RECENZJA
|
powrót do głównej strony ARrecenzji
Recenzje od A do Z Zobacz jakie jeszcze płyty zostały zrecenzowane przez Active Rocka Kim są recenzenci?? Poznaj zaszczytne grono recenzentów. Dowiedz się kim są, co uwielbiają, a czego nie znoszą.... Active Rock Lista Aktualne notowanie Active Rock Listy! powrót do głównej strony ARrecenzji |
STOLEN BABIESThere Be Squabbles Ahead original release date 03.10.2006 (official Site) (MySpace) (Buy @ Empik) na skróty część II - Zawartość muzyczna 01 - Spill! 02 - Awful Fall 03 - Filistata 04 - A Year of Judges 05 - So Close 06 - Tablescrap 07 - Swint? or Slude? 08 - Mind Your Eyes 09 - Lifeless 10 - Tall Tales 11 - Push Button 12 - Gathering Fingers 13 - The Button Has Been Pushed Co autor miał na myśli? Ogólna ocena płyty część I - Podobieństwa, z czym ci się kojarzy ta płyta? projan - Coraz więcej zespołów nie daje się zebrać pod sztandarem jednego gatunku muzyki, co jest wiadomością dobrą, jak każda informacja o nie powielaniu klisz muzycznych. Stolen Babies wydaje się operować nie tyle rodzajem grania, co ideą, za którą kryje się upodobanie do filmów Tima Burtona. Co to oznacza? Oczywiście nie kopiowanie Danny Elfmana (twórcy muzyki do filmów Burtona), a zamiłowanie do groteski i makabreski osnute wokół klimatów cyrkowych i kabaretowych. Z tym wiąże się podobieństwo do pierwszej płyty Mr Bungle, gdzie taka właśnie forma (cyrkowa) była dominująca. Nie przypadkiem członkowie Stolen Babies właśnie Mr Bungle (i Oingo Boingo) wymieniają w swoich inspiracjach. Słuchając płyty jeszcze jeden zespół przychodzi mi na myśl: Marylin Manson. Są takie momenty, gdy Dominique (wokalistka) śpiewając, rozdzierająco krzyczy właśnie manierą Mansona. Nie mogę się także oprzeć wrażeniu, że płyta "Golden Age Of Grotesque" grupy Marylin Manson powinna wyglądać właśnie tak, jak to dzieło Stolen Babies. I jeszcze jedno skojarzenie: przyjaciel po zobaczeniu pierwszej minuty teledysku "Push Buton" i usłyszeniu niskiego głosu Dominique na tle akordeonu stwierdził "coś jak Renata Przemyk" i skojarzeniu nie mogę zaprzeczyć, choć całościowo leży to jednak trochę dalej od dokonań polskiej szansonistki. niedźwiedź zygmunt - Dla mnie to taki grillowany kurczak z miodem. O ile ktoś lubi słodkie pszczele gluty zaklejające mu gębę połączone z niepowtarzalnym smakiem nielota z rusztu to czeka go niebagatelna uczta kulinarna. Jeżeli jednak dla kogoś koncepcja kalania mięcha tymiż glutami wywołuje odruch wymiotny to skończy z żołądkiem tuż pod gardłem i kuchnią, którą posprzątać da się chyba tylko napalmem. Innymi słowy: jeśli lubisz nietuzinkowe, aczkolwiek nie do końca szalone eksperymenty to wal śmiało, ale wiedz, że oczekując schabowca odbijesz się od Stolen Babies jak żelka od betonu. część II - Zawartość muzyczna 01 - Spill! projan - W pierwszym utworze Dominique głównie krzyczy, hałaśliwie i dziwnie niczym Manson. Muzycznie też hałaśliwie, a poza tym bardzo szybko, a jeśli wsłuchać się w te nieujarzmione dźwięki usłyszymy dobry warsztat techniczny muzyków, choć generalnie jest to tylko prosta w formie, szybka jazda. (6.5/10) niedźwiedź zygmunt - Pomijając specyficznie brzmiące klawisze, które mnie osobiście wchodzą na częstotliwość "Danger, Will Robinson!", otwierający utwór bardzo pozytywnie nastraja