RECENZJA
|
powrót do głównej strony ARrecenzji
Recenzje od A do Z Zobacz jakie jeszcze płyty zostały zrecenzowane przez Active Rocka Kim są recenzenci?? Poznaj zaszczytne grono recenzentów. Dowiedz się kim są, co uwielbiają, a czego nie znoszą.... Active Rock Komis Używane, oryginalne płyty sprowadzane ze Stanów. Pomożemy Wam je zdobyć... Active Rock Lista Aktualne notowanie Active Rock Listy. Jest to najlepsza strona nawigacyjna na activerock.prv.pl, znajdziecie tam przy utworach linki do mp3, oficjalnych stron, wywiadów, tekstów, wideoklipów, sylwetek na active-rock'u i ostatnich newsów... powrót do głównej strony ARrecenzji |
10 YEARSThe Autumn Effect original release date 16.08.2005 (official Site) (Active Site) (The Autumn Effect lyrics) (Wywiad - cały zespół) na skróty część II - Zawartość muzyczna 01 - Waking Up 02 - Fault Line 03 - The Recipe 04 - Cast It Out 05 - Wasteland 06 - Seasons to Cycles 07 - Half Life 08 - Through the Iris 09 - Empires 10 - Prey 11 - Insects 12 - Paralyzing Kings 13 - The Autumn Effect Co autor miał na myśli? Ogólna ocena płyty Statystyka część I - Podobieństwa, z czym ci się kojarzy ta płyta? sebastian - Ta płyta to jakby próba wtłoczenia w ramy radiowego, typowego amerykańskiego zespołu pokroju Breaking Benjamin i Crossfade, atmosferę z płyt A Perfect Circle, Tool i Sinch. Zetknięcie dwóch światów. Całkiem miłe dla ucha. dusia - Duża dawka A Perfect Circle z domieszką Chevelle i szczyptą Onesidezero. Duża dawka bajkowości z domieszką tajemnicy i szczyptą psychodeli. część II - Zawartość muzyczna 01 - Waking up sebastian - Mało który hard-rockowy zespół zaczyna tak spokojnie swoją płytę. Wokal, u większości osób wywoła silne skojarzenie "M-A-Y-N-A-R-D!!!" I od tego skojarzenia nie da się niestety uwolnić. Mamy więc do czynienia z głosem przejmującym, hipnotyzującym i doskonale znanym, który w tym akurat pierwszym numerze spełnia znakomicie swoją rolę szyjąc w powietrzu lekką mgiełkę, wtapiając się w rozmyte gitarki, będąc ich doskonałym dopełnieniem. Dobre. (8/10) dusia - Kawałek, który płynie, drży, pulsuje, buja się.. Dobry, reprezentatywny przedsmak całości. Chociaż nie zachwyca.(7/10) 02 - Fault line sebastian - Zwiewna, lekka piosenka, z intrem jak u Tool'a. Gitarki jakby pitolą dalej ten sam temat z pierwszego numeru, wokalista udowadnia, że na tej płycie nie ma ambicji śpiewać inaczej niż Maynard, refren milutki, po kilku przesłuchaniach rozpoznawalny, ale zabrakło w nim wyrazistości i wzmacniaczowego przywalenia, tak jakby sami członkowie nie bardzo wierzyli, że to naprawdę fajny refren i chcieli go ukryć wciskając płynnie pomiędzy zwrotki. (6/10) dusia - Głośne, wciągające, równie melodyjne co poprzedni utwór. Jednak w porównaniu z Waking Up brakuje tu zawartej tam dramaturgii. Pomysł jest niedopracowany i nie zapada zbytnio w pamięć. Wokal momentami jak na rozciągniętej taśmie- ale ciekawy, bo natchniony. (6/10) 03 - The recipe sebastian - Ciekaw jestem jakby ten materiał brzmiał, gdyby zabrał się za niego ktoś, kto lubi gitarowe kopyto, i odbijający się na klacie pocisk, akcentujący przejście na refren. Rozmemłane dźwięki, które rozlewają się z głośników zaniżają moją ocenę tego nie do końca nieudanego utworu. Partie wokalne nudne i wtórne; wydaje się, że wokalista cały czas znajduje się na początku płyty i do tej pory nie zrobił ani centymetra naprzód. (4/10) dusia - Zupełnie jak Chevelle.. Taka sama rytmiczna huśtawka i zakamuflowana w gwałtowności muzyki delikatność i kruchość wokalu. (6/10) 04 - Cast it out sebastian - Ten z kolei jest obłędnie pociągający. Zasługa to bardzo dobrej, charakterystycznej melodyki wokalu, który od pierwszych sekund zarzuca sieć na słuchacza. Powinni dać go bez namysłu na drugiego singla. Jest to utwór bardzo prosty, ale właśnie posiadający jakiś wyrazisty, błyskotliwy