RECENZJA

powrót do głównej strony ARrecenzji
Recenzje od A do Z
Zobacz jakie jeszcze płyty zostały zrecenzowane przez Active Rocka

Kim są recenzenci??
Poznaj zaszczytne grono recenzentów. Dowiedz się kim są, co uwielbiają, a czego nie znoszą....

Active Rock Komis
Używane, oryginalne płyty sprowadzane ze Stanów. Pomożemy Wam je zdobyć...

Active Rock Lista
Aktualne notowanie Active Rock Listy. Jest to najlepsza strona nawigacyjna na activerock.prv.pl, znajdziecie tam przy utworach linki do mp3, oficjalnych stron, wywiadów, tekstów, wideoklipów, sylwetek na active-rock'u i ostatnich newsów...

powrót do głównej strony ARrecenzji
SUBMERSED
In Due Time
original release date 28.09.2004
(official Site)
(Active Site)
(In Due Time lyrics)
(Wywiad - Donald, Eric)



na skróty
część II - Zawartość muzyczna
01 - Hollow
02 - At Peace
03 - In Due Time
04 - Dripping
05 - Flicker
06 - Parallelism
07 - Deny Me
08 - You Run
09 - Divide The Hate
10 - Piano Song
11 - Unconcerned
Co autor miał na myśli?
Ogólna ocena płyty
Statystyka



część I - Podobieństwa, z czym ci się kojarzy ta płyta?

sebastian - Trochę Staind'a, trochę Finger Eleven, trochę Creed'a, trochę Incubus'a, trochę Joe Cocker'a, trochę Killswitch Engage, trochę Faith No More, trochę Hootie & The Blowfish, trochę Trapt, trochę Pearl Jam, trochę Take That... odrobina Submersed.

dusia - Tego typu muzyka jest dla mnie jak morze...wciąż takie samo, monotonne, ulegające jedynie nieznacznym zmianom, jednym może się znudzić inni wciąż je uwielbiają i wciąż odnajdują w nim piękno. Submersed to po prostu jeszcze jedna fala przynosząca ze sobą świeżą bryzę... na te kilka zachwycających chwil.

część II - Zawartość muzyczna

01 - Hollow

sebastian - Rasowy singiel, nie za szybki, nie za wolny, przepełniony gitarowymi smaczkami i interesującym wokalem. Momentami jak Staind, momentami jak Finger Eleven, a w okolicach trzeciej minuty gitarowa jazda.. (no mini-jazda) spod znaku Killswitch Engage (obaj gitarzyści przyznali się, że to dla nich najlepsza część do grania). (9/10)

dusia - Jedyny kawałek z całej płyty, który dosłownie powalił mnie na kolana. Istny sztorm emocjonalno- wokalny! Nie jest może arcydziełem muzycznym, ale za to wprost hipnotyzuje i upaja melodią! (9.75/10)

02 - At peace

sebastian - Ładna, zgrabna piosenka, która po prostu sobie jest. Był sobie kiedyś taki zespół Take That, oni też robili takie ładne piosenki z ładnymi melodiami, których miło się słuchało i nic poza tym. Emocjonalnie kulą w płot. (4/10)

dusia - Wpadający w ucho gitarowy motyw przewodni. Taka sobie po prostu sympatyczna pioseneczka. Lekkie, łatwe... ale naprawdę bardzo przyjemne jak prawie cała płyta. (7/10)

03 - In due time

sebastian - Zwrotka świetna, zajmująca, zadziorna, troszeczkę kojarzy mi się z Faith No More, reszta już niestety bez polotu, według sprawdzonego schematu z poprzednich utworów, ale kawałek i tak się broni.(8/10)

dusia - Lekko psychodeliczne czerwone słońce odbijające się w nie całkiem spokojnej wodzie, niestety tylko w zwrotkach:( Refreny zacierają to niezwykłe wrażenie i obraz nabiera nudnych odcieni szarości (7.5/10)

04 - Dripping

sebastian - No tak.... No cóż.. Można było lepiej napisać tą balladę, żeby się tak beznamiętnie nie rozlewała w głośnikach. Nudziarstwo, kartofle i monotonia.(3.5/10)

dusia - Ballada jakich wiele... niby nic nadzwyczajnego, a mnie i tak ciary po pleckach biegają! Ta śliczna oprawa z deszczowo- burzowych klimatów i ta delikatność mącona mocniejszym uderzeniem... chłodem, wiatrem, wirującym wokół piaskiem... (7.75/10)

05 - Flicker

sebastian - Kolejna ballada, tym razem bardzo dobra! W intrze słychać fascynację gitarzysty Markiem Tremontim (Creed, Alter Bridge). Udana zwrotka, chwytliwy refren i ładna solówka. Jeden z błyszczących kawałków na tym albumie.(8/10)

dusia - A teraz zamiast łódek popuszczamy na fale trochę choinkowych bombek:) Brzmi jak kolęda w mocniejszej aranżacji. Lekko ospały, ciepły nastrój ożywia na krótką (zbyt krótką!) chwilę śliczna solóweczka. Jednak po kilkakrotnym przesłuchaniu kawałek naprawdę wiele zyskuje. (8/10)

06 - Parallelism

sebastian - Całość mogłaby się znaleźć w repertuarze Hootie & The Blowfish. Zwrotka mniej więcej jak 'Higher' Creed'a, refren to oczywiście Take That na rockowo. Słabiak.(3.5/10)

dusia - Taki... ciepły piasek pod stopami. Dla znawców i koneserów prawdopodobnie za słodkie. Dla przeciętnego słuchacza, wielbiciela tego typu brzmień, kolejny kochany kawałek, miłe wspomnienie. Lekko pobrzmiewa Creed'em. (7/10)

