GOJIRA

active strona Gojira

Wywiad przeprowadzony w listopadzie 2005 roku.
"The Heaviest Matter In The Universe" ("Najcięższa Materia we Wszechświecie"), tytuł piosenki z płyty "From Mars To Sirius", jest dobrym określeniem brzmienia zespołu Gojira: ciężkiego i potężnego. Jednocześnie ekstremalnie pomysłowego i zróżnicowanego. Zespół jest na krawędzi przebicia się. Ich nowa płyta jest jedną z najciekawszych jakie słyszałem w tym roku. O ambicjach, trasie, i "dziwnych" tekstach opowie nam wokalista Joe Duplantier, swoją najlepszą angielszczyzną.
Możesz wyjaśnić kim jesteście i o co chodzi Gojirze?
Założyliśmy grupę w 1996 roku na południowym zachodzie Francji niedaleko miasta Bayonne. Pod nazwą Godzilla nagraliśmy jakieś cztery demówki. W 2001 roku zmieniliśmy nazwę na oryginalną japońską wersję Gojira oraz nagraliśmy pierwszą płytę "Terra Incognita". To był taki death metal inspirowany amerykańskim power metalem i chorą muzą. Nazwę zmieniliśmy dlatego, że mieliśmy problem z ludźmi, którzy mieli prawa do filmu i nazwy 'Godzilla', a poza tym woleliśmy "prawdziwe" imię gigantycznego potwora! Od tamtego czasu wydaliśmy jeszcze dwa inne albumy: "The Link" (2003) i teraz "From Mars To Sirius". Nasz skład to: Christian Andreu na gitarze, Mario Duplantier na perkusji, Jean-Michel Labadie to nasz basista, a ja Joe Duplantier jestem wokalistą i gitarzystą.
Chciałbym wam pogratulować nowej płyty. Wnosi zupełnie nowy standard do ciężkiej muzyki. Jestem pewien, że nie mieliście wielu złych recenzji?
Dziękuję! Rzeczywiście, to fakt, w większości ludziom podoba się nasze nowe brzmienie!
Możesz powiedzieć coś więcej na temat tekstów? Rozumiem, że generalnie są o naszej planecie i środowisku. Utwór o latających wielorybach i okładka płyty sprawiają, że mam wrażenie jakbyś brał narkotyki. A może to jakaś przemyślana koncepcja?
Nie potrzebujemy żadnych narkotyków! Teksty są o człowieczeństwie i pragnieniu ewoluowania, które każdy z nas w sobie ma. Staram się być jak najbardziej szczery, gdy piszę słowa, które mają złożyć się na piosenkę... Opowiadam o sobie, o moich lękach, sile, walce i miłości jaką mam w sobie. Na tym poziomie, myślę, że mogę mówić o człowieczeństwie, ponieważ uważam, że wszyscy jesteśmy tym samym. Możesz na to mówić "new age", nazwać to "szaleństwem", tak albo inaczej, ale dla mnie to najprostsze słowa, którymi wyrażam swoje najgłębsze myśli. "From Mars To Sirius" jest o podróży. Osoba, która zanurzy się w dźwięki tej płyty, będzie podróżować od jednej energii do drugiej. Od Marsa - czerwonej planety, symbolu wojny i zniszczenia w wielu kulturach, do planety Syriusz C, satelity gwiazdy Syriusza. To najjaśniejsza gwiazda na nocnym niebie, a także synonim nadziei i świadomości w wielu cywilizacjach, na przykład w starożytnym Egipcie. To odniesienie do naszego człowieczeństwa, który musi pójść krok naprzód... Jeśli chcemy przetrwać i ocalić naszą planetę musimy zmienić tą niszczycielską energię wojny i szaleństwa w coś mądrzejszego! Myślę też, że powinniśmy nauczyć się wielu rzeczy o Wielorybach... Dzielimy planetę z tymi niesamowicie inteligentnymi i pokojowymi stworzeniami, możemy wiele się od nich dowiedzieć i jako pierwsi zakończyć tą masakrę! W wielu aspektach są do nas bardzo podobne, a jednak znacznie się różnią!
Mówiąc o środowisku, jesteś dobrej czy złej myśli? Jesteśmy już straceni, czy może wciąż jest dla nas nadzieja? Myślałeś jak można powstrzymać ludzi przed dewastowaniem planety?
