UNJUST
|
Rozmowa przeprowadzona telefonicznie z wokalistą grupy UNJUST - Paul'em Mendozą. Miała ona miejsce 5. marca 2008 roku, tuż po wydaniu płyty "To Lose A Name".
ActiveRock: Wasz basista Eric, powiedział nam, że jesteś zajęty obecnie robieniem filmu dla Pixar Studios, o co w ogóle chodzi?
Paul Mendoza: Tak w zasadzie to zajmuję się tym właśnie w tej chwili (śmiech).
AR: Co tam robisz? W jakie projekty jesteś zaangażowany?
Paul: Jestem animatorem, rysuję i animuję.
AR: Mógłbyś nam zdradzić nad czym obecnie pracujesz?
Paul: Tak, pracuję teraz nad filmem "WALL-E", film o robotach. Ukaże się on na ekranach w Stanach Zjednoczonych w czerwcu, ale nie jestem pewien, kiedy dokładnie będzie można go zobaczyć w Polsce.
AR: W jakich innych produkcjach Pixar'a brałeś udział?
Paul: We wszystkich.
AR: Naprawdę? A masz jakieś ulubione postacie, które rysowałeś?
Paul: Moim ulubionym filmem jest Ratatouille, ten ostatni.
AR: O proszę, bardzo mi się ten film podobał.
Paul: Uwielbiam go, to mój ulubiony.
AR: Porozmawiajmy o muzyce, z tego co zauważyłem nie macie żadnych koncertów w ramach promocji nowej płyty "To Lose A Name", czy praca w Pixar jest tego powodem?
Paul: Tak, to z tego powodu jesteśmy na moment zawieszeni koncertowo, najpierw ukończę pracę nad tym filmem i zanim zacznę następny, zrobimy jakąś trasę koncertową. Nadal też szukamy ludzi, którzy pomogliby nam zorganizować występy m.in. w zachodniej Europie.
AR: Jak w twoim odczuciu "To Lose A Name" różni się od poprzedniczki "Glow"?
Paul: Jest to płyta bardziej muzykalna. Poszerzyliśmy na niej swoje muzyczne horyzonty. "Glow" to świetna płyta, uwielbiamy ją, ale była pisana według pewnej formuły, mieliśmy konkretny zamysł konstrukcji utworów. Przy "To Lose A Name" popuściliśmy wodze fantazji. Tak jak np. w piosence "The Part", która trwa ponad 10. minut, na "Glow" skrócilibyśmy pewnie ją do 5. minut. Na nowym albumie pozwoliliśmy sobie na pójście w dowolnym kierunku.
AR: "Glow" został wydany 4. lata temu, co się działo z zespołem przez tak długi okres czasu?
Paul: Odłożyliśmy Unjust na bok. Zrobiliśmy parę koncertów w Stanach Zjednoczonych, potem mieliśmy na głowie inne rzeczy i czuliśmy się zmęczeni, więc wzięliśmy sobie przerwę. Podczas tej przerwy głównie zajmowaliśmy się naszymi rodzinami i sprawami codziennymi, jednocześnie tworząc z Mike'iem utwory, które znalazły się na "To Lose A Name".
AR: Co było najtrudniejsze w procesie tworzenia i nagrywania nowego albumu?
Paul: Wiesz to po prostu ambitniejszy album, nie wiem ile z niego słyszałeś, ale to naprawdę "głęboki" materiał. Bardzo dużo tam się dzieje jeżeli chodzi o wokal. Sporo eksperymentowaliśmy, niektóre partie są bardzo wysokie i wymagały sporo pracy, w tym sensie proces nagrywania był bardzo trudny.
AR: Słyszałem cały wasz album, uważam, że jest świetny.
Paul: Dzięki.
AR: Jest teraz płytą miesiąca w naszym programie.
Paul: Super!
AR: Wasze utwory są pełne emocji i pięknych melodii, a jednocześnie ciężkie. Zauważam specyficzną jakość waszych melodii, jak ją osiągacie?
Paul: To dziwne, to pewnie przez to, że pociągają mnie w muzyce smutne rzeczy (śmiech). Uwielbiam emocjonalne piosenki pełne dramatyzmu, staramy się to robić w Unjust. Tworzymy coś na zasadzie "Power Drama". To coś, co składnia ludzi do refleksji.
AR: Twój wokal jest bardzo głęboki, przejmujący i emocjonalny. Kiedy odkryłeś swój talent i kim się inspirowałeś?
Paul: Zacząłem bardzo wcześnie, nagrałem swój pierwszy album, gdy miałem 16. lat. Już jako młody dzieciak pracowałem nad swoim głosem. Moją największą inspiracją jest Mike Patton z Faith No More, uwielbiam Queen, oczywiście Metallicę jak wszyscy, muzykę na której się wychowałem.
AR: A lubisz Chris'a Isaak'a? Czasem śpiewasz podobnie do niego, on tworzy właśnie takie smutne melodie.
Paul: Tak, mamy wiele wspólnego, np. pochodzenie. Wielu muzyków z Kalifornii uczy się od siebie. Mike Patton również jest stąd, Billy Gould (ex-basista Faith No More) wyprodukował nasz album "To Lose A Name". Nie jestem jakimś nałogowym słuchaczem Chris'a Isaak'a, ale podziwiam jego styl i umiejętność tworzenia emocjonalnych piosenek.
AR: Uwielbiam te wolne partie w "The Part", czy "The Cloud Collectors"..
Paul: Tak, zawsze było to naszym znakiem firmowym. Bardzo sobie cenimy te przejścia z ciężkich motywów w wolniejsze partie, to dodaje naszej muzyce dynamiki i dramatyzmu.
