FAIR TO MIDLAND
|
Rozmowa przeprowadzona po koncercie zespołu Fair To Midland w Polsce, 12. sierpnia 2007 roku. Grupa pojawiła się w ramach Metal Hammer Festival, który odbył się w katowickim Spodku. Poniżej zapis rozmowy z gitarzystą Cliff'em Campbell'em i Matt'em Langley'em.
AR: Na początku chciałbym wiedzieć jakie są Wasze najbardziej znienawidzone pytania?
Cliff: Jakie są twoje inspiracje
Matt: Zgadza się, nienawidzimy tego pytania.
AR: Dobra, wykreślę to (śmiech)
Cliff & Matt: (śmiech)
AR: Wasze show jest imponujące. Dlaczego tak szalejecie na scenie?
Cliff: Nie wiem, zaczęliśmy jakieś trzy, cztery lata temu. Miałem w zwyczaju odwracanie się tyłem do publiczności, gdy grałem na gitarze, byłem nieśmiały. To samo miał Darroh, nasz wokalista. Nigdy też nie zdejmowałem koszuli, bo wstydziłem się swojego ciała. Pewnego dnia, Darroh powiedział, zdejmij koszulę, będziesz może wyglądał jak śmieć, ale mimo tego zrób to, bo tak naprawdę nie obchodzi cię jak będziesz wyglądał. Oddaj się atmosferze koncertu. Potem nie przejmowaliśmy się już niczym, po prostu wychodziliśmy na scenę i dawaliśmy z siebie wszystko. Nie ma powodu, żeby tego nie robić, to mogą być twoje ostatnie dni, więc rób to za każdym razem kiedy grasz. I dlatego tak się zachowujemy, na każdym koncercie.
![]() AR: Czy kiedykolwiek coś sobie zrobiliście?
Cliff: Tak, uderzyłem gitarą Darroha w tył głowy, uderzyłem też naszego basistę w nos, dostał krwotoku z nochala, no i raz mu podbiłem oko gitarą
Matt: Mnie też raz trzepnąłeś!
Cliff: Keyboardziście również się dostało. Siebie też pokaleczyłem. Zacząłem krwawić z ran na twarzy i zakrwawiłem zestaw perkusyjny.
AR: O mój Boże
Matt: Nasz sprzęt cierpi przez te wariactwa i wymaga naprawy nawet w trakcie koncertu. To dosyć częste u nas.
AR: Czy kiedykolwiek któryś z Was wylądował w szpitalu przez to?
Cliff: Nie, ale mieliśmy stracha z Darroh'em, nie wiedzieliśmy co mamy o tym myśleć, zdarzało się, że przestawał oddychać. Na koncertach nie jest sobą, nie zastanawia się nad tym co robi, dopóki tego nie zrobi, a są to szalone rzeczy, ale na szczęście nigdy nie trzeba było go brać do szpitala.
AR: Pracowaliście bardzo ciężko na swój sukces, istniejecie od 1998 roku, ale dopiero rok temu podpisaliście kontrakt płytowy. Co motywowało was by osiągnąć ten cel?
Matt: Wydaje mi się, że to przez to, iż nie wiemy, co moglibyśmy robić innego. To było jedyne pole, na którym mogliśmy odnieść jakikolwiek sukces. Ja osobiście starałem się rzucić muzykę, spróbować innych rzeczy w życiu, ale to tylko mnie zdołowało. Aby móc być szczęśliwym, wiedziałem, że muszę się poświęcić muzyce, musiałem o to walczyć. Mógłbym mieć swoją codzienną pracę, ale wtedy musiałbym tak, czy siak robić na boku coś związanego z muzyką.
AR: Wielkim nazwiskiem w waszej karierze jest Serj Tankian. Wszyscy wiemy, że to wspaniały koleś i że bardzo dużo wam pomógł, jesteście w jego wytwórni płytowej Serjical Strike Records. Jestem pewien, że dostajecie wiele pytań o Serj'u, ale może jest coś, czego nie mówiliście o nim w innych wywiadach, a ja chciałbym mieć na to wyłączność (śmiech)
(śmiech)
Matt: Nie wiem, myślę, że wszystko co Serj chce aby zostało w tajemnicy nie wychodzi na światło dzienne. Jest bardzo przyjacielski, dobroduszny, z przyjemnością pomaga ludziom. Jest otwarty, ale jeżeli chce coś zatrzymać dla siebie, nikt się o tym nie dowie. Taki po prostu jest.
AR: Kiedy pierwszy raz usłyszałem "Dance of the manatee", utwór ten był w propozycjach do amerykańskiej listy przebojów i był jednym z najbardziej oryginalnych amerykańskich singli radiowych. Nie jesteście typowym, amerykańskim zespołem jak Breaking Benjamin, Chevelle, czy Stone Sour. Jakie są plusy i minusy bycia oryginalnymi na amerykańskim rynku muzycznym?
Matt: Plusem jest to, że jak ci się uda przebić ludzie zwracają na ciebie baczniejszą uwagę. Jest to coś innego i jest to coś, czego ludzie chcą słuchać. Minusem jest to, że na początku cholernie ciężko jest się z czymś takim wbić na amerykański rynek. Wiele wytwórni nie pokładało w nas nadziei. I te duże i te małe odmawiały współpracy, bo nasza muzyka nie była zwyczajna, trudno ją było zaszufladkować. Nikt nie chciał więc ryzykować. To co nas złączyło z panem Tankian'em, to fakt, iż Serj specjalizuje się w muzyce niebanalnej. Nie mogliśmy chyba znaleźć bardziej odpowiedniego partnera do współpracy.
