ELEMENT EIGHTY

Element Eighty Active Rock Site
Zdobyli moje serce i duszę swoimi harmoniami i elektryzującymi haczykami. Daje się też zauważyć genialny wokal, który rozciąga się od melodyjnej naturalności, do siły pełnej agresji. Jeśli jesteś ciekawy o kim mówię to wiedz, że nazywają się Element Eighty i nagrali debiutancką płytę pod takim właśnie tytułem, która ukazała się 28. października 2003 roku. Ich pierwszy singiel "Broken Promises" nie odniósł jeszcze dużego sukcesu w rozgłośniach radiowych w Nowej Anglii, ale ten utwór wyraża wszystko, do czego dąży zespół. W kawałkach takich jak "Texas Cries", "Scars" i "Bloodshot" poruszają dynamika, haczyki i czysta intensywność. Wokalista grupy Dave Galloway, perkusista Ryan Carroll, basista Roon i gitarzysta Matthew Wood pochodzą z Tyler w Teksasie i tworzą zespół od paru dobrych lat. Wpływ na nich wywarli Smashing Pumpkins, Tool, Led Zeppelin oraz Pantera. Polecam przesłuchanie ich płyty i kupienie jej wszystkim przyjaciołom. Pokochają ten prezent, ponieważ ci teksańczycy bardzo dobrze zasilają hard rockową niszę muzyczną. Miałam okazję porozmawiać przez telefon z Matt'em (gitarzystą), podczas gdy grupa miała przerwę i siedziała w domu. Rozmawialiśmy o zespole, płycie i przyszłości.
Cześć Matt.
Cześć Stephanie.
Wasza płyta jest świetna!
Oh miło to słyszeć, bo teraz wychodzi bardzo dużo dobrych płyt.
Tak, ale nie mogą się równać z waszą, która od początku do końca jest jednym z najlepiej napisanych i brzmiących albumów jakie słyszałam.
Naprawdę? Dziękuję bardzo. Długo nad nią pracowaliśmy. Odkąd chwyciłem za gitarę, a reszta członków za swoje instrumenty, pracowaliśmy nad tym krążkiem, nawet zanim się spotkaliśmy. Poświęciliśmy mu wiele czasu, jakieś osiem, czy dziewięć lat. Jest naprawdę stary, ale myślę, że to najlepsza rzecz jaką zrobiliśmy. Jest na nim to co jest w nas najlepsze.
Dziś przed tym wywiadem mówiłam wszystkim, żeby weszli na waszą stronę i żeby was posłuchali, wszyscy byli pod wrażeniem.
Doceniam to, jesteśmy bardzo podekscytowani, wciąż uświadamiamy sobie, że nasz zespół może przejść na inny poziom. To może nie zdarzyć się w ciągu jednej nocy, nawet nie chcemy żeby tak było, ale czujemy, że w końcu będziemy jedną z większych grup metalowych.
Jak się spotkaliście, powiedziałeś, że gracie już od jakiegoś czasu, więc czy byliście w innych zespołach, a potem zaczęliście grać razem?
Gdy powstał ten zespół składał się on tylko z perkusisty, basisty i wokalisty. Byli bardziej rock n rollową grupą, bardziej alternatywną.
Więc to ty wniosłeś do niej metal? (śmiech)
Tak (śmiech) jasne. Wykopali swojego poprzedniego gitarzystę i poprosili, żebym się do nich przyłączył, nie czułem się dobrze grając w ich stylu. Wprowadziłem ich w nieco inną muzykę.
Czego słuchali, czym inspirowali się zanim do nich dołączyłeś?
Dave, wokalista lubi pop, szybki rock, akustyczny rock i alternatywę. Ryan słuchał starszego Tool'a, nasz basista jest fanatykiem Tool'a, słucha też Soundgarden, a ja przyniosłem ze sobą rock z lat 80. jak Ozzy, Priest, Pantera i Korn, po prostu metal. Kocham metal. Powiedziałem, żeby tego posłuchali. Zaczęli się śmiać, ale jak już wysłuchali, to coś zaiskrzyło. Dlatego dziś tak brzmimy.
Fajnie. Ale nie śmiali się chyba z Pantery?
Nie, akurat z nich nie, nasz perkusista ich lubi, on słucha dobrej muzyki. A wszystkie płyty Pantery są dobre.
Co sprawiło, że grasz na gitarze? A może grasz też na basie?
Nie, nie gram zbyt dobrze na basie. Gdy byłem młodszy mój tata grał na perkusji w takim garażowym zespole. Grali bluesa i rocka w stylu lat 70. Myślę, że tylko dlatego, że on grał na perkusji obrałem inną drogę i chwyciłem za gitarę.
