RECENZJA
|
powrót do głównej strony ARrecenzji
Recenzje od A do Z Zobacz jakie jeszcze płyty zostały zrecenzowane przez Active Rocka Kim są recenzenci?? Poznaj zaszczytne grono recenzentów. Dowiedz się kim są, co uwielbiają, a czego nie znoszą.... Active Rock Komis Używane, oryginalne płyty sprowadzane ze Stanów. Pomożemy Wam je zdobyć... Active Rock Lista Aktualne notowanie Active Rock Listy. Jest to najlepsza strona nawigacyjna na activerock.prv.pl, znajdziecie tam przy utworach linki do mp3, oficjalnych stron, wywiadów, tekstów, wideoklipów, sylwetek na active-rock'u i ostatnich newsów... powrót do głównej strony ARrecenzji |
THREE DAYS GRACEThree Days Grace original release date 22.07.2003 (official Site) (Active Site) (Three Days Grace lyrics) (Wywiad - Adam Gontier) (3 Days Grace Player) na skróty część II - Zawartość muzyczna 01 - Burn 02 - Just like you 03 - I hate everything about you 04 - Home 05 - Scared 06 - Let you down 07 - Now or never 08 - Born like this 09 - Drown 10 - Wake up 11 - Take me under 12 - Overrated Co autor miał na myśli? Ogólna ocena płyty Statystyka część I - Podobieństwa, z czym ci się kojarzy ta płyta? sebastian - Panowie z Three Days Grace pochodzą z Kanady. Zapewne nie raz obiła im się o uszy kapelka o nazwie Our Lady Peace. Podobieństwo do OLP w niektórych momentach jest uderzające. Czasem nasuwa mi się też Finger Eleven i Trapt. jerzy - Jest wiele zespołów nu-metalowych, które tworzą teraz taką muzykę, m.in. P.O.D., czy pożałowania godne coś o nazwie Papa Roach. Three Days Grace niczym się nie wyróżnia. alexandra - Pierwsze, co przychodzi do głowy, gdy się słucha Three Days Grace to bez wątpienia Finger Eleven - podobny klimat, wokal, nawet wkładka albumu utrzymana jest w stylu fingerelevenowskiej płyty "The Greyest Of The Blue Skies"... poza tym nieco może kojarzyć się z Papa Roach,a mnie ponadto skojarzyli się w pewnych utworach z Bush'em i in. dusia - Bardzo dalekim skojarzeniem jest Papa Roach, moim zdaniem przebrzmiewa tu delikatne echo tej kapeli, tyle że Three Days Grace jest jakby usytuowane na znacznie wyższym piętrze. Tak poza muzycznie kojarzy mi się z wieloma kolorami, jednak przede wszystkim z brązem i zielenią przyrody... z korzeniami drzew, z mchem i ziemią. część II - Zawartość muzyczna 01 - Burn sebastian - Początek nieco Toolowaty. Ciekawa kompozycja z chwytliwym refrenem. Im więcej słucham tym bardziej mi się podoba. (5.5/10) jerzy - Świetne intro, przyzwoite zwrotki, a to wszystko okaleczone refrenem wyciągniętym jakby z zupełnie innej bajki. Ludzie zdecydujcie się - albo robicie coś ambitnego albo pioseneczki dla rozhisteryzowanych nastolatek.(5/10) alexandra - zaczyna sie w stylu TrustCo. (tak mi się na pierwszy rzut ucha skojarzyło, choć pewnie i oni się na kimś wzorowali), a dalej ma taką bush'owską dynamikę, chrakterystyczne riffy (szczególnie kojarzy się z albumem "Science of things"). Nie nudzi się szybko, jest naprawdę OK, zwłaszcza, nie tylko dla fanów postgrunge'u ;-) (7/10) dusia - Genialna konstrukcja pierwszego szczebla drabiny- świetny początek płyty. Aż chce się wyć razem z wokalistą, tym bardziej, że utwór jest bardzo seksowny ^_^ Zamykam oczy i widzę kolor khaki... (8/10) 02 - Just like you sebastian - Zaliczę ten utwór do jednych z tych "przyjemnych" kawałków. Banalny, lecz "przyjemny" riff. "Przyjemny" refren i "przyjemna" zwrotka. (5.5/10) jerzy - Takie melodyjki produkowane są teraz taśmowo. Materiał na przebój dla zbuntowanych miłośniczek Bravo Girl.(4/10) alexandra - prosty song z prostymi riffami, jeszcze bardziej prostymi lirykami. Gdzieś tam klimatem między Papa Roach a Lifehouse... Melodyjnie, newrockowo...ale... (5.3/10) dusia - Fajny... ale niczego głębszego na temat tego kawałka w swojej głowie nie znalazłam. Taka soczysta pomarańczka, o której smaku jednak szybko się zapomina. (6/10) 03 - I hate everything about you sebastian - Uwielbiam dobre balladki z mocnymi, dynamicznymi refrenami. 