Tak. Jedynym rozwiązaniem jest Miłość. Wiem, że to brzmi jak banał, ale według mnie to prawda. Jeśli włożymy odrobinę miłości w każdą decyzję jaką podejmujemy, wszystko wyjdzie nam na dobre, szybciej niż możemy to sobie wyobrazić. Jestem pewien, że jest nadzieja. Ja żyję, ty żyjesz, więc na pewno jest nadzieja! A nawet jeśli nie ma nadziei, to czy pozabijamy się przed dniem zagłady? Nie sądzę. To nie leży w naszej naturze. W każdym razie, znam wielu ludzi, którzy robią co mogą, żeby ocalić planetę i bardzo podoba mi się pomysł, żeby dołączyć do nich z moją bronią: muzyką!
Tutaj w Holandii Francuzów uważa się za szowinistów. A co z tobą? Uważasz się za dumnego Francuza, albo Europejczyka?
Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że żyjemy na tej planecie i nie należymy do nikogo...
Zespół, który na was dość mocno wpłynął to Morbid Angel. Na "The Link" te inspiracje death metalem nie były tak wyraźne, ale nowa płyta jest ciężka jak tona cegieł! Zainspirował ją Morbid Angel, czy death metal ogólnie jako gatunek?
Gdy zaczynaliśmy grać w zespole słuchaliśmy dużo death i trash metalu. Te kapele były dla nas "bogami", gdy byliśmy młodsi, dziś wciąż mamy dla nich ogromny szacunek. Zwłaszcza dla Morbid Angel, Metallici, Sepultury i Death.
Także Meshuggah zaznaczyła swoje ślady we Francji. Wydaje mi się, że wy także lubicie grać takie rytmiczne wzorki w tym samym stylu, prawda?
Tak! Oni są niesamowici! Bardzo byśmy chcieli kiedyś z nimi zagrać. Zwłaszcza nasz basista jest ogromnym fanem Meshuggah.
Na nowej płycie wokale są bardzo zróżnicowane. Na "The Link" były momentami, nawet monotonne. Tak czy siak niesamowicie się rozwinąłeś! Teraz nawet śpiewasz czysto, czy to trend, którego rozwój będziemy śledzić na następnych krążkach?
Sam nie wiem. Gdy komponujemy kawałki, zawsze robię to co chcę, pracuję spontanicznie, więc ciężko powiedzieć... Ale to prawda, że lubię różnicować sposób w jaki śpiewam.
Francuska scena metalowa wreszcie wraca do żywych. Dla mnie Gojira to jej flaga, ale inne zespoły takie jak Scarve, Hacride i Anorexia Nervosa radzą sobie coraz lepiej. Czy możemy się spodziewać, że Francja zdominuje metalowy światek?
Tak! Będziemy nowymi królami metalu! Ha ha ha... Ale to prawda, że coś się dzieje. I bardzo dobrze! Widzieliśmy wiele podziemnych zespołów, gdy byliśmy w trasie. Niektóre są naprawdę powalające!
A jak z resztą francuskiej sceny metalowej? Mieliście dużo okazji by rozwijać się jako zespół w swoim kraju?
Cóż, nie wiem, być może. Teraz naszym celem jest przekraczanie własnych granic i podbijanie innych państw. Naprawdę musimy spotkać się z inną publicznością. Nie będę cię okłamywał, kochamy podróżować z naszą muzyką i czemu by nie sprzedawać płyt w krajach, w których nigdy nie byliśmy!
Chciałbyś coś dodać na zakończenie?
Chcę powiedzieć, że kocham to co robię... Bycie w zespole, wydawanie płyt, granie na scenie... Gdy miałem dwanaście lat to było moje marzenie, a teraz to rzeczywistość. Chciałbym powiedzieć wszystkim, którzy czytają ten wywiad, że możecie spełnić swoje marzenia, jeśli wciąż będziecie je mieć w głowie. Jestem święcie przekonany o tym, że nie ma rzeczy niemożliwych! Nawet jeśli wasz cel wydaje się niewiarygodny i irracjonalny, to osiągniecie go jeśli będziecie chcieć. Tylko wy tworzycie własne życie.


tłumaczenie: Marka, źródło - LordsOfMetal.nl