GRADE 8

zobacz active stronę grupy
"Mnóstwo ciężkiej, agresywnej muzyki zawiera tego typu apatię, ale my jesteśmy tym zmęczeni. Chcemy, by dzieciaki wiedziały, że my także daliśmy sobie radę z tym popierdolonym gównem, i wykorzystaliśmy to, by stać się silniejszymi," - mówi gitarzysta Dustin Tooker - "chcemy po prostu, by dzieciaki wiedziały, że są rzeczy, które cię denerwują, ale nie trzeba z tego powodu jęczeć i zalewać się łzami. Możesz użyć tych rzeczy jako motywację, by uczynić się silniejszym."

Taką motywację stwarzają podopieczni Lava Records, zespół Grade 8 na ich debiutanckim albumie. Album jest agresywnym, dziesięcio-tonowym młotem ciężkiej muzyki. Zafascynowani old-school'em w wykonaniu Life Of Agony i Biohazard, Grade 8 umiejętnie posłużyli się dynamiką i ciężkimi groove'ami. Od pierwszego utworu 'Brick by brick' poprzez 'Headcase', to jest zespół, który nie cofa swoich pięści.

Przygotowujący się do swojego występu na drugiej scenie Ozzfestu 2003, gitarzysta Grade 8, Dustin Tooker, był więcej niż podekscytowany dyskusją na temat swojego zespołu. Shoutweb usiadł z Dustinem i porozmawiał z nim o albumie, o przeszłości, i o tym jak zespół poradził sobie z bardzo poważnymi sprawami, i pokierował nimi w ten sposób, by uczyniło to ich silniejszymi ludźmi.
Shoutweb: Ok, Załatwmy jedną rzecz od razu. Dlaczego Grade 8 (poziom ósmy, również klasa ósma)?
Dustin: Nazwa Grade 8, mnóstwo mechanizmów miało tu swój udział. To w zasadzie barometr ze stali, jakby więź różnego typu metali. Grade 8 to jak silniejszy metal, to grade-eight-bolt, albo coś w tym stylu, to właściwie silniejsza więź.
Shoutweb: Naprawdę? Czy kiedykolwiek spotkałeś się z interpretacją waszej nazwy, która oznacza po prostu ósmą klasę podstawówki?
Dustin: Tak, ciągle się z tym spotykam. Ludzie uważają, że są zabawni, mówią: "Och, czy to jest ostatnia klasa, do której zdaliście?". Tak, różne takie rzeczy, słyszeliśmy je wszystkie.
Shoutweb: Przeczytałem, że byliście zainspirowani w dużym stopniu brooklyńską, NYC, sceną hardcore'ową. Zespołami jak Life of Agony, Biohazard i Sick of It All. Czy wynikało to z faktu, iż pochodzicie z New Jersey?
Dustin: Tak, dorastaliśmy w tym środowisku. Dorastałem przy tych zespołach, i zdałem sobie sprawę, że jest to naturalna progresja, ponieważ te kapele, były dla nas dostępne. Jesteśmy produktem naszego środowiska, to właśnie nas inspiruje i wraz z naszymi własnymi smaczkami uformowaliśmy to, czym zajmujemy się teraz.
Shoutweb: Więc na luzie można powiedzieć, że płyta Biohazard "Urban Discipline" i Life of Agony "River Runs Red" miały na was wpływ podczas dorastania?
Dustin: Tak, byliśmy bardzo za Biohazard, szczególnie podczas dorastania. Pochodziliśmy z tego samego terenu. Lubiliśmy również Sick Of It All i Vision Of Disorder.
Shoutweb: Pierwsza płyta Vision Of Disorder była niesamowita.
Dustin: VOD mieli wielki wpływ na naszą twórczość. A potem, no wiesz, przenieśliśmy się na zachodnie wybrzeże i zaprzyjaźniliśmy się z grupami takimi jak Static-X, którzy również mieli na nas wpływ. Tripp ze Static-X zawsze dawał mi dobre rady. On jest naprawdę dobrym przyjacielem naszego zespołu. Więc wiesz, mieszanka tych dwóch scen otworzyła nas na mnóstwo rzeczy.
Shoutweb: Ty zawiązałeś zespół, a później dołączył do niego twój brat, zgadza się?