100%-owy hicior. Nęcąca gitarka. Świetna melodyka. (8/10) jerzy - Trochę buja w zwrotkach. Refren niestety zawraca całość w kierunku kaszany.(3/10) alexandra - pierwszy singiel zwykle darzy się większym sentymentem, choć ten kawałek rzeczywiście jest ciekawy, najbardziej oryginalny na płycie, z niepowtarzalnym riffem, zmiennym brzmieniem wokalu. Słusznie został wybrany wizytówką zespołu. Very good. (8.3/10) dusia - Moja wielka miłość od samego początku, tylko ostatnio zaczęła się między nas wkradać nutka monotonii. Reprezentatywny utwór tej kapeli ukazujący z całą mocą styl ich grania i dość oryginalny wokal. Hiciorek i tyle! I na dodatek pulsuje czerwienią. (8/10) 04 - Home sebastian - Niemrawy utwór dla zbuntowanej młodzieży, która ma przerąbanych starych. Trochę za nudno jak dla mnie i tematycznie i muzycznie. (4.5/10) jerzy - To już brzmi nieco lepiej - mocniejsze bębny, cięższe brzmienie i znów niestety wrzucona w to melodyjka ni z gruszki ni z pietruszki. (3/10) alexandra - nieco lżejsza wersja "Home" Papa Roach (4.5/10) dusia - Czerń wylewająca się z ciężkich i niezwykle wyraźnych dźwięków... Robi wrażenie przepełnionego dramatyzmem kawałka naprawdę dobrego brzmienia. To taki utwór, przy słuchaniu którego należy zgasić wszystkie światła oprócz gwiazd... (8/10) 05 - Scared sebastian - Ależ można przy tym szaleć. Szybki, dynamiczny, porywający. Hicior!!! (8/10) jerzy - Obiecujący początek, aż chciałoby się, żeby pociągnęli go bardziej w kierunku brzmienia Disturbed. Trochę mniej papki, więcej wykopu, ale nadal pozostawia niedosyt. (5/10) alexandra - jeden z moich ulubionych na płycie, mocne, zdecydowane wejście, przez cały czas utrzymane szybkie tempo. "Krzykliwe" zwrotki z efektownie wplecionym szeptem, co jeszcze bardziej podkreśla dynamikę utworu, bardziej melodyjnie w refrenach. Od pierwszego przesłuchania całego albumu ta pozycja wpada w ucho, zostaje zauważona i zapamiętana. Pozytywnie, oczywiście :) Hitowa nuta...(8.1/10) dusia - Genialne! Wyrazisty i porażający od pierwszej do ostatniej nutki! Z otchłani fioletu i bordo, budzi i przywołuje uśpionego dotąd demona... (9/10) 06 - Let you down sebastian - P-I-Ę-K-N-Y-! Ujmujący, wyrazisty i oryginalny. Szkoda tylko, że tekstowo refren zaprzecza zwrotce, i z utworu o poświęceniu, oddaniu i miłości, wychodzi nam rozprawka o bezsilności, bezradności i o tym, jacy jesteśmy żałośni. (8/10) jerzy - Ten utwór mnie zwyczajnie wkurzył, bo przez dłuższy moment myślałem, że wreszcie usłyszę coś porządnego. Tymczasem całość znów się rozlazła i w dalszej części po prostu nie trzyma się kupy. Można by z tego złożyć dwa spójne kawałki - ale połączone... (4/10) alexandra - na kolana mnie nie powalił... tym niemniej bardzo fingerelevenowaty klimat z tych bardziej mrocznych z drobnymi wariacjami wokalnymi. Pod koniec wkrada się pewna monotonia i w zasadzie tyle mam mu do zarzucenia (6.5/10) dusia - Ten utwór jest jak huśtawka- w dół i w górę, w smutku i w radości. Naprawdę miły dla ucha, ale bez wybuchów i rewelacji- taka szarość upstrzona gdzieniegdzie żółtymi plamkami. (7/10) 07 - Now or never sebastian - I się w końcu dziecko zrąbało z rowerka. A wcale nie najgorzej się zapowiadało. Mam wrażenie, że ten refren Adam napisał mając dziesięć latek. Jakiekolwiek punkty wyłącznie za w miarę nie dziecinną zwrotkę. (3/10) jerzy - Zaczął się, wpadł jednym uchem, wypadł drugim. Nie zniesmaczył, nie poraził, nie zainteresował. (3/10) alexandra - znów kawałek z tych bardziej fingerelevenowatych, choć na tyle nieskomplikowany muzycznie, że na jakieś szczególne pochwały raczej nie zasługuje. Anyway łatwo wnika w komórki mózgowe. (6.4/10) dusia - Nie... nie przemawia do mnie kompletnie, nie zmusza do żadnych