HOUR CAST
|
Rozmowa z wokalistą Hour Cast Patrickiem McBridem.
Płyta Hour Cast "State Of Disgrace" ukazała się parę miesięcy temu. Zespół grał z takimi grupami jak Sevendust i Godsmack. Muzyka Hour Cast jest ostra i melodyjna, tak jak wspomniane dwa zespoły. Wokalista Patrick McBride opowiedział nam o poczynaniach Hour Cast.
Chad Bowar: Jak ludzie zareagowali na "State Of Disgrace"?
Patrick McBride: Niesamowicie. Jako, że jesteśmy zupełnie nowym zespołem, zawsze bardzo ekscytujemy się czytając emaile i recenzje online naszych fanów. Każdy znajduje na tej płycie jakiś utwór, który do niego przemawia.
Spodziewaliście się takiego odzewu i sprzedaży?
Wiedzieliśmy, że tak zróżnicowana płyta przemówi do wielu ludzi. To nie 12 piosenek pisanych według tej samej formuły. Zarówno w ciężkich kawałkach takich jak "God Failed" i w tych lżejszych jak "Lunar", znajdzie się coś dla wszystkich, na każdy nastrój. To jest kluczowe podejście jeśli chce się być niezależnym zespołem, który sam się wydaje. Jeśli chodzi o sprzedaż to jesteśmy staroświeccy (choć zaczynamy się już posługiwać nowoczesnymi metodami). Zdobywamy fanów grając koncerty każdego wieczoru. No bo czy tak naprawdę jesteś w stanie sprzedać wystarczająco dużo płyt? W tej chwili robimy kawałek, na którym będziemy zarabiać setki dolarów rocznie!
Skąd tytuł płyty "State of Disgrace"? [Stan niełaski]
Usiedliśmy i jeszcze raz spojrzeliśmy na wszystkie piosenki i teksty, które powstały podczas procesu pisania. Poczuliśmy, że "State of Disgrace" to idealny opis tego gdzie wtedy się znajdowaliśmy. Jeśli spojrzeć na to szerzej, to stwierdzenie mówi też o tym gdzie jesteśmy jako planeta i kultura.
Co inspiruje cię przy pisaniu tekstów?
Teksty są bardzo osobiste. Myślę, że zagłębianie się w rzeczywistość najbardziej sprzyja pisaniu. Najlepsza sztuka, moim zdaniem, przepełniona jest ludzkim cierpieniem. Każdy utwór z płyty jest krótką historią o osobistych doświadczeniach i przeżyciach każdego z nas.
Jakie macie wrażenia z trasy z Godsmack i Breaking Benjamin?
Granie z Godsmack jest po prostu niesamowite, nasze marzenie się spełniło. Fakt, że zabrali nas, nowy zespół ze swojego miasta, w trasę, świadczy o nich jak najlepiej. Mogli zabrać każdego, ale dali nam szansę. Mieli na nas ogromny wpływ. Wiedzą wszystko o ciężkiej pracy i wytrwałości. Chcemy podążać za tym przykładem. Każdego wieczoru jesteśmy po prostu totalnie rozwaleni reakcją publiczności. Czują piosenki, tworzą więź z nieznanym sobie zespołem. Koncert to prawdziwy sprawdzian. Ludzie poznają i wyczuwają to co jest autentyczne. Postanowiliśmy, że każdej nocy będziemy spotykać się z fanami. Po koncercie gadamy z każdym w naszym sklepiku. My zawsze ostatni opuszczamy miejsce występu. Gdy jako dzieciak chodziłem na duże koncerty, zawsze chciałem poznać artystów, których widziałem, ale nigdy nie miałem takiej okazji. Teraz gdy jestem po drugiej stronie, dam ludziom to, za co zapłacili ciężko zarobionymi pieniędzmi, żeby zobaczyć koncert. To minimum tego co możemy dla nich zrobić. Ta trasa to największy spektakl w jakim uczestniczyliśmy, jest najbardziej intensywnym i spektakularnym przedsięwzięciem w jakim mogą nas zobaczyć fani. Na razie.