Dustin: Tak, siedziałem w muzyce już jakiś czas. Jestem pięć, czy sześć lat starszy od swojego brata. Więc siedziałem w tym i miałem w tamtym czasie problemy z wokalistą. Skończyliśmy sprawę wywaleniem go z zespołu, ale mieliśmy wtedy występ na urodziny mojego małego braciszka, więc jako prezent urodzinowy, pozwoliliśmy mu zaśpiewać w zespole. On napisał swoje liryki do naszych utworów i to się zgrało. Więc, pięć, czy sześć lat po tym zdarzeniu, jesteśmy nadal tutaj robiąc to samo.
Shoutweb: Jak zrozumiałem, wasz tata grał przez krótki okres czasu z wami na basie?
Dustin: Mój ojciec jest również muzykiem. Nie mogliśmy znaleźć basisty, który by nam odpowiadał, więc dla porządku, byśmy wspólnie z bratem mogli dalej pisać i grać, nasz tata grał z nami.
Shoutweb: Wow. Jeżeli tak, to czy wasza rodzina zawsze była tak muzykalna i kreatywna?
Dustin: Tak, tak myślę. W większości mieliśmy wielkie wsparcie od naszych rodziców, którzy pozwolili nam robić, to co chcemy. Zanim zostałem muzykiem, brałem udział w wyścigach motocyklowych. Przygoda z motocyklem zaczęła się już od małego, i moi rodzice zawsze wspierali mnie w tym. Moja siostra jest artystką tatuażu, a mój brat gra ze mną w kapeli, więc... Myślę, że generalnie dzieciaki zawsze były kreatywne. Nasi rodzice zawsze pozwalali nam robić to co chcemy, chyba, że znalazł się powód, dla którego nie powinniśmy tego robić. (śmiech)
Shoutweb: Wasze brzmienie jest w całości ścierne i ciężkie. Zawsze tak było, czy wasz sound ulegał progresji?
Dustin: Kiedyś było troszeczkę ciężej. Może nie ciężej, ale bardziej czerpaliśmy z zespołów jak Candiria i tego typu rzeczy, więc w pewnym sensie nasze brzmienie nabrało aerodynamicznych kształtów, i nadało całości określony kierunek. Kiedyś mieliśmy 27 riffów w jednym utworze, więc nieco uczyniliśmy naszą muzykę, może nie bardziej komercyjną, ale powiedziałbym bardziej dostępną. Chcieliśmy robić ciężką muzykę dostępną dla wszystkich ludzi, nie tylko dla tych, którzy lubią takie brzmienia. To wypaliło, i jestem wciąż rozjordalany na (700 tys. - przyp.red) kawałków różnorodnością ludzi, którzy polubili naszą muzykę, właśnie dlatego, że tak postąpiliśmy. Uczyniliśmy naszą muzykę dla wielu różnych typów ludzi łatwiejszą w odbiorze.
Shoutweb: Zespoły, które jak mówisz były dla was inspiracją, czyli Biohazard, Life Of Agony, które stworzyli wielką bazę fanów dzięki latom koncertowania. Czy taki jest wasz plan, by zbudować to przez przebywanie na trasie i przez wasze słowo?
Dustin: Tak, takie było pierwotne założenie, i my koncertowaliśmy od sierpnia. Nasz sampler uderzył do radia i jak dotąd był on rozwalany na specjalnych i studenckich rozgłośniach. W tym tygodniu znaleźliśmy się na miejscu #11 listy CMJ, więc to postawiło nas w całkiem nowej sytuacji przed naszym labelem i wytwórnią Lava Records, którzy mówią, "Nie wiedzieliśmy, że mamy tutaj radiowy zespół," i to że mamy jakąś rotację radiową, oznacza, że dostaniemy również ten aspekt wsparcia, co jest bardzo cool.
Shoutweb: 'Headcase' będzie waszym pierwszym singlem, czy jesteście optymistami jeżeli chodzi o waszą muzykę w radiu?
Dustin: Nie wiem, myślę, że taki był pierwotny plan, ale teraz z powodu tego, co stało się w studenckim radiu, myślę, że naszym pierwszym singlem będzie kawałek 'Brick by Brick'. Szczerze mówiąc, wszystko co wiem, to jest to, co teraz grają i to w zasadzie samo się rozrasta dzięki słowie fanów, którzy wydzwaniają do rozgłośni i proszą o granie naszych kawałków, nawet wtedy, gdy rozgłośnia ich jeszcze nie posiada. Więc stacje, które otrzymywały takie telefony, mówią, "Potrzebujemy tej muzyki." To nie jest wykombinowane, to się samo rozrastało i to jest tak, że jedyna droga by fani otrzymali muzykę jaką chcą, jest właśnie taka. Dzięki temu, jesteśmy wspierani, to nie jest tak, że machina nagrań po prostu wrzuciła nas do radia: "Zobaczmy czy ludziom to się spodoba, a jeżeli nie, to zrezygnujemy z nich." Dlatego właśnie jesteśmy na playlistach w radiu, fani zażądali tego, co jest bardzo cool.
