KONTRUST
|
Agata pochodzi z Polski, urodziła się niedaleko Lublina, i choć od lat mieszka w Wiedniu pamięta jeszcze z lat dziecięcych takie kapele jak Defekt Muzgó. Muzyka Kontrust nijak nie przypomina jednak punka. To połączenie Guano Apes, Korn i Soulfly. Na debiutanckiej płycie grupy, "Welcome Home" Agata wraz z drugim wokalistą Stefanem, śpiewa aż w sześciu europejskich językach: francuskim, niemieckim, włoskim, hiszpańskim, angielskim i uwaga... w polskim! Wywiad z Agatą został przeprowadzony 7. maja 2007 roku.
Active Rock: Czy na początek mogłabyś nam przedstawić historię zespołu Kontrust?
Agata: Zespół powstał w 2001 roku. Do 2003 roku wydane zostały dwie EP-ki, ale jeszcze w starym składzie, z innym basistą i drugim gitarzystą, którzy potem opuścili zespół. Mnie jeszcze wtedy w Kontrust nie było. Ich muzyka na początku też była inna, raczej hardcore'owa. Dopiero w roku 2005 doszłam ja i nowy basista, z innego zespołu - wtedy przez rok nagrywaliśmy materiał na Welcome Home. Przedtem byłam w innym zespole, i razem z basistą tego zespołu , dwa lata temu dołączyliśmy do Kontrust i od tego czasu ze jesteśmy razem, koncertujemy i nagrywamy.
AR: Czyli wcześniej Kontrust istniał pod inną nazwą jako zespół hardcore'owy?
Agata: Nie, nazwa była ta sama. Na początku, przez chwilę nazywali się Suicide Mission, ale od roku 2001 istnieli już jako Kontrust.
AR: A dlaczego postanowili zmienić swoją muzykę?
Agata: Zmienili ją, ponieważ zmienił się skład zespołu. Basista i drugi gitarzysta odszedł , zaczęli szukać nowej piosenkarki, a właściwie - piosenkarza. Ja rozstałam się właśnie ze swoim starym zespołem i przypadkowo znalazłam na jakiejś stronie internetowej informację, że zespół poszukuje piosenkarza. Wtedy sobie pomyślałam: a , pójdę, co mi szkodzi, niby nie szukają dziewczyny, ale może mnie wezmą. No i jakoś tak wyszło, że spodobałam im się i przyjęli mnie do zespołu.
AR: I przypadliście sobie do gustu...
Agata: Tak.
AR: Nie jesteście zwykłym zespołem, jaka jest misja Kontrust?
Agata: Chcemy naszą muzyką dotrzeć do ludzi, do ich serc. Chcemy się świetnie z nimi bawić i po prostu uszczęśliwiać muzyką innych ludzi i nas samych. To, co robimy, robimy dla muzyki i dla wszystkich ludzi, którzy tę muzykę lubią.
AR: Na waszej płycie śpiewacie w sześciu językach : angielskim, polskim, francuskim, włoskim, niemieckim, hiszpańskim - pominąłem jakiś?
Agata: Nie... chyba nie.
AR: Skąd taki pomysł?
Agata: Taki zamysł chłopcy z zespołu mieli już od dłuższego czasu. Kiedy ja do nich doszłam, pomysł się rozwinął, bo z jednej strony ja po polsku umiem trochę mówić , a na przykład niemiecki znamy wszyscy. Stwierdziliśmy, że byłoby fajnie, gdybyśmy w piosenkach pomieszali różne języki, ponieważ niektóre rzeczy można w danym języku inaczej i dokładniej wyrazić , brzmi to też inaczej i często lepiej. Tak powstał pomysł z wielojęzyczną płytą.
AR: A czy nie boicie się, że przez to, iż śpiewacie w wielu językach, wasza muzyka traci na uniwersalności?
Agata: Wydaje nam się, że wręcz przeciwnie , że taka różnorodność języków to jest coś innego.
AR: Czyli wielka globalizacja językowa?
Agata: Właśnie tak.
AR: Skąd wynika fakt, że często mieszacie w jednym utworze język "obcy" z angielskim zamiast po prostu w całości zaśpiewać go w języku "obcym"?
Agata: Wydaje mi się, że angielski musi być tym podstawowym w piosence i przez to chyba robi się ona też ciekawsza. Angielski jest standardem, a my dodajemy wyrywkowo inne języki, hiszpański czy polski i może dzięki temu utwory są wyjątkowe. A angielski po prostu musi być. Jedyną piosenką jaką mamy w całości w jednym języku jest piosenka niemiecka.
