EMATHEA

Official Emathea
MySpace
Wywiad telefoniczny z frontmanem norweskiej formacji EMATHEA, Chris'em Williams'em. Do rozmowy doszło 3. lipca 2007 roku. Rozmawiał Sebastian Grabowski.
Active Rock: Jak powstał zespół?
Chris Williams: Założyłem zespół razem z gitarzystą Kelly'm. Kiedy byliśmy młodsi, graliśmy razem w wielu kapelach. Półtora roku temu spotkaliśmy się przy drinku i zapaliliśmy się do pomysłu stworzenia nowego bandu. Tak właśnie powstała Emathea. Z popiołów naszych poprzednich grup dokooptowaliśmy basistę, keyboardzistę, perkusistę i drugiego gitarzystę.
AR: I nagraliście ep-kę, zgadza się?
Chris:Tak, w zeszłe lato nagraliśmy ep-kę, znalazło się na niej 6. kawałków.
AR: Kiedy pierwszy raz usłyszałem waszą kapelę, byłem zszokowany, że pochodzicie z Norwegii, ponieważ brzmicie jak oryginalny, prawdziwy amerykański zespół.
Chris:Dzięki, wielu to nam mówi. Myślę, że to przez to, iż inspirujemy się takimi rzeczami jak Soundgarden, Pearl Jam i Metallica. Gdy weszliśmy do studia nagraniowego, powiedzieliśmy naszemu producentowi, że chcemy brzmieć w taki, a nie inny sposób, że bębny powinny brzmieć ciężej i tak osiągnęliśmy nasze brzmienie
AR: Masz bardzo potężny rockowy wokal.
Chris:Cool, dzięki.
AR: Myślałem, że tylko rodowici amerykanie potrafią w ten sposób śpiewać.
Chris:Miło mi, dzięki. Kiedy miałem 12. lat słuchałem takich zespołów jak Led Zeppelin, trochę Reo Speedwagon, Foreigner, John Lee Turner, David'a Coverdale'a z Whitesnake.
AR: Chris Williams to twój pseudonim artystyczny, tak naprawdę nazywasz się Ove Wilhelmsen. Dlaczego postanowiłeś nadać sobie taki pseudonim?
Chris:Czyż nie jest to oczywiste? Chris Cornell z Soundgarden, uwielbiam tego kolesia. Nazwisko Wilhelmsen można natomiast odczytywać jako Williams. Jeżeli chodzi o Cornell'a, to nawet mój trzyletni synek ma po nim imię i nazywa się Chris (śmiech).
AR: No proszę, rozumiem też, że waszym celem jest zaistnienie w Ameryce?
Chris:Tak, mamy taką nadzieję. Jest w Internecie taka amerykańska strona garageband.com. Jest tam około 600 kapel jak nie więcej. Nasz utwór "Dying Day" trafił tam na listę przebojów, przypadł mu honor "Utworu Tygodnia" i "Utworu Dnia". Natomiast "Suck and drain" uhonorowany został tytułem "Utworu Dnia". Mamy tam bardzo wiele pozytywnych recenzji, większość ludzi tam piszących to amerykanie.
AR: Tam właśnie was odnaleźliśmy.
Chris:Super!
AR: W moim odczuciu, jedyną rzeczą, która was zdradza, że jesteście z Europy, to keyboardy. Kojarzą się z norweskim metalem. Nie znam żadnej modern rockowej grupy, która łączy obecnie czyste brzmienie rockowe z keyboardami. Skąd wziął się ten pomysł?
Chris:Kiedy pisaliśmy nasze pierwsze piosenki na próbach, w składzie byłem tylko ja, gitarzysta, perkusista i basista. Zrobiliśmy wersje demo naszych utworów, posłuchaliśmy ich i doszliśmy do konkluzji, że czegoś im brakuje. Wtedy właśnie do składu dołączył drugi gitarzysta i keyboardzista. Kiedy posłuchaliśmy piosenek po wprowadzonych przez nas zmianach, zobaczyliśmy, że był to dobry wybór.
AR: Ciężko jest w Norwegii wybić się takiemu zespołowi jak wy?
Chris:Trudno powiedzieć. Jak na razie jest ciężko. Ale widzę, że powraca moda na rock z lat 70'tych, 80'tych, początek 90'tych, na grupy jak Soundgarden, Pearl Jam.
AR: Jakie jest przesłanie Emathei? Co chcecie osiągnąć z tym zespołem?
Chris:Nie wiem jak chłopaki, ale jeżeli o mnie chodzi chciałbym po prostu podróżować po świecie, i grać dla tych ludzi. Nasze teksty nie mają przesłania politycznego, czy religijnego, są proste, poruszają tematy śmierci i wampirów.
AR: Ty piszesz teksty, prawda?
Chris:Zgadza się.
AR: Jak podchodzisz do pisania tekstów?