przemyśleń, przepływa obok umysłu zupełnie niezauważony. Biała nicość. Melodia bez wyrazu. (4/10) 08 - Born like this sebastian - Ale ten kawałek jest beznadziejnie nudny. Nie wiedzieć czemu niesamowicie nieudany refren jest wpakowany w każde możliwe miejsce, przez co denerwuje mnie jeszcze bardziej. (2/10) jerzy - Kolejny nijaki utwór, a z każdym takim kawałkiem zainteresowanie albumem spada. Z tego dałoby się jeszcze coś wykrzesać, gdyby został zagrany bardziej w stylu grunge. (4/10) alexandra - utwór podzielony jakby na dwie części: początkowo wtapia się w poprzedni song i komponuje z nim, choć to już nie to samo... Mniej więcej w 1/3 zmienia się nieco rytm i melodia, rozpoczyna się nowa faza muzycznych doznań, jakich... to już zdecydujecie sami :) Sama ta koncepcja mi się spodobała. Jednak utwór sam w sobie jest...eeech... (3/10) dusia - Jeden wielki bałagan i krzyk, a następnie przesadny spokój z dokuczliwym, świszczącym dźwiękiem w tle. Do tego tekst jakby "wyklepany" od tak sobie... Granatowa nie-ciekawość. (3/10) 09 - Drown sebastian - Znowu mamy dziecinny refren, ale tym razem bardziej jestem na plus.(5/10) jerzy - Materiał na singiel do MTV. Nie ma w tym żadnej oryginalności, ale utwór jest przynajmniej spójny, ma jakąś melodię.(5/10) alexandra - inwencja twórcza mi się skończyła...panom z Three Days Grace najwyraźniej też...hmm...utworek jak inne, melodyjnie z mocniejszymi gitarkami i nietypową końcówką, która już w następnym tracku przestanie być taka nietypowa... zatem cieszmy się póki można :) (5.3/10) dusia - Jest w tej melodii, w gitarach, bębnach i głosie jakaś niesamowicie głęboka mądrość w odcieniach brązu... Do tego dochodzi naprawdę dobry tekst, a pełna dzikich szmerów końcówka utworu jest po prostu niesamowita! (7/10) 10 - Wake up sebastian - Przepięknie się rozpoczyna, gitarka w stylu (What's This Life For - Creed/Breakdown - Tantric), wokal znakomicie dopełnia całość, cudowna zwrotka i... refren. Emocje siadają, ocena leci w dół. A mogło być tak pięknie...(6.5/10) jerzy - w tym utworze zespół chciał być szczególnie zbuntowany - padło nawet słówko "fuck". Tak się tym zdziwiłem, że nie zarejestrowałem melodii. Ale to akurat nie dziwi.(3/10) alexandra - again and again... do Finger Eleven i Papa Roach dorzuciłabym tu zespół Revis, bo słychać w tym kawałku takie rozpływające się, powiedziałabym wręcz delikatne i słodkie gitarowe fragmenty...ale tylko fragmenty, więc spokojnie, bez obawy... + fantazyjna końcówka, która utraciła dotychczasowy status "nietypowej".(6.4/10) dusia - Lubię ten kawałek za piękną, cichą, delikatną gitarkę. Za brzoskwiniowy spokój w zwrotkach, i ognistość refrenu. Kolejna śliczna końcówka- coś jak dźwięki wydawane przez górskie źródełko. (7/10) 11 - Take me under sebastian - Bardzo dobry utwór. Taka ambitna balladka. Mostek 'And I've been waiting so long' jest genialny. I refren przyzwoity:-) (7.5/10) jerzy - Mogła być jedna fajna balladka, ale oczywiście wokalista musiał zacząć się wydzierać i czar prysł. Kolejna zmarnowana szansa, a szkoda.(5/10) alexandra - coś innego... tu wdziera się w małżowiny uszne trochę inna melodia od tej, która towarzyszy nam od jakichś 20 minut... drąży mózg, powoli samoistnie przenika do krwiobiegu i krąży po organizmie prawie bez udziału naszej woli...(7.3/10) dusia - Ten song wykracza jak dla mnie poza wszelkie ramy jakichkolwiek ocen... Za każdym razem wywraca cały mój świat do góry nogami... Czasem aż boję się go słuchać i po prostu przełączam bo nie chcę płakać przy ludziach... Są w nim wszystkie barwy świata... (10/10) 12 - Overrated sebastian - Usypiający, ale nie nudny. Prosty, ale nie monotonny. Ale refren i tak do bani.(4/10) jerzy - Cieszę się, że to już koniec albumu. Tym bardziej, że ten kawałek nic do niego nie wnosi.