pozostali członkowie zespołu. Mówi ona o tym, że życie jest skarbem i każdy dzień jest ważny, bo tak naprawdę zaczynamy umierać od dnia narodzin. To co robisz jest twoim wyborem. My wybraliśmy tworzenie muzyki, mówienie tego, co chcemy mówić, wkładanie w to swojego serca i energię. Tak właśnie żyjemy, wybraliśmy to. To nasza osobista mantra.
Active Rock:
A czy wierzysz w Boga?
Jonny:
Nie jest tak, że nie wierzę w Boga. Jeżeli chodzi o religię, jestem wobec niej raczej obojętny. Pochodzę z bardzo religijnej rodziny, moja mama jest wielebną, a mój tata pastorem w Zjedonoczonym Kościele Kanady*, miałem więc Boga w swoim życiu i w swojej rodzinie, w całym życiu. Myślę jednak, że moje życie będzie nieustanną walką pomiędzy wiarą, Bogiem, a nauką. Wierzę we wszystkie te rzeczy, ale sądzę też, że odpowiedzi, jakimi karmi nas społeczeństwo są zbyt łatwe i służą w dużej mierze celom innych ludzi. Jest coś potężniejszego od nas samych, i jest coś innego niż to, co posiadamy, ale nie mam pojęcia co to jest.... (śmiech) Jeżeli to w ogóle ma jakiś sens.
* - znany również jako Zjednoczony Kościół Chrystusa, łączący w sobie trzy nurty protestantyzmu, uznaje homoseksualizm.
Active Rock:
Czy nie uważasz, że nazwa Art Of Dying mogłaby zasugerować, że jesteście np. death metalowym zespołem?
Jonny:
To racja, dużo osób, które przychodzą na koncerty i widzą, że gra Art Of Dying myśli, że jest to bardzo ciężki zespół i to jest cool, ponieważ to, co przekazujemy w naszej muzycy ma jakąś głębię. Jesteśmy rockowym zespołem, Art Of Dying to początek zwrotu "Sztuka umierania to życie, w którym żyjesz", więc jest to pozytywne przesłanie w ciężkiej nazwie.
Active Rock:
Przeprowadziłeś się z Lacomb do Vancouver, gdzie jak to mówiłeś, byłeś po prostu grajkiem ulicznym, mógłbyś przybliżyć nam tą część twojego życia?
Jonny:
Jestem gitarzystą i wokalistą zakochanym w zachodnim wybrzeżu Kanady, szczególnie w Vancouver. Jest to jedno z tych miejsc, gdzie artyści mogą się spotkać i tworzyć razem, i to chyba jedyne miejsce w Kanadzie, w którym nie czuć smrodu (śmiech). Teraz np. rozmawiam z tobą z wału nadmorskiego, który znajduje się tuż przy Oceanie Spokojnym, to miejsce, w którym czuję się natchniony, do robienia tego, co robię, dlatego tutaj przychodzę.
Active Rock:
A pamiętasz może jakie piosenki grałeś na ulicy?
Jonny:
Wow, to dobre pytanie. Grałem kilka piosenek, których już nie mam w swoim repertuarze, stare piosenki, jedną z nich pamiętam był utwór 'Rearranged' . Naprawdę nie pamiętam co dokładnie wtedy grałem, ponieważ nie tyle wykonywałem piosenki na ulicy, co je tam tworzyłem. Po prostu sobie jammowałem, nuciłem do tego, dokładałem na szybko jakieś słowa, potem je spisywałem i wykonywałem utwór, który zainspirowany w całości ulicą, która mnie otaczała.
Active Rock:
Więc był to wyłącznie twój oryginalny materiał, czy grałeś jeszcze jakieś covery?
Jonny:
Grałem wyłącznie mój materiał.
Active Rock:
Kto jest twoją największą inspiracją jeżeli chodzi o wokal?
Jonny:
Eddie Vedder definitywnie zmienił moje spojrzenie na komponowanie i śpiewanie, można powiedzieć, że muzycznie wychowywałem się na Pearl Jam. Cała ta fala, Nirvana, Pearl Jam, Soundgarden i Alice In Chains, to były pierwsze zespoły, które usłyszałem, ta muzyka naprawdę do mnie przemówiła. I po tylu latach nadal przemawia. Uwielbiam też A Perfect Circle i to co robi Maynard. Generalnie wokalista musi przekazywać coś wartościowego by mnie to dotknęło poprzez swoje słowa, emocje, wokal i jest paru, którzy czynią to doskonale.