AR: "Niemandmensch" - bardzo ładna.
Agata: Dziękuję. (śmiech)
AR: A jaki język sprawił ci największe trudności?
Agata: Na pewno teraz każdy pomyśli, że polski, (śmiech) Nie, to był właściwie francuski, bo wymowa była dosyć ciężka. Uczyłam się francuskiego w szkole, ale musiałam trochę poduczyć się wymowy do piosenek. Także najtrudniej poszło mi z francuskim.
AR: Czy z którymś z języków obcowałaś po raz pierwszy przy współpracy z Kontrust?
Agata: Tak, z hiszpańskim i włoskim. Po włosku właściwie tak dużo nie śpiewam, po hiszpańsku więcej, np. w "A tu control", tyle, że hiszpański był dosyć prosty, bo taki mocny, podobny w wymowie do polskiego, dzięku czemu to "r" na przykład łatwo mi było wymawiać.
AR: Jak wiadomo, w zespole Kontrust jesteś jedyną kobietą - zastanawiało mnie jak czuje się kobieta w zespole w otoczeniu pięciu mężczyzn?
Agata: Bardzo dobrze (śmiech) Nie, nie mam żadnych problemów, jestem przyzwyczajona do męskiego towarzystwa, tak było również w moich starych zespołach. Dobrze się razem czujemy, dobrze się rozumiemy. Z mojej strony mogę powiedzieć, że wszystko jest bardzo fajnie.
AR: Jesteś adorowana w zespole, tak?
Agata: No może czasami (śmiech).
AR: A jak myślisz, jakby ci się współpracowało z pięcioma kobietami zamiast tych pięciu facetów ?
Agata: Na pewno byłoby inaczej. Myślę, że dziewczyny bardziej ze sobą rywalizują, mają taki sposób myślenia i chcą konkurować ze sobą. Chłopcy tacy nie są. Ale wydaje mi się, że i zespoły żeńskie dobrze funkcjonują, tak jak np. Kittie, i też bardzo fajnie grają. Także myślę, że dużo zależy od człowieka.
AR: W pełni się zgadzam. Jak przebiega proces twórczy w Kontrust? Jak ci się współpracuje z drugim wokalistą czyli Stefanem?
Agata: Właśnie teraz piszemy piosenki do naszego drugiego albumu i właściwie wszystko robimy razem. Dobrze nam idzie, ponieważ jeśli on przedstawia jakieś swoje pomysły , ja czasem się z nim nie zgadzam, mówię: "nie, może zróbmy inaczej " - także dajemy sobie radę, w końcu co dwie głowy to nie jedna. Muzykę robi reszta zespołu. Dobrze nam się ze sobą pracuje, bo każdy ma swoją działkę. Ja się nie mieszam za dużo do części instrumentalnej, przeważnie jestem z niej zadowolona, chyba, że coś mi się wcale nie podoba... ale raczej zawsze wszystko mi się podoba. A ze Stefanem nie mam żadnych problemów.
AR: Czy pojawią się na nowej płycie, którą właśnie piszecie, jakieś nowe języki? A może z któregoś zrezygnujecie?
Agata: No...(śmiech) To jest w zasadzie jeszcze wielka tajemnica. Mogę tylko tyle powiedzieć, że na tej płycie będzie przeważał język angielski.
AR: Nie, naprawdę rezygnujecie z tej wielojęzyczności?
Agata: To był trochę eksperyment z tymi językami i teraz po prostu będzie następny eksperyment - więcej angielskiego.
AR: Nasuwa się pytanie, co was skłoniło do takiej decyzji?
Agata: Muszę zaznaczyć, że na razie nie są napisane jeszcze wszystkie teksty, także istnieje możliwość, że jakieś języki dojdą, np. niemiecki, bo o niemieckim myśleliśmy. Chcieliśmy, aby ten [nowy] album był w większości angielskojęzyczny , ponieważ chcielibyśmy promować go za granicą i w Ameryce. Z taką płytą będzie chyba łatwiej to zrobić, przyciągniemy też więcej słuchaczy.
AR: Wszystko jasne, bo dotychczas, jak zauważyłem, mocno byliście skoncentrowani na Europie. Czy teraz, rozumiem - będziecie próbowali przebijać się na rynek amerykański?