fragment, przy którym reszta kawałka się wypromuje. I tak się rodzą hity. Na końcu piosenki dolepione zostało półtorej minuty instrumentalnego fragmentu, nastrojowo wprowadzającego nas w track nr.5 (8.5/10) dusia - Piękny refren! Niby to samo co w poprzednich kawałkach a jednak podane w ciekawy, działający na wyobraźnię sposób. Taka muzyczna bajka o śpiącej królewnie kosztującej zatrute jabłko. W połowie utwór przechodzi diametralną metamorfozę...wprowadzając nas w dziwny, delikatnie trujący klimat.. Niesamowicie wiele tu czaru. (8.5/10) 05 - Wasteland sebastian - Niekwestionowany przebój i najlepszy utwór na płycie. Jeden z tych, które podobają ci się od pierwszego przesłuchania i z czasem rosną na tobie. Świetny numer i nie chodzi tu o niepowtarzalnie oryginalną partię gitarową, nietuzinkowe wokale, super-pogmatwaną aranżację, czy popisówę umiejętności grania na swoim instrumencie - czasem wystarczy tylko lotny pomysł, coś do ponucenia i piękna melodia, by coś prostego obrócić w to, co każdy chce uzyskać, a nie wszystkim się udaje. HIT.(9.5/10) dusia - Zmysłowe, singlowe cudo! Ktokolwiek jeszcze nie słyszał, powinien natychmiast to nadrobić! Bardzo poukładany, zgrabny, bez elementów zaskakujących, od razu do pokochania. (8/10) 06 - Seasons to cycle sebastian - No brawo! Od początku płyty wydaje się, że gitarzyści mielą to samo, a szczytem urozmaicenia jest dyslokacja palucha na dźwięk obok, tym razem naprawdę mamy coś, co zasługuje na określenie "w swoistym rodzaju". Można na chwilę zapomnieć o Toolu, i delektować się akustyczną, całkiem przyjemną balladką, coś pokroju 'One thing' Finger Eleven. (8/10) dusia - Ciepłe kluchy :( Nudne! Tak delikatne i przesłodzone, że aż nie chce się tego słuchać! Leniwy opadający na ziemię, wypłowiały, jesienny liść! Więcej pór roku tu brak, choć chyba miały się pojawić sądząc po tytule. (3/10) 07 - Half life sebastian - Utwór depresja, typu przyczajony tygrys, ukryty smok. Dałbym się oszukać i pierwsze co naskrobałem przy tym utworze to "powrót do przeciętniactwa". Jest tu fajniutka, dołująca gitarka w zwrotce, przypominającą mi lament Staind'a i Korn'a, refren .. .. .. dosyć dobry, i nic super ciekawego, tudzież powalającego na pierwszy rzut ucha nie słychać.. ALE... jest coś w klimacie tej kompozycji, co sprawia, że jest jednak wyjątkowa. Wyjątkowa i surowa (i tak samo dołująca) jak przykładowo 'Suffocate', czy 'Crawl' z pierwszej płyty Staind. (8/10) dusia - Jeden z lepszych kawałków na płycie! W zwrotkach zbierają się ciemno-szare chmury, w refrenie dostajemy w twarz gradobiciem i huraganem. Bardzo wyraźne połączenie Perfect Circle i Onesidezero. (8/10) 08 - Through the iris sebastian - Bardzo dobry numer. Wpada w ucho. W przedrefrenie w końcu Jesse daje więcej z płuc. No i kapitalne przejście na piękny, melodyjny refren. Można by to wpuścić na amerykańskie listy przebojów jako jeden z singli, moim zdaniem ma odpowiedni potencjał by zawalczyć o miłość słuchaczy. Po utworze podobnie jak w 'Cast it out', półtorej minuty dźwięków gitarowych, które tym razem trochę mnie nużą...(8.5/10) dusia - Oj chyba zaczynają się panowie zapętlać. Miła dla ucha kolejna porcja tego samego dania. Fajny bujany refren, ale nawet w tym elemencie się ten szary gołąbek nic a nic nie wyróżnia.. aż do czasu kiedy następuje jego przemiana.. Spokój, wyciszenie, naprawdę ciekawe efekty.. jak muzyczne tło do jakiegoś przedziwnego snu.. Za tą drugą część ocena musi pójść w górę. (7/10) 09 - Empires sebastian - Tutaj elementem nowym jest zwrotka riffowana jak u starej dobrej Nirvany, elementem przesądzającym zaś pretendent na listę najgorszych refrenów wszechczasów. Całość posklejana troszeczkę na siłę. Zapychacz bez klimatu, bez wyrazu, bez sensu. (2/10) dusia - Krótki, dość szybki i ciekawy. Takie trochę dziwadło z powkręcanymi na siłę