Active Rock:
Czy trenowałeś profesjonalnie wokal przed związaniem się z zespołem?
Jonny:
Śpiewam od zawsze. W szkole ćwiczyłem wokal, pamiętam jak zabawiałem jako czterolatek swoim śpiewem grupkę osób, która oczekiwała na swojego nauczyciela, więc naprawdę robiłem to od zawsze.
Active Rock:
Co się stało z waszym debiutanckim albumem? Wiem, że wyjdzie on 2. października w Anglii, ale dlaczego nie został on jeszcze wydany w Stanach i Kanadzie?
Jonny:
Po prostu nie znaleźliśmy jeszcze odpowiedniej wytwórni, która by zajęła się naszymi sprawami w tych rejonach. Jak wiesz sytuacja na rynku muzycznym sporo się zmieniła przez ostatnie 5, 10 lat. Żyjemy w czasach, w których wydaje się płyty ludzi w stylu Paris Hilton, a nie zespołów, ciężko jest więc znaleźć dobre wytwórnie. Znaleźliśmy jedną taką w Anglii. Zagraliśmy tam na Download Festival u boku Tool, Deftones w czerwcu'06. Zaprezentowaliśmy się tam nie tylko tysiącom ludzi, ale także paru ludziom z wytwórni płytowych. Jedna z nich, Revolver, należąca do Universala zdecydowała się prezentować nasze interesy na wyspach brytyjskich i szczerze powiem, że chcielibyśmy mieć różnych partnerów fonograficznych na całym świecie. To lepsze rozwiązanie niż podpisanie kontraktu z jedną amerykańską firmą, która musiałaby wydać płytę na różnych kontynentach. Ważne jest dla zespołu by płyta wyszła wszędzie, gdzie to tylko możliwe. Po zaplanowanej na październik trasie z Seether w Anglii, wrócimy do Kanady i postaramy się zdziałać coś na tamtejszym i amerykańskim rynku.
Active Rock:
A co się stało z kontraktem z Decibel Collective Records?
Jonny:
Decibel Collective to tak w zasadzie nasz management, który mieści się w Teksasie i w Nowym Jorku, w Stanach Zjednoczonych. Uwierzyli w nas bardzo mocno, pokochali nasze demo i postanowili wydać dla nas płytę. Nagraliśmy więc, dzięki ich pomocy album, dzięki nim w zasadzie mieliśmy sposobność nagrania naszego debiutu, nie dopilnowali jednak układu z Universal, którego nakładem miał się on ukazać, więc mieliśmy w ręku nagraną płytę, ale nie miał jej kto wydać. Zaczęliśmy rozglądać się więc za innymi wytwórniami i tak właśnie trafiliśmy na Revolver.
Active Rock:
Wasze utwory są bardzo chwytliwe i widzę świetlaną przyszłość dla was. Powiedz co chcielibyście osiągnąć dla siebie poprzez swoją muzykę. Jakie są wasze osobiste cele?
Jonny:
Uderzyło mnie to, że w tym roku dostajemy sporo pochlebnych słów od użytkowników MySpace. Wielu ludzi zaczęło dzielić ze mną swoje uczucia dotyczące tego, w jaki sposób utwór 'Get through this' zmienił ich życie, niektórzy pisali nawet, że ten kawałek uratował ich życie, ich przyjaciołom, ludziom, których nękały myśli samobójcze. Bardzo mnie to poruszyło, fakt iż moje słowa i muzyka wpływa na kogoś w tak pozytywny sposób. Myślę, że to najważniejszą rzeczą jaką każdy artysta może osiągnąć, jest pozytywny wpływ na swoich odbiorców. Moim celem jest dzielenie tego przesłania z jak największą ilością ludzi.
Active Rock:
Czy posiadacie receptę na stworzenie przebojowej piosenki?
Jonny:
Sądzę, że jest w tym wiele magii. Dla mnie osobiście polega to na tym, że jeśli wszystko ze sobą współgra; muzyka, tempo, słowa, melodia wtedy właśnie wytwarza się ta magia. Zwracam szczególną uwagę na teksty, na to co mówię, pragnę przekazać to jasno i w sposób poetycki, by sprawiało mi to satysfakcję. Czasem sprawia to wiele trudności, raz przychodzi to bardzo łatwo, innym razem zabiera tygodnie, a nawet miesiące by daną frazę napisać poprawnie.
