GODSMACK

Godsmack - Shannon Larkin (drums) [04.2003]
Godsmack - Sully Erna (voc) [03.2002]

Z ogniem i intensywnością, Godsmack zaatakował scenę rockową w ciągu kilku ostatnich lat. Wraz z multi-platynowym sukcesem swych dwóch wydawnictw, zespół znalazł się w czołówce hard rocka. Z wydaniem trzeciego krążka "Faceless", Godsmack mają nadzieję dołączyć w szeregi swoich idoli: Metallici, Ozzy'iego, Sabbath i Deftones, zostawiając po sobie ślad w historii hard rocka. Ostatnio udało nam się porozmawiać z perkusistą, Shannon'em Larkin'em, o sukcesie grupy, o tym czemu opuścił Amen, Michael'u Jackson'ie i o tym jak to Godsmack sprzedał 4 miliony płyt wciąż pozostając bez twarzy.
Shoutweb: Zdajesz się być wszędzie. Byłem twoim fanem gdy byłeś w Ugly Kid Joe, Amen, a teraz Godsmack.
Shannon: Dzięki, to wiele znaczy.
S: Czemu zdecydowałeś się opuścić Amen?
Shannon: Cóż, poświęciliśmy temu zespołowi cztery i pół roku. Podpisaliśmy kontrakt z Roadrunner'em; wspierali nas na trasie, przez sześć tygodni po ukazaniu się płyty. Nie mogliśmy koncertować po wydaniu pierwszego krążka, który kosztował nas sporo kasy. Po nim mieliśmy szczęście i podpisaliśmy umowę z Virgin Records na drugą płytę, która jak wiesz, była dość brutalna. "We've Come For Your Parents" odniosła sukces za oceanem, ale nie w Ameryce. Skończyliśmy zatem trasę ją promującą na półtora roku, a gdy wróciliśmy do domu byliśmy kompletnymi bankrutami. Jeśli o Amen chodzi to w dupie mieliśmy jakieś złote płyty czy cokolwiek w tym stylu, ale z drugiej strony wszyscy mamy koło 30. lat, żony i dzieci. Pod koniec tej trasy zdałem sobie sprawę, że nie mam nawet za co zapłacić czynszu! W rezultacie skończyłem pracować z innymi zespołami, tylko żeby spłacić rachunki i mieć co włożyć do garnka dla żony i dzieci. Ponieważ robiłem tak wiele rzeczy nie byłem w stanie poświęcić się zespołowi w 100% i miałem naprawdę dosyć biznesowej strony przemysłu muzycznego. To jest naprawdę bardzo ciężkie i doszło do momentu, w którym stwierdziłem, "Jestem wykończony. Będę muzykiem sesyjnym, tak mam zapisane w kartach." Pracowanie w tym biznesie zawsze było moim marzeniem, od dziesiątego roku życia. Pod koniec Amen, doszedłem do wniosku, że nie jest to moje, ani zespołu przeznaczenie.
S: Więc jak dołączyłeś do Godsmack?
Shannon: Dwa tygodnie po tym jak odszedłem z Amen przeznaczenie zadzwoniło do mnie w postaci Sully'ego Erna.
S: Na czym polega, dla ciebie, różnica między Godsmack i Amen?
Shannon: Jeśli chodzi o grę to, jako perkusista, więcej gra się w Godsmack. W graniu punk rocka chodzi o bycie agresywnym i tą energię przynosisz do stołu, a hard rock ma w sobie odrobinę finezji. Grając z Godsmack muszę więcej myśleć jako perkusista, nie jako punkowiec. (Śmiech) Osobiście, kolesie z Godsmack są trochę dojrzalsi i mniej polityczni niż ci z Amen. Casey z Amen jest prawdziwym punk rockerem, ma w sobie wściekłość przeciw maszynom! (Śmiech) Casey jest samo-kaleczącym się punk rockerem, a Sully z Godsmack jest Wiccan'em (Wicca to religijny kult nowoczesnych czarów - ja). Muszę powiedzieć, że kocham fanów obu zespołów i wciąż jestem wielkim fanem Casey'a Chaos'a i Amen. Jedyna rzecz, która bardziej podoba mi się w Godsmack, jako muzykowi, to to, że w Amen wszystko było zawsze do góry nogami. Płyty Amen wrzeszczą, rozrywają ci twarz od początku do końca. Godsmack na płycie ma szczyty i doliny, które zabierają cię w dół i w górę, brzmi to bardziej intensywnie.
