STEMM

Official Stemm
MySpace
active strona Stemm
Grupa STEMM wywodzi się z nowojorskiej sceny metalowej. Nie mają jeszcze podpisanego kontraktu płytowego, ale nawet działając niezależnie udało im się wiele osiągnąć. Żartują o sobie, że ich muzyka to Linkin Park, który dostaje bańki od Killswitch Engage i Soulfly'a. W listopadzie 2005 roku wydali świetne debiutanckie wydawnictwo 'Songs For The Incurable Heart'. Oto zapis rozmowy telefonicznej z gitarzystą Joe Cafarell'ą, który miał miejsce 28. lutego.
Active Rock: Możesz opowiedzieć nam historię Stemm od samego początku?
Joe Cafarella: Wersja, którą lubię używać jest taka.... że powstaliśmy dwa lata temu, i pochodzimy z dwóch różnych zespołów, które były bardzo aktywne na lokalnej, metalowej scenie. Oba zespoły przechodziły pewne kryzysy, i zorientowaliśmy się, że wspólnie możemy rozwiązać problem, bo świetnie się uzupełniamy. Postanowiliśmy więc połączyć siły i pod jedną nazwą iść do przodu.
AR: Znalazłem na stronie Billboard.com waszą notkę biograficzną i było w niej napisane, że istniejecie od 1998 roku...
Joe: Zgadza się, to był stary Stemm, nasze początki, zmienialiśmy często skład, który skrystalizował się dopiero dwa lata temu. Przez te właśnie smiany, wolimy mówić, że prawdziwa formacja Stemm była dwa lata temu, w 2003 roku. Możesz na to patrzeć jak chcesz, zespół, i jego nazwa istnieją od 1998 roku.
AR: Dzieliliście scenę z wieloma poważanymi metalowymi zespołami jak Biohazard, Hatebreed, Soulfly i z drugiej strony, z grupami grającymi melodyjnego rock'a jak Finger Eleven, Cold i The Used. Wydaje się, że czujecie się komfortowo grając przed każdą rockową publicznością...
Joe: To prawda stary, zagramy z kimkolwiek, gdziekolwiek i kiedykolwiek, ktokolwiek by nas o to nie poprosił. Nie boimy się wychodzić na scenę, nie ważne przed kim gramy, jeżeli zdobędziemy chociaż jednego fana, to wykonaliśmy swoją robotę. Graliśmy np. z Alter Bridge, i nawet nie przypuszczaliśmy, że zdobędziemy tam jakichś fanów, a tak się stało, poszło nam naprawdę nieźle tamtej nocy. Myślę, że to dlatego iż fani metalu lubią różne style muzyki i można ich znaleźć wszędzie. Więc tak, zagramy z kimkolwiek, gdziekolwiek i kiedykolwiek.
AR: Wasza muzyka jest bardzo ciężka, ale dbacie również o jej melodyjną stronę. Czy był to wasz cel od samego początku, czy też może ewoluowało to w waszej muzyce?
Joe: To ewoluowało. Zawsze było troszeczkę śpiewania w Stemm, i fani reagowali dobrze na oba środki ekspresji, śpiewanie i hard-core'owe darcie. Ludzie mówią, że powinniśmy śpiewać więcej w naszych piosenkach i znaleźliśmy do tego drogę. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego połączenia.
AR: Wasze najnowsze wydawnictwo 'Songs For The Incurable Heart' jest naprawdę świetne, odwaliliście kawał dobrej roboty, jakość piosenek i produkcji jest bardzo wysoka. Czym jest dla ciebie ten album?
Joe: Ta płyta i utwory, które są na niej opowiadają nasze historie z życia, to właśnie zainspirowało każdy utwór. Teksty dotknęły bezpośrednio każdego z nas w zespole, naszych indywidualnych doświadczeń. To dosyć ironiczne, że udało nam się to przekazać na jednej płycie. Teksty są bardzo osobiste i naładowane emocjami na tym krążku. To chyba najlepszy sposób by to opisać.
AR: Z tego co słyszałem macie naprawdę świetny fan base. Jak ważne jest dla zespołu posiadanie tak pozytywnego wsparcia?