do reszty płyty. Jest energia, dobre tempo i świetny wokal, który szybko wpada w ucho. Pewną rysą na wizerunku jest denerwujący zaśpiew na jakąś minutę przed końcem. No i te koszmarne klawisze (7/10) 02 - Awful Fall projan - Tego kawałka słucha się niezbyt przyjemnie, bo wszystko dość mocno odjechane, ale zachwycać się nim można i to bardzo. Rytmicznie, choć gra na "i"; melodyjnie, ale małymi odseparowanymi od siebie fragmentami; nie tak ostro jak poprzednio, ale jednak drapieżnie. A pomysłów tyle, że rzeczywiście dorównują Mr Bungle. Dla ambitnych. (8.5/10) niedźwiedź zygmunt - Przy próbie opisania tego utworu kluczowym zwrotem jest "w miarę". W miarę fajnie, w miarę skocznie, w miarę imprezowo. Znajdzie się nawet "w miarę zaskakująco"; nie na miarę hiszpańskiej inkwizycji, ale jednak. W miarę. (6/10) 03 - Filistata projan - Rewelacyjny bajkowo - hallowenowy przewodni motyw płynnie prowadzi przez utwór nadając mu przebojowy charakter. Przebojowość jednak nie "spłaszcza" utworu, a lepiej się go słucha. Poza główną melodią znajdziemy tu i basowe dźwięki tanga i rockandrollową gitarkę. Wszystko rewelacyjnie i z wdziękiem podane. (9/10) niedźwiedź zygmunt - Triumfalny powrót irytujących klawiszy, tym razem bez okoliczności łagodzących. Siedzę i słucham tego trzyminutowego nieszczęścia próbując dociec po co właściwie nagrano coś takiego. Kawałek snuje się jak smród po gaciach, skrzętnie ukrywając wszystko co mogłoby usprawiedliwić powtórne przesłuchanie go. Oczyma wyobraźni widzę dialog muzyków, którzy zdecydowali się popełnić tego gniota: 'Hank, why are we doing this?', 'Well Dave, because fuck you!'. (1/10) 04 - A Year of Judges projan - Niby zwykła piosenka, ale jest w niej coś ponad tą zwykłość. I to "ponad" robi ogromną różnicę. Naprawdę urzekł mnie bardzo ciekawy klimat i kombinacje wokalne Dominique. W ogóle słowo "zwykły" nie pasuje do tego zespołu, gdyż wszystko, co tworzą jest takie niezwykłe. :-) (8.5/10) niedźwiedź zygmunt - Soundtrack z dowolnego filmu Burtona oddany w ręce licealnej kapeli rockowej. Wokal momentami mile zaskakuje dzielnie wybijając się na przekór przeciwnych wiatrów w postaci zespołu, który brzmi jakby koniecznie chciał zaistnieć na lokalnym przeglądzie kapel w Wypierdowie Górnym. (4/10) 05 - So Close projan - Wyróżniającym elementem tego kawałka jest nasycenie elektroniką, także wspomagającą instrumenty. Rytmiczny, wkręcający stałym rytmem, ze świetną partią gitary (szczególnie w refrenie). (7.5/10) niedźwiedź zygmunt - Gościnny występ jakiegoś Kraftwerk wannabe, nazwijmy go Stanisław. Co oprócz tego? Przeraźliwie nudny kawałek muzyki stworzony w myśl maksymy 'because fuck you'. Staszek momentami daje do pieca, aczkolwiek piec ten nie ogrzałby nawet kartonu w środku lata. (2/10) 06 - Tablescrap projan - Zaczyna się bardzo podobnie do Filistaty. Następnie utwór nabiera rozpędu i prawie zaczyna poruszać się w schemacie zwrotka - refren, gdy dodatkowych kilka motywów rozbija i jednocześnie ubarwia całość. Dominique jak zwykle genialna. (8.5/10) niedźwiedź zygmunt - Porażające uczucie deja vu, które miota się w głowie jak ćma w słoiku wynika zapewne z faktu, że zespół Stolen Babies postanowił do tracku numer sześć wykorzystać sprawdzony rytm spod znaku "oj dana, dana", który radośnie