S: Jak było dołączyć do ustalonego zespołu, który tworzył już trzecią płytę?
Shannon: Cóż, to przejście było dość gładkie. Spotkałem Sully'ego w 1988 roku z Wrath Child America, Sully powie ci, że jestem jednym z ludzi, którzy jakoś na niego wpłynęli. Zresztą Sully, jako perkusista, kopał tyłki, więc gdy się poznaliśmy powiedział, "Stary, nasze style są tak podobne do siebie." Gdy usłyszałem ich pierwszą płytę byłem w stanie, "Wow.". Większość ludzi tego nie wie, ale Sully grał na perkusji na pierwszych dwóch płytach i wiele z tego co grał, ja też mógłbym zagrać. Zatem gdy przyszło nam pisać ten album, wszyscy przenieśliśmy się do domu w Miami na Florydzie i byliśmy jak rodzina. Dla mnie to przejście było bardzo łatwe ponieważ gdy ktoś miał pomysł na riff, mi przychodziło do głowy coś związanego z rytmem perkusji, tak po prostu. Szło nam praktycznie idealnie, gdyż nasze style są tak podobne. Nie byłem zestresowany tą sytuacją ponieważ, generalnie, robiłem co chciałem i to wpasowało się idealnie do tego co robił Sully. W wywiadach zawsze mowię, że rozdzielili nas przy porodzie! (Śmiech)
S: Myślisz, że w Godsmack znalazłeś swój stały dom?
Shannon: Absolutnie. Będziemy ciągnąć to tak długo jak będziemy mogli, albo tak długo jak wytrwa publiczność. Definitywnie myślę, że będę tu do końca tego zespołu, co, mam nadzieję, nie nastąpi szybko. To co naprawdę chcemy osiągnąć z Godsmack to mieć dziesięć i więcej płyt. Nie skupiamy się jedynie na trzech, czterech krążkach; jesteśmy skoncentrowani na dziesiątej płycie.
S: Czyli innymi słowy, będziesz w tym przez ładnych parę lat?
Shannon: Tak! Chcemy z tego zrobić rzecz długowieczną i myślę, że dobrze zaczęliśmy. W tej chwili, w muzyce, nikt inny nie robi czegoś takiego. Jeśli teraz spojrzysz na hard rocka, to wielkie zespoły to Korn, Linkin Park i dzieciaki, które nawet nie mają gitar prowadzących. Nie mam nic przeciw takim grupom, ale my próbujemy przywrócić rocka w okolice Aerosmith i wczesnej Metallici.
S: Wygląda to tak jakby już nikt nie grał rocka z wielkimi gitarami.
Shannon: Dokładnie, masz rację. Jak na ironię coś takiego powoduje, że ten zespół jest inny. Sully powiedział mi, że piętno tej grupy polega na tym, że pierwsze dwie płyty każdy chciał porównać do jakiś innych. Takie porównywanie jest w porządku, ponieważ ludzie tak robią. Zawsze padają porównania do Alice In Chains, których już nawet nie można zobaczyć. Nie wiem czy brzmimy jak oni, ale nasz zespół kocha Alice In Chains.
S: Jeśli wsłuchać się dokładnie w brzmienie obu tych zespołów, to nie ma aż tak wiele podobieństw.
Shannon: Zgadzam się. O przypomniała mi się taka zabawna historia. W ubiegłym miesiącu byliśmy na okładce Metal Edge nad tytułem "W studiu z Godsmack." Jak wiesz nasza nowa płyta nosi tytuł "Faceless" i po wszystkich porównaniach do Alice In Chains, w gazecie pojawił się błąd drukarski: "Robienie Facelift." [Faceless = Bez Twarzy, Facelift = Lifting Twarzy - ja] (Śmiech) Laliśmy się z tego nie wiem ile. (Śmiech)
S: Brzmienie singla wytycza trochę cięższy kierunek zespołowi.