eksperymentami.. ale w sumie niezły przerywnik co by nie popaść w monotonię. (7/10) 10 - Prey sebastian - Brak magii w utworach powoduje, że zaczynam się czepiać najdrobniejszych szczegółów i narzekać na wtórność i powielane schematy, choć nie są to oczywiście niezbędne składniki każdego dobrego kawałka. Tutaj brakuje mi elementu, który odróżniłby Prey od reszty materiału. Przewiewa przeze mnie to, nie wywołując głębszych doznań. (5/10) dusia - Bardzo zwykły kawałek. Nie mam nawet zbyt wiele do napisania poza zaznaczeniem faktu ładnie brzmiącej, ciekawej linii wokalnej w refrenie (6/10) 11 - Insects sebastian - Zwrotka wzbudza zainteresowanie, przy refrenie jednak zainteresowanie to spada do zera, i człowiek zaczyna myśleć o czymś innym, na przykład o tym, po cholerę zapychać płytę takimi bezpłciowymi miernotami, gdy można na luzaku obciąć materiał do 11. lub 10. najlepszych utworów, Crossfade tak zrobili, Creed tak zrobił i wszystkim to wyszło na dobre. (3/10) dusia - Refren podobny do Wasteland, zwrotka niezła bo niby wolna ale z przyczajonym gitarowym napięciem. Niestety nic tu nie zachwyca. Jest tylko estetyczna końcówka w postaci bardzo delikatnego brzdąkania w pojedyncze struny. (5.5/10) 12 - Paralyzing kings sebastian - Zwrotka jakby wycięta z poprzedniego numeru, więc tutaj od początku towarzyszy mi brak zainteresowania. Potem jednak szarpane riffy w refrenie z krzyczącym Jesse'm i ciśnienie idzie w górę. Skopiować ładniejszą zwrotkę, zostawić refreny, dać większego kopa, ustawiając za konsoletą np. producenta Ross'a Robinson'a (Slipknot) - i mamy kawałek, przed którym uginają się kolana. A tak (5/10) dusia - Ciekawie się zapowiadało, przeszło na tryb standartowy z ciekawym motywem przewodnim, a skończyło się znów ciekawie bo artystycznym, energetycznym nieładem muzycznym (7/10) 13 - Autumn Effect sebastian - Szczególny, ale niespecjalny. Szczególny bo na swój sposób osobliwy, kilka rozwiązań i zagrywek, które udowadniają, że jednak można grać to samo, ale inaczej, niespecjalny, bo mimo iż wciągający, pokutuje za brak elementów lśniących i błyszczących, wstawić tutaj dobry, potężny refren byłoby idealnym rozwiązaniem. No i jakoś tak szybko się kończy... potem znajome półtorej minuty gitar i bonus! (7/10) dusia - Tytułowy utwór na zakończenie płyty i.. szok! Na takie właśnie zaskoczenie czekałam słuchając całego tego albumu! Wciąż ten sam styl a jednak o wiele mocniej porusza. Prosta, dobra kompozycja i niesamowity klimat. Od połowy eksperymentalne misterium! Transsssssss... (10/10) część III - Zawartość liryczna. Co autor miał na myśli? sebastian - Teksty o wszystkim i o niczym. Jesse przelewa to, co czuje na papier w sposób całkowicie wolny do interpretacji. dusia - Poetyckie, mroczne, przygnębiające. Pełne obaw i niepewności. Z dużą dawką dramatyzmu. część IV - Ogólna ocena płyty sebastian - 10 Years przypomina mi troszeczkę Staind i Cold. Dużo przygnębiających dźwięków, bardziej jednak łagodzących wewnętrzne frustracje i lęki, niż je nasilające (przy niektórych numerach Staind można by wpaść w depresję). Łatwo się poddać klimatowi tej płyty, a subtelny wokal Jesse'go idealnie rozbudza emocje. Szkopuł jednak w tym, że wraz z rosnącą liczbą przy trackach wyłazi usypiająca monotonia albumu, obnażając wyraźny schematyzm utworów i powielane patenty. (6/10) dusia - Bardzo melodyjne kawałki, z miejsca wpadające w ucho. Tylko trochę za dużo tu monotonii w typie Chevelle, gdzie wszystko jest do siebie tak bardzo podobne i nie zaskakuje. Muzyka z lekka depresyjna. Wszystko się buja, drga i pulsuje. W sumie album ciekawy, ale tylko do kilkakrotnego przesłuchania, dlatego jeśli kiedykolwiek postanowię wrócić do twórczości panów z 10Years to pewnie tylko do tych wybranych perełek, których i tak nie ma tu niestety za wiele. (6/10) Zobacz statystykę tej recenzji |