Jesteście zespołem, który łączy ciężkość i melodyjność. Czy słuchają was fani zarówno metalu jak i rocka?
Dokładnie tak, zresztą taki był nasz plan. Gdy zaczynaliśmy ludzie mówili nam, że chyba zwariowaliśmy chcąc zrobić to wszystko samemu, że potrzebujemy dużej wytwórni, producenta z najwyższej półki. Jednak od tamtego czasu biznes muzyczny obrócił się o 180 stopni. Teraz gramy koncerty, rozmawiamy z wielkimi zespołami, które mówią, że jesteśmy w porządku. Jak patrzymy na te sypiące się duże wytwórnie, jesteśmy wdzięczni, że posiadamy wolność i moc, bycia kontrolowanymi tylko przez los. Możemy pisać i umieszczać na płycie co tylko chcemy. Żaden facet w garniturku, który nie ma pojęcia co się wokół niego dzieje nie będzie nam mówił, żebyśmy podążali za trendami i decydował o tym co znajdzie się na płycie.
Jeden z waszych numerów znajduje się na soundtracku do "Piły III". Jak do tego doszło?
Ten numer to "Sakarra". Myślę, że dokonali świetnego wyboru, biorąc ten kawałek. Goście z wytwórni Warcon myśleli nad tą ścieżką, a my mieliśmy z nimi kontakt. Jest nam bardzo miło, że mamy swój udział przy tym filmie.
Czego nauczyliście się na trasie i podczas nagrywania, co przyda wam się przy pracy nad następną płytą?
To świetne pytanie. Nagrywamy każdy koncert i oglądamy swoje wykonanie i reakcję publiczności jak pod mikroskopem. Zwracamy uwagę na to co ich porusza. Próbujemy nadać takie tempo koncertom, by stanowiły w pełni emocjonalnie przeżycie, poruszamy ich, uspokajamy, wprowadzamy w szał, potem z niego wyprowadzamy. Będziemy to kontynuować przy następnej płycie, tylko głębiej.
Macie czas na pracę nad nową płytą?
Już nad nią pracujemy. Każdy z nas przez cały czas pisze i gromadzi materiał. Mamy też numery, które nie weszły na "State of Disgrace" i czekają żeby ujrzeć światło dzienne. Będziemy bardzo dużo koncertować w 2007 roku i będziemy się promować. Myślę, że można spodziewać się nowej płyty pod koniec 2007 roku, ale nigdy nic nie wiadomo.
Jak zaczęła się twoja przygoda z muzyką?
W szkole przez większość czasu mojej akademickiej kariery, planowałem, żeby iść do Akademii Lotniczej i zostać pilotem myśliwca. Przeszedłem przez wszystkie przygotowania. W tym czasie kumpel, który był w chórze poprosił, żebym poszedł z nim na imprezę i zaśpiewał z jego zespołem. Tamtej nocy przypieczętowałem swój los. Gdy raz tego posmakowałem na zawsze zmieniła się moja ścieżka. Wtedy przyszli do mnie ludzie z Akademii i powiedzieli: "wiesz synu, my też mamy nasz Lotniczy Wojskowy Zespół!" Odpowiedziałem "Proszę pana, chyba szukam nieco innego przeżycia muzycznego." Kilka lat temu zrobiłem licencję pilota. Rysuje się przede mną niezła przyszłość - "rockowy wokalista zabija cały zespół w pożarze podczas katastrofy lotniczej." Nie, nie zabiorę ich ze sobą, to kuszenie rock and rollowego losu.
Jak powstał Hour Cast?