AR: To co kocham w waszym albumie, to melodie i muzyczna różnorodność. Prawie w każdej piosence jest hak. Mogę sobie ją nucić, albo zwracać uwagę na muzykalność. Macie jakąś specjalną formułę do pisania piosenek?
Cliff: Każda piosenka jest pisana inaczej. Jest kilka, które napisaliśmy wspólnie, w tym samym czasie. Niektóre ja pisałem, potem dokładał coś do nich Darroh i reszta chłopaków. Niektóre napisał Matt, potem je na próbie dopracowywaliśmy. Jeżeli chodzi o teksty i melodie, one zawsze dodawane są na końcu. Dlatego właśnie zawsze udaje nam się utrzymać naszą muzykalną różnorodność. Nie mamy żadnych barier jeżeli chodzi o pomysły, dlatego piszemy muzykę poniekąd eklektyczną.
Matt: Wspominałeś o hakach. Często jest tak, że część lub cała piosenka jest rozbierana i budowana na nowo 10, 12 razy na przestrzeni 7. miesięcy, by osiągnąć to, co chcemy. Często doprowadza nas to do frustracji i desperacji. Jest tak, że ja mówię np. jest dobrze, zostawmy tę piosenkę w spokoju, idźmy dalej, ale Darroh naciska, by jeszcze nad nią popracować i polepszyć ją. Wiem, że może to zrobić i zazwyczaj cieszę się, że tego spróbował, ale zawsze mnie to na początku wkurza.
AR: A jak radzicie sobie właśnie z ego w zespole?
Cliff: Udajemy, że nic się nie stało
(śmiech)
Cliff: Śmieje się, nie jest naprawdę tak źle. Czasem się ścieramy o jakieś rzeczy, jak to powiedział Matt, ale to nic poważnego, przechodzi nam po dniu, czy dwóch dniach, ponieważ respektujemy każdego decyzje oparte o indywidualnym guście muzycznym. Kiedy rezultat jest dobry, ego zostaje za drzwiami.
AR: Nie będę cię pytał Cliff o inspiracje muzyczne, ale ciekaw jestem co lubisz w muzyce, tak generalnie?
Cliff: Najlepsze jest to, że możesz kogoś poruszyć, zwrócić jego uwagę. To moja ulubiona rzecz, jeżeli chodzi o muzykę. Jako dzieciak nie mogłem położyć się spać, dopóki nie wysłuchałem na "repeacie" mojego ulubionego kawałka. Całą noc słuchałem soundtracku "The Crow". Albo "Something I can never have" Nine Inch Nails. To są rzeczy, które mnie poruszają. Jeżeli uda mi się poruszyć kogoś moją muzyką, w taki sposób jak zrobiło to Nine Inch Nails, gdy miałem 12. lat, byłoby to cudowne, to chciałbym osiągnąć poprzez swoją muzykę.
Matt: Muszę się z tym zgodzić. Od dzieciństwa słuchałem muzyki, na początku były to albumy mojego starszego brata. Mogły one mnie wzruszać, albo dawać kopa. Chciałem posiąść to moc i nauczyć się jak ją używać. Chciałbym móc wpływać tak na ludzi.
AR: OK., moglibyście nam powiedzieć coś o waszym singlu "Dance of the manatee"?
Matt: Ta piosenka została napisana zanim trafiłem do zespołu, więc
(śmiech)
Matt: you bastard!
(śmiech)
Cliff: Ta piosenka radzi sobie dobrze na listach, znakomicie ukazuje możliwości wokalne Darroh'a, jego różne oblicza w jednej piosence. To najbardziej reprezentatywna dla nas piosenka z albumu ponieważ jest bardzo różnorodna, ciężka i spokojna. Ukazuje Fair To Midland w całej krasie. To dobry utwór na pierwszego singla. Przedstawia ludziom nasz zespół.
AR: Macie pojęcie co będzie drugim singlem?
Cliff: Przypuszczam, że będzie to "April fools and eggmen", to dobra piosenka.
Matt: "Tall Tales Taste Like Sour Grapes" jest również silnym kandydatem. (w końcu wygrała ta właśnie piosenka - przyp. red.) To dwie moje ulubione.
AR: A z jakich utworów na Fables from a Maylfly jesteście najbardziej dumni jako muzycy?
Cliff: Walls of Jericho i Tall Tales
AR: "Dance of the manatee" dotarło do pierwszego miejsca na Active Rock Chart i spędziło tam sześć tygodni na pierwszym miejscu, promowaliśmy was od samego początku gdy singiel trafił do amerykańskiego radia, nawet nie wiedzieliśmy, że kiedykolwiek wydacie płytę w Polsce, albo zagracie tutaj koncert, więc jest to dla nas fantastyczne, że przyjechaliście. Co chcielibyście powiedzieć fanom w Polsce, którzy wspierali was na liście w Radiu Kampus?
Cliff: Dziękuję wam bardzo. To cudowne, że jesteście w stanie docenić inną muzykę, że wasze radio gra nasze piosenki, że dajecie możliwość poznania naszej grupy i nie boicie się, że ktoś wtedy zmieni stację (śmiech). Fakt, iż ludzie biorą udział w pewnej akcji, piszą o nas na forach, czy głosują na listy, tak po prostu z własnej woli, szanujemy bardziej niż cokolwiek innego. Dzięki
Matt: Też was kochamy
rozmawiał Sebastian Grabowski tłumaczenie: Sebastian |