Active Rock:
Utwór 'Inside it's raining' jest moim zdaniem kolejnym potencjalnym hitem z waszej płyty. Zgadzasz się?
Jonny:
Mam nadzieję, że spodoba się ludziom tak jak 'Get through this'. Ten utwór jednak jest troszeczkę inny od pozostałych. Opowiada on o walce, bardzo osobistej walce, nie ma w sobie tak pozytywnego przesłania jak pozostałe.
Active Rock:
A jakie są twoje ulubione piosenki z waszego debiutanckiego albumu?
Jonny:
'Get through this' jest często prezentowany w radiu i ten kawałek bardzo często graliśmy akustycznie w programach radiowych, pamiętam jak to było z Nirvaną, kiedy Kurt Cobain w którymś momencie powiedział, że ma już dość "Smells like teen spirit' i nie chce tego grać. Ludzie pytają nas czy nie jest w naszym przypadku podobnie z utworem 'Get through this'. Zdecydowanie nie, nie mam dość tej piosenki, to nadal jeden z moich ulubionych utworów na płycie. Jednym z ostatnich kawałków na albumie jest 'God is my co-pilot', to również bardzo wyjątkowy dla mnie utwór. Bardzo chciałem by znalazł się na płycie, po prostu wziąłem akustyczną gitarę i go zaśpiewałem za pierwszym podejściem. To jakby wspomnienie tego, co robiłem na ulicy jako grajek, więc również jest dla mnie wyjątkowy.
Active Rock:
Powróćmy do tekstów. Łatwo ci jest pisać teksty?
Jonny:
Czasem jest bardzo łatwo, czasem bardzo trudno. Tekst do 'Get through this' napisałem błyskawicznie, pod wpływem natchnienia, bez zastanawiania się nad tym. Teraz np. piszę nowe utwory i w jednym miejscu wciąż zmieniam tą samą linijkę. Łatwiej jest o tyle, że ja po prostu lubię pisać, i nawet męczyć się z niektórymi utworami.
Active Rock:
No dobrze, a powiedz jakie są twoje najlepsze albumy wszechczasów?
Jonny:
Łoł, najlepsze albumy wszechczasów?
Active Rock:
Dokładnie.
Jonny:
Wracamy tutaj do moich inspiracji, myślę, że Pearl Jam 'Ten' jest jedną z najlepszych płyt, do której często powracam i uwielbiam słuchać.... kurde, to dobre pytanie.... to nie jest może płyta wszechczasów, ale parę lat temu był taki bardzo dobry zespół God Lives Underwater, który wywarł na mnie wielkie wrażenie, uwielbiam też płytę z przeróbkami Depeche Mode, na której zagrali m.in. Deftones, Smashing Pumpkins i no wiesz, tona artystów coverujących Depeszów. Ten album przylepił się do mnie, bo Depeche Mode miał świetne utwory. Gdy zaczęli je wykonywać inni artyści naprawdę ich muzyka do mnie przemówiła. Alice In Chains 'Dirt' to również świetna płyta. Oprócz tego Faith No More. Różni ludzie wskazują różne albumy tej grupy jako ich najlepsze, ja jestem wielkim fanem 'Album of the Year', była to dla mnie najlepsza ich płyta. Wiem, że wielu ludzi powie, iż 'King for a day' był lepszy, inni będą woleli 'Angel Dust', ale dla mnie bezkonkurencyjny jest 'Album of the Year'.... co dalej?... kurde, dobre pytanie... a znasz może Damien'a Rice'a??
Active Rock:
Nie, nie słyszałem.
Jonny:
To irlandzki wokalista, ma zespół w którym wokalnie udziela się jeszcze jedna dziewczyna i wydał absolutnie niesamowitą płytę, zatytułowaną 'Damien Rice'. To parę z tych najważniejszych moich albumów.
Active Rock:
Jesteś zatem wielkim fanem alternatywnego rocka z lat '90-tych, zgadza się?
Jonny:
Dokładnie tak jest.
Active Rock:
Pamiętasz co robiłeś w momencie, gdy usłyszałeś o śmierci Kurt'a Cobain'a?