(3/10) alexandra - do tego kawałka nie pałam żadną sympatią. Zaczyna się nawet, powiedzmy, obiecująco, ale dalej... brr!!! refren jest natrętny i irytujący, piosenka całościowo mało interesująca. Za solówkę dodaję 0,3 pkt do mojej oceny.(2.8/10) dusia - Szaro- niebieska NUDA! Zwrotka odśpiewana jak po paru głębszych- jęczenie takie, że się słuchać nie chce! Refren na chwilę ożywia i poprawia sytuację, ale samych refrenów nie da się przecież słuchać! (2/10) część III - Zawartość liryczna. Co autor miał na myśli? sebastian - Cześć Basia Wiesz co? Kocham cię i nienawidzę, ale w sumie to boję się ciemności i nie chcę wracać do domu, bo tam jest źle. Nie będę taki parszywy jak ty, ale jak mi zaufasz to na pewno cię zawiodę. Pamiętaj - Nie próbuj mnie kontrolować! A tak w ogóle to dlaczego cię nie było w domu, wiesz co? stwarzasz problemy, które nigdy sobie nie pójdą. Pozdrawiam Adam - Three Days Grace Powiedzmy, że teksty specjalnie do mnie nie przemówiły. Chociaż liryka Let You Down naprawdę mnie ujęła. jerzy - Świat jest paskudny, my niewiele lepsi, ale jak się będziemy kochać i opiekować się sobą, wszystko będzie cacy. Niestety nie zawsze potrafimy, ale trzeba się starać. alexandra - Obraz pokolenia młodych, wkraczających w dorosłość ludzi, nie umiejących odnaleźć się we współczesnym "systemie". Frustracje, brak poczucia bezpieczeństwa, brak oparcia ze strony najbliższego otoczenia, niemożność nawiązania "normalnych", ciepłych kontaktów międzyludzkich, potrzeba przyjaźni, miłości i stabilizacji, walka o własną odrębność i niezależność, wyobcowanie, rozchwianie emocjonalne. Chaos w głowach, chaos w sercach, zły, okrutny świat, bla,bla, bla... my to wszystko wiemy, szkoda tylko, że chłopcy w wielu kawałkach nie postarali się, aby przekazać to nieco barwniej, bardziej niezwykle. dusia - Splątane głębokimi uczuciami (nie koniecznie dobrymi) relacje międzyludzkie. Tchną przygnębieniem i ponurą niesamowitością- taka ciemna, mglista noc. część IV - Ogólna ocena płyty sebastian - Najsłabsze na płycie są refreny (niekiedy niesamowicie dobijająca tandeta) i teksty (do mnie nie przemawiają). Poza tym i poza niektórymi utworami płyta jest dosyć dobrze zagrana i ciekawa. Nie nudzi mnie, a to bardzo duży plus. Pomimo iż 3daysgrace nie są ani specjalnie oryginalni, ani specjalnie wyrafinowani całości słucha się dosyć "przyjemnie". Ocenę zaniżam oczywiście za niewybaczalną katastrofę o nazwie Born like this. (6/10) jerzy - Mój kumpel zwykł mawiać w takich przypadkach, że zespół miał pomysł na jeden utwór, a zrobił z niego cały album. Wszystko na jedno kopyto, brak inwencji w tekstach, nijaki wokal, bębny proste jak budowa cepa. Brzmienie zaledwie poprawne i niczym nie wyróżniające się spośród innych kapel tego typu. Jak ktoś jest fanem takiego brzmienia, może to polubi. Po mnie spłynęło jak woda po kaczce.(4/10) alexandra - Nieźle się tego słucha, nie trzeba co chwila przewijać jakiegoś utworu, jest i rockowo i melodyjnie, z tekstami o podłożu socjologiczno-psychologicznym o nieobojętnym zabarwieniu emocjonalnym... :))) tylko, że jakoś nie za dużo można się nad tym albumem rozwodzić. Mimo, iż muzyka Three Days Grace generalnie "dobrze wchodzi", to mamy jednak do czynienia z dość typowym newrockowym zespołem, łączącym w sobie twórczość kilku starszych przedstawicieli gatunku i niewiele tu znajdziemy niepowtarzalnych rozwiązań. Tym niemniej osobiście jestem zdania, że wystarczająco fajnie im to wyszło i fanom nieco lżejszej nu-rock-nu-metal (ni pies ni wydra po naszemu:) muzyki powinno przypaść do gustu. (6/10) dusia - Płyta zrobiła na mnie ogólnie dość dobre wrażenie, choć jest to zasługą wybranych kawałków, nie zaś całości. Raczej wtapia się w tłum innych kapel, choć wokal jest dość oryginalny. Fajne, mocne brzmienie. Zdecydowanie można polecić znajomym tylko z ostrzeżeniem odnośnie 11 kawałka... (7/10) Zobacz statystykę tej recenzji |