Shoutweb: Nawet z rotacją w radiu, może to być jedna z najbardziej pomocnych i krzywdzących rzeczy. Jeżeli od razu wyskoczycie z hitem, możecie otrzymać nalepkę 'one hit wonder' - 'zespół jednego hitu'.
Dustin: Wiem. Nie przejmujemy się tym, jako zespół, ponieważ gdy przyjdziesz zobaczyć nas na żywca to definitywnie wytłumaczy, że nie jesteśmy radiowym typem zespołu. To prawie tak, jakbyśmy siłą weszli do radia i rozgłośnie by musiały grać to, tylko po to, by byli w to zaangażowani. Oczywiście nie każde radio zagra to, ponieważ są rynki, które są tak komercyjne, takie lewe, wiem, że stacje tam gdzie mieszkam są właśnie takie.
Shoutweb: Pochodzisz z New Jersey, prawda?
Dustin: Tak, tam się wychowałem.
Shoutweb: Więc mieliście tam WSOU i tego typu radia.
Dustin: Tak, i oni nas wspierają, oni właściwie to wydają imprezę na premierę płyty, i bardzo są za nami. Miło widzieć ich u swego boku, szczególnie, że jest to nasza ulubiona stacja radiowa, z przy dźwiękach której dorastaliśmy.
Shoutweb: Więc Grade 8 uformowało się w New Jersey, a później przeprowadziliście się do L.A. Dlaczego do L.A.?
Dustin: Przeprowadziliśmy się do L.A. ponieważ chcieliśmy odejść i mieć świeży start. Nasz zespół urósł do takiej rangi, jaką mogło nam zaoferować tamte środowisko. My po prostu patrzyliśmy na wszystko, i pomyśleliśmy, że jedyne inne środowisko, w którym moglibyśmy się rozwijać było Los Angeles i tam właśnie się udaliśmy. To wszystko się nam opłaciło.
Shoutweb: Musiało być pewnie zaniepokojenie czy zespołowi uda się, czy też nie przebić na konkurencyjnej scenie kalifornijskiej.
Dustin: W New Jersey, mieliśmy kłopoty z pewnymi rzeczami, i potrzebowaliśmy opuścić tę scenę. Miałem inne powody, dla których to uczyniłem, nigdy nie martwiłem się o robienie tego. Miałem sporo kontaktów w Kaliforni, więc wiedziałem, że dam sobie radę, ale z muzyką nigdy nic nie wiadomo. Masz jedną na milion szans na podpisanie kontraktu z ważniejszą wytwórnią płytową, ale byłem pewny siebie, ponieważ nasz zespół miał ich gówno razem (whatever that means - przyp. blue). Podpisanie kontraktu nigdy nie jest rzeczą na którą powinieneś liczyć.
Shoutweb: Słyszałem od różnych ludzi, że muzyczna scena w L.A. jest strasznie nudna.
Dustin: To śmierdzi. (śmiech) Tak szczerze to, nie dbałem o to, ponieważ nigdy nie trafiliśmy tam, by zaangażować się w tamtejszą scenę muzyczną. Przenieśliśmy się do L.A. by podpisać kontrakt płytowy, i przez rok jak tam byliśmy, zagraliśmy może ze cztery koncerty. Nie dbałem o budowanie wsparcia, albo czegoś takiego. Sformualizowaliśmy plan, by podpisać kontrakt, i trzymaliśmy się tego planu.
Shoutweb: Więc, gdy byliście tam, musieliście zaciskać pasa, czyż nie?
Dustin: Kiedy byłem tam, zacząłem robić karierę mechanika, ponieważ mogłem bardzo szybko zarobić dużo kasy. Więc robiłem to i kupiłem sobie dom itp. do czasu, gdy się ocknąłem któregoś dnia "Hey, to nie dlatego jestem tutaj. Jestem tutaj by tworzyć muzykę." Pozbyłem się mojego domu, moich samochodów ciężarowych, rowerów i właściwie stałem się ponownie bezdomny. Spałem na podłogach i mogłem wrócić do mojej muzyki. Bardzo łatwo jest utopić tam swoje marzenia, i myślę, że dużo zespołów, które przeprowadzają się tam, to spotyka, angażują się w zupełnie coś innego.
Shoutweb: Więc jak pozostawałeś umotywowany, kiedy wszystko wskazywało na to, że deal dojdzie do skutku.