Shannon: Myślę, że muzycznie ta płyta jest cięższa, Sully naprawdę nad sobą pracuje. Jego głos dojrzał. Gdy patrzę na swoich ulubionych wokalistów, Perry'ego Farrell'a, czy Henry'ego Rollins'a, uświadamiam sobie, że nie chodzi o to jak dobrze śpiewasz, ale raczej o charyzmę, którą masz w głosie, tak żebyś mógł zidentyfikować wokal, gdy usłyszysz nową piosenkę w radiu. Przy tej płycie Sully bardzo pracował nad sobą, a w tak zwanym międzyczasie jego teksty stały się lepsze. Teraz refreny, które pisze są wielkie! Każdy utwór jaki napisał ostatnio zdaje się wkradać do tego wielkiego refrenu i miażdżyć cię za każdym razem. Ostatnie dwie płyty, które kocham, nie miały takich partii i myślę, że miejscami brakowało jego charyzmy. Wydaje mi się, że ujął ją na tym krążku.
S: Nie wygląda na to, że wiele zespołów tworzy dziś ciężkie kawałki. Każdy się boi, żeby nie być zbyt ciężkim dla radia, a Godsmack wydał, prawdopodobnie jedną ze swoich najcięższych kompozycji już na pierwszym singlu.
Shannon: Kocham to! W tej chwili robimy coś kompletnie innego niż wszyscy. Nie mogło być lepszego czasu dla nas i myślę, że w tym biznesie chodzi o czas, gdyż przez wszystkie moje lata widziałem jak wiele dobrych płyt wychodzi, po czym wszyscy o nich zapominają. Myślę, że jesteśmy teraz w dobrym miejscu i chyba musi tu być taka grupa jak Godsmack, która jest pieprzonym hard rockowym zespołem, przyjedzie do twojego miasta i skopie ci pieprzony tyłek!
S: Podczas nagrywania zaprosiliście fanów do studia na przedpremierową prezentaję niektórych numerów i nagraliście MAD TV?
Shannon: Byłem w jakiś czterech innych zespołach, a fani Godsmack są nie do zdarcia. Wchodzę na forum na naszej stronie i to przypomina mi o początkach Pantery, oni mieli potężną grupą fanów. Ponieważ jestem w tym towarzystwie nowy to czuję się naprawdę dobrze widząc ogrom fanów Godsmack. Pomyśl w ten sposób, twój ulubiony zespół zmienia członka po dwóch płytach, skutki mogą być różne. Ci ludzie, jakby objęli mnie i dziękuję im za to. Myślimy, żeby zrobić coś jeszcze dla fanów w ramach promocji, jak na przykład teren przed nami, gdy będziemy grać i tam będzie tańczyć Plemię Voodoo. Wiem, że każdy zespół mówi o tym jak ważni są dla niego fani, ale dla nas są oni naprawdę ważni. To jest zespół, który zawsze odnosił sukces w radiu, ale przez długi czas byli grupą bez twarzy i nigdy nie wystawiali się, tak jak Limp Bizkit, by wszyscy znali ich twarze. Wiele razy chodziliśmy do klubów, a ludzie rozpoznawali tylko Sully'ego. Niektórzy nawet mu mówili, "Nie jesteś wokalistą Godsmack!"
S: Stąd wzięła się nazwa "Faceless"? Godsmack sprzedał dwa miliony egzemplarzy "Awake", a ich wizerunki nie były wszędzie porozwieszane.
Shannon: Tak, dokładnie. Gdy zaczynaliśmy nagrywać, pracowaliśmy przez pięć nocy w tygodniu i wychodziliśmy tylko w piątki. Mogliśmy pojawiać się w barach i klubach w Miami i nikt nas nie poznawał, wyszło jakbyśmy byli bez twarzy. Powiem to jeszcze raz, gdyż czasem cała idea bycia gwiazdą rocka ma jakieś piętno, ale chcielibyśmy, by tak było przez całe nasze życie. Myślę, że w tym momencie naszej kariery, dobre jest to, że zespół nie został wrzucony do jakiejś pralki.