Agata: Można nas już teraz usłyszeć w stacjach radiowych, jak również w radiach internetowych w Ameryce, np. w Nowym Yorku i Los Angeles. Także on-line, na różnych stronach amerykańskich, np. na garageband.com - tam jesteśmy najbardziej popularnym austriackim zespołem i też na innych tego typu stronach. Zdobywamy dużo kontaktów przez MySpace, także w Ameryce, i oczywiście próbujemy, próbujemy - graliśmy już np. z Ill Nino i dzięki nim mamy trochę kontaktów po drugiej stronie oceanu. Mam nadzieję, że z następnym albumem będziemy mieli większe szanse zaistnieć [w szerszym świecie].
AR: Przypomina mi się tutaj historia zespołu Guano Apes, oni byli właśnie wielcy w Europie, starali się przebić w Stanach Zjednoczonych i niestety im się nie udało. Co będzie z wami?
Agata: No, narazie chcemy się przebić w Europie (śmiech). Kiedy się przebijemy w Europie to będziemy dalej myśleli o Ameryce, ale wydaje mi się, że w Ameryce jest tak dużo różnych zespołów, że jest bardzo ciężko przebić się tam zespołowi europejskiemu.
AR: Tak, to jest racja.
Agata: Np. Robbie Williams, to wprawdzie nie jest nasza muzyka, ale on jest bardzo sławny u nas, w Europie, ale w Ameryce już nie tak bardzo. Myślę, że fakt, iż zespół europejski nie przebił się w Ameryce, o niczym nie świadczy.
AR: Będę drążył ten temat (śmiech) - ale Rammstein śpiewali po niemiecku, a jednak zdołali się przebić Stanach Zjednoczonych. Może warto Amerykanom zaprezentować te inne kultury w waszej muzyce?
Agata: To prawda. Ale wydaje mi się, że Rammstein to wielki wyjątek, bo z niemieckim językiem przebić się w Ameryce to jest naprawdę niesamowite. Mieli też piosenki po angielsku, pamiętam, że niektóre piosenki w Ameryce śpiewali naprawdę po angielsku. Język niemiecki wtedy był jeszcze chyba ciekawy dla Amerykanów - taki twardy i mocny, i że Rammstein po prostu mieli wtedy szczęście. Ale... może i do nas się los uśmiechnie (śmiech).
AR: Wróćmy na płytę Welcome Home, jest na niej jeden utwór odstający od reszty, nazywa się King Of The Rising Sun, taki reggae'owy. Jak doszło do jego powstania?
Agata: Pamiętam, na jednej z prób graliśmy sobie różne rzeczy i tak jakoś powstał ten song - z jammowania. Chcieliśmy zrobić znowu coś innego do tych różnych języków i pomyśleliśmy sobie, że reggae to będzie coś odmiennego i też coś spokojniejszego na tle tych wszystkich mocnych piosenek na płycie.
AR: A jakie są twoje ulubione piosenki z płyty Welcome Home? Rozumiem, że upłynęło już dużo czasu, zdążyłaś się zdystansować do płyty i możesz obiektywnie już ocenić, który utwór jest najlepszy... chociaż byłoby fajnie gdybyś też wyraziła jakąś subiektywną opinię.
Agata: Najbardziej... śpiewać lubię "Phono Sapiens", do której zrobiliśmy też wideoklip, także "Chameleon" i oczywiście "Zawsze"- naszą polską piosenkę (...) to są chyba takie moje naj naj piosenki, te które najbardziej lubię śpiewać . No i oczywiście "A tu control" - to jest zawsze nasza ostatnia piosenka podczas występów na żywo, nasza publiczność lubi jak wykonujemy ten utwór na zakończenie koncertu.
AR: A planujecie wydać jeszcze jakiegoś singla z Welcome Home?
Agata: Planujemy wypuścić jeszcze jeden wideoklip do Welcome Home, to będzie prawdopodobnie "Si Je", to będzie taki klip z życia wzięty, nic specjalnego, w przeciwieństwie do ostatniego. Na jesieni powinien ukazać się nowy singiel już z nowego albumu.
AR: Będziemy czekać z niecierpliwością. Zapewne będzie to piosenka po angielsku.
Agata: Tak mi się wydaje (śmiech)
AR: Przybliż nam może jak wygląda sprawa z rynkiem muzycznym w Austrii, bo stamtąd pochodzicie?