Musi być z ciebie dumny, że gdzieś zaszedłeś!
Tak wszyscy są tym podnieceni, całe nasze miasto. Ja szaleję, wszyscy nasi fani zwariowali, każdy świruje. Naprawdę się bawimy, to znaczy, to jeszcze się nie stało, ale wraz w kontraktem, w lokalnym radiu w Tyler wszyscy są bardzo podekscytowani.
Ile czasu minęło między początkiem waszej działalności, a pojawieniem się Universalu?
Najpierw ćwiczyliśmy przez sześć miesięcy, bez żadnych koncertów. Potem załapaliśmy się na kilka występów barowych, cztery godziny graliśmy covery, wiesz jak to jest. Tak było przez kolejne pół roku, oszczędziliśmy wtedy trochę kasy. Nagraliśmy pierwszą płytę, zanieśliśmy ją do radia i natychmiast nasze kawałki doczekały się emisji. Przyszła do nas wytwórnia, ludzie zaczęli się nami interesować... a my nic nie zrobiliśmy. Obwinialiśmy za to 11. września, ponieważ to stało się jakby w następnym tygodniu... ale tak naprawdę nie byliśmy jeszcze gotowi... w każdym razie, twierdziliśmy, że to 11. września powstrzymał nas przed podpisaniem kontraktu (śmiech). Potem nagraliśmy jeszcze trochę demówek, minęły już wtedy prawie trzy lata, po czym podpisaliśmy umowę z Universalem.
Jesteście bezpośrednio w Universalu, nie w żadnej ich pobocznej wytwórni?
Jesteśmy w Universal/Republic. Jest tam też Godsmack. Panuje tam dobra atmosfera.
Myśleliście kiedyś: "może nie trzeba było iść od razu do dużej wytwórni, tylko spróbować w niezależnej"?
Nie, zawsze czułem, że jesteśmy zespołem nadającym się do dużej wytwórni, zwłaszcza zanim podpisaliśmy umowę. Dostawałem sygnały od różnych ludzi, że nie nadajemy się do tego, więc tym bardziej chciałem im pokazać, że się mylą.
(śmiech) Racja.
Myśleli, że będziemy podziemnym zespołem, a my gramy metal i jesteśmy w dużej wytwórni. Przychodziło do nas kilka niezależnych labeli, ale nie mieli tego czego szukaliśmy. Chcemy być wielcy, chcemy wznieść się na sam szczyt, chcemy iść najdalej jak się da, a oni po prostu nie mieli tego czego szukaliśmy.
Jesteście nowym zespołem, nie przeraża was cały ten biznes?
Tak jakby. Rozmawiam z wieloma zespołami, czasy się zmieniają, Vinnie z Sevendust mówił mi, że nie jest już tym samym człowiekiem co na początku. Trudno mi coś powiedzieć, ponieważ dopiero zaczynamy, ale nie jesteśmy zepsuci. Wydaje mi się, że teraz wszyscy boją się robić takie rzeczy, w tych strasznych czasach.
Możecie być przełomowym zespołem, może wam się udać!
Mam nadzieję. Jest dużo dobrych zespołów, chcemy robić co w naszej mocy i godnie reprezentować Dallas.
Czy numery z płyty są dla was stare?
Tak, naprawdę są.
(śmiech) Musicie mieć jakiś odświeżający element, wiem, że byliście w trasie z Sevendust.
Tak.
Granie przed ludźmi musi dodawać nową energię..
Tak, to bardzo podniecające. Graliśmy z jednym z naszych ulubionych zespołów Sevendust, graliśmy dla ludzi, którzy nigdy nas nie słyszeli, więc dawaliśmy im kawałek siebie i bardzo przykładaliśmy się do tych koncertów. Występy na żywca są bardzo ważne, to jest tak, że nigdy o nas nie słyszałeś i nagle widzisz nas i robimy wszystko, żeby przeciągnąć cię na naszą stronę.
Wasze sety są o 100% bardziej agresywne niż płyta?
Tak, są o wiele lepsze niż płyta, niestety.
Słychać na niej surowość, ale słuchając jej mogę z łatwością wyobrazić was sobie na scenie. Wasze brzmienie wskazuje na to, że na koncertach gracie dużo ciężej.