Dustin: Opuściłem mój dom i kiedy to zrobiłem, to w zasadzie było tak, jakbym stracił wszystko, co miałem do stracenia. Patrzyłem na to w ten sposób, jestem młody i właśnie porzuciłem miejsce, w którym dorastałem, więc mogę spróbować podążać dowolnym szlakiem i zobaczyć gdzie mnie to doprowadzi. Zawsze wiedziałem, że mamy potencjał, by zrobić coś z naszą muzyką, i mój brat i ja zawsze byliśmy dla siebie silnym wsparciem w tym, co robimy. Gdy jeden z nas był w dole, drugi pchał go do przodu i nawzajem się karmiliśmy. Obaj jesteśmy bardzo zakręconymi osobami i nic nie może nas powstrzymać od robienia tego, co chcemy robić. Mam takie nastawienie po dziś dzień. Jeżeli przywiążesz się do swych celów, nic nie jest w stanie powstrzymać cię przed osiągnięciem ich.
Shoutweb: Czy tego typu doświadczenie zainspirowało cię w utworze 'Brick by brick'? Wydaje się, że utwór mówi o kontynuowaniu budowy tego, co zacząłeś.
Dustin: Absolutnie tak. Napisaliśmy ten utwór, gdy naprawdę potrzebowaliśmy paliwa, by robić to, co robimy. Ten utwór mówi o nie poddawaniu się, pozastawaniu umotywowanym, gdy wszystko się wali na łeb.
Shoutweb: Na albumie pojawia się rozległy wachlarz tematów, alkoholizm jest jednym z nich. Czy jest to coś, z czym zespół musiał sobie radzić z pierwszej ręki?
Dustin: Ja i mój brat musieliśmy sobie z tym poradzić w naszej rodzinie. Patrzyliśmy jak sprawy pogarszały się przez to, ale teraz już zostały nareperowane. Utwór opowiada o nas, dorastających i patrzących jak nadużycie alkoholowe szybko się rozrasta i rujnuje ludzi i ich rodziny. To bardzo częsta sytuacja i jeden z powodów dla których musiałem opuścić New Jersey.
Shoutweb: Wydaje się, że większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, z tego, że alkoholizm jest zarazą.
Dustin: Tak, i ten utwór jest jednym z tych utworów, z którymi najczęściej identyfikują się ludzie. Ludzie mówią nam, że ten utwór ich dotknął i teraz patrzą na to wszystko w innym świetle. To bardzo cool, że ludzie czują naszą muzykę, a nie tylko jej słuchają.
Shoutweb: Czy nie jest ci trudno mówić prasie o tego typu rzeczach, które dotykają część twojego życia, o której może nie łatwo jest mówić?
Dustin: Jest mi trudno. Napisaliśmy bardzo osobistą płytę, i włożyliśmy w ten krążek nasze życie. Kiedy nagrywaliśmy tę płytkę, wiedzieliśmy, że będziemy rozmawiać o tym z ludźmi. To w porządku, to jest to co robimy i myślę, że z tego powodu jesteśmy bardziej wiarygodni, ponieważ mówimy o naszych życiach. Nagrywanie tej płyty, i dostanie szansy by grać ją każdej nocy było dla nas bardzo terapeutyczne i pomogło przejść przez wiele sytuacji. Teraz możemy zacząć posuwać się naprzód jako ludzie i angażować się w inne sprawy.
Shoutweb: 'Headcase' to kolejny utwór, który traktuje o pewnych frustracjach.
Dustin: Ten utwór został napisany poza frustracją, ale w większości byliśmy tak blisko, by osiągnąć to co chcemy, lecz nie zawsze to wychodzi. Pozbywaliśmy się frustracji przy tym utworze. To byliśmy my, którzy zdali sobie sprawę z tego, że była to tylko frustracja i że czasami może ona doprowadzić cię do szału.
Shoutweb: Więc teraz w końcu wasz płyta ujrzy światło dzienne, czy czujesz, jakby cała twoja praca miała się spłacić?
Dustin: Dla nas celem było nawet zrobienie płyty i to, że zrobiłeś płytę wcale nie znaczy, że ona wyjdzie. Dużo zespołów nagrywa płyty, które nigdy się nie ukazują, więc dla nas podstawowym celem było zrobienie płyty. Drugim celem było przekonanie wytwórni, by to wydała, a teraz naszym celem jest, by każdy mógł to usłyszeć, i by każdy mógł nas zobaczyć na żywca. Nasz występ live najlepiej nas przedaje, bo to robimy najlepiej. Płyta jest tylko przypomnieniem tego, czym jest nasz koncert, i zachętą do przybycia na nasze kolejne występy.