walcowali przez kilka ostatnich utworów. Efektem jest utwór potańcówkowy, przy którym nawet ludzie wyginający śmiało ciało do Haddawaya poczują się zażenowani. Na wesela z tym gównem! (1/10) 07 - Swint? or Slude? projan - Numer instrumentalny, niczym spod ręki Bregovica. Folklor plus przesterowana gitara potrafią współbrzmieć. (8/10) niedźwiedź zygmunt - Instrumentalny przerywnik, który, dzięki dużym ilościom bałkańskich wstawek nie daje zespołowi zbyt wielu szans na spieprzenie sprawy. Przyjemny. (8/10) 08 - Mind Your Eyes projan - Utwór grany w szybkim tempie, bez udziwnień. Jest rockowo, ale też nieco monotonnie. (6/10) niedźwiedź zygmunt - Utwór co najmniej intrygujący, nietuzinkowy i... próbujący zbudować swoją "fajność wyłącznie na tym, że jest taki wykręcony. Potrafi przykuć na chwilę uwagę, ale szału w tym nie ma. (6/10) 09 - Lifeless projan - Balladowo i bardzo w stylu Renaty Przemyk. Jest harmoszka, uwodząca melodia, a do tego dochodzi spokojne, nieco gotyckie aaa. Wolne, kołyszące tempo. Słuchanie Lifeless nie odbiera energii życiowej, a sprawia dużą przyjemność. (8.5/10) niedźwiedź zygmunt - Kontrast pomiędzy tym utworem, a poprzednimi jest imponujący. Wygląda to mianowicie tak jakby szympansy, które do tej pory obrzucały się odchodami nagle zaczęły wykładać fizykę kwantową. Co więcej, robią to całkiem przyzwoicie. (8/10) 10 - Tall Tales projan - A tu na dzień dobry ostre wtargnięcie elektroniki. Agresywnie w warstwie i muzycznej i wokalnej. Nawet we fragmentach mniej szybkich czuć czające się szaleństwo i fajną energię. (8/10) niedźwiedź zygmunt - Stanisław powraca, aczkolwiek w epizodycznej roli. Reszta zespołu znowu zaczyna obrzucać się odchodami, ale na szczęście jakoś udaje im się uniknąć magicznego "oj dana, dana". Nudno, ale znośnie. (5/10) 11 - Push Button projan - Utwór promujący płytę świetnym teledyskiem pokazującym formę w jaką Stolen Babies się ubierają. Jest tu wszystko. Delikatnie z akordeonem, rockowo z wykopem, gotycko, hałaśliwie i z wieloma dodatkowymi smaczkami. Wszystko zgrabnie połączone tak, że zarówno całości, jak i poszczególnych fragmentów słucha się świetnie. (9/10) niedźwiedź zygmunt -Na wysokości tego utworu z żalem odkrywam, że maniera śpiewającej pani zaczyna mnie irytować, co jest generalnie zjawiskiem rzadkim bo żeńskie wokale mają u mnie spory kredyt zaufania. Reszta zespołu generalnie "daje radę", ale odnoszę wrażenie, że jak na nich to i tak sporo. Całości słucha się przyjemnie, jest kilka fajnych pomysłów i ciekawych rozwiązań. (7/10) 12 - Gathering Fingers projan - Trudny to utwór. Zaczyna się wolno i poważnie. Idealnie do pogrzebowego karawanu. Po połowie utworu cały żałobny kondukt rozpierzcha się z wrzaskiem, bowiem martwi otwierają swe trumny, wyskakują z nich i sieją zamęt. Gdy już się nasycą trwogą, którą wzbudzili, grzecznie wracają na swoje miejsca z poczuciem spełnienia. Naprawdę świetna melodia i naprawdę ostre fragmenty. (8.5/10) niedźwiedź zygmunt - Pięć minut nudy, które dopiero pod koniec nabierają kolorytu. Snorrrrrr (4/10) 13 - The Button Has Been Pushed projan - Instrumental z chórkami. Muzyczka jak z kreskówki Scooby Doo. Dla amatorów. Ja nie mogę tego słuchać. (2/10) niedźwiedź zygmunt - Nudno i nędznie, ale krótko, więc jak Winamp przeskoczy na