Agata: Austria jest małym krajem i z tego powodu jest też ciężko się przebić małym i jeszcze nieznanym zespołom... i właściwie o rynku austriackim nie ma nic więcej do powiedzenia.
AR: Czyli: nie możemy się wybić w Austrii to wybijamy się w Stanach Zjednoczonych, tak?
Agata: Albo może przyjedziemy do Polski, wydaje mi się, że w Polsce jest nieco łatwiej niż w Austrii.
AR: Myślę, że w Polsce dobrze by się sprzedawała wasza kapela, tylko trzeba by zorganizować jakąś trasę koncertową, żeby po prostu ludzie was zobaczyli i żeby zaczęło być głośno o zespole.
Agata: Tak... także jeżeli ktoś teraz słucha [czyta] i ma ochotę jechać z nami w trasę koncertową to bardzo prosimy o kontakt.
AR: Agata, jesteś Polką - mogłabyś przybliżyć nam swój rodowód?
Agata: Mieszkam już od 25 lat w Austrii, ale urodziłam się w Polsce, pod Lublinem i tam też raz w roku jeżdżę na wakacje. Tak więc co roku jeżdżę do Polski i bardzo się cieszę z tego powodu, tu mam całą rodzinę , dużo znajomych i tutaj właściwie zaczęłam grać na gitarze i śpiewać - także Polska jest początkiem mojej kariery muzycznej mogłabym powiedzieć.
AR: Masz jakieś polskie inspiracje [muzyczne] - zgadza się?
Agata: Jak zaczęłam słuchać muzyki, kiedy byłam młodsza, słuchałam właściwie punka polskiego. Nie pamiętam już dokładnie nazw tych różnych kapel, ale np. Defekt Muzgó - na pewno będziecie znali ... albo Garbate Aniołki - nie wiem czy ktoś to jeszcze pamięta, tam śpiewała dziewczyna i tak mi się podobała, bo taka była wściekła! Odtąd zawsze chciałam śpiewać w zespole i jakoś mi się udało. A poza tym jestem wielkim fanem zespołu O.N.A. , bardzo mi się podoba, szczególnie płyta "Mrok", podoba mi się jej [A. Chylińskiej - red.] głos. Inne zespoły też lubię - wiesz, dużo zespołów poznałam przez mamę, np. Breakout albo Niemena czy Annę Jantar. Wszystkie zespoły, które kiedykolwiek usłyszałam na wakacjach do dzisiejszego dnia słucham.
AR: To jednak jesteś zakorzeniona w polskiej muzyce. A co poza polskimi zespołami i artystami cię inspiruje?
Agata: Oczywiście Guano Apes (śmiech), niestety nie mogę tego ukryć, Sandra Nasic jest świetna, ma świetny głos. Poza tym System Of A Down, Metallica, My Chemical Romance, bardzo lubię też drum'n'bass, co właściwie wcale do mnie nie pasuje, do mojej muzyki, ale co tydzień chodzę na dyskoteki drum'n'bass. Jest jeszcze wielu innych, artystów, ale ciężko byłoby mi ich teraz wszystkich wymienić. Powiedziałam o tych dla mnie najważniejszch.
AR: Śpiewasz w kilku językach, więc z pewnością różne kultury nie są ci obce. Czy lubisz podróżować i jeżeli wakacje w Europie - to gdzie?
Agata: Bardzo lubię podróżować i oczywiście najchętniej przyjeżdżam do Polski (śmiech)
AR: Tak, bardzo dyplomatyczna odpowiedź... (śmiech)
Agata: Nie, to jest prawda. Uwielbiam jeździć do Polski. Właśnie byłam na Święta Wielkanocne i na wakacje znowu przyjadę, także już się cieszę na samą myśl. A poza Polską to chętnie odwiedziłabym Hiszpanię.
AR: No, to nie ma innej możliwości jak zagrać jakiś koncert w Polsce, jakąś trasę wielką zrobić.
Agata: Tak, to byłoby bardzo fajnie. Bardzo chętnie bym zaśpiewała w Polsce.
AR: W Active Rock Show stawiamy na głównie na nowe kapele. Które nowe zespoły według ciebie zasługują na uwagę, które mogłabyś nam polecić?
Agata: Nie jest to taki nowy zespół, ale 30 Seconds To Mars bardzo lubię, też już nie bardzo nowy My Chemical Romance - pamiętam jeszcze rok temu nie był tak bardzo znany, Lacuna Coil...