Jonny:
Zadzwonił do mnie kumpel, pamiętam jak oglądaliśmy wystąpienie Courtney Love w telewizji, ale nie pamiętam dokładnie co robiłem, kiedy dotarła do mnie ta wiadomość. Kiedy staram się myśleć o tego typu momentach, kiedy zatrzymuje się czas i zastanawiasz się 'co się dzieje' , przypominam sobie wieże WTC, z 11. września, pamiętam to uczucie, odebranie telefonu, spojrzenie przez okno, to był dziwaczny dzień.
Active Rock:
A co obecnie gości w twoim odtwarzaczu CD?
Jonny:
Łooooooł... dobre pytanie.... dobre pytanie... Obecnie słucham mojego mixu z Itunes, a nie odtwarzacza CD, ale to co uwielbiam teraz, to zespół Bedouin Soundclash z Kanady, z Montrealu. Tego lata spędzałem czas z kumplem, miał ich płytę w swoim wozie i powiedziałem coś co zabrzmi teraz głupio, spytałem: "wow, która to płyta Bob'a Marley'a? Muszę to dostać." On powiedział mi, że to Bedouin Soundclash, pożyczyłem to od niego i słuchałem na okrągło, przez całe lato. Naprawdę świetna płyta.
Active Rock:
Porównałbyś swój zespół do innych wykonawców?
Jonny:
Wiesz co, dziwnie jest być w zespole wokalistą, ponieważ jako wokalista odpowiadasz w dużej mierze za prezencję i brzmienie grupy, choć reszta członków również wkłada w to, coś od siebie, co może nie słychać tak bardzo, ale definitywnie to tam jest. Nasz perkusista jest wielkim fanem The Police, wprowadza do zespołu ten pazur, jest również fanem Deftones i to również słychać w naszej muzyce , nasz gitarzysta Chris uwielbia nowe ciężkie kapele jak Atreyu i Avenged Sevenfold, wnosi więc do naszego brzmienia powiew świeżej muzyki, Greg, drugi gitarzysta i ja kochamy grunge z lat '90tych. Jest wielkim fanem Jerry'ego Cantrell'a , gdy jammowaliśmy sobie we dwóch brzmieliśmy zupełnie jak Alice In Chains, natomiast nasz basista jest fenomenalny, posiada świetne wyczucie swojego instrumentu jakiego nie słyszałem od dawna, kojarzy mi się z jednym z braci DeLeo ze Stone Temple Pilots. Gdy zmiksujemy tych wszystkich wykonawców z pewnością będziemy blisko tego, czym jest Art Of Dying.
Active Rock:
Mam dla ciebie dobrą wiadomość. Dzisiaj utwór 'You don't know me' wskoczył na pierwsze miejsce Active Rock Listy, jutro zostanie to podane na stronie internetowej. Co chciałbyś powiedzieć twoim fanom w Polsce, słuchaczom Active Rock Show w Warszawie, którzy oddawali głosy na ten kawałek?
Jonny:
Chciałbym im powiedzieć, że chcemy przyjechać do Polski i zagrać dla nich, (ponieważ) słyszałem tyle dobrego o Polsce i zawsze intrygowała (interesowała) mnie ta część świata. Utwór nazywa się 'You don't know me' i my rzeczywiście jeszcze się nie znamy, ale chcemy zniwelować tą różnicę, chcemy poznać Polskę.
Active Rock:
Alright
Jonny:
Sprowadźcie nas do siebie! Sprowadźcie nas do siebie! (śmiech)
(śmiech)
Active Rock:
A mógłbyś na koniec powiedzieć jeszcze co utwór 'You don't know me' znaczy dla ciebie?
Jonny:
To utwór o rasizmie. To uczucie jakbyś utknął w ślepej uliczce lub - kiedy idąc po ulicy, czujesz, że ludzie cię nie rozumieją i nie chcą zrozumieć, za to osądzają cię. Dla mnie jest to zła wibracja, gdy nie znasz kogoś, a wydaje ci się, że tak jest, ta piosenka dodaje mi siły. Kiedy ją śpiewam, mam wysoko uniesioną pięść, i dzięki temu czuje się silniejszy mówiąc 'nie będziesz mnie ograniczał, wcale mnie nie znasz'.
rozmawiał Sebastian Grabowski tłumaczenie: Sebastian |