07 - Deny me

sebastian - Kolejny słabeusz na płycie. Jestem zażenowany, bo to już siódmy numer, a ja wciąż słyszę te same nieudane kalki popowych melodyjek. (3/10)

dusia - No ładne, owszem, ale z drugiej strony ileż można?! Przy tym kawałku zaczynam już trochę ziewać z nudów:( najczęściej nie chce mi się go słuchać, bo zlewa się z lekka z poprzednim, a poza tym już czekam na następny! (5.5/10)

08 - You run

sebastian - Zdecydowanie lepiej. Ten numer ma prawo funckjonować jako udany rockowy kawałek. Można wreszcie odczuć w refrenie jakieś emocje, te same patenty co w poprzednich kompozycjach, ale tym razem nie nużąco i całkiem przyzwoicie.(8.5/10)

dusia - Pobudka z letargu! Materiał na wzruszającego wyciskacza niewieścich łez! Mnie od razu zapadł w serce, może nie zostanie w nim na zbyt długi czas ale jednak zdąży poszarpać, nasypać złotego pyłu pod powieki... (8.5/10)

09 - Divide the hate

sebastian - No! W końcu coś 'innego'. Świetne intro, urzekające orientalne gitarki, intrygująca melodyka i.... niestety kolejny 'refrenik'. Szkoda, bo siada w nim cały potencjał tego kawałka. (7.5/10)

dusia - Jednak wszędzie można znaleźć prawdziwe PERŁY! W powietrzu zapachniało kadzidłem, które upaja, wprawia w trans! Pan Carpenter wyprawia tu ze swoim głosem co tylko zechce! A słońce zachodzi na tysiące barwnych sposobów... (9/10)

10 - Piano song

sebastian - Tytuł może być mylący, bo to nie jest numer stricte fortepianowy. Ten kawałek mógłby się spokojnie znaleźć na playliście Radia Eska obok Joe Cocker'a i Zucherro. I w tej kategorii zostanie przeze mnie oceniony.(6.5/10)

dusia - Zwrotka- Shinedown, refren- Sevendust. Miły dodatek do wakacyjnego obiadku. Gorący rosołek, ciepłe kluchy i mokra plucha za oknem:( Na dodatek coś się popsuło na wokalu! Gdzie się podziały te piękne wysokie partie?! (5/10)

11 - Unconcerned

sebastian - Lightowy numer, w klimacie swojego poprzednika. Zwrotki i zaśpiew w przedrefrenie to nic innego jak Incubus!!! Brzmi to jak odpad z 'Morning View', ale bardzo miło się tego słucha.(7/10)

dusia - Zapowiada się ciekawą zwrotką, za to refren brzmi jakby go wyjęto z poprzedniego, z 6 lub 7 kawałka. Wokal już jakby bez werwy, brzmi dość standardowo. Gitarki pod koniec szaleją gdzieś w tle ale ich płomyk szybko się zapala i równie szybko gaśnie za horyzontem. (5.5/10)

część III - Zawartość liryczna. Co autor miał na myśli?

sebastian - Kolejna zraniona dusza rozlewa swoje smutki i przemyślenia w liryki, które zamiast wyrwać słuchaczowi serce z korzeniami, zasypuje je ogromem słów-kluczy typu feel, love, heart, broken, pain itp. dających efekt odgrzewanych kartofli.

dusia - Proste słowa i wyrazista treść. Znacznie bardziej zrozumiała kiedy się przeczyta co sam autor mówi o swoich lirykach. Porusza bardzo aktualne problemy takie jak np. pokój na świecie czy uleganie czyimś wpływom, polityczne zakłamanie. Mnie osobiście najbardziej porusza treść słodko-gorzkiego związku który został ukazany w "Hollow".

część IV - Ogólna ocena płyty

sebastian - Ten zespół ma wszelkie predyspozycje do tego, by robić naprawdę fajne i oryginalne rzeczy, nadal jednak szuka swojego własnego stylu, kopiując znanych i lubianych. Na płycie mieszają niebanalne kameleony jak 'Hollow', czy 'In Due Time' z bezpłodnymi miernotami typu 'Deny me', 'Parallelism'.

Sami udowadniają sobie, że można napisać kawałek prosty, według sprawdzonego schematu, a naprawdę wybijający się ponad przeciętność - takim numerem jest 'You run'. Pomimo iż w wywiadach podkreślają, że w muzyce chodzi im przede wszystkim o szczerość, gubią się w poszukiwaniu swojego własnego "ja". Efekt średni. Miejmy nadzieję, że przy nagrywaniu kolejnego krążka będą odważniejsi. Stać ich na więcej. (6/10)

dusia - Kiedy słucham tej płyty w domu płynie niezauważona poza trzema wyrazistymi momentami: "Hollow", "You Run", "Divide the Hate" Natomiast na słuchawkach, w drodze z pracy do domu, kiedy mogę poświęcić muzyce całą moją uwagę, staje się cała niesamowitym, zachwycającym, pełnym pozytywnej energii zjawiskiem!

Być może jest to album jakich wiele, tchnący z lekka komercją i zwyczajnością a jednak wywołuje miłe wrażenie i rozbudza apetyt na więcej! Jeśli chodzi o szczególne zalety to zdecydowanie za najmocniejszy punkt uważam wokal- wprost można się zakochać! Podsumowując: naprawdę fajny materiał, ale za mało oryginalny trochę znika w tłumie. (7.5/10)

Zobacz statystykę tej recenzji