Joe: Doceniamy wszystko. Jesteśmy metalowym zespołem, więc wiemy, że nie wszyscy na świecie polubią to, co robimy, i nasz styl muzyki, takie jest życie, niektórzy lubią pizzę, niektórzy jej nienawidzą. Fani, których mamy są naprawdę zwariowani, hardcore'owo nastawieni do zespołu, gotowi zrobić dla nas cokolwiek. To wszystko o co mógłby prosić zespół, właśnie tacy oddani fani. Cały czas idziemy do przodu i zdobywamy nowych zwolenników i poznajemy dużo wspaniałych osób, podróżujemy częściej niż kiedyś, i jest po prostu wspaniale. Jesteśmy pokorni przyjeżdżając do miasta, w którym nigdy wcześniej nie byliśmy i rozmawiając z fanami, śpiewają nam nasze piosenki i mówią co one dla nich znaczą. To zadziwiające, nie możemy w to uwierzyć. To fajne uczucie.
AR: Wasz wokalista TJ, przechodzi kurację, co spowodowało, że na jakiś czas zawiesiliście konerty. Graliście jednak w tą sobotę, prawda?
Joe: Tak, zgadza się.
AR: Z tego co wiem, gitarzysta It Dies Today zajął się twoją działką, a ty zastąpiłeś TJ'a na wokalu. Jak poszło?
Joe: Było wspaniale, zagraliśmy koncert w naszym mieście i było niesamowicie. Tłum ludzi dosłownie przejął nad nami kontrolę. Byli ponad nami, śpiewali każdy utwór. To było bardzo.. (śmiech) To było szalone, stary. Troszeczkę nas zatkało na scenie, ponieważ byliśmy zszokowani intensywnością publiki ich reakcją. Mike Hatalak (It Dies Today) jest wspaniałym przyjacielem, on nagrał i wyprodukował album 'Songs For The Incurable Heart'. Miał trzy dni na nauczenie się naszego setu i dał czadu. Jest wspaniałym gitarzystą, naszym przyjacielem i świetnie się razem bawiliśmy (śmiech) było super. A TJ był z nami, obok sceny, świetnie się bawił, ale niestety na razie nie może wystąpić z nami na scenie.
AR: Miałeś jakieś problemy w śpiewaniu utworów Stemm?
Joe: Nie, było bardzo fajnie, to było wyzwanie, ponieważ w zespole śpiewamy na dwa głosy i były partie, w których jednocześnie śpiewałem z TJ, wtedy właśnie wspomagali mnie Steve i Richard, nasz basista i gitarzysta, to partie, gdzie TJ się drze, a ja śpiewam. Udało się to i dobrze się bawiliśmy, to było wyzwanie, któremu sprostaliśmy, jesteśmy przyzwyczajeni do wyzwań.
AR: Będziecie grać więcej koncertów bez TJ'a?
Joe: Zagramy jeszcze parę koncertów z naszymi przyjaciółmi z Bleed The Sky w przyszłym miesiącu. Zagramy z nimi trzy, czy cztery koncerty. Na szczęście, w tym tygodniu, chyba nawet jutro TJ będzie miał badania i mamy nadzieję, że już wkrótce dołączy do nas na scenie, modlimy się za to i wrócimy w pełnym składzie.
AR: Jesteście niezależnym zespołem, jak takie zespoły radzą sobie teraz w Stanach?
Joe: My to robimy tak, że sprzedajemy nasze płyty przez internet. Nie mamy żadnego kontraktu na dystrybucję, więc opieramy się na sprzedażach przez internet i na naszych koncertach, czasem trafia się jakiś sklep, który weźmie naszą płytę do swojego katalogu. Radzimy sobie jednak sami.
AR: Zrobiliście teledysk do utworu 'Monster', to całkiem niezwykłe dla niezależnej grupy.