To niepowtarzalna historia. Zespół znalazł mnie przez internet. Mieszkałem w Kansas City i założyłem konto na nieistniejącej już stronie Tonos. Było tam kilka zdjęć i piosenek, nad którymi pracowałem z poprzednimi zespołami. Dostałem telefon z wytwórni, że spodobało im się to co usłyszeli i właśnie szukają wokalisty do tego projektu. Opłacili mi tygodniowy pobyt w Bostonie, żeby spotkać się i pisać z chłopakami. Natychmiast zaczęliśmy spisywać utwory i
pomysły. Spędzaliśmy razem czas i inspirowaliśmy się. Pomyślałem, że pewnie i tak wybiorą kogoś innego. W tym biznesie przyzwyczajasz się do rozczarowań. A oni wysłali mi faksem kontrakt. Poszedłem do mojego szefa i powiedziałem: "dziękuję za wszystko, ale właśnie podpisałem umowę, pa pa." Ten moment był dla mnie kamieniem milowym.
Jakie są twoje muzyczne inspiracje?
Mam bardzo różnorodny gust, od Deftones do Prince'a. Kocham też elektroniczną muzykę: Portishead, Depeche Mode, Massive Attack. Strasznie kręcą mnie potężne, mroczne i epickie utwory.
Jakich artystów podziwiasz?
Uwielbiam głosy i różnorodność takich ludzi jak Maynard James Keenan i Mike Patton.
Twoje ulubione 5 płyt to?
Depeche Mode - "Violator" Guns and Roses - "Appetite for Destruction" Nine Inch Nails - "The Downward Spiral" Massive Attack - "Mezzanine" Jeff Buckley - "Grace"
Jakie płyty są twoim zdaniem grane w niebie, a jakie w piekle?
Piekło - solowa płyta Ace Frehley. Niebo - Jeff Buckley improwizujący w zadymionej kawiarni.
Jakie są najbardziej niedocenione i przecenione zespoły?
Niedocenione - Failure i wszystkie zespoły Ken'a Andrews'a (On i Year of the Rabbit). Przecenione Creed.
Aresztowano cię kiedyś?
Byłem w więzieniu w święta Bożego Narodzenia, gdy przyjechałem do domu w Minnesocie. Chodziłem z kumplami z liceum i piliśmy jakąś zieloną wódkę. Pobiłem się z pewnym debilem, który wciąż wkurzał się, że chodzę z jego byłą dziewczyną, wściekał się o to. Całą noc robił mi uwagi, ale ja się wyluzowałem i uśmiechałem. Następne co pamiętam to to jak rzucił się na mnie w zatłoczonym barze. Zanim cokolwiek zdołałem zrobić, on wziął mnie i rzucił plecami na bar. Zrobił to nie wiedząc, że jestem tam z sześcioma kolegami. Zanim walnąłem o podłogę on zbierał ciosy z każdej strony. Potem to wymknęło się spod kontroli. Ludzie dookoła się bili, rzucali krzesłami i butelkami. Wszyscy odnieśli obrażenia, krzyczeli i uciekali. Nas wyrzucono, wskoczyliśmy do wozu i zatrzymał nas patrol na autostradzie. Skończyliśmy w więzieniu stanowym. Musiałem zadzwonić do mamy, żeby nas wyciągnęła na święta. Kumple byli strasznie dumni.
Czego nienawidzisz?
Zdrady.
Jaka jest w tobie najgorsza i najlepsza cecha?
Najlepsza - kocham ludzi i relacje z nimi. Prawie zawsze potrafię znaleźć coś co mnie łączy z drugim człowiekiem. Najgorsza - zawsze obawiam się, że mogę stracić rzeczy i ludzi, których kocham.
Czego się najbardziej boisz?
Stracić ukochanych.
Najgorszy nałóg?
Palenie.
Najlepszy film lub DVD, który ostatnio widziałeś?
Oglądałem ostatnio ze swoją dziewczyną "Talledega Nights." [info o filmie] Codziennie rzucamy cytatami z tego filmu. Bardzo nam się spodobał.
Jaka jest największa plotka o tobie krążąca wśród fanów lub znajomych?
Że jestem niedostępny.
Jaka jest najlepsza rada, którą ktoś ci dał?
"Jeśli chcesz osiągnąć sukces, w jakiejkolwiek dziedzinie, musisz pracować z ludźmi, którzy są tak samo oddani sprawie jak ty."
źródło: heavymetal.about.com
tłumaczenie: Marka, źródło - HeavyMetal |