Shoutweb: Czy masz nadzieję, że dzieciaki wyniosą troszkę więcej z waszej płyty, niż tylko wasz wizerunek, jako kolejnego wkurzonego zespołu?
Dustin: Tak. Jestem bardzo podekscytowany zobaczeniem w końcu naszej płyty na półkach, by dzieciaki mogły ją wziąć do domu i posłuchać. Nawet teraz, podczas naszych występów na żywca widzą punkt widzenia, który reprezentujemy i mogą się do niego odnieść. Chcemy po prostu, by dzieciaki wiedziały, że są rzeczy, które cię denerwują, ale nie trzeba z tego powodu jęczeć i zalewać się łzami. Możesz użyć tych rzeczy jako motywację, by uczynić się silniejszym. Wyciągnij naukę z tych rzeczy i to sprawi że staniesz się bardziej pozytywną osobą. Myślę, że właśnie to staramy się robić i tłumaczyć to ludziom, ponieważ oni rozumieją do czego zmierzamy.
Shoutweb: Apatia zdaje się być często spotykanym tematem w ciężkiej muzyce.
Dustin: Tak, słyszysz to ciągle, "Miałem gówniane życie i jestem przez to taki popierdolony." Mnóstwo ciężkiej, agresywnej muzyki zawiera tego typu apatię, ale my jesteśmy tym zmęczeni. Chcemy, by dzieciaki wiedziały, że my także musieliśmy radzić sobie z tym popierdolonym gównem, ale my wykorzystaliśmy to, by stać się silniejszymi. Ludzie przychodzą do mnie po występach i mówią, "Hey, próbowałem znaleźć drogę, by to wypowiedzieć przez 15 lat, a wasza muzyka wypowiedziała to za mnie." To dla mnie jest bardzo cool.
Shoutweb: Więc kiedy słyszysz tego typu komplement, czy jest on motywacją do robienia tego nadal i dojścia z tym zespołem na top.
Dustin: Absolutnie tak. Kiedy słyszymy takie rzeczy wzbiera w nas ochota wyjścia tam i zagrania dla wszystkich, by widzieć reakcję i wsparcie. To, że twoja musyka pozwala innym ludziom odnaleźć drogę, sprawia, że czujesz się dobrze. Mamy forum, by móc się wyrazić, nie każdy je ma i to jest cool mieć muzykę która mówi za nich, wtedy, gdy oni nie są wstanie powiedzieć to sami.
Shoutweb: Wygląda na to, że muzyka jest ujściem dla prawie każdego.
Dustin: Zawsze mówię ludziom, że moim zdaniem muzyka nie sprawia, że czujemy się tak, czy inaczej, ona raczej inspiruje nas, do zdania sobie sprawy z tych uczuć, które od dawna w nas już są.
Shoutweb: Czy boicie się emblematu - kolejny nu-metalowy zespół?
Dustin: To zabawne pytanie, ponieważ w tym sensie już nim jesteśmy. Na takich wyglądamy, jesteśmy w większej wytwórni i jesteśmy tak kojarzeni z powodu liczby nu-metalowych zespołów w dużych wytwórniach. Po drugie, nie wydaje mi się by ludzie wiedzieli gdzie teraz wciskać zespoły. Muzyczna scena jest tak posegregowana i ludzie muszą przyczepiać etykiety każdemu. Mówię ludziom, że jesteśmy hard-rockowym zespołem. Jeżeli powiedziałbym im, "Oh jesteśmy hardcore'owym zespołem, albo jesteśmy metalowym zespołem," wtedy ludzie mają te pojęcie o tym jak powinniśmy brzmieć. Jest to w pewnym sensie interesujące zobaczyć gdzie wcisną nas ludzie, ponieważ czasami to dobrze i czasami to źle. Czytałem o nas artykuły i dziennikarze sami sobie zaprzeczają. Napisali, "jeżeli lubisz Korn i Limp Bizkit to pokochasz ten zespół, pomimo nawet tego, że brzmią jak Biohazard i Life Of Agony." Dla mnie to jak, "Co ty do cholery mówisz?" By być szczerym, tak naprawdę mnie to nie obchodzi, i nie jestem tym zmartwiony. Fani wiedzą co jest gównoprawdą, a co nie, i oni są tymi, którzy decydują co to jest, nie dziennikarze.
tłumaczenie: Sebastian, źródło - shoutweb.com