Joe: Byliśmy na trasie z Chimaira w tym czasie, TJ poznał prezesa MTV, z którym złapał wspólne fale. TJ dał mu naszą płytę i gdy wróciliśmy do domu po trasie dostaliśmy od niego e-maila, z prośbą o wideoklip. Byliśmy zszokowania, nasz manager Rob Arnold, również gitarzysta Chimaira zadzwonił do MTV i spytał się czy to jest w ogóle możliwe, by wypuścić nasz klip w tej stacji, ponieważ jesteśmy zespołem bez kontraktu, powiedzieli mu, że jeżeli klip będzie mieścił się w ich formacie, zagrają go, więc zrobiliśmy wideoklip, wysłaliśmy MTV i zobaczymy co z nim dalej zrobią. My to widzimy tak, jeżeli puszczą go choć raz w jakimkolwiek miejscu na ziemi, jest to z korzyścią dla Stemm.
AR: Staracie się o kontrakt płytowy, czy jest to dla was bezpieczne i komfortowe być niezależnymi?
Joe: Nasz cel to podpisanie kontraktu płytowego, w tej chwili właśnie odzywamy się do niektórych wytwórni, dostajemy dobre opinie, ale oczywiście teraz, bez kontraktu też jest dobrze, walczymy o lepszą przyszłość. Mamy przyjemność patrzeć jak wielki staje się ten zespół, co jest efektem naszej ciężkiej pracy, bez wytwórni, która mówi nam co my robimy i co powinniśmy robić. Oczywiście naszym celem jest dostarczenie naszej muzyki do jak największego grona odbiorców, i to jest łatwiejsze gdy opiekuje się tobą firma fonograficzna, ale mamy nadzieję dostarczyć wkrótce dobre wieści. Tak jak mówiłem, na razie rozsyłamy płytki do wytwórni i wszystko jak na razie idzie dobrze. Jesteśmy utwierdzeni w tym, że nadejdzie dla nas coś wielkiego. Kierujemy zespołem tak, by to się właśnie stało.
AR: Tak, to bardzo ważne mieć przestrzeń i móc ewoluować, jesteście wolni, bo jesteście niezależni.
Joe: Tak właśnie jest.
AR: Jesteś doświadczonym muzykiem, co się zmieniło w twojej postawie przez te wszystkie lata ze Stemm?
Joe: Myślę, że jak zaczynaliśmy Stemm byliśmy przekonani, że pewne rzeczy w biznesie idą tak, a okazało się, że jednak jest inaczej. Musieliśmy nauczyć się przystosować do tego, dzięki czemu staliśmy się bardziej profesjonalni i dojrzalsi. W Stemm kierujemy biznesem na własną rękę. Bycie w tym zespole to dobra zabawa, ale to także ciężka praca, tak jak mówiłem, wszystko robimy sami, np. nasz press-manager Jennifer, to dziewczyna basisty, jest przy tym dużo pracy, ale lubimy to i razem dorastaliśmy robiąc to, więc nauczyliśmy się biznesu i wielu innych potrzebnych nam rzeczy do prowadzenia tego zespołu.
AR: Nazwa Stemm brzmi dla mnie trochę niemiecko, wymawiałem ją jako "sztem" na początku, co stemm tak naprawdę oznacza?
Joe: Co to oznacza (śmiech) Wiesz, wymyślanie nazwy w dzisiejszych czasach jest dosyć ciężkie, wszyscy pochodzimy z death metalowych i hardcore'owych zespołów, a kiedy zakładaliśmy ten zespół wiedzieliśmy, że chcemy go uczynić tak ciężkim, jak zespoły, w których graliśmy wcześniej, wiedzieliśmy, że z tego coś będzie, że jesteśmy ciężcy. Nasz basista powiedział, że przywarliśmy do naszych korzeni, jesteśmy łodygą (stemmed), no wiesz utworzyliśmy łodygę z naszych rozgałęzień, czy coś takiego, popatrzyliśmy na siebie i to pasowało, to fajna nazwa dla zespołu, utkwiła w nas. Teraz jednak nie jesteśmy z niej bardzo zadowoleni (śmiech) ale wiesz fani... gdy chcieliśmy zmienić nazwę, a było to dwa lata temu, kiedy przechodziliśmy przetasowania personalne, nasi fani byli zdecydowanie przeciwko temu. Atakowali nasze forum i wciąż powtarzali nam, że nie powinniśmy zmieniać nazwy. Wszyscy lubimy Panterę i spodobało nam się to, co kiedyś mówiła Pantera, że 'co fani chcą, to fani dostają', więc zostawiliśmy nazwę, i jest ona po prostu słowem, wiesz jak liczba w metryce, to po prostu jakaśtam liczba, liczy się tylko muzyka, i tak to postrzegamy.