AR: Odnośnie 30 Seconds To Mars - czy podoba ci się Jared Leto - bo chyba o to w tym zespole chodzi? (śmiech)
Agata: Chyba mi się podoba, no tak... bardzo fajny, bardzo fajny facet, tak (śmiech), ale oczywiście mi się głównie ich muzyka podoba.
AR: A jego filmy widziałaś?
Agata: Muszę przyznać, że chyba ani jednego nie widziałam, a jeżeli widziałam to nie poznałam go, bo on teraz przecież całkiem inaczej wygląda - jest wymalowany i w ogóle...
AR: To polecam ci jego filmografię. Oprócz "Aleksandra". Tam ładnie wygląda, ale film nie jest za ciekawy.
Agata: A, ten epos "Aleksander"! Oglądałam, grał chyba...
AR: ...tego jego kochanka
Agata: OK (śmiech)... Dlatego go nie zapamiętałam...
AR: Kochanka Aleksandra grał, dlatego tak ładnie wyglądał, takie miał ładne oczka
Agata: No właśnie, bardzo ładne ma oczy.
AR: Graliście już w wielu miejscach w Europie - gdzie czuliście się najlepiej?
Agata: Najlepiej czuliśmy się w Szwajcarii, graliśmy tam w Zurichu z zespołem Molotov w znanym klubie Abart - było bardzo fajnie, bardzo fajni ludzie i śmiesznie mówią - prawie nie mogliśmy ich zrozumieć, chociaż to też niemiecki. Tam było bardzo przyjemnie, ale też dobrze nam się gra w Niemczech, w Austrii wszystko OK. Ale Szwajcaria najlepsza.
AR: Co robisz poza Kontrust?
Agata: Poza zespołem chodzę do pracy, zarabiam pieniążki, spotykam się z przyjaciółmi, chodzę na koncerty, na festiwale. Czasami lubię coś upiec albo ugotować, chodzę na fitness, lubię czytać książki.
AR: A jakie książki byś nam poleciła?
Agata: Bardzo lubię czytać książki spiskowe, np. Kod Leonarda
AR: ... Anioły i Demony...
Agata: O, właśnie. Ale też lubię czytać książki takie jak ..."Perfume"... jak to będzie po polsku...
AR: "Pachnidło" to się u nas nazywa. To ulubiona książka Kurta Cobaina ... była
Agata: O, no proszę!
AR: A film widziałaś? [Pachnidło] Niemiecki, bardzo dobry.
Agata: Tak, widziałam. Bardzo mi się podobał.
AR: Tak jest! Rozumiem, że praca, do której chodzisz nie jest spełnieniem twoich marzeń i jak najszybciej chciałabyś ją zakończyć i poświęcić się karierze muzycznej?
Agata: To prawda.
AR: Męczy cię praca, stresuje?
Agata: Trochę mnie stresuje.
AR: ...niepotrzebnie...
Agata: Pracuję w bardzo nudnym biurze, tak więc ... nie jest to zbyt ciekawe.
AR: No, niestety, artysta tak musi zaczynać.
Agata: No, mam nadzieję, że się to zmieni.
AR: Czym jest dla ciebie muzyka w takim razie?
Agata: To relaks i jedna z największych przyjemności. Kocham stać na scenie i czuję się po prostu szczęśliwa jak śpiewam i jak jestem razem z zespołem, kiedy jeździmy na koncerty, po koncertach śmiejemy się i dobrze się bawimy w swoim towarzystwie.
AR: Co chciałabyś na koniec powiedzieć fanom zespołu Kontrust w Polsce?
Agata: Mamy nadzieję, że będziemy niedługo grać w Polsce i że się spotkamy ze wszystkimi i ... zajrzyjcie na naszą stronę, wpiszcie się nam do księgi gości, napiszcie co o naszej muzyce sądzicie i oczywiście wspierajcie Active Rock Show i Radio Kampus. No i dziękujemy bardzo za wywiad. Pozdrawiamy wszystkich!
AR: Dziękuję bardzo również, życzę wielu sukcesów, no i tego, żebyś w końcu mogła pójść do szefa, pokazać mu - proszę, podpisałam właśnie kontrakt płytowy, nie będę już pracować w tej firmie
Agata: (śmiech) Tak! Marzę o tym!
rozmawiał Sebastian Grabowski opracowanie: alexandra |