Chris:Czasem zdarza się to na próbach, czasem po, mam piosenki w głowie, spotykam się z gitarzystą Kelly'm, to z nim piszę wszystkie piosenki. Siadamy razem, Kelly bierze gitarę do ręki, mówię mu, słuchaj zagraj jakiś refren, on wtedy (tutaj intonuje pewien riff), ja wtedy spontanicznie zaczynam śpiewać, pierwsze co mi przyjdzie do głowy (Chris zaczyna śpiewać "It's a vampire tududududu") i potem dopracowujemy zwrotki, refren i całą resztę.
AR: Emathea jest niezależnym zespołem, nie jesteście cały czas w trasie, więc chciałbym Cię zapytać jak wygląda wasze normalne życie?
Chris:Ja np. mam dzieci, zajmuje się budową statków w Norwegii. Nasz gitarzysta prowadzi ciężarówkę, ma dziewczynę i dzieci. Jest szefem organizacyjnym festiwalu rockowego w Norwegii Fjellpark Festival. Nasz basista jest elektrykiem, a perkusista pracuje na platformie wiertniczej na Morzu Północnym. Pozostali dwaj muzycy po prostu są studentami.
AR: Przeczytam teraz informacje, które zdobyłem czytając twoją biografię na oficjalnej stronie i chciałbym, żebyś pewne fakty nieco rozwinął, dobrze?
Chris:Ok.
AR: Najlepszy twój występ: Muse, na żywo w Rockefeller.
Chris:Rockefeller to jedno z najlepszych miejsc do grania w Norwegii, znajduje się on w Oslo, stolicy Norwegii. Wspaniale się tam czuje. Nigdy tam nie grałem, dostają się tam tylko duże zespoły jak Soundgarden i Metallica. Zobaczyliśmy tam Muse i Nickelback. Pomyślałem sobie, że jeżeli kiedykolwiek miałbym wybrać sobie miejsce do grania w Norwegii byłby to właśnie Rockefeller. Stoisz tam, patrzysz na tych wszystkich ludzi i czujesz jak ci ciary przechodzą po plecach. Fantastyczne uczucie.
AR: Spędzanie czasu wolnego: Ju jitsu, jyhad-vtes??
Chris:Jyhad to amerykańska gra fabularna odnosząca się do odwiecznej wojny pomiędzy starymi wampirami, czyli właśnie Jyhadu. Wcielasz się w postać wampira, nabywasz umiejętności i walczysz.
AR: A Ju jitsu, walczysz??
Chris:Tak, walczę. Na początku masz biały pas, potem żółty, pomarańczowy, ja mam aktualnie zielony pas.
AR: No proszę...
Chris:Tak zacząłem 3, 4 lata temu.
AR: Mógłbyś być zatem ochroniarzem zespołu, jak staniecie się sławni.
Chris:(śmiech) Tak, mogłoby tak być.
AR: Ulubione jedzenie: od teściowej… mógłbyś to skomentować??
Chris:(śmiech) Czasem nie mamy co robić z moją dziewczyną, relaksujemy się, nic nie robimy. Chodzimy wtedy do mojej teściowej, która robi świetne obiady. Wszystko począwszy od kurczaków, przez klopsiki na zupach skończywszy.
AR: Co niesie przyszłość zespołowi Emathea?
Chris:Koncerty w Europie i możliwe, że zagramy 3, 4 koncerty w Stanach Zjednoczonych, to by było fantastyczne. Byłeś na naszej stronie emathea.com?
AR: Tak
Chris:Właśnie ogłosiliśmy tam, iż podpisaliśmy kontrakt z managementem z Niemiec, Vibra Agency, który zajmuje się organizowaniem koncertów. Oni starają się załatwić nam trasę koncertową po Europie z pewnym amerykańskim zespołem. Latem, lub wczesną jesienią na 99% dojdzie to do skutku.
AR: Załatwcie sobie koncert w Polsce!
Chris:No teraz jak robisz ze mną wywiad, to spodziewaj się, że będę zachęcał naszych fanów, aby posłuchali w Internecie Sebastian's Active Rock Show.
AR: O, no proszę, super (śmiech)
Chris:Ano widzisz (śmiech)
AR: Kiedy możemy się spodziewać pełnego albumu?
Chris:Mamy nadzieję go wydać w przyszłym roku, wiosną, lub latem.
AR: I będzie to niezależne wydawnictwo, tak?
Chris:Jeżeli nie uda nam się podpisać żadnego kontraktu płytowego, to tak właśnie będzie.
AR: Ok., poczekamy, zobaczymy.. Co chciałbyś powiedzieć fanom w Polsce?
Chris:Chciałbym poprosić ich, żeby rozglądali się za Emathea, ponieważ lubimy robić iście diabelskie koncerty rockowe. Jeżeli usłyszycie, że w pobliżu gra Emathea, zapraszam was na koncert, obiecuję wam, że się nie zawiedziecie.


rozmawiał Sebastian Grabowski
tłumaczenie:
Sebastian