DARK NEW DAY

active strona Dark New Day
Przysiedliśmy z Brett'em Hestla, wokalistą Dark New Day, przed ich występem na Real Rock 101 one Earth Birth Day XII. Poniżej znajdziecie to, co miał nam do powiedzenia.
FLES: Czym jest Dark New Day?
Brett: No więc w skład zespołu wchodzą: Clint Lowery, były gitarzysta Sevendust, Troy McLawhorn, były gitarzysta Doubledrive, Will Hunt, były perkusista Skrape i Tommy Lee, Corey Lowery, były basista Stuck Mojo i Stereomud, no i ja, Brett Hestla. Udzielam się wokalnie w Virgos Merlot i koncertowałem z Creed'em jako ich basista.
FLES: Premiera "Twelve Years Silence" jest ustalona na 14 czerwca 2005 (nakładem Warner Brothers Records). Co myślisz o tym albumie?
Brett: Jestem strasznie podekscytowany. Nagranie tego materiału w tym składzie planowaliśmy od dwunastu lat. Znamy się już dość spory kawał czasu i rozmawialiśmy o zejściu się, napisaniu kilku kawałków razem. No i nareszcie nadarzyła się ku temu okazja i jeteśmy bardzo zadowoleni z rezultatu. Album nagraliśmy na własną rękę, za nasze pieniądze. Wytwórnia wykupiła gotową płytę. W zasadzie można to uważać za niezły wyczyn.
FLES: Kiedy wchodziliście do studia ile kawałków mieliście już gotowych i jak zadecydowaliście, które z nich mają się znaleźć na albumie?
Brett: Właściwie, piosenki powstawały dopiero gdy weszliśmy do studia i nagrywaliśmy je na bieżąco. Stanęło na osiemnastu kawałkach, spośród których razem z pełnomocnikiem zarządu wybraliśmy 11.
FLES: Które kawałki zostaną wydane jako single?
Brett: Pierwszy singiel nazywa się "Brother" i już jest na liście Active Rock [zarówno tej amerykańskiej, jak i naszej - przyp.red].
FLES: W jaki sposób zespół podejmuje decyzje co do tego, jaki utwór wydać jako pierwszy singiel?
Brett: O tym raczej wytwórnia i zarząd decydują. Nam jest wszystko jedno, który z nagranych przez nas kawałków pójdzie na pierwszy ogień. Tu raczej chodzi o strategię marketingową, a o tym, który z tych utworów stanie się najbardziej popularny, decydują już nasi fani.
FLES: Skąd czerpiecie inspiracje do pisania piosenek?
Brett: Ten album jest jakby składanką piosenek pięciu facetów, które kiedyś wrzucili do szuflady, a które teraz ujrzały światło dzienne. Każdy z nas wniósł coś swojego do tych kawałków, więc inspirację czerpaliśmy z siebie nawzajem.
FLES: Słyszałem, że kiedy Creed się rozpadł poważnie rozważałeś zostanie producentem. Kiedy uświadomiłeś sobie, że jednak wolisz grać?
Brett: Zająłem się produkcją, ponieważ taka robota bardzo mi odpowiadała. Mogłem przynajmniej spędzać więcej czasu w domu z żoną i dzieckiem. Kiedyś, jadąc samochodem, żona zapytała mnie, czy zamierzam kiedykolwiek powrócić do grania, pisania i śpiewania. Odpowiedziałem, że jedynie w sytuacji, kiedy w projekt zaangażowana byłaby specyficzna grupa ludzi. I tak jakoś się złożyło, że wymieniłem wszystkich, z którymi aktualnie gram. Dwa tygodnie później (perkusista) Will Hunt zadzwonił do mnie i powiedział: "Hej, zgadnij z kim gram!". Projekt już się jakoś kręcił i nie wiedzieli, czy będę zainteresowany, ponieważ słyszeli, że zmieniłem branżę. Kiedy wymienił członków zespołu, nie wahałem się, by powiedzieć "tak". Dla tych chłopaków warto było znów zająć się tworzeniem.
FLES: Które kawałki z albumu podobają Ci się najbardziej?
Brett: Ciężko stwierdzić. Wszystkie jedenaście utworów bardzo mi się podoba. Wydaje mi się, że "Bare Bones" był pierwszym kawałkiem, nad którym zaczęliśmy wspólnie pracować. Tkwi w nim jakaś niezaprzeczalna magia, głównie z tego powodu, iż jest to nasz pierwszy utwór, więc myślę, że to czyni go moim ulubionym. Jednak wszystkie mi się strasznie podobają. Na płycie nie ma takiego, który tylko robiłby sztuczny tłok i każdy z osobna mógłby być wielkim hitem.
FLES: Co czułeś, gdy dowiedziałeś się, że "Taking Me Alive" ma znaleźć się na ścieżce dźwiękowej do "Domu woskowych ciał"?
Brett: To zawsze miłe uczucie, gdy któryś z Twoich utworów zostaje wybrany na taką składankę. Wszyscy strasznie się z tego powodu cieszymy.
FLES: Gdzie fani mogą się udać, by przed zakupem móc posłuchać fragmentów z płyty?
Brett: Kilka kawałków można kupić przez iTunes. Fragmenty można pobrać z naszej strony DarkNewDay.com. Mamy również swoją stronę na myspace (myspace.com/darknewday).
FLES: Czy uważasz, że możliwość zakupu muzyki przez takie serwisy jak iTunes, może oznaczać początek końca krążków CD?
Brett: Ludzie nie przestaną ściągać muzyki z internetu. Jednak spora część społeczeństwa nadal chce posiadać unikalne artworki, wiedzieć jak muzycy wyglądają, czytać słowa piosenek z załączonych książeczek i zerknąć komu zespół pragnie podziękować. Nadal wiele osób jest zainteresowanych kupnem vinyli. I myślę, że tego typu nośniki nigdy nie zginą.
FLES: Wynosząc doświadczenie z ustabilizowanych zespołów, jakich trudności udało Wam się uniknąć, a z którymi problem mogą mieć młodsze zespoły?
Brett: Chyba wszyscy wiemy czego można się spodziewać po przemyśle muzycznym. Rozumiemy, że dla wytwórni jesteśmy tylko sumą, jaką mogą na nas zarobić. Sęk w tym, żeby to wszystko miało ręce i nogi. Nie możesz pójść do banku po pożyczkę na dom, który chcesz zbudować z lodów na patyku. Jeśli Twój projekt ma jakiś sens, szansę powodzenia i niesie ze sobą jakiś przekaz, ryzyko porażki jest o wiele mniejsze. Będąc w naszych poprzednich zespołach nauczyliśmy się przede wszystkim jak nie zmarnować czasu przeznaczonego na porządny marketing. Nauczyliśmy się jak nagrać album, który jest dobry dla fanów, muzycznie dobry dla członków zespołu, ale również nagrać album, który ma sens jako produkt marketingowy.
FLES: Co chciałbyś powiedzieć fanom czytającym ten wywiad?
Brett: Dzięki, że tak długo wytrzymaliście i przepraszam, że tak długo to trwało zanim wróciłęm do tworzenia. Myślę, że właśnie to chciałbym powiedzieć. A co do fanów tego nowego zespołu, to trzymajcie się mocno siedzeń, bo zafundujemy Wam niezłą przejażdżkę!


tłumaczenie: [dlk], źródło - floridaentertainmentscene.com