AR: I ten hak w "It's not enough", świetny refren.
Paul: Tak, zgadza się. To zabawne, ostatnio rozmawialiśmy o tym, pamiętasz może ten film "Niekończąca się opowieść"?
AR: Tak, ale oglądałem go bardzo dawno temu.
Paul: Ja też, miałem wtedy chyba z cztery lata, ale właśnie tę partię wokalną refrenu "It's not enough" nazywamy partią "Niekończącej się opowieści", ponieważ melodyka przypomina mi klimat tamtego filmu. (śmiech)
AR: (śmiech) Właśnie zacząłem się zastanawiać nad "Niekończącą się opowieścią" i porównywać to z "It's not enough", rzeczywiście coś jest na rzeczy (śmiech).
Paul: (śmiech)
AR: OK., jakie są twoim zdaniem największe osiągnięcia Unjust?
Paul: Myślę, że ludzie. Udzieliliśmy sporo wywiadów, nasze płyty zbierają bardzo dobre recenzje. Są ludzie, którym bardzo się podoba nasza muzyka i to jest naszym sukcesem. Zagraliśmy na holenderskim festiwalu Dynamo, bardzo mi się tam podobało. Chcielibyśmy powrócić do Europy, ale niestety nie mamy takiego wsparcia wytwórni jakie jest nam potrzebne, żeby zaistnieć na Starym Kontynencie. Jest w nas jednak zakorzeniona głęboka potrzeba zorganizowania tam koncertów, zawsze jednak natrafiamy na jakieś problemy. A to nie możemy zgrać się w czasie, albo nie mamy ludzi, którzy mogliby się tym zająć. Nie jest to w każdym razie łatwe, to nasza największa bolączka. Mi bardzo się podoba Europa, byłem we Francji w zeszłym roku i we Włoszech i uwielbiam wszystko co europejskie.
AR: Jakie są wasze najbliższe plany?
Paul: Na razie chcemy promować nasz nowy album, kochamy "To Lose A Name", to album, który zawsze chcieliśmy nagrać. Ruszymy niebawem z trasą koncertową i postaramy się ponownie odwiedzić Europę i pokazać ludziom, jak prezentujemy się na scenie, naprawdę spędziliśmy dużo czasu dopracowując nasz show sceniczny, to dla nas podstawa koncertów. Wszyscy jesteśmy przyjaciółmi i ta przyjaźń jest właśnie fundamentem naszych występów na scenie, bardzo chcielibyśmy do was przyjechać. (śmiech)
AR: My też byśmy sobie tego życzyli.
Paul: Dzięki.
AR: Znalazłem na twoim profilu MySpace, że jesteś fanem komiksów i mangi i pana Miyazaki'iego, autora takich filmów jak "Spirited Away", "Księżniczka Mononoke" i "Ruchomy Zamek Hauru".
Paul: Jest jednym z moich idoli.
AR: Super, my też lubimy jego filmy, jesteśmy też ciekawi co cię pociąga w tych wszystkich filmach i mangach?
Paul: Myślę, że to jest to samo, co kocham w naszej muzyce, czyli moc i dramaturgia, która kryje się w tej sztuce. Większość rzeczy, które robi pan Miyazaki jest bardzo prosta, ale też niesamowicie inspirująca. "Mój Sądiad Totoro" to mój ukochany film z dzieciństwa i jeden z najlepszych filmów w ogóle. "Spirited Away" ma niesamowity klimat, to samo tyczy się "Księżniczki Mononoke". No i są to smutne filmy. "Grobowiec Świetlików" to chyba najsmutniejszy film jaki widziałem w życiu. Nie przypominam sobie filmu, który byłby smutniejszy od tego. Zdecydowanie pan Miyazaki jest moim ulubionym reżyserem filmów animowanych.
AR: Znalazłem również informację, że jesteś fanem serii "Kevin sam w domu"...
Paul: (śmiech)
AR: I chciałbyś poznać Macaulay Culkin'a. To jakiś żart, czy poważnie tak jest?
Paul: Wiesz co, jak byłem dzieciakiem uwielbiałem go, uwielbiałem Kevin'a. Mam całą kolekcję tych filmów, mój brat skombinował mi nawet autograf. Teraz mogę powiedzieć, że to żart, ale miałem naprawdę niezłego świra na punkcie tych serii.
AR: Wiesz u nas w Polsce, Kevin sam w domu jest puszczany co święta i już mamy serdecznie dość tego filmu
Paul: (śmiech) U nas z kolei zawsze jest "Wigilijna opowieść".
AR: Wasz utwór "It's not enough" wbił się na naszą Active Rock Listę, co chciałbyś powiedzieć osobom, które wspierają was w Polsce?
Paul: Wielkie dzięki za to, że doceniacie naszą muzykę. Mamy nadzieję, że podoba wam się płyta "To Lose A Name", nad którą dosyć długo pracowaliśmy, jesteśmy z niej bardzo dumni. "It's not enough" to taka-piosenka hymn, którą każdy może zaśpiewać.
AR: No ja właśnie próbowałem, ale nie mam niestety takich umiejętności, to ciężka piosenka do zaśpiewania. (śmiech)
Paul: Tak jest bardzo ciężka. (śmiech)
AR: Bardzo wysokie dźwięki.
AR: Na zakończenie jeszcze jedno pytanie, czy wasz perkusista Brian Palkowski ma polskie korzenie?
Paul: Tak, ma polskie korzenie, ale jest bardzo amerykański. (śmiech) Jego rodzina pochodzi z Polski, ale to typowy kalifornijczyk.
AR: Dzięki Paul za rozmowę
Paul: Dzięki wielkie.
rozmawiał Sebastian Grabowski tłumaczenie: Sebastian |