następny utwór to uśmiech na gębie gwarantowany. (4/10) część III - Zawartość liryczna. Co autor miał na myśli? projan - Skoro już bawimy się w Halloween, to także w warstwie tekstowej. Tendencja do rysowania świata z nieco innej perspektywy jest wyraźnie zauważalna. Mimo tego teksty są uniwersalne. Można podrążyć i poszukać metafor. Może to o zombich, wisielcach, trupach różnego rodzaju i mroczności wszelakiej, a może o niebezpieczeństwie na jakie narażamy się żyjąc na tym świecie, o wiecznej miłości i ciemnej stronie ludzkiej natury? Zapewne o tym wszystkim. niedźwiedź zygmunt - Powiedzieć, że teksty przypominają licealny konkurs antytalentów literackich (odbywa się on z reguły zaraz po przeglądzie kapel w Wypierdowie Górnym) byłoby mi bardzo łatwo. Więc tak zrobię. Because fuck you. część IV - Ogólna ocena płyty projan - O całej otoczce, formie, która jest dla tego zespołu bardzo ważna było w części I. Tu będzie nieco ogólniej. Stolen Babies nie jest świeżynką na scenie muzycznej. Owszem jest to ich pierwsza płyta długogrająca, ale niektórzy muzycy zespołu już brali udział w innych projektach. Dominique Lenore Persi (wokalistka) współpracowała z Horacem Weintraubem w jego zespole, Rani Sharone (bas) brał udział w Pusciferze Jamesa Maynarda Keenana, Davin Givhan (gitara) jest muzykiem solowym a perkusista Gil Sharone i zahaczył o Puscifera i brał udział w nagrywaniu płyty "Ire Works" zespołu Dillinger Escape Plan, a obecnie jest ich stałym członkiem. Jedyny Ben Rico (keyboards) nie ma nic na koncie, ale sumienie może mieć spokojne - klawisze pełnią na tej płycie bardzo ważną rolę, od budowania klimatu po wspomaganie innych instrumentów. Ben wywiązuje się z tego zadania znakomicie, podobnie jak jego koledzy (i koleżanka;). Z wielką przyjemnością słucha się tak różnorodnych i doskonałych technicznie partii poszczególnych muzyków wzbogaconych dodatkowo o brzmienie akordeonu Dominique oraz jej niebanalny, prawiewszystkomogący wokal. Ta dziewczyna urodziła się, by być frontmanką (frontwomenką?). Domenique nie dość, że ciekawie śpiewa to i fajnie wygląda. A to zawsze miły dodatek. ;) Kompozycje piosenek bardzo zróżnicowane i wymyślne. Raz melodyjnie, innym razem ostro i bezkompromisowo. Mimo faktu, że główna linia jest wystarczająco rozbudowana, warto się wsłuchiwać głębiej, by usłyszeć wiele drugoplanowych smaczków. Muzyka ta idealnie nadawałaby się do takich filmów jak "Nightmare Before Christmas" ("Miasteczko Halloween") czy "Corpse Bride" ("Gnijąca Panna Młoda"), co świadczy o tym, że Stolen Babies czują się w tej formie doskonale. Tim Burton byłby z nich dumny. Jednego się tylko obawiam. Granie tak niszowej muzyki może nie przyciągnąć wielu amatorów. Pal licho, gdyby łatwiej się tego słuchało, ale nie, poprzeczkę ustawili wysoko. Dla części będzie to atutem, ale dla większości wadą. Ale czy powinniśmy słuchać się większości? (8.5/10) niedźwiedź zygmunt - Cała płyta generalnie przypomina miażdżenie jeży pośladkami: bez wątpienia wymaga odwagi i jakiegoś poziomu abstrakcyjnego myślenia, ale prawdopodobnie skończy się tragicznie. Chęć eksperymentowania i kilka znośnych pomysłów to niestety za mało żeby usatysfakcjonować nawet najbardziej optymistycznie nastawionych amatorów perforacji zadka. Ocena na zachętę. (4/10) |