S: Myślę, że bycie "gwiazdą rocka" jest złe tylko wtedy gdy stracisz kontakt z rzeczywistością, albo z ludźmi, jak Axl Rose.
Shannon: A nawet Michael Jackson! Co się z nim dzieje? Ześwirował, prawda?
S: Oglądałeś program 20/20?
Shannon: Oglądałem to pieprzone 20/20 i zrockowało mi to świat! (Śmiech) Ten człowiek jest kompletnie poza kontaktem! A to dziecko, które siedziało mu na kolanie? Mam 4,5. letnią córkę i ja też przechodziłem przez to, że z takiego maleństwa wyrasta szkrab, a potem mała dziewczynka. Michael trzymał to dziecko na kolanie, ono miało butelkę w ustach, a ten się bawił i dzieciak latał dookoła! Myślałem sobie, "kolego, bądź delikatny!" Wszystko jedno, to po prostu świr! Mogę zapewnić, że Godsmack nigdy się taki nie stanie, nawet jeśli będziemy śmierdzieć 10. milionami płyt jak Guns N Roses. Wszyscy jesteśmy ludźmi klasy średniej, Sully był nawet z klasy niższej. Jego rodzina nie funkcjonowała najlepiej, rodzice szybko się rozeszli i był sam z mamą. Żył w prawdziwym gettcie w Bostonie, więc wychował się na ulicy. Nigdy nie zobaczymy jak Sully zamienia się w Axl'a Rose.
S: Odwoływanie koncertów, awantury, schodzenie ze sceny?
Shannon: Takie numery nie przejdą. Godsmack był w trasie przez cztery lata z pierwszymi dwoma płytami i w tym czasie odwołali może dwa występy, nie wliczając koncertów po 11 września, które, myślę, że były uzasadnione. Jeśli jest coś o czym mogę powiedzieć, że robię to dla zespołów, to to, że jestem bardzo energetyczny podczas grania na żywo. Można to zauważyć w każdym zespole, w którym się udzielałem. Moja energia ściera się z energią chłopaków. Patrzą na mnie i widzą moją wściekłość, zatem muszą trochę podciągać swoje gówno. Mogę powiedzieć, że Godsmack na nadchodzącej trasie będzie najlepszy jaki może być zespół na żywo. Widziałem jak to działa z Tony'm, który tak naprawdę nigdy nie rusza się na scenie, to się zmieniło, a ja zagrałem z zespołem jedynie dwa koncerty. Ten w Sylwestra był chory.
S: Potwierdzam. Widziałem cię na żywo z Amen kilka razy, opierałem się o kumpla, który mi powiedział, "O kurde! Zobacz jak on napierdala w te bębny!" Szczerze, to jesteś najmocniejszym bębniarzem jakiego widziałem na żywca.
Shannon: Dzięki stary. Żyję po to, wiesz o tym.
S: Czego, twoim zdaniem, mogą spodziewać się fani po "Faceless"?
Shannon: To będzie ciężka rockowa płyta z wielkim wypełnieniem perkusji i gitar. Teksty są bardzo głębokie, w ogóle myślę, że ten album ma w sobie wiele głębi. Sully jest unikalny w swym pisaniu, wszystko o czym pisze, czy to o kimś kto go olewa, czy o doświadczeniu, które doprowadziło go do innego poziomu, jest to bardzo szczere i prosto z serca. Myślę, że każdy może się spodziewać tego co Godsmack zawsze robi, ale to będzie dojrzalsze i o wiele głębsze. Na trasie możecie się spodziewać piekła. Pracowaliśmy nad paroma rzeczami, ale zostałem ostrzeżony żeby trzymać mordkę na kłódkę, ale będziemy mieć zabójczą scenę, której żaden zespół wcześniej nie używał. Będziemy korzystać z całej przestrzeni, będziemy na tyłach publiczności. To będzie chore. Przychodźcie na nasze koncerty.
Godsmack - Shannon Larkin (drums) [04.2003]
Godsmack - Sully Erna (voc) [03.2002]

tłumaczenie: Marka, źródło - Shoutweb.com