AR: Kto zainspirował cię do grania na gitarze i poświęceniu się muzyce?
Joe: Mój ojciec. On grał i tańczył, kiedy ja byłem dzieckiem, pamiętam jak miałem trzy latka, zabrał mnie do klubu, w którym grał koncert, patrzyłem jak gra ze swoim zespołem i chciałem być taki jak on (śmiech), dał mi swoją pierwszą gitarę i od tego czasu gram bezustannie.
AR: A czy przychodzi na wasze koncerty?
Joe: Tak, nadal przychodzi na nasze występy, kiedy gramy w rodzinnym mieście, on jest tam, nigdy ich nie przepuszcza, co jest wspaniałe.
AR: Jaki był twój ulubiony zespół, kiedy wziąłeś do ręki gitarę i zacząłeś grać pierwsze riffy.
Joe: Ulubiony zespół... Metallica, Slayer, Pantera, Van Halen, Led Zeppelin, Pink Floyd i tego typu grupy. Sepultura, uwielbiam taką muzę, ma w sobie jakąś chemię.
AR: Z twojego punktu widzenia, co jest ważniejsze, talent, czy ćwiczenia?
Joe: No cóż... z ćwiczeniami przychodzi talent, więc oba.
AR: Co przyszłość przyniesie fanom Stemm?
Joe: Chcemy robić to, co robimy, pisać muzykę, grać koncerty, świetnie się bawić, poznawać tak dużo osób jak tylko się da, i po prostu mieć z tego frajdę, kiedy nie będziemy nam to sprawiało przyjemności, wtedy zespół się skończy. Jesteśmy naprawdę dobrymi przyjaciółmi, jesteśmy braćmi, opiekujemy się sobą, kochamy naszą wibrację, ubóstwiamy uczucie, które nas teraz ogarnia, i chcemy popchnąć tą wibrację do reszty świata.
AR: Będziecie niebawem pisać jakieś nowe kawałki?
Joe: Już zaczęliśmy pisać jakieś nowe rzeczy, wspieraliśmy nasz album, który wyszedł w listopadzie, a w trakcie naszej małej przerwy, spowodowanej kuracją TJ'a zaczęliśmy pisać nowe kawałki, ale nie mieliśmy jeszcze żadnej sesji nagraniowej, więc minie pewnie kilka miesięcy zanim usłyszycie cokolwiek nowego od Stemm.
AR: Są w Polsce ludzie, którzy uwielbiają waszą muzykę, co chciałbyś im powiedzieć?
Joe: Uwielbiają naszą muzykę, wow (śmiech) To już jest coś niesamowitego, że rozmawiam z kimś z Polski, to zaszczyt, że nasza muzyka sięgnęła poza Stany, dotarła do was i do innych ludzi. Tak jak mówiłem, jesteśmy zaszcyceni, że komuś z Polski podoba się to, co robimy. Nie jestem gwiazdorem, nikt w zespole nie jest, nie oczekujemy nie wiadomo czego, ale doceniamy wszystko, i doceniamy naszych fanów w Polsce, mam nadzieję, że wkrótce Stemm będzie miał możliwość pojawienia się u was i napijemy się razem piwa.
AR: To by było super!
Joe: I wódki
AR: Wódka, o tak, mamy tutaj bardzą dobrą wódkę.
Joe: Nie mogę się doczekać jej spróbowania.
AR: Dzięki za wywiad Joe, stay metal, piszcie więcej poteżnych piosenek i róbie, to co robicie i nigdy się nie poddawajcie, o.k.?
Joe: Super Sebastian, świetnie się z tobą rozmawiało, dzięki za wszystko stary.


rozmawiał Sebastian Grabowski
tłumaczenie:
Sebastian