SLAYER

Official Slayer
MySpace
Wywiad z Kerrym Kingiem, gitarzystą zespołu Slayer przeprowadzony przez Stana Horaczka. Sierpień 2006 roku. Przygotowując się do wydania najnowszej płyty Slayer, Kerry King usiadł z nami i podzielił się swoimi wspomnieniami dotyczącymi koncertowych urazów kręgosłupa, porozbijanych fanów i swojego nowego, słodkiego tatuażu z cyframi 666.
Co sądzisz o obecnej scenie metalowej?
Kerry: W tej chwili jest dość dobrze. My, Metallica i Anthrax zaczęliśmy grać dawno temu. Wciąż tu jesteśmy, ale też sporo dzieciaków tworzy muzę na dobrym poziomie i podtrzymuje metal przy życiu. Jest wiele naprawdę dobrych zespołów, jak Lamb Of God, Chimaira, Arch Enemy i In Flames. Gdy zaczynaliśmy było też sporo pozerów, ale te kapele już nie istnieją. Nie dlatego, że nie grali koncertów, ale dlatego, że dzieciaki wiedzą co jest dobre, a co fałszywe.
Jak zmieniła się atmosfera wokół sceny na przestrzeni lat?
Kerry: Myślę, że na początku publikę w 99% wypełniali kolesie. Teraz więcej lasek może powiedzieć, "pierdol się, jeśli chcę, będę słuchać trashu". Dziewczyny zdały sobie sprawę, że jest bezpieczniej niż kiedyś - nie zostaną zgwałcone przez żaden gang, ani nic w tym rodzaju.
Czy twoim zdaniem jest miejsce w metalu na maski i makijaże?
Kerry: Niektórzy je pościągali. Slipknot mi nie przeszkadza, ponieważ mają dobre maski. Czy ich lubisz czy nie, nie mają one wpływu na muzykę. Gdy przyjeżdżają do miasta, to wychodzą i dają dobry koncert. Poszedłbym ich obejrzeć. Jeżeli są w 100% za tym co robią, nie wypada przyczepiać się do ich masek.
Dobrze jest grać nowy materiał w oryginalnym składzie?
Kerry: Myślę, że dzieciaki będą bardzo podekscytowane tym, że będą mogły kupić nową płytę Slayera w oryginalnym składzie, po raz pierwszy od 16. lat. Zszedłem się niedawno z Dave'm [Lombardo, perkusistą], ale dla dzieciaków, to co on robi to długa historia.
Jakim talentem dysponuje Dave Lombardo?
Kerry: Widziałeś film "The Natural"? Taki jest Dave. On nie musi się starać, żeby być dobry. Przychodzi na miejsce koncertu 10-15 minut przed występem i nie rozgrzewa się. Po prostu wychodzi i robi swoje, a ja i Jeff [Hanneman, gitarzysta] musimy rozgrzewać się przez godzinę.
A oprócz godzinnej rozgrzewki co jeszcze robicie przed koncertem?
Kerry: Przeważnie po prostu zabijamy czas. Na szczęście przestałem już grać w gry video przed koncertami, bo po nich mój kciuk był do niczego. [Śmiech] Potem rozciągam szyję przez jakieś 5 minut w każdą stronę, żeby móc nią zarzucać na koncercie. Macham głową parę razy podczas grania, żeby zgrać rękę i głowę.
Masz jakiś dobry sposób na machanie głową?
Kerry: Każdy ma swój styl, u mnie odbywa się to w przód i w tył. Odkąd ogoliłem głowę, macham nią od przodu do tyłu i na boki, jakbym robił mocne "tak" i "nie".
Nie potrzebujesz długich włosów by robić to poprawnie?
Kerry: No nie, gdybym ich potrzebował byłbym teraz udupiony.
Czy kiedykolwiek doznałeś jakiegoś urazu z powodu machania głową?
Kerry: Jeśli nie przygotujesz się na trasę, jeśli nie ćwiczysz, będziesz odczuwać ból. Nabawisz się, jak to nazywam, koncertowego urazu kręgosłupa.
Nie miałeś na to szansy 6. czerwca 2006 ponieważ odwołano wasz koncert. Co wtedy robiłeś?
Kerry: Musieliśmy odwołać nasz występ ponieważ Tom [Araya, basista] miał operację, więc Paul Booth wytatuował mi cyfry 666, pod lewym ramieniem. To miejsce boli bardziej niż inne.
Jak wygląda tatuaż?
Kerry: Jest bardzo duży. Wzór trzech szóstek wzięliśmy z jego logo oraz sklepu Last Rites i połączyliśmy je w łańcuch idący od mojego łokcia. Widać go jeśli podniosę rękę do góry.
Pewnie jest duży, żeby fani mogli go widzieć zza barierek, jak gracie na wielkich miejscach.
Kerry: Ta trasa jest duża. Żaden z koncertów nie ma klimatu klubowego. W Chicago Graliśmy w Aragon Ballroom. Każdy mówi o Aragorn, to jest legenda. Ostatnio gdy tam graliśmy wszystkie bilety zostały z góry sprzedane. Ale chyba nie było tam wentylacji, więc czuliśmy się jakbyśmy grali w klubie. Było tam 5.000 ludzi i naprawdę cholernie gorąco.
Czy ochrona daje popalić publice na takich koncertach?
Kerry: Jeśli któryś z nas widzi, że ochroniarze nie stoją w rzędzie, każemy im się cofać. Robimy to od lat. Nie płacą im za to, żeby siedzieli i bili ludzi, ale za to, żeby nikomu nie stała się krzywda.
Ale jednak dzieciaki robią sobie krzywdę, prawda?
Kerry: O tak. Połamane kości, nosy, jakiś idiota wnosi żyletkę i kogoś potnie - wszystko się zdarza.
Mimo wszystko to sprawia, że historie koncertów są trochę ciekawsze.
Kerry: Tak, dla fanów Slayera. Staje się to bardzie epickie.
Skoro jesteśmy przy epice, książeczka nowej płyty jest wspaniała. Słyszałem, że masz oryginał na ogromnym kawałku drewna.
Kerry: Nabyłem to od malarza. Ma cztery na cztery stopy. Jest gigantyczny. Znalazłem takie miejsce w Los Angeles Rosemary's Billygoat, to sklep z dziwactwami. Wszedłem tam i znalazłem obraz z drutu. To czaszka małego zwierzęcia z koroną cierniową - to jak druciana figura Chrystusa. Mamy nowy utwór "Skeleton Christ", więc musieliśmy to kupić.
Ile gitar masz w domu?
Kerry: Nie wiem, ze 20 lub 25. To nie jest zajebiście dużo.
Masz jakąś ulubioną, której byś nie oddał?
Kerry: Prawdopodobnie tą z podwójnym gryfem, którą zrobiłem w 1988 roku. Waży tyle co ja, no prawie tyle.... Już na niej nie gram. Leży w pokrowcu.
Sam piszesz swoje solówki? Jeśli tak to czy na każdym koncercie grasz je tak samo?
Kerry: Generalnie są takie same. Niektóre fragmenty mogę grać w różnych wersjach - losowo. Jeśi coś wpada w ucho i wiem, że ludzie przy tym śpiewają, gram to zawsze.


tłumaczenie: Marka, źródło - blender.com