Tak, super energetycznie. I nie jesteśmy jakimś tam zespolikiem... inspirujemy się Hatebreed, Limp Bizkit z ich najlepszych czasów, to znaczy wciąż są świetni, ale chodzi mi o te czasy, w których naprawdę wymiatali. Staramy się utrzymać jednak świeże i czarujące brzmienie, które byłoby czyste. W tym samym czasie rozdzieramy je, chcemy dawać ludziom to za co zapłacili - chcieli coś zobaczyć. Gdy chodzę na koncerty, nie lubię patrzeć na gościa, który stoi i gra tak przez cały czas. Chcę, żeby coś zrobił.
Czy wiesz jak sprzedają się wasze płyty, interesujesz się tym?
O tak, idzie nam dobrze... Jako nowy zespół nie mieliśmy na początku dużego wsparcia. Rynek jest zalewany teraz nowymi płytami, więc wytwórnia woli odczekać. Tak zrobili też z Godsmack, powoli ujawniają nas publice. Jestem osobą bardzo niecierpliwą, ale tym razem to rozumiem i musisz uwierzyć, że Universal wie co robi.
No i zasponsorowali wam trasę.
Tak, tak z Mushroomhead, staramy się o następne koncerty z Sevendust w styczniu. Mamy też do zrobienia parę innych rzeczy w nadchodzącym roku. Będę próbował wkręcić nas na Ozzfest, bardzo chciałbym na nim zagrać.
Ozzfest jest dobry, żeby się pokazać.
Tak.
Singiel "Broken Promises" ukazał się zanim została wydana płyta?
Tak, wyszedł miesiąc przed nią, ale w Dallas można go było usłyszeć dwa miesiące wcześniej, powoli zdobywał sobie przychylność, teraz grają go 60 razy w tygodniu i bardzo się z tego cieszymy. Zeszłego miesiąca stał się tam numerem jeden.
Naprawdę?
Tak, w Dallas.
Fajnie. Znalazł się też w grze video.
Na EA Underground. To gra z wyścigami. Spędzam dużo czasu grając w gry video. W zeszły wtorek poszła na nie większość moich pieniędzy. Myślę, że to świetny sposób na pokazanie się, ponieważ gracz grając wsłuchuje się w twój kawałek, a jak zapadnie mu w pamięć, to być może pójdzie do sklepu i kupi płytę. To dobry sposób na promocję bez dużego sprzedawania się.
Myśleliście już nad następnymi singlami?
Podoba mi się "Goodbye", ale managment naciska na "Texas Cries".
Też myślę, że ten utwór powinien być następny.
Słuchałem go dziś rano, jest chwytliwy, ma dobry refren, nie jest podobny do tego co teraz leci w radiu. Nie będę się sprzeciwiał, żeby wydać "Texas Cries", ale wiem, że "Echo Song" też będzie singlem.
Wiesz co się według mnie nadaje na trzeciego singla?
Co?
"Scars".
"Scars (The Echo Song)", wciąż nazywam to "The Echo Song", ponieważ taki był pierwotny tytuł, a to wytwórnia powiedziała, że można by go zmienić na "Scars", ponieważ nie wiadomo czym jest "The Echo Song" dopóki się nie spojrzy na tył okładki. Zgodziliśmy się z tym.
(śmiech) A czwarty powinien być "Dummy Block".
Myślisz, że będziemy mieć cztery single?
Tak. Powinni wydać cały album ma singlach, ponieważ jest świetny.
Oh, dziękuję.
Nie ma jednego utworu, który byłby zły. Musisz powiedzieć waszemu wokaliście, że jest niesamowity.
Dziękuję, rzeczywiście tak jest.
Nie chcę nic ujmować pozostałym muzykom, ale za każdym razem gdy on śpiewa wasze piosenki nabierają innego wymiaru.
Tak, tak jest wspaniałym wokalistą.
Kształciliście się muzycznie?
Ja trochę, nasz basista też, Dave także pobierał lekcje, niestety nie ma zbyt wielu możliwości ćwiczenia gry na perkusji, ale nasz bębniarz jest chodzącą maszyną do uczenia się. Bardzo zabawnie patrzy się na perkusistę Godsmack. Jeśli nigdy nie widziałaś ich koncertu, powinnaś się na niego wybrać choćby dla tych solówek na perkusji, to bardzo śmieszne. Sully wnosi bębny i grają razem z Shannon'em podwójne solo. To niesamowite.
Chciałbyś dodać coś jeszcze na koniec?
Zainteresujcie się naszym zespołem, jeśli go lubicie, polećcie go znajomym. Jeśli powiecie o nim pięciu osobom, to naprawdę nam pomoże. To dotyczy wszystkich kapel, jeśli któraś naprawdę wam się podoba, opowiedzcie o niej znajomym.


tłumaczenie: Marka, źródło - EastCoastRomper.com